środa, 30 czerwca 2010

DZIEŃ 360

PISAŁAM Z SYLWKIEM W NOCY, BO ON DO KOŃCA TYGODNIA MA SŁUŻBĘ W GODZINACH OD 14:00 DO 20:00 I OD 2:00 W NOCY DO 8:00 RANO. POSTANOWIŁAM, ŻE BĘDĘ Z NIM PISAĆ W NOCY. SYLWEK NA POCZĄTKU BARDZO SIĘ MARTWIŁ, ŻE BĘDĘ NIEWYSPANA, ALE POTEM CHYBA NAWET SIĘ CIESZYŁ, ŻE POSTANOWIŁAM DLA NIEGO ZARWAĆ NOC. PISALIŚMY DO W PÓŁ DO PIĄTEJ NAD RANEM A POTEM SYLWEK ZAPROPONOWAŁ ŻEBYŚMY SIĘ ZDRZEMNĘLI DO 6:00 BO DOWÓDCA ZASNĄŁ. NIE BARDZO CHCIAŁO MI SIĘ SPAĆ, ALE WIEDZIAŁAM, ŻE JAK SIĘ NIE ZGODZĘ NA JEGO PROPOZYCJĘ, TO ON NIE PÓJDZIE SPAĆ A NIE CHCIAŁAM ŻEBY BYŁ ZMĘCZONY, WIĘC SIĘ POŻEGNALIŚMY I POSZLIŚMY SPAĆ. OCZYWIŚCIE WCZEŚNIEJ NASTAWIŁAM SOBIE BUDZIK NA 5:55. O 6:00 ZNOWU POJAWIŁAM SIĘ NA GG, ALE SYLWKA NIE BYŁO. PRZYPUSZCZAM, ŻE KIEDY PATROL SIĘ ZMIENIAŁ, TO PO PROSTU NIKT GO NIE OBUDZIŁ. JEŚLI TAK, TO DOBRZE SIĘ STAŁO, BO PRZYNAJMNIEJ TROCHĘ SOBIE ODPOCZĄŁ. POZA TYM MOŻE DZIĘKI TEMU, ŻE PRZESPAŁ CHOĆ NIEWIELKĄ CZĘŚĆ NOCY JEGO TRYB ŻYCIA TROCHĘ SIĘ UNORMUJE. OSTATNIO MÓWIŁ MI, ŻE ZACZYNA PRZYZWYCZAJAĆ SIĘ DO TRYBU, IŻ W NOCY SIĘ FUNKCJONUJE A W DZIEŃ ŚPI A ZDECYDOWANIE POWINNO BYĆ ODWROTNIE.

wtorek, 29 czerwca 2010

DZIEŃ 359

DZISIAJ PISAŁAM Z SYLWKIEM OD DRUGIEJ DO CZWARTEJ NAD RANEM. BYŁO BARDZO MIŁO, JAK ZAWSZE ZRESZTĄ. MOIM ZDANIEM SYLWEK MIMO TEGO, ŻE JEST ŻOŁNIERZEM NIE ROBI Z SIEBIE TWARDZIELA NA SIŁĘ. JEST TWARDY, BO GDYBY NIE BYŁ, TO BY NIE WYTRZYMAŁ W MIEJSCU, GDZIE TRWA WOJNA. KIEDY PISZEMY Z SOBĄ NA GG, TO SYLWEK WYDAJE MI SIĘ BARDZO NATURALNY. PO NIECAŁYCH DWÓCH MIESIĄCACH ZNAJOMOŚCI JESTEM W STANIE, PO TYM JAK PISZE, WYCZUĆ CZY COŚ GO MARTWI, DENERWUJE LUB KIEDY PO PROSTU JEST SPOKOJNY. KILKA DNI TEMU BYŁ BARDZO ZDENERWOWANY TYM, ŻE MOGĄ GO UKARAĆ ZA WYPADEK W GÓRACH I OBCIĄŻYĆ KOSZTAMI NAPRAWY SAMOCHODU, WTEDY TE NERWY BYŁY WIDOCZNE W STYLU JEGO PISANIA. JAK ZAPYTAŁAM GO CZY SIĘ DENERWUJE, TO POWIEDZIAŁ, ŻE TAK I ZACZĄŁ MNIE PRZEPRASZAĆ ZA TO JAK PISZE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE BARDZO DOBRZE ROZUMIEM JEGO UCZUCIA I PRÓBOWAŁAM JAKOŚ DODAĆ MU OTUCHY, ALE ON POWIEDZIAŁ, ŻE ŁATWO MI MÓWIĆ, BO NIE WIEM JAK JEST W WOJSKU. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE MA RACJĘ, BO NIE WIEM JAK JEST W WOJSKU, ALE NA PEWNO WIEM, ŻE NIE MOŻNA TAK BARDZO SIĘ MARTWIĆ, BO TO I TAK NIC NIE ZMIENI A SPOWODUJE, ŻE BĘDZIE PRZYBITY. 

SZCZERZE MÓWIĄC BOJĘ SIĘ, ŻE SYLWEK PRZEZ TEN POBYT W KOSOWIE DOSTANIE JAKIEJŚ DEPRESJI. W MOJEJ MIEJSCOWOŚCI BYŁ KIEDYŚ TAKI CHŁOPAK, KTÓRY POJECHAŁ NA MISJĘ DO AFGANISTANU, KIEDY WRÓCIŁ MIAŁ JAKIEŚ ZABURZENIA PSYCHICZNE I WYLĄDOWAŁ W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM. NIE CHCIAŁABYM ŻEBY TO SAMO SPOTKAŁO SYLWKA. MYŚLICIE, ŻE JESTEM W STANIE JAKOŚ WSPIERAĆ GO PSYCHICZNIE SKORO ZNAMY SIĘ TYLKO PRZEZ INTERNET?

poniedziałek, 28 czerwca 2010

DZIEŃ 358

SZUKAŁAM DZISIAJ PEWNEJ PIOSENKI A ZNALAZŁAM ZUPEŁNIE INNĄ. DAWNIEJ BARDZO JĄ LUBIŁAM, ALE NIESTETY WIĄŻE SIĘ Z NIĄ PRZYKRE WYDARZENIE, KTÓRE MA ZWIĄZEK Z MOIM UKOCHANYM. DLATEGO JUŻ JEJ NIE LUBIĘ I MAM NADZIEJĘ, ŻE NIGDY WIĘCEJ JUŻ JEJ NIE USŁYSZĘ. POZA TYM PRZEZ CAŁY CZAS ZASTANAWIAM SIĘ CO U SYLWKA, DZIŚ NIE PISALIŚMY. NIE MAM TEŻ DZIŚ ZA BARDZO WENY TWÓRCZEJ DO PISANIA, BO BOLI MNIE BRZUCH.

niedziela, 27 czerwca 2010

DZIEŃ 357

PO POŁUDNIU BYŁAM Z RODZINKĄ W OBI, BO MOJA MAMA PLANUJE REMONT KUCHNI. SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ NUDZIŁO MI SIĘ NA TYCH ZAKUPACH, BO JA NIE LUBIĘ CHODZIĆ PO SKLEPACH, ALE JAKOŚ TO PRZETRWAŁAM. PRZED CHWILĄ PISAŁAM Z SYLWKIEM, POKAZAŁAM MU DWA PROJEKTY DOMÓW, KTÓRE MI SIĘ PODOBAJĄ. NIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ JEDNAK CZY JEMU SIĘ PODOBAJĄ, BO MI NIE ODPISAŁ, MIMO ŻE JEST DOSTĘPNY NA GADU - GADU. CÓŻ, MOŻE DOSTAŁ JAKIEŚ ZADANIE DO WYKONANIA.

sobota, 26 czerwca 2010

DZIEŃ 356

PLANUJĘ SOBIE KUPIĆ TAKĄ KOSZULKĘ NOCNĄ, BO MI SIĘ OD ZAWSZE TAKIE PIŻAMKI PODOBAJĄ. NIGDY NIE MIAŁAM KOSZULKI NOCNEJ TYLKO ZAWSZE DWUCZĘŚCIOWE PIŻAMY. MUSZĘ WYBRAĆ SIĘ Z MAMĄ NA ZAKUPY. POZA TYM GADAŁAM Z SYLWKIEM, MARTWIĘ SIĘ O NIEGO, BO BOLI GO BRZUCH I MA BIEGUNKĘ. POZA TYM PODEJRZEWAM, ŻE SYLWEK NIE CHCE MI O CZYMŚ POWIEDZIEĆ. PISALIŚMY PRZED CHWILĄ I BYŁO FAJNIE, MIŁO A ON NAGLE MI NAPISAŁ, ŻE JEST ZMĘCZONY I IDZIE SPAĆ. ZANIM ZDĄŻYŁAM SIĘ Z NIM POŻEGNAĆ, TO SOBIE POSZEDŁ. NIE JESTEM O TO NA NIEGO ZŁA, ALE BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIĘ.

piątek, 25 czerwca 2010

DZIEŃ 355

ROZMAWIAŁAM DZISIAJ Z MAMĄ O MOIM DZIECIŃSTWIE. MAMA POWIEDZIAŁA, ŻE KIEDY BYŁAM DZIECKIEM I MIESZKALIŚMY JESZCZE NA LISZCE, TO PRZYJEŻDŻAŁA DO NIEJ PEWNA HRABINA. Z CIEKAWOŚCI ZAPYTAŁAM JĄ PO CO DO NAS PRZYJEŻDŻAŁA, MAMA POWIEDZIAŁA TYLKO, ŻE W PEWNYM CELU. BARDZO NALEGAŁAM, WIĘC MI POWIEDZIAŁA. TA HRABINA PRZYJEŻDŻAŁA DO NAS ABY MNIE POZNAĆ, BO CHCIAŁA ŻEBY MAMA MNIE JEJ ODDAŁA, BO ONA NA ŚWIECIE NIE MIAŁA NIKOGO, KOGO MOGŁABY KOCHAĆ A GDYBY MAMA MNIE JEJ ODDAŁA, TO MIAŁABY SIĘ KIM OPIEKOWAĆ. BYŁAM W LEKKIM SZOKU, GDY MAMA MI O TYM POWIEDZIAŁA, MIMO ŻE WIEM, IŻ TAKICH OSÓB, KTÓRE CHCIAŁY ŻEBYM BYŁA ICH CÓRKĄ BYŁO WIĘCEJ. 

PAMIĘTAM, ŻE JAK MIAŁAM 5 LAT I POJECHAŁYŚMY Z BABCIĄ I MAMĄ DO POLNAMU, BO TAM PRACOWAŁA CIOCIA KRYSIA, TO POZNAŁYŚMY TAM TAKĄ PANIĄ, KTÓRA MIAŁA CÓRECZKĘ BARDZO PODOBNĄ DO MNIE, NIESTETY ZMARŁA. BARDZO SIĘ TEJ PANI PODOBAŁAM I NAWET JAK JUŻ JECHAŁYŚMY DO DOMU, TO TA PANI WYSZŁA NAS ODPROWADZIĆ. NAWET MÓWIŁA MAMIE, ŻE GDYBY MOGŁA, TO BY MNIE PORWAŁA. DZIWNIE SIĘ CZUJĘ ZE ŚWIADOMOŚCIĄ, ŻE KTOŚ KIEDYŚ CHCIAŁ MNIE MIEĆ TYLKO DLATEGO, ŻE BYŁAM DZIECKIEM. JAKIE TO PARADOKSALNE, KTOŚ KIEDYŚ CHCIAŁ MNIE MIEĆ, BO BYŁAM DZIECKIEM A TERAZ JESTEM DOROSŁA I NIE CHCĘ MIEĆ DZIECI. 

