sobota, 13 lutego 2010

DZIEŃ 223

RANO ROZMAWIAŁAM Z DOŚKĄ O TYM, ŻE WYPADAŁOBY COŚ KUPIĆ BANANOWI ZA ZAŁATWIENIE TYCH TUSZY DO DRUKARKI, WYCZYSZCZENIE JEJ, NO I PRZEDE WSZYSTKIM W RAMACH PRZEPROSIN ZA TO, ŻE ZNISZCZYŁ SOBIE SPODNIE. KIEDY O TYM ROZMAWIAŁYŚMY OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAMA JEDZIE NA ZAKUPY DO SIMPLY. NATYCHMIAST SOBIE PRZYPOMNIAŁAM, ŻE KIEDY BYŁYŚMY TAM PO RAZ PIERWSZY, TO WIDZIAŁAM TAM FAJNE KUBKI, DAŁAM MAMIE KASĘ I KAZAŁAM TAKI KUPIĆ DLA BANANA. NIESTETY MAMA GO NIE KUPIŁA, BO JAK TWIERDZI WSZYSTKIE WZORY BYŁY BEZNADZIEJNE, ALE ZA TO KUPIŁA WALENTYNKOWĄ MASKOTKĘ - SŁONIKA, KTÓRY MÓWI PO POLSKU "KOCHAM CIĘ". NIE WIEM CZY WYPADA COŚ TAKIEGO DAĆ BANANOWI, BO JA JEDNAK NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ.