czwartek, 18 lutego 2010

DZIEŃ 228

KILKA DNI TEMU KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE MUSI ODDAĆ SWÓJ TELEFON JEDNEMU Z TYCH GOŚCI, U KTÓRYCH MA DŁUG I TAK TEŻ ZROBIŁ, BO SIĘ ICH TROCHĘ BAŁ. WCZORAJ JUŻ NIE WYTRZYMAŁAM I NAPISAŁAM DO TEGO GOŚCIA SMS'A Z PROŚBĄ ŻEBY MI POWIEDZIAŁ CO U KAROLA ON JEDNAK TEGO NIE ZROBIŁ TYLKO UŻYŁ W STOSUNKU DO MNIE KILKU NIECENZURALNYCH SŁÓW. JEDNAK POSTANOWIŁAM SIĘ NIE PODDAWAĆ I NADAL DRĄŻYŁAM TEMAT, NIESTETY NIC TO NIE DAŁO. DZIŚ POSTANOWIŁAM JESZCZE RAZ POROZMAWIAĆ Z TYM FACETEM, I MIMO ŻE PRZEBIEG ROZMOWY BYŁ BARDZO PODOBNY DO WCZORAJSZEJ TO TYM RAZEM TEN GOŚĆ MI POWIEDZIAŁ, ŻE KAROL BYŁ MU WINNY KASĘ I JUŻ GO NIE MA. PODEJRZEWAM, ŻE STAŁO SIĘ COŚ ZŁEGO, BARDZO ZŁEGO, NAJGORSZEGO. NA SAMĄ MYŚL O TYM WSZYSTKO MNIE ZACZYNA BOLEĆ W ŚRODKU I ZACZYNAM CAŁA DRŻEĆ. NAJGORSZE JEST TO, ŻE O TYM WSZYSTKIM MOGŁAM POWIEDZIEĆ TYLKO ARTUROWI I TO, ŻE JEST ZA DALEKO, ABY MÓC MNIE POCIESZYĆ.