POZA TYM PISAŁAM NA GADU - GADU Z SYLWKIEM I DOWIEDZIAŁAM SIĘ JAKIEGO TYPU PROBLEMY GO TRAPIĄ. CHODZI O TEN WYPADEK SAMOCHODOWY, KTÓRY MIAŁ NIEDAWNO I W KTÓRYM MIAŁ POCIĘTĄ RĘKĘ. JEGO DOWÓDZTWO UZNAŁO, ŻE TO JEGO WINA I CHCĄ GO ZA TO UKARAĆ ORAZ OBCIĄŻYĆ KOSZTAMI NAPRAWY SAMOCHODU. JAK MI O TYM POWIEDZIAŁ, TO MYŚLAŁAM, ŻE SIĘ WŚCIEKNĘ! ONI SIĘ MARTWIĄ JAKIMŚ DURNYM SAMOCHODEM A CO JEŚLI SYLWEK BY TAM ZGINĄŁ?! O TYM, TO JUŻ PEWNIE NIKT NIE POMYŚLAŁ! POZA TYM ROZMAWIALIŚMY Z SYLWKIEM O DZIECIACH I ZWIĄZKACH. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE WIERZĘ W TO, ŻE KIEDYŚ BĘDĘ MIEĆ MĘŻA I DZIECKO, BO RACZEJ ŻADEN FACET NIE CHCIAŁBY MIEĆ ŻONY, KTÓREJ MUSI PRAWIE WE WSZYSTKIM POMAGAĆ. JUŻ OD DAWNA JESTEM TEGO ŚWIADOMA I SIĘ Z TYM POGODZIŁAM.

czwartek, 24 czerwca 2010

DZIEŃ 354

OGLĄDAŁAM  DZISIAJ FILM, KTÓRY UWIELBIAM - "DIRTY DANCING". W POLSCE TEN FILM JEST ZNANY POD TYTUŁEM "WIRUJĄCE SEKS". PRZYBLIŻĘ WAM TERAZ FABUŁĘ TEGO FILMU. JEST LATO 1963 ROKU. FRANCES HOUSEMAN, ZWANA PRZEZ ZNAJOMYCH BABY, JEST ENTUZJASTYCZNIE NASTAWIONĄ DO ŻYCIA NASTOLATKĄ, SPĘDZAJĄCĄ WAKACJE Z RODZINĄ W LETNIM OŚRODKU KELLERMAN'S. PEWNEGO WIECZORA POZNAJE TANCERZA - JOHN'EGO CASTLE'A - UZDOLNIONEGO I PRZYSTOJNEGO INSTRUKTORA TAŃCA. W OBLICZU NIEDYSPOZYCJI JEGO TANCERKI - PENNY (ZASZŁA W CIĄŻĘ) BABY PRZECHODZI INTENSYWNY KURS TAŃCA I ZASTĘPUJE JĄ NA POKAZIE MAMBO W HOTELU. WKRÓTCE ONA I JOHNY ZAKOCHUJĄ SIĘ W SOBIE, LECZ ICH ZWIĄZEK NIE JEST APROBOWANY PRZEZ OJCA DZIEWCZYNY, KTÓRY PODEJRZEWA CHŁOPAKA O NIEŚLUBNE OJCOSTWO. W OSTATNI DZIEŃ POBYTU W OŚRODKU OJCIEC PRZYPADKOWO DOWIADUJE SIĘ, ŻE JOHNY JEST NIEWINNY. ZAKOCHANA PARA MANIFESTUJE SWOJĄ MIŁOŚĆ W PAMIĘTNYM I PASJONUJĄCYM FINALNYM TAŃCU PRZY MUZYCE "THE TIME OF MY LIFE". MYŚLĘ, ŻE TEGO RODZAJU FILMÓW POWINNO ROBIĆ SIĘ WIĘCEJ, BO SĄ ŚWIETNE.

środa, 23 czerwca 2010

DZIEŃ 353

DZISIAJ NA REHABILITACJI MIAŁAM ĆWICZENIA LIGHT, BO JESTEM NIEDYSPONOWANA I BOLI MNIE BRZUCH. MAMA CHCIAŁA ŻEBYM DZISIAJ SOBIE W OGÓLE DAROWAŁA ĆWICZENIA, ALE JA NIE CHCĘ STRACIĆ FORMY. PO TYM JAK WRZUCIŁAM TO ZDJĘCIE NA KTÓRYM CHODZĘ PO TORZE NA NASZĄ KLASĘ PRZEKONAŁAM SIĘ JAK WIELU LUDZI MI KIBICUJE: KOLEŻANKI I KOLEDZY Z LICEUM, RODZINA I INNI ZNAJOMI, DLATEGO MYŚLĘ, ŻE WARTO SIĘ STARAĆ.

wtorek, 22 czerwca 2010

DZIEŃ 352

MAMA MOJEGO UKOCHANEGO ZNOWU CHODZI NA REHABILITACJĘ A DOKŁADNIEJ NA FIZYKOTERAPIĘ. MOJA MAMA JĄ WIDZIAŁA KIEDY MIAŁAM MASAŻ. WOLAŁABYM JEJ NIE SPOTYKAĆ W OŚRODKU, BO NIE CHCĘ ŻEBY WIDZIAŁA JAK CHODZĘ PO TORZE A JUŻ NA PEWNO ŻEBY POWIEDZIAŁA O TYM MOJEMU UKOCHANEMU. Z DRUGIEJ STRONY ISTNIEJE JEDNAK MOŻLIWOŚĆ, ŻE MOJE KOCHANIE I TAK SIĘ O TYM DOWIE, BO KILKA DNI TEMU WRZUCIŁAM NA NASZĄ KLASĘ POWYŻSZE ZDJĘCIE, JAK CHODZĘ NA TORZE, WIĘC JEGO BRATANEK MOŻE JE ZOBACZYĆ I MU POKAZAĆ, CHOĆ ON NIE WIE, ŻE CZUJĘ COŚ DO JEGO WUJKA. MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ UDA MI SIĘ NAUCZYĆ CHODZIĆ O KULACH I, ŻE BĘDĘ MIAŁA OKAZJĘ MU TO POKAZAĆ. MAM ŚWIADOMOŚĆ, ŻE ZAPEWNE NIE ZROBI TO NA NIM ŻADNEGO WRAŻENIA, BO NIE WIE, ŻE ROBIĘ TO DLA NIEGO, ALE TAK WŁAŚNIE JEST I TA MYŚL BARDZO MI POMAGA. POZA TYM PANI ANITA MI NAPISAŁA, ŻE JUŻ NIE MA KONTAKTU Z BRATOWĄ MOJEGO UKOCHANEGO, NO I JAK MAM ZDOBYĆ TE ZDJĘCIA?

