poniedziałek, 8 lutego 2010

DZIEŃ 218

CIĄGLE MYŚLĘ O TYM WCZORAJSZYM ŚNIE, NIE DAJE MI TO SPOKOJU. DLATEGO TEŻ PIERWSZĄ STRONĄ, KTÓRĄ OTWORZYŁAM PO ZALOGOWANIU SIĘ DO SIECI BYŁA STRONA MOJEGO UKOCHANEGO. NIE ZNALAZŁAM NA NIEJ NIC, CO MOGŁOBY ŚWIADCZYĆ O TYM, ŻE DZIEJE SIĘ Z NIM COŚ ZŁEGO. JEŻELI MAM BYĆ Z WAMI SZCZERA, TO POWIEM WAM, ŻE CZASAMI JESTEM ZŁA, IŻ JEGO STRONA MA CHARAKTER PROMUJĄCY TYLKO JEGO OSOBĘ I TALENT MUZYCZNY A NIE CZEGOŚ W RODZAJU DZIENNIKA LUB PAMIĘTNIKA. JEDYNYMI INFORMACJAMI, KTÓRE MOŻNA ZNALEŹĆ NA TEJ STRONIE, TO JEGO ROZMOWY ZE ZNAJOMYMI W FORMIE KOMENTARZY I DATA JEGO OSTATNIEGO ZALOGOWANIA NA STRONIE, TO NIESTETY NIEWIELE. PO WEJŚCIU NA JEGO STRONĘ DŁUGO WPATRYWAŁAM SIĘ W JEGO ZDJĘCIE, CO W PEWNYM SENSIE TROCHĘ MNIE USPOKOIŁO. NIESTETY O TYM KOSZMARZE I TAK NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ.