sobota, 31 lipca 2010

DZIEŃ 391

BYŁAM DZISIAJ U OLKI W SZPITALU. POTRZYMAŁAM TEGO MAŁEGO TROCHĘ NA RĘKACH W BECIKU, BO NA CHWILĘ SIĘ OBUDZIŁ, ALE GŁÓWNIE TO SPAŁ. POZA TYM TO PRAWIE CAŁY DZIEŃ SPĘDZIŁAM PRZED KOMPUTEREM I GRAŁAM W GRZENDĘ. NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ DO PONIEDZIAŁKU, BO BOLI MNIE PIERŚ A W PONIEDZIAŁEK MAM WIZYTĘ U GINEKOLOGA. JAK POWIEDZIAŁAM MOJEJ MAMIE, ŻE TA PIERŚ MNIE BOLI, TO POWIEDZIAŁA, ŻE TO Z WRAŻENIA, IŻ W PONIEDZIAŁEK MAM WIZYTĘ, ALE MNIE NAPRAWDĘ TA PIERŚ BOLI. JESTEM PEWNA W STU PROCENTACH, ŻE TO NIC GROŹNEGO A JUŻ NA PEWNO NIE JEST TO ŻADNA ZMIANA NOWOTWOROWA, ALE TEN BÓL NIE JEST DLA MNIE FAJNY.

piątek, 30 lipca 2010

DZIEŃ 390

DZIŚ O 6:40  URODZIŁ SIĘ SYN MOJEJ SIOSTRY I NAZYWA SIĘ SEBASTIAN MARCEL. I MOJA SIOSTRA I DZIDZIUŚ CZUJĄ SIĘ DOBRZE. JESZCZE NIE BYŁAM U NICH W SZPITALU, ALE BYŁA MOJA MAMA, SIOSTRA, KAROL I BANAN. W DOMU PANUJE TAKI DZIWNY ZAMĘT, ALE ZA KILKA DNI PEWNIE WSZYSTKO WRÓCI DO NORMY. JA NIE CZUJĘ SIĘ DZIŚ DOBRZE, BO PÓŁ NOCY SPĘDZIŁAM W TOALECIE I STRASZNIE BOLAŁ MNIE BRZUCH I W SUMIE BOLI NADAL, ALE JA CZĘSTO MAM TAKIE SENSACJE.

czwartek, 29 lipca 2010

DZIEŃ 389

BRATANEK MOJEGO UKOCHANEGO BYŁ DZIŚ U MNIE NA NASZEJ KLASIE. ODKĄD GO MAM W ZNAJOMYCH NA NASZEJ KLASIE, TO CAŁY CZAS MARZY MI SIĘ ŻEBY DO MNIE NAPISAŁ I MÓWIŁ DO MNIE CIOCIA. ZROBIŁABYM Z NIEGO SZPIEGA I WIEDZIAŁABYM PRZYNAJMNIEJ, KIEDY JEGO WUJEK JEST U SWOJEJ MAMY. :)

środa, 28 lipca 2010

DZIEŃ 388

SZUKAM JAKIEGOŚ PROGRAMU ABY MÓC STWORZYĆ FAJNY POKAZ SLAJDÓW Z MUZYKĄ I ANIMOWANYMI PRZEJŚCIAMI. PRZETESTOWAŁAM JUŻ KILKA PROGRAMÓW TEGO TYPU, ALE ŻADEN Z NICH NIE ZADOWALA MNIE W STU PROCENTACH. GŁÓWNIE DLATEGO, ŻE WIĘKSZOŚĆ Z NICH JEST PO ANGIELSKU A JA NIE ZNAM DOBRZE ANGIELSKIEGO TYKO WŁOSKI. STRASZNIE ZALEŻY MI NA TYM ŻEBY ZROBIĆ TEN FILMIK I WYSŁAĆ GO BRATOWEJ MOJEGO UKOCHANEGO ŻEBY MU POKAZAŁA.

wtorek, 27 lipca 2010

DZIEŃ 387

UDAŁO MI SIĘ DZISIAJ NAWIĄZAĆ NOWĄ MUZYCZNĄ ZNAJOMOŚĆ. MAM KONTAKT Z MANAGEREM FORMACJI NIEŻYWYCH SCHABUFF - PIOTREM MAĆKOWIAKIEM. JAK WIECIE NIE JEST TO MOJA PIERWSZA ZNAJOMOŚĆ TEGO TYPU. PRAWDA JEDNAK JEST TAKA, ŻE NAWET JEŚLI MIAŁABYM KONTAKT Z NAJWIĘKSZYMI POLSKIMI GWIAZDAMI MUZYKI, TO I TAK ZAWSZE BĘDĘ MIAŁA PEWNEGO RODZAJU NIEDOSYT, BO NIE MAM KONTAKTU Z MOIM UKOCHANYM, KTÓRY TEŻ JEST MUZYKIEM. JA NAPRAWDĘ NIE CHCĘ NICZEGO WIĘCEJ, JAK TYLKO MIEĆ JAKĄKOLWIEK MOŻLIWOŚĆ KONTAKTU Z NIM.