poniedziałek, 21 czerwca 2010

DZIEŃ 351

CHYBA ŁAPIE MNIE JAKAŚ CHOROBA, BOLI MNIE GARDŁO I JESTEM OSŁABIONA. DOBRZE, ŻE NIE MIAŁAM DZISIAJ ĆWICZEŃ, BO MOGŁAM SOBIE TROCHĘ POLEŻEĆ I WYGRZAĆ SIĘ. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDĘ TERAZ CHORA, BO JESTEM W SZCZYTOWEJ FORMIE JEŚLI CHODZI O REHABILITACJĘ, WIĘC NIE CHCĘ TERAZ PRZERYWAĆ A KIEDY JESTEM CHORA NIE MOGĘ ĆWICZYĆ, BO MAM OSŁABIONE MIĘŚNIE. POZA TYM DUŻO SIĘ DZIŚ UCZYŁAM I SZUKAŁAM OFERT PRACY CHAŁUPNICZEJ. PODOBAŁO MI SIĘ KILKA OFERT PRACY TYPU: ROBIENIE NAPRASOWANEK NA KOSZULKACH, NIESTETY, WSZYSTKIE TE OFERTY SĄ NIEAKTUALNE.

niedziela, 20 czerwca 2010

DZIEŃ 350

BYŁAM DZISIAJ Z RODZINKĄ U CIOCI RENATY NA LISZCE, POSIEDZIELIŚMY TROCHĘ I BYŁO CAŁKIEM MIŁO. POZA TYM BYŁAM DZIŚ NA PIERWSZYCH W MOIM ŻYCIU WYBORACH I ZAGŁOSOWAŁAM NA BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO. LUDZIE, KTÓRZY BYLI W KOMISJI, BYLI BARDZO ZDZIWIENI, GDY MNIE ZOBACZYLI (NIE WIEM CZEMU?) A JEDNA PANI JAWNIE ZACHWYCAŁA SIĘ MOJĄ URODĄ, CO OCZYWIŚCIE JEST BARDZO MIŁE. OPRÓCZ TEGO MOJA SIOSTRA ZNALAZŁA MI DZIŚ GAZETĘ "VIVA", KTÓRĄ KIEDYŚ BABCIA PRZYWIOZŁA MI Z OLSZTYNA. W TEJ GAZECIE MONIKA KUSZYŃSKA - BYŁA WOKALISTKA VARIUS MANX - ZROBIŁA SOBIE SESJĘ FOTOGRAFICZNĄ NA WÓZKU (4 LATA TEMU MIAŁA WYPADEK SAMOCHODOWY WRAZ Z ROBERTEM JANSONEM). MOJA MAMA PO OBEJRZENIU TEJ SESJI POWIEDZIAŁA, ŻE PÓJDZIE DO TAKIEGO JEJ ZNAJOMEGO, KTÓRY JEST FOTOGRAFEM ŻEBY TEŻ ZROBIŁ MI TAKĄ SESJĘ. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE WIDZĘ ŻADNEGO PROBLEMU. JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA, TO JA NAWET NIE MIAŁABYM OPORÓW PRZED TYM ŻEBY ZROBIĆ SOBIE KILKA OSTRYCH ZDJĘĆ, TAKICH JAK KILKA LAT TEMU ZROBIŁA SOBIE LOREDANA LECISO - BYŁA PARTNERKA MOJEGO IDOLA.

sobota, 19 czerwca 2010

DZIEŃ 349

JEST MI DZISIAJ TROCHĘ SMUTNO, BO SYLWEK OBIECAŁ MI WCZORAJ, ŻE DZISIEJSZY WIECZÓR SPĘDZIMY PISZĄC NA GADU - GADU. POPISALIŚMY TROCHĘ I NAGLE NI Z TEGO, NI Z OWEGO NAPISAŁ MI, ŻE KOLEDZY WOŁAJĄ GO NA PIWO, NAPRĘDCE SIĘ POŻEGNAŁ I POSZEDŁ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY WIEM, ŻE NIE MOGĘ SIĘ NA NIEGO GNIEWAĆ, BO NIE JESTEŚMY PARĄ, NO I ON NIE MA OBOWIĄZKU SIEDZIEĆ PRZED KOMPUTEREM TYLKO ZE WZGLĘDU NA MNIE. CÓŻ, JAKOŚ TO PRZEŻYJĘ.

piątek, 18 czerwca 2010

DZIEŃ 348

PISAŁAM DZIŚ Z SYLWKIEM, TYM ŻOŁNIERZEM, KTÓRY JEST TERAZ W KOSOWIE. ZAPROPONOWAŁ ABYŚMY ZOSTALI NAJBLIŻSZYMI PRZYJACIÓŁMI, OCZYWIŚCIE BARDZO CHĘTNIE SIĘ NA TO ZGODZIŁAM. BARDZO GO LUBIĘ I W JAKIŚ TAM SPOSÓB MI NA NIM ZALEŻY. ZWŁASZCZA TERAZ, KIEDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MAŁO BRAKOWAŁO I BYM GO STRACIŁA. KILKA DNI TEMU SYLWEK JECHAŁ NA PATROL PO BARDZO WYSOKICH GÓRACH, JECHAŁ NAJCIĘŻSZYM, OPANCERZONYM SAMOCHODEM I MIAŁ WYPADEK. WYLĄDOWAŁ NA BOKU SAMOCHODU I MAŁO BRAKOWAŁO A WPADŁBY DO PRZEPAŚCI. POZA TYM PĘKŁA SZYBA I POCIĘŁA MU RĘKĘ. BYŁAM PRZERAŻONA, GDY MI O TYM POWIEDZIAŁ.

czwartek, 17 czerwca 2010

DZIEŃ 347

DZISIAJ RÓWNOCZEŚNIE Z MOIM UKOCHANYM WESZŁAM NA JEGO BLOG, BARDZO MNIE TO CIESZY, BO PRZYNAJMNIEJ TO OD CZASU DO CZASU ROBIMY RAZEM. POZA TYM JESTEM PRAWIE W STU PROCENTACH PEWNA, ŻE TO MOJE KOCHANIE CZYTA TEN BLOG, BO OSTATNIO NAPISAŁAM, ŻE POTRZEBNE MI SĄ JEGO ZDJĘCIA I KIEDY DZIŚ ZAJRZAŁAM DO JEGO ALBUMU NA BLOGU OKAZAŁO SIĘ, ŻE GO UPUBLICZNIŁ. SZKODA, ŻE MA W NIM TYLKO TE ZDJĘCIA Z SZABLONU, ALE Z DRUGIEJ STRONY DOBRZE, ŻE W OGÓLE JAKIEŚ MA. MOŻE ZA JAKIŚ CZAS DODA JAKIEŚ INNE? POCZEKAMY, ZOBACZYMY. SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ MARTWI MNIE FAKT, ŻE ON MOŻE CZYTAĆ, TO CO PISZĘ, BO TO BY OZNACZAŁO, ŻE WSZYSTKO WIE I ZNA PRAKTYCZNIE KAŻDĄ MOJĄ MYŚL JAKA POJAWIŁA SIĘ W MOJEJ GŁOWIE NA JEGO TEMAT. Z DRUGIEJ STRONY, TO NIE ZNACZY, ŻE NIE CHCĘ ŻEBY ZAGLĄDAŁ NA MÓJ BLOG, CHCĘ, TYLKO OBAWIAM SIĘ TROCHĘ JEGO REAKCJI. MOŻE TO Z TYM ALBUMEM, TO TYLKO ZBIEG OKOLICZNOŚCI? CO WY O TYM MYŚLICIE?

