wtorek, 16 lutego 2010

DZIEŃ 226

DZISIAJ JAK BYŁAM NA REHABILITACJI TO OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAMA MOJEGO UKOCHANEGO ZOSTAWIŁA SAMOCHÓD POD OŚRODKIEM ZDROWIA, BO PRACUJE W APTECE, KTÓRA JEST OBOK OŚRODKA. TAK SIĘ AKURAT ZŁOŻYŁO, ŻE OBOK JEJ SAMOCHODU STAŁ DRUGI TAKI SAM, JEDYNA RÓŻNICA TO, TO, ŻE TEN DRUGI SAMOCHÓD MIAŁ ANTENĘ NA MASCE. AKURAT MIAŁAM PRZERWĘ W ĆWICZENIACH, KIEDY ZAUWAŻYŁAM JE PRZEZ OKNO. W ZWIĄZKU Z TYM ZAŁOŻYŁAM SIĘ Z MAMĄ, ŻE WSKAŻĘ PRAWIDŁOWO, KTÓRY SAMOCHÓD NALEŻY DO MOJEJ "TEŚCIOWEJ". OCZYWIŚCIE WSKAZAŁAM PRAWIDŁOWO, WCALE MNIE TO NIE ZDZIWIŁO, BO JA TO AUTO ZAWSZE ROZPOZNAM, TAK SAMO JAK SWOJEGO UKOCHANEGO POZNAM PO KROKACH W TŁUMIE LUDZI.