sobota, 6 lutego 2010

DZIEŃ 216

WIECZOREM PRZYSZEDŁ DO NAS BANAN Z KAROLEM. BANAN ŚCIĄGNĄŁ SOBIE Z MOJEGO KOMPUTERA NA PAMIĘĆ PRZENOŚNĄ SZABLON TATUAŻU. WGRAŁ MI TEŻ JEDNĄ ZE SWOICH GIER, W KTÓREJ TRZEBA ŁOWIĆ RYBY, JEST TO COŚ W RODZAJU SYMULATORA, WIĘC GRA JEST BARDZO REALISTYCZNA. BANAN POWIEDZIAŁ, ŻE JAK TYLKO DOBRZE NAUCZĘ SIĘ W TO GRAĆ, TO ZROBIMY SOBIE TURNIEJ. SPODOBAŁ MI SIĘ TEN POMYSŁ.