środa, 16 czerwca 2010

DZIEŃ 346

DZISIAJ ZNOWU MIAŁAM SPIĘCIE Z MAMĄ, BO ONA MA PRETENSJĘ O TO, ŻE JA NIE ZACHWYCAM SIĘ DZIECINNYMI CIUSZKAMI I NIE CZEKAM NA NARODZINY JEJ WNUKA. JA NIE BARDZO ROZUMIEM O CO MAMIE CHODZI, PRZECIEŻ WSZYSCY WSZEM I WOBEC WIEDZĄ, ŻE JA DZIECI NIE LUBIĘ. POZA TYM PO CO MAM CZEKAĆ NA NARODZINY TEGO DZIECKA SKORO NIE JEST MOJE? OPRÓCZ TEGO ZAPOMNIAŁAM WAM WCZORAJ POWIEDZIEĆ, ŻE ROZMAWIAŁAM NA REHABILITACJI Z PANIĄ AGNIESZKĄ O GRZENDZIE, BO WIDZIAŁA ZDJĘCIA Z GRY NA NASZEJ KLASIE. PANI AGNIESZKA POWIEDZIAŁA, ŻE TO WYGLĄDA TAK, JAKBYM CHCIAŁA BYĆ W CIĄŻY, POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE CHCIAŁABYM BYĆ.

wtorek, 15 czerwca 2010

DZIEŃ 345

NAPISAŁAM DZISIAJ NA NASZEJ KLASIE DO PANI ANITY, BO ONA ZNA BRATOWĄ MOJEGO UKOCHANEGO I ZAPYTAŁAM JĄ CZY NIE MOGŁABY POPROSIĆ JEGO  BRATOWEJ O JEGO ZDJĘCIA A POTEM MI ICH PRZESŁAĆ. JESTEM W STANIE WYKORZYSTAĆ WSZYSTKIE MOŻLIWOŚCI ŻEBY TYLKO MIEĆ TE FOTKI. JESTEM W STANIE NAWET POPROSIĆ JEGO MAMĘ O TO ŻEBY MI POŻYCZYŁA WSZYSTKIE JEGO ZDJĘCIA JAKIE TYLKO MA W DOMU.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

DZIEŃ 344

ZROBIŁAM DZISIAJ NA WWW.IMIKIMI.COM FAJNE PRZERÓBKI ZDJĘĆ MOJEGO UKOCHANEGO. SZKODA, ŻE MAM ICH TAK MAŁO TERAZ. NIE MOGĘ SIĘ POGODZIĆ Z TYM, ŻE KIEDYŚ MIAŁAM ICH CAŁKIEM SPORO I MI SIĘ USUNĘŁY. NA CHWILĘ OBECNĄ JESTEM TAK ZDESPEROWANA, ŻE CHYBA ZROBIŁABYM WSZYSTKO ŻEBY TYLKO JE ODZYSKAĆ LUB ZDOBYĆ JAKIEŚ INNE. ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ JEGO ZDJĘCIA Z DZIECIŃSTWA. TO, ŻE NIE WYDRUKOWAŁAM JEGO ZDJĘĆ NA PAPIERZE FOTOGRAFICZNYM, KIEDY JE JESZCZE MIAŁAM I NIE STWORZYŁAM PRAWDZIWEGO ALBUMU, TO CHYBA MÓJ NAJWIĘKSZY ŻYCIOWY BŁĄD, KTÓREGO RACZEJ JUŻ NIE UDA MI SIĘ NAPRAWIĆ. Z TYCH ZDJĘĆ, KTÓRE W JAKIŚ SPOSÓB UDAŁO MI SIĘ ODZYSKAĆ ZROBIŁAM SOBIE DZIŚ TAPETĘ NA PULPIT KOMPUTERA. TAPETA TA NAZYWA SIĘ: "LOVE ON THE ROCKS". PRZEDSTAWIA JEZIORO PEŁNE SKAŁ W NOCY A NA TLE NASZE TWARZE, MOJA I MOJEGO UKOCHANEGO. MOJA TWARZ JEST DALEJ A JEGO BLIŻEJ, BARDZO ŁADNIE TO WSZYSTKO WYGLĄDA.

niedziela, 13 czerwca 2010

DZIEŃ 343

ZROBIŁAM DZISIAJ COŚ CZEGO CHYBA NIKT SIĘ PO MNIE NIE SPODZIEWAŁ, CHOCIAŻ Z DRUGIEJ STRONY PO MNIE WSZYSTKIEGO MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ. TAK WIĘC ZROBIŁAM SCREENSHOTY (ZDJĘCIA Z EKRANU MONITORA ZA POMOCĄ KOMPUTERA) MOJEMU WIRTUALNEMU DZIECKU ORAZ AWATAROWI I WRZUCIŁAM JE NA NASZĄ KLASĘ. LUDZIE PEWNIE BĘDĄ MNIE ZA TO KRYTYKOWAĆ I WYŚMIEWAĆ, ALE Z DRUGIEJ STRONY CO MNIE TO OBCHODZI. NIE JESTEM JAKĄŚ OSIEMDZIESIĘCIOLETNIĄ MATRONĄ, KTÓRA CAŁE ŻYCIE MUSI BYĆ POWAŻNA, JESTEM JESZCZE MŁODA I MAM PRAWO DO SZALEŃSTW MNIEJSZYCH LUB WIĘKSZYCH I OBJAWIAJĄCYCH SIĘ W RÓŻNY SPOSÓB. GDYBYM BYŁA ODWAŻNIEJSZA, TO WRZUCIŁABYM TEŻ SOBIE NA NASZĄ KLASĘ I BLOG ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO, ALE NIESTETY NIE JESTEM ODWAŻNA I BOJĘ SIĘ TO ZROBIĆ, BO GDYBY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁ, TO BY MNIE ZABIŁ.

