środa, 10 lutego 2010

DZIEŃ 220

ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM, ALE NIE BYŁA TO PRZYJEMNA ROZMOWA. NIE WIEM DLACZEGO, ALE JUŻ OD KILKU MIESIĘCY NIE MOGĘ SIĘ Z NIM DOGADAĆ. JESTEM PEWNA, ŻE CHODZI O TE JEGO DŁUGI. STARAM SIĘ GO ZROZUMIEĆ A KŁOPOTAMI FINANSOWYMI TŁUMACZYĆ SOBIE JEGO ZACHOWANIE, ALE CZASEM NAPRAWDĘ JEST MI PRZYKRO, ŻE WYŁADOWUJE NA MNIE SWOJĄ FRUSTRACJĘ I TO W SUMIE PRZY KAŻDEJ OKAZJI. CZASAMI NAWET MAM OCHOTĘ SIĘ ROZPŁAKAĆ, ALE NIGDY NIE MOGĘ SOBIE NA TO POZWOLIĆ, BO NIE UMIAŁABYM TEGO WYTŁUMACZYĆ. DZISIAJ TEŻ MAM OCHOTĘ PŁAKAĆ, BO KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE NIE CHCE MIEĆ ZE MNĄ NIC WSPÓLNEGO.