piątek, 30 kwietnia 2010

DZIEŃ 299

ZNALAZŁAM DZISIAJ SZABLON TATUAŻU - JEST TO IMIĘ MOJEGO UKOCHANEGO PO WŁOSKU ZAPISANE CHIŃSKIMI LITERAMI. POSTANOWIŁAM WKLEIĆ TEN SZABLON NA BLOG, BO I TAK NIE WIERZĘ, ŻE MÓJ UKOCHANY KIEDYŚ TUTAJ WPADNIE. GDYBYŚMY BYLI RAZEM MIAŁABYM TO JAKO TATUAŻ NA PRAWYM RAMIENIU. POZA TYM BARDZO ŹLE SIĘ CZUJĘ I WSZYSTKO MNIE BOLI.

czwartek, 29 kwietnia 2010

DZIEŃ 298

BYŁAM DZIŚ Z DOŚKĄ, OLKĄ, KAROLEM I BANANEM NA SPACERZE NA POLU GOLFOWYM. BYŁO BARDZO FAJNIE, ALE TROCHĘ ZMARZŁAM, BO PRZED WIECZOREM JEST JUŻ CHŁODNO. DAWNO JUŻ NIE BYŁAM NA SPACERZE. MYŚLĘ, ŻE DZIĘKI TEMU SPACERKOWI W NOCY BĘDZIE MI SIĘ LEPIEJ SPAŁO.

środa, 28 kwietnia 2010

DZIEŃ 297

MIAŁAM IŚĆ Z DOŚKĄ, KAROLEM, OLKĄ I BANANEM NA SPACER NA POLE GOLFOWE, ALE NIE POSZLIŚMY, BO BANAN SIĘ ROZMYŚLIŁ, ALE MOŻE JUTRO PÓJDZIEMY. POZA TYM, TO DZIEŃ UPŁYNĄŁ MI CAŁKIEM NORMALNIE.

wtorek, 27 kwietnia 2010

DZIEŃ 296

POZNAŁAM DZIŚ NA CZATERII BARDZO FAJNEGO CHŁOPAKA, NAZYWA SIĘ PAWEŁ. JEST BARDZO MIŁY I MAMY PODOBNY GUST MUZYCZNY, POKAZAŁAM MU TEŻ JAK ŚPIEWA MÓJ UKOCHANY I PODOBA MU SIĘ JEGO ŚPIEW. ROZMAWIAŁAM Z NIM TEŻ O TYM, ŻE PODOBA MI SIĘ TEŻ TROCHĘ INNY CHŁOPAK, ALE, ŻE MIMO WSZYSTKO NIE POTRAFIĘ TAK PO PROSTU ZAPOMNIEĆ O MOIM UKOCHANYM. PAWEŁ WYTŁUMACZYŁ MI WTEDY JEDNĄ ISTOTNĄ RZECZ MIANOWICIE, ŻE NAWET JEŚLI KIEDYŚ ZDECYDUJĘ SIĘ NA ZWIĄZEK Z INNYM CHŁOPAKIEM, TO WCALE NIE ZNACZY, ŻE MOJEGO UKOCHANEGO MUSZĘ JAKOŚ DRASTYCZNIE WYRZUCIĆ Z PAMIĘCI. LEPIEJ SIĘ CZUJĘ PO TEJ ROZMOWIE, JAKBY MI SIĘ COŚ W GŁOWIE ODBLOKOWAŁO.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

DZIEŃ 295

DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE PRZEDWCZORAJ, KIEDY MOJE SIOSTRY ROBIŁY GRILLA I CHCIAŁY ŻEBYM WYSZŁA NA DWÓR, TO TAK NAPRAWDĘ, TO NIE ONE CHCIAŁY TYLKO BANAN. NIE WYSZŁAM NA DWÓR, BO BARDZO WIAŁO A JA MAM ZMNIEJSZONĄ POJEMNOŚĆ PŁUC I BY MNIE DUSIŁO. MOJE PŁUCA PRZEZ TO, ŻE SIĘ ZA WCZEŚNIE URODZIŁAM MAJĄ TYLKO 1/3 POWIERZCHNI PŁUC ZDROWEGO CZŁOWIEKA.

niedziela, 25 kwietnia 2010

DZIEŃ 294

NADAL BARDZO BOLĄ MNIE ZĘBY, ALE JA JESTEM WYTRZYMAŁA NA BÓL, WIĘC JAKOŚ TAM WYTRZYMUJĘ. WIECZOREM ZROBILIŚMY GRILLA, BYŁO FAJNIE, ALE Z JAKICHŚ DZIWNYCH POWODÓW NIE MOGŁAM NA NICZYM SKUPIĆ SWOJEJ UWAGI. PRZEZ OSTATNIE KILKA DNI DZIEJE SIĘ ZE MNĄ A WŁAŚCIWIE Z MOIM UMYSŁEM COŚ DZIWNEGO. MÓJ MÓZG OSTATNIO WYSUNĄŁ NA PIERWSZY PLAN, TAK NAPRAWDĘ DWIE WYKLUCZAJĄCE SIĘ NAWZAJEM POTRZEBY. PIERWSZA TO BYCIE BLISKO MOJEGO UKOCHANEGO A DRUGA TO BYCIE Z INNYM CHŁOPAKIEM, JEST TO NIENORMALNE, BO NIE MOŻNA BYĆ Z DWOMA FACETAMI NARAZ. CAŁEGO GRILLA MYŚLAŁAM O NICH OBU I ZESTAWIAŁAM ICH ZE SOBĄ. MYŚLĘ JEDNAK, ŻE MOJEGO UKOCHANEGO I TAK KOCHAM NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE.

sobota, 24 kwietnia 2010

DZIEŃ 293

STRASZNIE KIEPSKO SIĘ DZIŚ CZUJĘ, ROSNĄ MI TAK ZWANE ZĘBY MĄDROŚCI I BARDZO MNIE TO BOLI. POZA TYM W ZASADZIE WIĘKSZOŚĆ DNIA SPAŁAM. PISAŁAM TEŻ SMS'Y Z KAROLEM, BYŁY O WSZYSTKIM I NICZYM. WIECZOREM MOJE SIOSTRY ROBIŁY GRILLA. BYŁ KAROL, BANAN I SYLWEK, DOŚKA CHCIAŁA ŻEBYM PRZYSZŁA DO NICH NA DWÓR, ALE BYŁO JUŻ ZIMNO I WOLAŁAM SOBIE POGRAĆ NA KOMPUTERZE.

piątek, 23 kwietnia 2010

DZIEŃ 292

DZIŚ JESTEM TAK ROZDARTA WEWNĘTRZNIE JAK CHYBA JESZCZE NIGDY DOTĄD. CHODZI O KAROLA RÓŻEWICZA, ZNÓW TWIERDZI, ŻE MU NA MNIE ZALEŻY A JA NIE JESTEM W STANIE PO TYM WSZYSTKIM ZNOWU MU ZAUFAĆ, TO JEST DLA MNIE ZDECYDOWANIE ZA TRUDNE. PRÓBOWAŁAM Z NIM SZCZERZE POROZMAWIAĆ I WYJAŚNIĆ CZEGO POTRZEBUJĘ I CZEGO OCZEKUJĘ NIEKONIECZNIE OD NIEGO, ALE OD SWOJEGO MĘŻCZYZNY, NIE WIEM TYLKO CZY COŚ Z TEGO ZROZUMIAŁ. GDYBYM MIAŁA TAKĄ DECYZJĘ PODJĄĆ W ZWIĄZKU Z MOIM PIERWSZYM UKOCHANYM, TO PEWNIE BYŁOBY MI DUŻO PROŚCIEJ, CHOĆBY Z TEGO WZGLĘDU, ŻE ZAWSZE BYŁAM PEWNA SWOICH UCZUĆ DO NIEGO, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ON MNIEJ WIĘCEJ ORIENTUJE SIĘ W TYM, JAK WYGLĄDA MOJA SYTUACJA ZDROWOTNA I ŻYCIOWA, TO ZNACZY KAROL TEŻ TO NIBY WIE, ALE NIE MIAŁ Z TYM REALNEJ STYCZNOŚCI. 