sobota, 12 czerwca 2010

DZIEŃ 342

DZIŚ BYŁA U NAS STRASZNA BURZA, GRZMIAŁO PRAWIE CAŁĄ NOC. BURZA TO ZJAWISKO ATMOSFERYCZNE, KTÓREGO PO PROSTU NIE ZNOSZĘ. JA UWAŻAM, ŻE BYŁOBY CUDOWNIE, GDYBY PRZEZ CAŁY ROK BYŁA PIĘKNA POGODA I ŚWIECIŁO SŁOŃCE. KIEDYŚ ROZMAWIAŁAM O BURZY Z MOIM PRZYJACIELEM - ARTUREM. ON UWIELBIA BURZĘ I PO ROZMOWIE Z NIM WPADŁAM NA POMYSŁ JAK ZMIENIĆ SWOJE NASTAWIENIE DO TEGO ZJAWISKA ATMOSFERYCZNEGO. KIEDY GRZMI, WYOBRAŻAM SOBIE (ZWŁASZCZA W NOCY) ŻE WTULAM SIĘ W RAMIONA MOJEGO UKOCHANEGO LUB PO PROSTU SŁUCHAM JEGO PIOSENEK. WTEDY JAKOŚ MNIEJ SIĘ BOJĘ. TEN SAM CHWYT MYŚLOWY STOSUJĘ TAKŻE W STOSUNKU DO DZIECI PONIEWAŻ ICH NIE LUBIĘ A CZASAMI NIESTETY MAM Z NIMI KONTAKT, TO WYOBRAŻAM SOBIE, ŻE TO MOGŁOBY BYĆ DZIECKO MOJE I MOJEGO UKOCHANEGO. TAKIE MYŚLENIE TROCHĘ MI POMAGA.

piątek, 11 czerwca 2010

DZIEŃ 341

OGLĄDAŁAM DZIŚ FILM "ANIOŁY I DEMONY". TEN FILM JEST NAPRAWDĘ ŚWIETNY, OPOWIADA O TYM JAK Z OŚRODKA CERN GINIE PRÓBKA ANTYMATERII, SUBSTANCJI, KTÓREJ EKSPLOZJA PORÓWNYWALNA BYŁABY DO JĄDROWEJ. JEJ TWÓRCA, FIZYK I KATOLICKI KSIĄDZ, ZOSTAJE ZAMORDOWANY, A NA JEGO CIELE ZOSTAJE WYPALONY AMBIGRAM ILLUMINATI. 

JEGO ADOPTOWANA CÓRKA VITTORIA VETRA RAZEM Z HARVARDZKIM PROFESOREM SYMBOLIKI, ROBERTEM LANGDONEM UDAJĄ SIĘ DO RZYMU, GDZIE WŁAŚNIE ODBYWA SIĘ KONKLAWE. W TYM SAMYM CZASIE DOWIADUJĄ SIĘ, ŻE ANTYMATERIA UKRYTA JEST GDZIEŚ NA TERENIA PAŃSTWA WATYKAŃSKIEGO, BĄDŹ W JEJ POBLIŻU I PRZED PÓŁNOCĄ EKSPLODUJE, JEŚLI BATERIA UTRZYMUJĄCA SUBSTANCJĘ W PRÓŻNI NIE ZOSTANIE WYMIENIONA. PONADTO TAJEMNICZY MĘŻCZYZNA ZAPOWIADA MORDOWANIE CO GODZINĘ, POCZĄWSZY OD 20:00. KOLEJNYCH PORWANYCH PRZEZ SIEBIE PREFERITI, CZYLI NAJPOWAŻNIEJSZYCH KANDYDATÓW NA NOWEGO PAPIEŻA.

 LANGDON I VETRA RUSZAJĄ ODRODZENIOWĄ ŚCIEŻKĄ OŚWIECENIA, BY URATOWAĆ KARDYNAŁÓW I CAŁY WATYKAN.  POZA TYM, TO NIC SZCZEGÓLNEGO SIĘ NIE DZIAŁO. OPRÓCZ TEGO MAM W PLANACH ZAKUPIENIE SOBIE ENCYKLOPEDII Z HISTORII MUZYKI I STWORZENIE NA BLOGU MODUŁU DOTYCZĄCEGO TEJ NAUKI.

czwartek, 10 czerwca 2010

DZIEŃ 340

KIEPSKO SIĘ DZIŚ CZUJĘ, ALE TRUDNO CZUĆ SIĘ DOBRZE PRZY TAKIEJ POGODZIE, JAKA JEST TERAZ. TEMPERATURA TO OKOŁO 40 STOPNI CELSJUSZA W CIENIU, TAKA SAMA TEMPERATURA JEST W  NOCY NA SAHARZE. MASAKRA! TAKA POGODA JEST NIE DO WYTRZYMANIA! JESZCZE TROCHĘ I ZE WZGLĘDU NA POGODĘ BĘDZIEMY MUSIELI PRZESTAWIĆ SIĘ NA CHODZENIE W BURKACH. JESTEM TAK OSŁABIONA, ŻE PRAWIE CAŁY CZAS ŚPIĘ. POZA TYM MIAŁAM W NOCY DZIWNY SEN. ŚNIŁA MI SIĘ DZIEWCZYNKA O BLOND WŁOSACH, BARDZO KRĘCONYCH I DŁUGICH DO RAMION. DUŻYCH ZIELONYCH OCZACH I TYPOWEJ URODZIE ANIOŁKA. MIAŁA OKOŁO 5 LAT. PRZEZ CAŁY CZAS TRZYMAŁAM JĄ NA RĘKACH A ONA SIĘ WE MNIE WTULAŁA TYLKO, ŻE JA NIE WIEM KIM ONA DLA MNIE BYŁA.