poniedziałek, 26 lipca 2010

DZIEŃ 386

DZISIAJ RANO KLAUDIA NAPISAŁA MI, ŻE TAKIE ELEGANCKIE, KLEJONE ALBUMY KOSZTUJĄ OD 20 DO 70 ZŁOTYCH. PRZYPUSZCZAM, ŻE JA BĘDĘ MUSIAŁA KUPIĆ TAKI ZA OKOŁO 30 ZŁOTYCH, DO TEGO JESZCZE KOSZT WYWOŁANIA ZDJĘĆ, TO BĘDZIE COŚ OKOŁO 100 ZŁOTYCH CZYLI TO NA PEWNO NIE BĘDZIE TANI PROJEKT, ALE JA JESTEM ESTETKĄ I LUBIĘ PIĘKNO A MÓJ UKOCHANY JEST PIĘKNY. MÓJ KOLEGA POWIEDZIAŁ, ŻE ZROBI MI KOLAŻ Z JEGO ZDJĘĆ, ALE PO TYM JAK POWIEDZIAŁ MI CO CHCE W ZAMIAN, TO DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE JEDNAK OBEJDĘ SIĘ BEZ NIEGO.

niedziela, 25 lipca 2010

DZIEŃ 385

BYŁAM DZISIAJ Z MAMĄ U CIOCI JADZI NA LISZCE. ROZMAWIAŁAM Z MOJĄ KUZYNKĄ - KLAUDIĄ O TYM MOIM POMYŚLE Z FOTO-OBRAZAMI ZE ZDJĘĆ MOJEGO UKOCHANEGO. KLAUDIA POWIEDZIAŁA, ŻE JUTRO JEDZIE NA ZAKUPY DO MIASTA I MOŻE ZOBACZYĆ W JAKIEJ CENIE SĄ ALBUMY FOTOGRAFICZNE. KAZAŁAM JEJ OGLĄDAĆ TYLKO TAKIE ELEGANCKIE. POZA TYM PRZEROBIŁAM RESZTĘ FOTEK. MYŚLĘ, ŻE MOJEMU UKOCHANEMU TAKI ALBUM TEŻ BY SIĘ PODOBAŁ, BO JAKBY NIE PATRZYĆ TAKIE OBRAZY SĄ ZWIĄZANE ZE SZTUKAMI PLASTYCZNYMI CZYLI Z JEGO ZAWODEM A JAKBY TEGO BYŁO MAŁO, TO ON JEST ESTETĄ.

sobota, 24 lipca 2010

DZIEŃ 384

ZACZĘŁAM DZIŚ ROBIĆ TE FOTO-OBRAZY DO MOJEGO WYMARZONEGO ALBUMU. WBREW POZOROM NIE JEST TO DLA MNIE TAKA ŁATWA SPRAWA, GDYŻ STARAM SIĘ JAK NAJLEPIEJ DOBIERAĆ TŁO DO KOLORÓW WYSTĘPUJĄCYCH NA ZDJĘCIU. MAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE EFEKT BĘDZIE PIĘKNY I NIE BĘDĘ ŻAŁOWAĆ, ŻE SIĘ TAK NAPRACOWAŁAM. POZA TYM CHCE Z TYCH FOTO - OBRAZKÓW STWORZYĆ POKAZ SLAJDÓW Z FAJNYMI PRZEJŚCIAMI I DO TEGO ZROBIĆ PODKŁAD Z PIOSENKI MOJEGO UKOCHANEGO A POTEM WYSŁAĆ TEN FILMIK DO JEGO BRATOWEJ ABY MU GO POKAZAŁA I ŻEBY ON POWIEDZIAŁ CZY MU SIĘ PODOBA TYLKO NAJPIERW MUSZĘ ZNALEŹĆ JAKIŚ PRETEKST ŻEBY NAPISAĆ DO NIEJ ZE SWOJEGO MAILA A NIE MAILA WIKTORII. MOŻE DZIĘKI TEMU MOJE KOCHANIE DOSTANIE MÓJ NUMER TELEFONU I ZNÓW BĘDZIE MI PUSZCZAŁ SYGNAŁY, TAK, JAK KILKA LAT TEMU? JA MAM AUTOMATYCZNY PODPIS E-MAILI, NA KTÓRY SKŁADAJĄ SIĘ: MOJE IMIĘ I NAZWISKO, ADRES E-MAIL, NUMER TELEFONU I ADRES BLOGA. JEŚLI CHODZI O RODZINĘ MOJEGO UKOCHANEGO, TO NIE POWINNI TYLKO POZNAĆ ADRESU MOJEGO BLOGA.

piątek, 23 lipca 2010

DZIEŃ 383

ZAINSTALOWAŁAM SOBIE DZISIAJ TESTOWĄ WERSJĘ PROGRAMU PHOTOSHOP, ABY POWIĘKSZYĆ ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO, ALE NIESTETY EFEKTY MOJEJ PRACY OSOBIŚCIE MNIE NIE ZADOWOLIŁY I POWIEDZIAŁAM O TYM MOJEMU KOLEDZE - MATEUSZOWI. ON JEST GRAFIKIEM KOMPUTEROWYM I ZAPROPONOWAŁ, ŻE ZROBI MI Z TYCH FOTEK KOLAŻ. EFEKTY NIE BĘDĄ POWALAJĄCE, BO JAKOŚĆ ZDJĘĆ JEST RACZEJ SŁABA, ALE TRAGEDII TEŻ NIE BĘDZIE. DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE NIE MAM NIC DO STRACENIA I BARDZO CHĘTNIE PRZYSTAŁAM NA JEGO PROPOZYCJĘ. CO PRAWDA TAKI KOLAŻ, TO NIE TO SAMO CO ALBUM, O KTÓRYM ZAWSZE MARZYŁAM, ALE I NA TO ZNALAZŁAM SPOSÓB, BYNAJMNIEJ TAK MI SIĘ WYDAJE. POSTANOWIŁAM KAŻDE ZDJĘCIE PRZEROBIĆ ZA POMOCĄ STRONY WWW.IMIKIMI.COM I PO PROSTU WYWOŁAĆ JE U FOTOGRAFA JAKO FOTO-OBRAZKI.

czwartek, 22 lipca 2010

DZIEŃ 382

JESTEM LEKKO WYSTRASZONA, GDYŻ Z JAKICHŚ DZIWNYCH POWODÓW SPÓŹNIA MI SIĘ OKRES. TAK WIEM, TO JEDEN Z KLASYCZNYCH OBJAWÓW CIĄŻY, ALE JA NA STO PROCENT W CIĄŻY NIE JESTEM, BO NIE MAM CHŁOPAKA. POZA TYM JAKIŚ TYDZIEŃ, MOŻE PÓŁTORA TYGODNIA TEMU, WYCZUŁAM, ŻE MAM W LEWEJ PIERSI GUZEK WIELKOŚCI PIŁECZKI PING - PONGOWEJ, ALE JEST TO GUZEK TYLKO WYCZUWALNY PALCAMI A NIE WIDOCZNY DLA OKA. OCZYWIŚCIE POWIEDZIAŁAM JUŻ O TYM MAMIE I KIEDY MAMA BYŁA W PONIEDZIAŁEK U GINEKOLOGA Z OLKĄ, TO ZAPYTAŁA PANIĄ DOKTOR, CO TO MOŻE BYĆ ZA GUZEK. PANI DOKTOR POWIEDZIAŁA, ŻE SKORO OKRES MI SIĘ SPÓŹNIA, TO MOŻE BYĆ TO PO PROSTU
SKUMULOWANY HORMON. JEŚLI NIE ZNIKNIE PO OSTATNIM DNIU MIESIĄCZKI, TO MAM PRZYJŚĆ DO NIEJ NA WIZYTĘ. TO CO POWIEDZIAŁA PANI DOKTOR WCALE MNIE JEDNAK NIE USPOKOIŁO, ALE NA RAZIE NIE CHCĘ NIC NIKOMU MÓWIĆ O SWOICH OBAWACH. DUŻO MYŚLAŁAM O KOBIETACH, KTÓRE MAJĄ LUB MIAŁY NOWOTWÓR PIERSI. SAMA ZNAM KILKA TAKICH OSÓB I PRÓBOWAŁAM SOBIE WYOBRAZIĆ SWOJĄ REAKCJĘ NA WIADOMOŚĆ, ŻE SAMA NALEŻĘ DO OSÓB CHORYCH NA CHOROBY ONKOLOGICZNE. PO PRZEMYŚLENIU DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE GDYBY MNIE TO SPOTKAŁO, TO PRZYJĘŁABYM TĄ WIADOMOŚĆ ZUPEŁNIE SPOKOJNIE A NAJTRUDNIEJ BYŁOBY MI SIĘ POGODZIĆ Z UTRATĄ WŁOSÓW, NO I OCZYWIŚCIE Z EWENTUALNĄ AMPUTACJĄ PIERSI.

środa, 21 lipca 2010

DZIEŃ 381

BYŁAM DZIŚ, JAK KAŻDEGO DNIA, NA REHABILITACJI I ZUPEŁNIE PRZEZ PRZYPADEK DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MOJA "TEŚCIOWA" TEŻ BĘDZIE CHODZIĆ NA MASAŻE. BĘDZIE JĄ MASOWAĆ MOJA KOLEŻANKA Z LICEUM - KAROLINA. POSTANOWIŁAM TEN FAKT WYKORZYSTAĆ I POPROSIŁAM KAROLINĘ ABY MI NAPISAŁA NA NASZEJ KLASIE PO POŁUDNIU, NA KTÓRĄ UMÓWIŁA SIĘ Z MAMĄ MOJEGO UKOCHANEGO. PO POŁUDNIU DOSTAŁAM WIADOMOŚĆ, ŻE MOJA "TEŚCIOWA" MA NA 9:00, JA NA SZCZĘŚCIE MAM NA 12:00, WIĘC SIĘ NIE SPOTKAMY.

wtorek, 20 lipca 2010

DZIEŃ 380

DZISIAJ UDAŁO MI SIĘ ZNALEŹĆ ZDJĘCIE DAWNEGO ZESPOŁU ROBERTA MADZIARZA, TO ZDJĘCIE, TO PLAKAT JAKIŚ CZAS TEMU ZBIERAŁAM I NADAL ZBIERAM ZAMÓWIENIA NA PONAD 100 SZTUK DEBIUTANCKIEJ PŁYTY TEGO ZESPOŁU ZA JEDYNE 7 ZŁOTYCH. MAM NADZIEJĘ, ŻE WIDOK 5 CAŁKIEM PRZYSTOJNYCH FACETÓW SKUSI KOGOŚ DO KUPIENIA TEJ PŁYTY. W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE ZBIERAM ZAMÓWIENIA, TO TO ZDJĘCIE NAWET WRZUCIŁAM SOBIE NA NASZĄ KLASĘ.

poniedziałek, 19 lipca 2010

DZIEŃ 379

JESTEM DZIŚ CHYBA NAJSZCZĘŚLIWSZĄ OSOBĄ NA ŚWIECIE. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE ROBIŁAM SPRZĄTANIE DYSKU I ZUPEŁNIE PRZYPADKOWO OTWORZYŁAM JEDEN Z FOLDERÓW, W KTÓRYM BYŁY ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO. PRAWIE WSZYSTKIE , KTÓRE JAKIŚ CZAS TEMU SKASOWAŁY MI SIĘ Z PŁYTY. TERAZ MAM ICH 51 I POSTANOWIŁAM, ŻE ZROBIĘ WSZYSTKO ŻEBY JUŻ NIGDY ICH NIE STRACIĆ. MAM W PLANACH POBRANIE W NAJBLIŻSZYM CZASIE PODOBNO REWELACYJNEGO PROGRAMU DO OBRÓBKI ZDJĘĆ, NAZYWA SIĘ PHOTOSHOP TYLKO PO TO BY POWIĘKSZYĆ KAŻDĄ Z TYCH FOTEK DO STANDARDOWEGO ROZMIARU, MAM NADZIEJĘ, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE Z JAKOŚCIĄ. POTEM PÓJDĘ DO FOTOGRAFA WYWOŁAĆ TE ZDJĘCIA (NAWET CENA NIE GRA DLA MNIE ROLI). PÓŹNIEJ KUPIĘ JAKIŚ ELEGANCKI ALBUM I JE W NIM UMIESZCZĘ. W TEN SPOSÓB TWORZĄC PROJEKT, O KTÓRYM ZAWSZE MARZYŁAM.

niedziela, 18 lipca 2010

DZIEŃ 378

BYŁAM DZIŚ NA LISZCE U MOJEJ KUZYNKI - KLAUDII I JAK JUŻ WCZORAJ WSPOMINAŁAM, POŻYCZYŁAM SOBIE OD NIEJ BLUETOOTH I WYBRANE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO MAM JUŻ NA SWOIM TELEFONIE. BARDZO MNIE TO CIESZY, BO PO TYM JAK MIAŁAM KIEDYŚ PONAD 50 JEGO ZDJĘĆ I MI SIĘ SKASOWAŁY, TO TERAZ KAŻDE JEGO ZDJĘCIE JEST DLA MNIE NA WAGĘ ZŁOTA.

sobota, 17 lipca 2010

DZIEŃ 377

DZIŚ MÓJ UKOCHANY JUŻ ODWIEDZIŁ SWÓJ BLOG, BO DATA OSTATNIEGO LOGOWANIA ZMIENIŁA SIĘ NA DZISIEJSZĄ. CIEKAWE JAK MU MIJA WEEKEND? JA TROCHĘ SOBIE DZIŚ LEŻAŁAM, BO KIEPSKO SIĘ CZUJĘ. POZA TYM WIECZOREM UDAŁO MI SIĘ ZNALEŹĆ KILKA FAJNYCH, ALE BARDZO MAŁYCH JEGO ZDJĘĆ, W ZWIĄZKU Z TYM JUTRO JADĘ DO MOJEJ KUZYNKI PO BLUETHOOTH ABY MÓC JE SOBIE PRZESŁAĆ Z KOMPUTERA NA TELEFON.

piątek, 16 lipca 2010

DZIEŃ 376

MARTWIĘ SIĘ TROCHĘ O MOJEGO UKOCHANEGO, BO OD CZTERECH DNI WCHODZĘ NA JEGO STRONĘ A DATA JEGO OSTATNIEGO LOGOWANIA CIĄGLE JEST TA SAMA. WIEM, ŻE TO GŁUPIE, ALE TA DATA, TO DLA MNIE JEDYNY ZNAK, ŻE MOJE KOCHANIE ŻYJE. MOŻE TERAZ MA DUŻO PRACY I NIE MA CZASU NA SIEDZENIE PRZED KOMPUTEREM. FAJNIE BY BYŁO, GDYBYM MOGŁA Z NIM POGADAĆ, TAK PO PROSTU, NORMALNIE, ZAMIAST TYLKO SIĘ DOMYŚLAĆ CO ON ROBI. CZASAMI MNIE DZIWI, ŻE ON MOŻE OD TAK NIE REAGOWAĆ JEDNOCZEŚNIE WIEDZĄC, ŻE POTRZEBUJĘ KONTAKTU Z NIM. JA CHYBA NIE POTRAFIŁABYM SIĘ ZACHOWYWAĆ W TEN SPOSÓB, ALE LUDZIE SĄ RÓŻNI.