czwartek, 22 kwietnia 2010

DZIEŃ 291

MIAŁAM DZIŚ LEKCJĘ WŁOSKIEGO I ROZMAWIALIŚMY Z LUCĄ, O TYM JAK JEST WE WŁOSZECH POSTRZEGANY PROBLEM PEDOFILII WŚRÓD KSIĘŻY I MAŁŻEŃSTW HOMOSEKSUALNYCH. LUCA PYTAŁ KAŻDEGO Z NAS CZY AKCEPTUJEMY HOMOSEKSUALNE ZWIĄZKI. WIĘKSZOŚĆ ODPOWIADAŁA TAK JAK JA. JA JESTEM WSTANIE ZAAKCEPTOWAĆ HOMOSEKSUALNY ZWIĄZEK, NAWET JESTEM W STANIE ZAAKCEPTOWAĆ HOMOSEKSUALNY ŚLUB, ALE BEZ MOŻLIWOŚCI ADOPTOWANIA DZIECKA. JESTEM ZA TAKĄ OPCJĄ DLATEGO, ŻE JEŚLI TAKA PARA ŻYŁA Z SOBĄ CAŁE ŻYCIE W KONKUBINACIE I ZAŁÓŻMY, ŻE TE OSOBY KUPIŁYBY WSPÓLNIE MIESZKANIE A POTEM JEDEN PARTNER BY ZMARŁ, TO TEN DRUGI WTEDY NIE MA PRAWA DO TEGO MIESZKANIA, BO PRAWNIE NIC TYCH LUDZI Z SOBĄ NIE ŁĄCZY. MYŚLĘ TEŻ, ŻE DUŻY WPŁYW NA MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII MA FAKT, ŻE YARI CARRISI - SYN AL BANO I ROMINY POWER (MOICH IDOLI) JEST HOMOSEKSUALISTĄ. AL BANO CO PRAWDA NIE POPIERA TEJ SKŁONNOŚCI U SWOJEGO SYNA, CO OCZYWIŚCIE NIE ZMIENIA FAKTU, ŻE NADAL JEST JEGO OJCEM I W JAKIMŚ STOPNIU AKCEPTUJE GO TAKIM JAKI JEST, WIĘC DLACZEGO JA MIAŁABYM TEGO NIE ROBIĆ SKORO AL W ZASADZIE CAŁE ŻYCIE BYŁ DLA MNIE WZOREM? A CO DO PEDOFILII WŚRÓD KSIĘŻY, TO WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE NAJLEPSZYM ROZWIĄZANIEM TEGO PROBLEMU BYŁOBY PO PROSTU ZNIESIENIE CELIBATU W KOŚCIELE KATOLICKIM. W KOŃCU KSIĘŻA TO NORMALNI MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY TAKŻE ODCZUWAJĄ POTRZEBĘ ZASPOKOJENIA POPĘDU SEKSUALNEGO.

środa, 21 kwietnia 2010

DZIEŃ 290

KAROL RÓŻEWICZ ZNÓW ZACZĄŁ DO MNIE PISAĆ SMS'Y (PO KILKU TYGODNIOWEJ PRZERWIE). TE SMS'Y, TO NIC KONKRETNEGO, GŁÓWNIE SĄ TO TEKSTY TYPU: "DOBRANOC" I "MIŁEGO DNIA", NIBY JEST TO MIŁE, ALE JA JUŻ PRZEZ TO WSZYSTKO NIE POSTRZEGAM KAROLA JAKO KOGOŚ, KTO MÓGŁBY BYĆ MI BLISKI A NA JEGO WIADOMOŚCI ODPOWIADAM Z GRZECZNOŚCI (NAWET NIE CZUJĘ JAK RYMUJĘ :)). POZA TYM ZAPOMNIAŁAM WAM WCZORAJ POWIEDZIEĆ, CZY RACZEJ NAPISAĆ, ŻE PRZYTRAFIŁO MI SIĘ COŚ DZIWNEGO. ZAJRZAŁAM NA BLOG MOJEGO UKOCHANEGO I WTEDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE ON TEŻ W TYM SAMYM CZASIE ZALOGOWAŁ SIĘ NA SWÓJ BLOG, DOPRAWDY DZIWNY ZBIEG OKOLICZNOŚCI. CHCIAŁABYM ŻEBY ON TEŻ ZAGLĄDAŁ NA MÓJ BLOG, TAK JAK JA ZAGLĄDAM NA JEGO, CHOĆ MOŻE DLA NAS OBOJGA BYŁOBY LEPIEJ ŻEBY ON NIEDOKŁADNIE CZYTAŁ MOJE POSTY, JEŚLI JUŻ MIAŁBY TO ROBIĆ.   

