czwartek, 11 lutego 2010

DZIEŃ 221

ZNÓW ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM I ZNÓW NIE BYŁO MIŁO. KAROL W KAŻDYM MOIM SŁOWIE DOSZUKUJE SIĘ NEGATYWNEGO SENSU. BARDZO BYM CHCIAŁA USŁYSZEĆ OD NIEGO COŚ MIŁEGO, ALE ON SKUPIA SIĘ TYLKO NA MOICH WADACH I PRZEZ TO CZUJĘ SIĘ TAK, JAK GDYBY W MOIM CHARAKTERZE NIE BYŁO ŻADNYCH ZALET. CZASAMI CZUJĘ SIĘ NAWET JAK PODCZŁOWIEK, ALE NAWET NIE STARAM SIĘ MU TEGO TŁUMACZYĆ, BO I TAK NIE ZROZUMIE. MOI PRZYJACIELE TWIERDZA, ŻE NIE POWINNAM TAK BARDZO PRZEJMOWAĆ SIĘ TYM, CO KAROL WYGADUJE NA MÓJ TEMAT, ALE TO NAPRAWDĘ NIE JEST TAKIE PROSTE. POZA TYM BYŁAM DZISIAJ NA ZEBRANIU STOWARZYSZENIA PROMETEUS I ROZMAWIAŁAM Z PRACOWNIKAMI GMINY ORAZ PREZESEM STOWARZYSZENIA - WALDEMAREM TRÓSZYŃSKIM - O ZORGANIZOWANIU KONCERTU ROBERTA I HANI. BYŁABYM BARDZO ZADOWOLONA, GDYBY TEN POMYSŁ WYPALIŁ.