czwartek, 15 lipca 2010

DZIEŃ 375

DZISIAJ BRATOWA MOJEGO UKOCHANEGO PRZESŁAŁA MOJEJ KUZYNCE - WIKTORII - ZDJĘCIA SWOJEGO SZWAGRA. W ZWIĄZKU Z CZY MAM DWIE NOWE FOTKI MOJEGO SŁONECZKA. PLANUJĘ ZAŁOŻYĆ O NIM BLOG, KTÓRY NIBY BĘDZIE NALEŻAŁ DO WIKTORII, BĘDZIE SUPER.

środa, 14 lipca 2010

DZIEŃ 374

DZISIEJSZY DZIEŃ SPĘDZIŁAM BARDZO SPOKOJNIE, NIC SZCZEGÓLNEGO SIĘ NIE DZIAŁO. PRZEZ WIĘKSZOŚĆ DNIA SIEDZIAŁAM PRZY KOMPUTERZE SŁUCHAJĄC MUZYKI, PRZEGLĄDAJĄC RÓŻNE BLOGI I PISZĄC NA GADU - GADU ZE ZNAJOMYMI. WSZYSCY UWAŻAJĄ, ŻE POWINNAM WIĘCEJ WYCHODZIĆ NA DWÓR, BO JEST CIEPŁO, W KOŃCU JEST CIEPŁO, ALE JA NIE LUBIĘ ZBYTNIEGO UPAŁU, BO SZYBKO SIĘ POCĘ.

wtorek, 13 lipca 2010

DZIEŃ 373


BARDZO DZIWNIE SIĘ DZIŚ CZUJĘ, CAŁY DZIEŃ MYŚLĘ O MOIM UKOCHANYM, NIE MOGĘ SIĘ NA NICZYM SKUPIĆ I MAM DZIWNE MYŚLI. DO TEGO JAK ZAMKNĘ OCZY, TO WIDZĘ COŚ W RODZAJU POKAZU SLAJDÓW. NIE CHCĘ JEDNAK MÓWIĆ CZEGO ONE DOTYCZĄ, ALE SĄ BARDZO INTYMNE. JUŻ MIAŁAM COŚ TAKIEGO KILKA RAZY, ALE NIGDY NIC DOBREGO Z  TEGO NIE WYNIKŁO.

poniedziałek, 12 lipca 2010

DZIEŃ 372

CZYTAŁAM DZIŚ BARDZO FAJNĄ KSIĄŻKĘ PT. "CZAS NA POŻEGNANIE". GŁÓWNĄ BOHATERKĄ TEJ KSIĄŻKI JEST JOANNA LAURENCE, KTÓRA PRZEZ 10 LAT MAŁŻEŃSTWA ZE SWOIM MĘŻEM - JOSHEM LAURENCEM - PROWADZI RODZINNĄ HODOWLĘ ORCHIDEI. JESIENIĄ 2000 ROKU JOANNA DOWIADUJE SIĘ, ŻE JEST CHORA NA RAKA MÓZGU I ZOSTAŁO JEJ NIEWIELE CZASU. W ZWIĄZKU Z TYM POSTANAWIA ZOSTAWIĆ PO SOBIE ŚLAD NA ZIEMI I POSTANAWIA STWORZYĆ ZE STAREJ STAJNI GROTĘ OZDOBIONĄ MUSZLAMI (UWIELBIAŁA ZBIERAĆ MUSZLE). ZATRUDNIA PROJEKTANTKĘ DO WYKONANIA SWOJEGO PROJEKTU I W TEN SPOSÓB POZNAJE APRIL WOODWARD, KTÓRA REALIZUJE JEJ PRAGNIENIE I PRZY OKAZJI OKAZUJE SIĘ ŚWIETNĄ KANDYDATKĄ NA DRUGĄ ŻONĘ I PRZYJACIÓŁKĘ JOSHA. JOANNA ROBI WSZYSTKO ABY JOSH I APRIL SIĘ POKOCHALI I TAK TEŻ SIĘ DZIEJE. GDYBYM MOGŁA TO TEŻ STWORZYŁABYM SOBIE TAKĄ GROTĘ TYLKO, ŻE CHCIAŁABYM MIEĆ W NIEJ WSZYSTKO, CO DOTYCZY MOJEGO UKOCHANEGO.  ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ TAKI KĄT, GDZIE WSZYSTKO KOJARZYŁOBY MI SIĘ TYLKO Z NIM. GDYBYM NP. MIAŁA MOŻLIWOŚĆ PRZEDSTAWIENIA KOMUŚ PROJEKTU MOJEGO POKOJU, TO NA PEWNO POPROSIŁABYM O STWORZENIE TAKIEGO WŁAŚNIE MIEJSCA. FAJNIE BY BYŁO, GDYBY TO MIEJSCE BYŁO DOSTĘPNE TYLKO DLA MNIE.