wtorek, 20 kwietnia 2010

DZIEŃ 289

JEST MI SMUTNO, WŁAŚCIWIE BEZ PRZERWY POCZYNAJĄC OD WCZORAJSZEGO WIECZORA. JEDNAK BARDZO DOBRZE POTRAFIĘ UKRYWAĆ SWÓJ BÓL, ZMARTWIENIA I BOLĄCZKI, TAK WIĘC NIKT Z BLISKICH NIE WIE, ŻE COŚ JEST ZE MNĄ NIE TAK JAK BYĆ POWINNO. POZA TYM 20 MAJA KOŃCZĘ KURS JĘZYKA WŁOSKIEGO, TEN Z UNII EUROPEJSKIEJ I ZACZYNAM SIĘ ZASTANAWIAĆ NAD STWORZENIEM WŁOSKIEJ WERSJI MOJEGO BLOGA. PEWNIE BYŁBY JESZCZE BARDZIEJ SZCZERY NIŻ TEN, KTÓRY PISZĘ TERAZ, BO NIKT Z MOICH ZNAJOMYCH PRÓCZ: ADAMA, KARINY I PIOTRKA NIC BY Z NIEGO NIE ZROZUMIAŁ, WIĘC TEŻ NIE BYŁBY W STANIE GO SKOMENTOWAĆ. PO ZAKOŃCZENIU TEGO KURSU I KURSU ESKK CHCĘ ZACZĄĆ PRACĘ NAD WŁASNYM PROGRAMEM DO NAUKI WŁOSKIEGO. CHCIAŁABYM MÓWIĆ TAK DOBRZE PO WŁOSKU, JAK GDYBY TO BYŁ MÓJ OJCZYSTY JĘZYK. POZA TYM LUCA ODDAWAŁ DZISIAJ TESTY, NAPISAŁAM NA 80%. POZA TYM ZNÓW POSZUKUJĘ NOWYCH ZNAJOMOŚCI.

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

DZIEŃ 288

PRZYPOMNIAŁAM SOBIE CO MI SIĘ WCZORAJ ŚNIŁO. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE RAZEM Z MOIM UKOCHANYM IDZIEMY W KONDUKCIE POGRZEBOWYM. ON STRASZNIE PŁACZE A JA Z CAŁEJ SIŁY GO DO SIEBIE PRZYTULAM I POCIESZAM, MIMO ŻE WCZORAJ JAKIMŚ CUDEM UDAŁO MI SIĘ O TYM ŚNIE ZAPOMNIEĆ, TO DZIŚ KIEDY TEN SEN SOBIE PRZYPOMNIAŁAM, TO PRAKTYCZNIE CAŁY CZAS O NIM MYŚLĘ. NIE LUBIĘ MIEĆ KOSZMARÓW ZWIĄZANYCH Z MOIM UKOCHANYM, BO JUŻ KILKA RAZY ZŁE SNY Z NIM W ROLI GŁÓWNEJ MI SIĘ SPRAWDZIŁY W RZECZYWISTOŚCI. TROCHĘ SIĘ MARTWIĘ, ŻE TEN SEN TEŻ SIĘ MOŻE SPRAWDZIĆ, JEŚLI MA SIĘ W JEGO ŻYCIU WYDARZYĆ COŚ PRZYKREGO, TO JA CHCĘ PRZY NIM BYĆ.