środa, 9 czerwca 2010

DZIEŃ 339

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z MOJĄ PRABABCIĄ, BO MIAŁA DO MNIE PRETENSJĘ O TO, ŻE NIE POSZŁAM DO KOŚCIOŁA NA ROCZNICĘ KOMUNII MOJEJ KUZYNKI - WIKTORII. BABCIA POWIEDZIAŁA, ŻE POWINNAM MODLIĆ SIĘ O TO ŻEBY MÓC CHODZIĆ, NA CO JA JEJ Z IRONIĄ POWIEDZIAŁAM, ŻE LEŻEĆ KRZYŻEM PRZED OŁTARZEM NIE ZAMIERZAM, TO PO PIERWSZE A PO DRUGIE: NIE ZAMIERZAM SIĘ MODLIĆ ZA SAMĄ SIEBIE. NIE POSZŁAM TEŻ DO KOŚCIOŁA DLATEGO, ŻE NIE CZUJĘ TAKIEJ POTRZEBY. JA ROZUMIEM, ŻE WIARA JEST WAŻNA, ALE NIE ZAMIERZAM PIELĘGNOWAĆ W SOBIE WIARY NA SIŁĘ.

wtorek, 8 czerwca 2010

DZIEŃ 338

DAREK I LILIANA, KIEDY WRÓCILI Z PRZEDSZKOLA POWIEDZIELI, ŻE PRZEDSZKOLE JEDZIE DO WESOŁEGO MIASTECZKA I ZOO W CHORZOWIE, CIOCIA POWIEDZIAŁA, ŻE ONI NIE POJADĄ, BO TO ZA DROGO WYCHODZI I POJADĄ PRYWATNIE JAK WUJEK PRZYJEDZIE. CIOCIA POWIEDZIAŁA TEŻ, ŻE JAK POJADĄ, TO JA POJADĘ Z NIMI. FAJNIE BY BYŁO JECHAĆ NA CAŁY DZIEŃ. NAJPIERW DO TEATRU NA PRZEDSTAWIENIE Z MOIM UKOCHANYM, POTEM DO ZOO I WESOŁEGO MIASTECZKA. KIEDY MYŚLĘ O TYCH TRZECH MIEJSCACH NASUWA MI SIĘ PEWNA, BARDZO MIŁA WIZJA. JADĘ DO TEATRU, SPOTYKAM TAM MOJEGO UKOCHANEGO, MÓWIMY SOBIE NAWZAJEM CO DO SIEBIE CZUJEMY A PO PRZEDSTAWIENIU JEDZIEMY RAZEM DO ZOO I WESOŁEGO MIASTECZKA. BAWIMY SIĘ TAM I ŚMIEJEMY JAK DZIECI, CZĘSTO SIĘ DO SIEBIE PRZYTULAMY I ROBIMY SOBIE WSPÓLNE ZDJĘCIA. SZKODA, ŻE TAK NIGDY NIE BĘDZIE...

poniedziałek, 7 czerwca 2010

DZIEŃ 337

DZISIAJ MOJA MAMA MA 40 URODZINY I AKURAT POPSUŁO JEJ SIĘ ŻELAZKO, WIĘC JEJ KUPIŁAM TAKIE FAJNE NA ALLEGRO. W CIĄGU DWÓCH DNI POWINNO DOJŚĆ. MYŚLĘ, ŻE BĘDZIE JEJ SIĘ PODOBAĆ, BO WYBRAŁAM TAKIE DOŚĆ PORZĄDNIE WYGLĄDAJĄCE, NIE NAJTAŃSZE I FIRMOWE. JA MYŚLĘ, ŻE TO MOŻE I NIE NAJLEPSZY POMYSŁ NA PREZENT Z OKAZJI 40 URODZIN, ALE PRZYNAJMNIEJ PRZYDATNY. JA NA 20 URODZINY ZAMÓWIĘ SOBIE BLUZĘ Z KAPTUREM I TYM NOWYM ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO, BO T-SHIRT JUŻ MI SIĘ ZNISZCZYŁ (W OSTATNIE LATO CHYBA CAŁY CZAS W NIM CHODZIŁAM A ON BYŁ BIAŁEGO KOLORU, WIĘC TRZEBA GO BYŁO CZĘSTO PRAĆ, PODOBA MI SIĘ TEŻ FOTO - KOLAŻ (ZROBIŁABYM SOBIE TAKI ZE ZDJĘCIAMI MOJEGO UKOCHANEGO, ALE I TAK NIE MIAŁABYM GO GDZIE POWIESIĆ), CHCIAŁAM TEŻ FOTO - KOSTKĘ, ALE ŻADNE ZDJĘCIA NIE BĘDĄ MI DO NIEJ PASOWAĆ. DO MOICH URODZIN JESZCZE JEST 5 MIESIĘCY, WIĘC MAM CZAS NA ZASTANOWIENIE. 

niedziela, 6 czerwca 2010

DZIEŃ 336

 ROBIĘ WSZYSTKO ŻEBY TYLKO NIE MYŚLEĆ O TYM Z CZYM KOJARZY MI SIĘ DZISIEJSZA DATA. 6 CZERWCA 2007 ROKU DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MÓJ UKOCHANY CHCE WYJECHAĆ, TO ZDECYDOWANIE BYŁ NAJGORSZY DZIEŃ MOJEGO ŻYCIA, DLATEGO TEŻ LICZYŁAM NA TO, ŻE UDA MI SIĘ DZIŚ O TYM NIE WSPOMINAĆ, ALE NIESTETY NIE UDAŁO SIĘ.

sobota, 5 czerwca 2010

DZIEŃ 335

TO MÓJ AWATAR W GRZE GRZENDA. BARDZO WAS PRZEPRASZAM JEŚLI UWAŻACIE TO ZA DZIECINADĘ, ALE OSTATNIO JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWA I ZADOWOLONA Z ŻYCIA, JAK GDYBY OBUDZIŁO SIĘ WE MNIE WEWNĘTRZNE DZIECKO. BARDZO SIĘ BOJĘ, ŻE TO MOŻE BYĆ ZAPOWIEDŹ JAKIEJŚ DEPRESJI, ALE MOŻE JEDNAK NIE BĘDZIE TAK ŹLE. MOŻE CZUJĘ SIĘ DOBRZE, BO JEST ŁADNA POGODA I MÓJ ORGANIZM DOBRZE REAGUJE NA SŁOŃCE.