niedziela, 11 lipca 2010

DZIEŃ 371

ZAPOWIADA MI SIĘ BARDZO PRACOWITY TYDZIEŃ. OTO CO CHCĘ ZROBIĆ W TYM TYGODNIU:

- NOWY BLOG O AN DREO I KARINIE.
- TELEDYSK Z PRZEROBIONYCH NA WWW.IMIKIMI.COM FOTEK MOJEGO UKOCHANEGO DO JEDNEJ Z JEGO PIOSENEK (MOJEJ ULUBIONEJ).
- POMÓC JARKOWI Z FAN CLUBEM AN DREO I KARINY.
- PRZYGOTOWAĆ MUZYCZNE KRÓLESTWO WSZECHŚWIATA I FANÓW ROBERTA MADZIARZA DO OGÓLNOPOLSKIEJ PREMIERY SINGLA HANI STEFANIAK PT. "ONE CHANCE".
- CHCĘ TEŻ BYĆ JEDNYM Z ADMINÓW GRZENDY.
- MUSZĘ TEŻ WZIĄĆ SIĘ ZA NAUKĘ WŁOSKIEGO.
ŁATWO NIE BĘDZIE...

sobota, 10 lipca 2010

DZIEŃ 370

POKAZAŁAM DZISIAJ JARKOWI MÓJ BLOG I JAREK PO DOKŁADNYM PRZEJRZENIU TEGO, CO NA TYM BLOGU SIĘ ZNAJDUJE, POWIEDZIAŁ COŚ CZEGO SIĘ NIE SPODZIEWAŁAM I CZEGO JESZCZE NIKT MI NIE POWIEDZIAŁ, MIANOWICIE ŻE POWINNAM DO NIEGO DODAĆ ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO. POWIEDZIAŁAM, ŻE BARDZO CHĘTNIE BYM TO ZROBIŁA, BO JUŻ OD DAWNA MAM NA TO OCHOTĘ, WRZUCIŁABYM JE NAWET NA NASZĄ KLASĘ, BO JA SIĘ TEGO UCZUCIA NIE WSTYDZĘ TYLKO, ŻE ABY TO ZROBIĆ MUSIAŁABYM MIEĆ NA TO JEGO ZGODĘ A ON BY MI JEJ NIGDY NIE DAŁ. BEZ JEGO ZGODY TEGO NIE ZROBIĘ, BO GDYBY SIĘ DOWIEDZIAŁ, TO BY MNIE ZABIŁ.

piątek, 9 lipca 2010

DZIEŃ 369

NAPISAŁ DZIŚ DO MNIE CHŁOPAK, NAZYWA SIĘ JAREK I JEST FANEM MOJEJ ZNAJOMEJ I JEJ MĘŻA. ANDRZEJ I KARINA ŚPIEWAJĄ RAZEM W DUECIE. JAREK PRZEDSTAWIŁ MI SWÓJ POMYSŁ UTWORZENIA ICH OFICJALNEGO FAN CLUBU I ZAPYTAŁ CZY MOŻE LICZYĆ NA JAKĄKOLWIEK POMOC Z MOJEJ STRONY. POWIEDZIAŁAM, ŻE BARDZO CHĘTNIE MU POMOGĘ, BO BARDZO PODOBA MI SIĘ JEGO POMYSŁ. ZRESZTĄ JA LUBIĘ ANGAŻOWAĆ SIĘ W TEGO TYPU PROJEKTY. KTO WIE, MOŻE KIEDYŚ MÓJ UKOCHANY TEŻ ZOSTANIE GWIAZDĄ POLSKIEJ SCENY MUZYCZNEJ A JEGO PIOSENKI BĘDĄ NA PIERWSZYCH MIEJSCACH LIST PRZEBOJÓW I TO JA ZAŁOŻĘ JEGO FAN CLUB? W ZASADZIE MOGŁABYM TO ZROBIĆ, GDYBY NIE JEDEN ISTOTNY SZCZEGÓŁ, MIANOWICIE TO, ŻE JA JESTEM O NIEGO BARDZO ZAZDROSNA I GDYBY JAKAŚ ZAGORZAŁA FANKA NAPISAŁA, ŻE GO KOCHA, TO BYŁBY DRAMAT.

czwartek, 8 lipca 2010

DZIEŃ 368

JEST MI DZISIAJ NADAL BARDZO SMUTNO PO TYM CZEGO WCZORAJ DOWIEDZIAŁAM SIĘ O SYLWKU, ALE WIEM, ŻE MUSZĘ TO PRZEŻYĆ. PRZECIEŻ TO NIE PIERWSZE PRZYKRE WYDARZENIE W MOIM ŻYCIU. POZA TYM WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE SKORO TRZY LATA TEMU UDAŁO MI SIĘ PRZEŻYĆ WYJAZD MOJEGO UKOCHANEGO DO INNEGO MIASTA, TO JESTEM W STANIE PRZEŻYĆ WSZYSTKO. ZRESZTĄ NIE NALEŻĘ DO SŁABYCH KOBIET. MAMA PYTAŁA MNIE DZIŚ O SYLWKA, POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE BĘDĘ Z NIM JUŻ WIĘCEJ PISAĆ, BO SIĘ DOWIEDZIAŁAM, ŻE CAŁY CZAS MNIE OKŁAMYWAŁ. BYŁA WYRAŹNIE ROZCZAROWANA.