niedziela, 18 kwietnia 2010

DZIEŃ 287

ODZYSKAŁAM DZIŚ TRZY KLASOWE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO, ALE TO I TAK NIE JEST NAWET PROCENT Z TEGO CO MIAŁAM W SWOICH ZBIORACH. ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ JEGO ZDJĘCIA Z RÓŻNYCH OKRESÓW ŻYCIA. CHCIAŁABYM MIEĆ JEGO ZDJĘCIE JAK BYŁ MAŁYM CHŁOPCEM I TE, KTÓRE DAWNIEJ MIAŁ NA SWOIM BLOGU. NA TYCH ZDJĘCIACH, KTÓRE MIAŁ NA SWOJEJ STRONIE WYGLĄDAŁ PO PROSTU PIĘKNIE, SŁODKO, JAK ANIOŁEK. WIĘKSZOŚĆ TYCH, KTÓRZY WIEDZĄ W KIM JESTEM ZAKOCHANA I JAK WYGLĄDA MOJA SYTUACJA UCZUCIOWA TWIERDZĄ, ŻE JUŻ DAWNO POWINNAM O NIM ZAPOMNIEĆ, MÓJ ROZSĄDEK TEŻ PODPOWIADA MI TAKIE ROZWIĄZANIE, ALE Z DRUGIEJ STRONY GDYBYM WYKASOWAŁA JEGO ZDJĘCIA I PRZEZ KILKA DNI CZY TYGODNI NA NIE NIE PATRZYŁA, TO POPADNĘ W TAKI DZIWNY RODZAJ APATII I ZROBIĘ SIĘ SMUTNA. OD KILKU DNI ZA NIM WYŁĄCZĘ KOMPUTER, TO OGLĄDAM JEGO ZDJĘCIA. ZNAM JUŻ CHYBA NA PAMIĘĆ KAŻDY FRAGMENT I SZCZEGÓŁ JEGO TWARZY. MOGŁABYM NA NIEGO PATRZEĆ CAŁY CZAS I ZROBIŁABYM WSZYSTKO ŻEBY MÓC POGŁASKAĆ GO PO POLICZKU, DOTKNĄĆ JEGO LOKÓW, POCZUĆ JEGO WARGI NA SWOICH. DZIŚ CAŁĄ NOC O NIM ŚNIŁAM, ALE NIE PAMIĘTAM CO DOKŁADNIE MI SIĘ ŚNIŁO. CHCIAŁABYM GO ZOBACZYĆ, BO OD PAŹDZIERNIKA, KIEDY GO OSTATNI RAZ WIDZIAŁAM MINĘŁO JUŻ BARDZO DUŻO CZASU. FAJNIE BY BYŁO Z NIM NA SPOKOJNIE POROZMAWIAĆ, NIEKONIECZNIE O UCZUCIACH, ALE TAK PO PROSTU, O WSZYSTKIM.

sobota, 17 kwietnia 2010

DZIEŃ 286

BYŁAM DZISIAJ NA ŚLUBIE MOJEJ ZNAJOMEJ - BEATY. BARDZO MI SIĘ TEN ŚLUB PODOBAŁ, CHOĆ JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA, TO PIEŚŃ PRZED PRZYSIĘGĄ, MIMO ŻE BARDZO MI SIĘ PODOBAŁA, TO JAKOŚ DZIWNIE MI SIĘ KOJARZYŁA. NIE PRZEPADAM ZA ŚLUBAMI, BO ZAWSZE WYOBRAŻAM SOBIE SIEBIE I MOJEGO UKOCHANEGO PRZED OŁTARZEM. W TEJ WIZJI MAM WSZYSTKO DOPRACOWANE W NAJDROBNIEJSZYCH SZCZEGÓŁACH. MÓJ UKOCHANY OCZYWIŚCIE O TYM NIE WIE, ALE W SUMIE KAŻDE, NAWET NAJMNIEJSZE, MOJE MARZENIE JEST Z NIM ZWIĄZANE. ŚLUB JEST TYM JEDNYM Z WIĘKSZYCH MOICH MARZEŃ, ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE NAJWAŻNIEJSZE JEST DLA MNIE JEGO SZCZĘŚCIE. NIEWAŻNE CZY ZE MNĄ CZY Z KIMŚ INNYM, NIEWAŻNE CZY TU CZY GDZIE INDZIEJ. JEŚLI ON BĘDZIE SZCZĘŚLIWY, TO JA TEŻ.