piątek, 4 czerwca 2010

DZIEŃ 334

JAK WIECIE OD GRUDNIA UBIEGŁEGO ROKU GRAM W GRĘ GRZENDA (WWW.GRZENDA.PL). GRZENDA TO GRA, W KTÓREJ ZACHODZI SIĘ W CIĄŻĘ I WYCHOWUJE DZIECKO. MĘŻCZYŹNI TAKŻE MOGĄ GRAĆ W TĘ GRĘ I NIEKTÓRZY TO ROBIĄ. MNIE TA GRA BARDZO WCIĄGNĘŁA I POSTANOWIŁAM ZOSTAĆ NAJLEPSZĄ V-MAMĄ (JESTEM NA RAZIE NA 26 MIEJSCU W RANKINGU POGROMCÓW PLEMNIKÓW I NA 3 MIEJSCU W RANKINGU OFIAR PLEMNIKA). NA POCZĄTKU WSTYDZIŁAM SIĘ KOMUKOLWIEK PRZYZNAĆ DO TEGO, ŻE GRAM W TĄ GRĘ, BO WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE JEST TO BARDZO SZCZENIACKA GRA, ALE KIEDY PRZEJRZAŁAM FORUM TEJ GRY ZOBACZYŁAM, ŻE GRAJĄ W NIĄ NAWET KOBIETY W WIEKU 25 - 26 LAT. DZIŚ GRAŁAM W TO PRAWIE 6 GODZIN.

czwartek, 3 czerwca 2010

DZIEŃ 333

DZIŚ ŚWIĘTO BOŻEGO CIAŁA, MIAŁAM IŚĆ Z MAMĄ DO KOŚCIOŁA I NA PROCESJĘ, ALE SIĘ ROZMYŚLIŁAM GDYŻ OSTATNIMI CZASY NAPRAWDĘ NIE CZUJĘ POTRZEBY KONTAKTU Z BOGIEM. INNYMI SŁOWY PRZECHODZĘ KRYZYS WIARY. MOJA MAMA MA O TO DO MNIE PRETENSJĘ I OCZYWIŚCIE JAK ZWYKLE PODEJRZEWA, ŻE JEST TO WINA MOJEGO UKOCHANEGO. W ZASADZIE MA CHYBA TROCHĘ RACJI, BO MOŻE GDYBY MÓJ UKOCHANY BYŁ TROCHĘ BLIŻEJ MNIE, TO MIAŁABYM WIĘCEJ NADZIEI NA MIŁOŚĆ I SZCZĘŚCIE A TYM SAMYM MOCNIEJ WIERZYŁABYM TEŻ W TO, ŻE BÓG MNIE KOCHA, ALE TO NIE TYLKO O TO CHODZI. PO PROSTU NIE MAM OCHOTY CHODZIĆ DO KOŚCIOŁA I JUŻ.

środa, 2 czerwca 2010

DZIEŃ 332

BYŁAM DZIŚ NA STRONIE MOJEGO UKOCHANEGO, UMIEŚCIŁ NA NIEJ DWA SWOJE NAJPRAWDOPODOBNIEJ NAJNOWSZE ZDJĘCIA, KTÓRE SĄ NAPRAWDĘ PIĘKNE, BYNAJMNIEJ MOIM ZDANIEM. BARDZO ŻAŁUJĘ, ŻE NIE MOGĘ TYCH JEGO ZDJĘĆ UMIEŚCIĆ NA BLOGU, BO BARDZO BYM TEGO CHCIAŁA. PRZERAŻA MNIE JEDNAK FAKT, ŻE ON MÓGŁBY SIĘ O TYM W JAKIŚ SPOSÓB DOWIEDZIEĆ I MIEĆ O TO DO MNIE PRETENSJĘ. POZA TYM CAŁY DZIEŃ SPĘDZIŁAM NA WYSZYWANIU OBRAZKA HAFTEM KRZYŻYKOWYM, KIEDY SKOŃCZĘ, ZROBIĘ ZDJĘCIE, ZESKANUJE JE I BĘDZIE ONO OTWIERAŁO MOJĄ GALERIĘ WYSZYWANEK NA TYM BLOGU. MOŻE TO BĘDZIE MOTYWACJĄ DO TEGO ŻEBY SZYBCIEJ WYSZYWAĆ, BO TEN OBRAZEK, KTÓRY TERAZ WYSZYWAM, WYSZYWAM JUŻ OD BARDZO DAWNA.

wtorek, 1 czerwca 2010

DZIEŃ 331

MIAŁAM MAŁY WYPADEK NA REHABILITACJI. MAMY NIE BYŁO, BO POSZŁA Z OLKĄ DO GINEKOLOGA A JA MUSIAŁAM WYJŚĆ DO TOALETY, WIĘC POSZŁAM Z PANIĄ AGNIESZKĄ I GDY WRACAŁYŚMY Z POWROTEM DO GABINETU, UPADŁAM I TERAZ TROCHĘ BOLI MNIE KOLANO, ALE TO NIC POWAŻNEGO. POZA TYM MAMA Z OLKĄ SPOTKAŁY U GINEKOLOGA MOJĄ "TEŚCIOWĄ", KTÓRA ZAPROPONOWAŁA OLCE, ŻE JĄ PODWIEZIE DO DOMU, ALE OLKA SIĘ WSTYDZIŁA I NIE CHCIAŁA JECHAĆ. 
POZA TYM OGLĄDAŁAM DZIŚ PIERWSZĄ CZĘŚĆ SAGI "ZMIERZCH", JUŻ KIEDYŚ OPOWIADAŁAM WAM, ŻE JEJ BOHATERKA ZAKOCHAŁA SIĘ W WAMPIRZE. WRACAM DO TEGO DLATEGO, ŻE W TYM FILMIE EDWARD POWIEDZIAŁ JEDNO BARDZO FAJNE ZDANIE: "JESTEM STWORZONY PO TO ŻEBY WSZYSTKO: MOJA TWARZ, MÓJ GŁOS, CIĘ DO MNIE PRZYCIĄGAŁY". KIEDY TO USŁYSZAŁAM POMYŚLAŁAM SOBIE, ŻE TE SŁOWA MÓGŁBY WYPOWIEDZIEĆ MÓJ UKOCHANY, BO ON CHYBA PO TO SIĘ URODZIŁ ABYM JA GO PRZEZ CAŁE ŻYCIE PRAGNĘŁA CAŁĄ SOBĄ. W TYM FILMIE TAKŻE PADA ZDANIE, KTÓRE JA MOGŁABYM POWIEDZIEĆ JEMU, BRZMI ONO: "JESTEŚ MOJĄ PRYWATNĄ ODMIANĄ HEROINY", ON NAPRAWDĘ DZIAŁA NA MNIE JAK NARKOTYK.