środa, 7 lipca 2010

DZIEŃ 367

CAŁY WIECZÓR CZEKAŁAM NA SYLWKA, W KOŃCU POSTANOWIŁAM ZNALEŹĆ Z NIM KONTAKT TELEFONICZNY I ZNALAZŁAM WTEDY JEGO PROFIL NA NASZEJ KLASIE, OBEJRZAŁAM GALERIĘ ZDJĘĆ, MA TAM ZDJĘCIA ZE SWOJĄ DZIEWCZYNĄ. PRZEZ DWA MIESIĄCE MNIE OKŁAMYWAŁ, ŻE NIE MA DZIEWCZYNY A JA JAK GŁUPIA MU WIERZYŁAM, BO MYŚLAŁAM, ŻE TAK MIŁY I PRZYSTOJNY CHŁOPAK NA PEWNO JEST UCZCIWY. NIE WIEM CZY MAM BYĆ ZŁA NA NIEGO, CZY NA SIEBIE O TO, ŻE JESTEM ŁATWOWIERNĄ IDIOTKĄ. MOGŁAM BYĆ OSTROŻNIEJSZA. BOŻE, JAKA JA JESTEM GŁUPIA! NIE ROZUMIEM TYLKO CZEMU SYLWEK PROSIŁ MNIE ŻEBYŚMY BYLI BLISKIMI PRZYJACIÓŁMI SKORO CAŁY CZAS MNIE OKŁAMYWAŁ? BARDZO SIĘ NA NIM ZAWIODŁAM I NAPISAŁAM MU, ŻE JUŻ NIE CHCĘ MIEĆ Z NIM KONTAKTU.

wtorek, 6 lipca 2010

DZIEŃ 366

KOLEJNY DZIEŃ CZEKAM NA POJAWIENIE SIĘ SYLWKA NA GADU - GADU I Z KAŻDĄ CHWILĄ MARTWIĘ SIĘ O NIEGO CORAZ BARDZIEJ. MAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE NIC ZŁEGO MU SIĘ NIE STAŁO. POZA TYM KIEPSKO SIĘ CZUJĘ, BO BOLI MNIE BRZUCH I GŁOWA. MYŚLĘ, ŻE DOPADŁA MNIE GRYPA ŻOŁĄDKOWA.

P.S. DZIŚ SĄ PIERWSZE URODZINY MOJEGO BLOGA, WIĘC WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW ZAPRASZAM NA KAWAŁECZEK TORTU. :)

poniedziałek, 5 lipca 2010

DZIEŃ 365

MARTWIĘ SIĘ O SYLWKA, WCZORAJ I DZIŚ NIE BYŁO GO NA GADU - GADU. NAPISAŁAM MU WIADOMOŚĆ. BOJĘ SIĘ, ŻE COŚ SIĘ STAŁO, ALE Z DRUGIEJ STRONY JUŻ RAZ MI KIEDYŚ ZNIKNĄŁ NA DWA DNI A POTEM SIĘ OKAZAŁO, ŻE NERWY BYŁY ZUPEŁNIE NIEPOTRZEBNE, BO MIAŁ PROBLEMY Z INTERNETEM. POZA TYM PRZYGOTOWUJĘ DLA NIEGO PREZENT, MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE ZADOWOLONY.

niedziela, 4 lipca 2010

DZIEŃ 364

OBUDZIŁAM SIĘ OKOŁO 7 RANO I MAMA NA DZIEŃ DOBRY ZAPYTAŁA MNIE CZY PISAŁAM W NOCY Z SYLWKIEM, ODPOWIEDZIAŁAM, ŻE TAK NA CO ONA PO RAZ KOLEJNY POWIEDZIAŁA, ŻE JAK TYLKO SYLWEK WRÓCI Z KOSOWA, TO MAM GO DO NAS ZAPROSIĆ. BARDZO PODOBA MI SIĘ TEN POMYSŁ, ALE MUSZĘ POROZMAWIAĆ O NIM Z SYLWKIEM, MOŻE TEN POMYSŁ PRZYPADNIE MU DO GUSTU. JEŚLI BĘDZIE CHCIAŁ SIĘ ZE MNĄ SPOTKAĆ, TO STANĘ NA GŁOWIE BYLEBY MU TYLKO BYŁO DOBRZE W MOIM TOWARZYSTWIE.