piątek, 16 kwietnia 2010

DZIEŃ 285

JESTEM ZŁA SAMA NA SIEBIE, WCZORAJ MÓJ UKOCHANY MIAŁ URODZINY I MYŚLAŁAM O NIM, BO ZAWSZE CHCIAŁAM TEN DZIEŃ SPĘDZIĆ Z NIM A DZIŚ ZAMIAST MYŚLEĆ O NIM, TO MYŚLAŁAM O INNYM CHŁOPAKU. DO TEJ PORY NIE ZDARZYŁO MI SIĘ O JAKIMŚ INNYM MYŚLEĆ JAK O CZŁOWIEKU, Z KTÓRYM MOGŁABYM BYĆ, DLATEGO TAK DZIWNIE SIĘ Z TYM WSZYSTKIM CZUJĘ.

czwartek, 15 kwietnia 2010

DZIEŃ 284

MOJE KOCHANIE MA DZIŚ 28 URODZINY, STĄD TEŻ POWYŻSZY WIRTUALNY TORT. NIE MAM MOŻLIWOŚCI ABY ZŁOŻYĆ MU ŻYCZENIA, DLATEGO TEŻ WSPOMINAM O JEGO URODZINACH W TYM POŚCIE. POZA TYM JEST MI TROCHĘ SMUTNO, NIE CHCĘ MÓWIĆ O CO CHODZI, ALE POWIEM WAM, ŻE CZASEM MAM DOŚĆ MOJEJ RODZINY. DOBRZE, ŻE ARTUROWI MOGĘ WSZYSTKO POWIEDZIEĆ I ZAWSZE DOSTANĘ OD NIEGO JAKIEŚ MIŁE SŁOWO.

środa, 14 kwietnia 2010

DZIEŃ 283

JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO MOJA "TEŚCIOWA" TEŻ BYŁA NA SOLUXIE (TYP LAMPY DO NAŚWIETLANIA BOLĄCYCH MIEJSC). ROZMAWIAŁYŚMY O NIEJ Z PANIĄ AGNIESZKĄ A DOKŁADNIEJ, TO JA POWIEDZIAŁAM PANI AGNIESZCE, ŻE TO MAMA MOJEJ SYMPATII. NA SZCZĘŚCIE MAMA MOJEGO UKOCHANEGO MNIE NIE WIDZIAŁA, BO PARAWAN MNIE ZASŁANIAŁ. MUSZĘ ZROBIĆ WSZYSTKO ŻEBY NIE ZOBACZYŁA JAK CHODZĘ PO TORZE, ZWŁASZCZA TERAZ, GDY NIE BARDZO MI TO WYCHODZI. POTEM JESZCZE WIDZIAŁAM JĄ POD SKLEPEM. OSTATNIO TEŻ MOJA MAMA WYPYTUJE O MOJEGO UKOCHANEGO, NIE WIEM CZEMU, ALE WYDAJE MI SIĘ TO BARDZO PODEJRZANE, BYĆ MOŻE DLATEGO, ŻE NIE JESTEM PRZYZWYCZAJONA DO TEGO ŻEBY MAMA MNIE O NIEGO PYTAŁA. Z REGUŁY WYRAŻAŁA SIĘ O NIM W TAKI SPOSÓB JAKBY GO NIE LUBIŁA. POZA TYM DOSTAŁAM PROPOZYCJĘ WSPÓŁPRACY Z COM BRIDGE, ALE BĘDĘ MOGŁA TO BRAĆ DOPIERO WTEDY POD UWAGĘ, GDY JUŻ SKOŃCZĘ KURSY WŁOSKIEGO.