sobota, 3 lipca 2010

DZIEŃ 363

PISAŁAM DZIŚ Z SYLWKIEM, BRAKUJE MU SNU, JEST TROCHĘ NERWOWY I NIC MU SIĘ NIE CHCE. Z KAŻDYM DNIEM CORAZ BARDZIEJ SIĘ MARTWIĘ, ŻE TO MOŻE SIĘ ODBIĆ NA JEGO ZDROWIU, NIE CHCIAŁABYM ŻEBY BYŁ CHORY TYLKO PRZEZ TO, ŻE MA TAKĄ PRACĘ JAKĄ MA. POZA TYM SYLWEK NARZEKA, ŻE PRZEJADŁO MU SIĘ AMERYKAŃSKIE JEDZENIE TYPU FAST FOOD CZYLI HOT - DOGI, HAMBURGERY, FRYTKI. BARDZO BRAKUJE MY GRZYBOWEJ ORAZ BARSZCZU BIAŁEGO I CZERWONEGO. CHYBA BĘDĘ MUSIAŁA NAUCZYĆ SIĘ GOTOWAĆ. :) POZA TYM JAK POWIEDZIAŁAM MAMIE, ŻE SYLWKOWI BRAKUJE POLSKIEGO JEDZENIA, TO POWIEDZIAŁA, ŻE JAK TYLKO WRÓCI Z KOSOWA, TO ONA GO ZAPRASZA DO NAS NA OBIAD. MUSZĘ MU TO JUTRO PRZEKAZAĆ. BYŁABYM NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE, GDYBY PRZYJECHAŁ.

piątek, 2 lipca 2010

DZIEŃ 362

ZNOWU PISAŁAM Z DARIĄ O SYLWKU, OBIE SIĘ ZASTANAWIAŁYŚMY, CO BY BYŁO, GDYBYM PRZESTAŁA KONTROLOWAĆ SWOJE UCZUCIA I CZY ON MOŻE COŚ DO MNIE CZUĆ, JEŚLI NP. MÓWI DO MNIE KWIATUSZKU. STARAM SIĘ NIE MYŚLEĆ O NIM ZA DUŻO, ALE TO NIE JEST PROSTE. BUDZĘ SIĘ Z MYŚLĄ, ŻE MOŻE WIECZOREM ZNÓW POPISZEMY NA GADU - GADU, KIEDY IDĘ SPAĆ WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE ON LEŻY OBOK MNIE, JUŻ ŚPI A JA PATRZĘ NA NIEGO I GŁASKAM GO PO POLICZKU. MARTWIĘ SIĘ, ŻE MA ZA MAŁO SNU LUB KIEDY COŚ GO BOLI I JEST MI GO ŻAL, KIEDY MUSI ZARYWAĆ NOCE. JESTEM ROZDARTA, BO WIEM, ŻE NIE MOGĘ GO KOCHAĆ. PO PIERWSZE: DZIELI NAS SPORA ODLEGŁOŚĆ (NIE CHODZI MI O KOSOWO TYLKO O DOM SYLWKA W POLSCE), PO DRUGIE: NIC MU NIE MOGĘ ZAOFEROWAĆ, PO TRZECIE: MIAŁAM JUŻ NIGDY SIĘ NIE ZAKOCHAĆ. NIE CHCĘ ŻADNEJ MIŁOŚCI!

czwartek, 1 lipca 2010

DZIEŃ 361

PISZĘ Z SYLWKIEM, DZIŚ MA SŁUŻBĘ DO PÓŁNOCY A JUTRO OD 12:00 W NOCY DO 8:00 RANO. ZAPROPONOWAŁAM MU, ŻE MOGĘ MU WIRTUALNIE TOWARZYSZYĆ JUTRZEJSZEJ NOCY. NA POCZĄTKU NIE BYŁ PRZEKONANY DO TEGO POMYSŁU, BO PRZECIEŻ TO NIE JEST MÓJ OBOWIĄZEK PISAĆ Z NIM PO NOCY. WYTŁUMACZYŁAM MU JEDNAK, ŻE NAPRAWDĘ CHCĘ "SPĘDZIĆ" TĘ NOC Z NIM. SYLWEK POWIEDZIAŁ MI TEŻ, ŻE MA STRASZNE PROBLEM Z INTERNETEM (ŚREDNIO CO DWIE MINUTY TRACI POŁĄCZENIE) BO JEST NA BARDZO WYSOKIEJ GÓRZE W KOSOWIE. TA GÓRA JEST TAK WYSOKA, ŻE GDY W BAZIE WYJRZY SIĘ PRZEZ OKNO, TO WIDZI SIĘ TYLKO NIEBO I DLATEGO POŁĄCZENIE Z INTERNETEM JEST BARDZO SŁABE. POZA TYM ROZMAWIAŁAM O SYLWKU Z MOJĄ KOLEŻANKĄ Z LICEUM - DARIĄ. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE MOJA MAMA MYŚLI, IŻ SYLWEK MI SIĘ PODOBA. DARIA ZAPYTAŁA CZY TAK NIE JEST, POWIEDZIAŁAM, ŻE FAKTYCZNIE SYLWEK MI SIĘ PODOBA, ALE STARAM SIĘ KONTROLOWAĆ SWOJE UCZUCIA ŻEBY SIĘ W NIM NIE ZAKOCHAĆ, BO SZANSE NA SPOTKANIE SĄ RACZEJ MARNE.