wtorek, 13 kwietnia 2010

DZIEŃ 282

DZISIAJ NA REHABILITACJI ZUPEŁNIE MI NIE SZŁO, WYGRYWAŁA ZE MNĄ SPASTYKA I PANI AGNIESZKA POWIEDZIAŁA, ŻE DOBRZE BY BYŁO SKONSULTOWAĆ SIĘ Z JAKIMŚ NEUROLOGIEM, BO TO TROCHĘ DZIWNE, ŻE PO PÓŁTORAROCZNEJ REHABILITACJI SPASTYKA ZAMIAST USTĘPOWAĆ, TO SIĘ NASILA. KIEDY WIECZOREM USIADŁAM PRZED KOMPUTEREM, TO OD RAZU ZACZĘŁAM SZUKAĆ JAKIEGOŚ NEUROLOGA, KTÓRY PRZYJMUJE NA TERENIE CZĘSTOCHOWY I ZNALAZŁAM JAKĄŚ STRONĘ Z RANKINGIEM PODOBNO NAJLEPSZYCH NEUROLOGÓW I WYBRAŁAM TEGO, KTÓRY MIAŁ NAJWIĘCEJ POZYTYWNYCH OCEN. NAZYWA SIĘ JANUSZ KAPUSTECKI. MAM JUŻ NA NIEGO ODPOWIEDNIE NAMIARY I W NAJBLIŻSZYM CZASIE POSTARAM SIĘ Z NIM SKONTAKTOWAĆ. MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE MÓGŁ MNIE PRZYJĄĆ BEZ ZBYT DŁUGIEGO CZEKANIA. RAZEM Z PANIĄ AGNIESZKĄ PRZYPUSZCZAMY, ŻE NEUROLOG PRZEPISZE MI JAKIEŚ LEKI ANTYSPASTYCZNE TYPU BACLOFEN, SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ SIĘ TEGO BOJĘ. NIE ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE TE LEKI W DOŚĆ DUŻYM STOPNIU UZALEŻNIAJĄ, NO I TEGO, ŻE TRZEBA JE BRAĆ DO KOŃCA ŻYCIA, ALE ZE WZGLĘDU NA KOSZTY. PRZYPUSZCZAM, ŻE TE LEKI BĘDĄ KOSZTOWAĆ OD 300 DO 600 ZŁOTYCH. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MAMA MOJEGO UKOCHANEGO, CZYLI MOJA "TEŚCIOWA", JAK JA JĄ NIEOFICJALNIE NAZYWAM, TEŻ BĘDZIE CHODZIĆ NA ZABIEGI TYLKO NIE TAKIE JAK JA LECZ BARDZIEJ ZWIĄZANE Z FIZYKOTERAPIĄ. W ZWIĄZKU Z TYM CHODZENIE NA ĆWICZENIA W KOSZULCE ZE ZDJĘCIEM UKOCHANEGO NA RAZIE NIE WCHODZI W GRĘ.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

DZIEŃ 281

ZACZĘŁAM SIĘ DZIŚ ROZGLĄDAĆ ZA OFERTAMI PRACY CHAŁUPNICZEJ, BO NIE ZAMIERZAM NIC NIE ROBIĆ JEŚLI NIE IDĘ NA STUDIA. NAJBARDZIEJ PASOWAŁABY MI PRACA TYPU:

- OBSŁUGA POCZTY E-MAIL,
- ADRESOWANIE KOPERT,
- SKŁADANIE DŁUGOPISÓW,
- ROBIENIE BIŻUTERII,
- SKŁADANIE KLAMEREK,
- SKŁADANIE SPINEK,
- MONTOWANIE ZABAWEK,
- ROBIENIE NADRUKÓW NA GADŻETACH,
ROBIENIE RÓŻAŃCY.

INTERESUJE MNIE KAŻDA PRACA W DOMU, KTÓRĄ BĘDĘ MOGŁA WYKONYWAĆ I ZA KAŻDĄ CENĘ. POPROSIŁAM NAWET PANA WALDEMARA TRÓSZYŃSKIEGO - PREZESA STOWARZYSZENIA PROMETEUS, ŻEBY MI POMÓGŁ ZNALEŹĆ JAKĄŚ PRACĘ.

niedziela, 11 kwietnia 2010

DZIEŃ 280

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z MAMĄ O OLKI DZIECKO, BO ONA RANO DO MNIE MÓWI TAK:

- CIOCIA AGNIESZKA SIĘ WCZORAJ Z OLKI ŚMIAŁA, ŻE JAK JĄ ZARAZI TYM SWOIM WIRUSEM (CIĄŻĄ) TO JEJ BĘDZIE PŁACIĆ ALIMENTY. 
NA CO JA JEJ POWIEDZIAŁAM:
- CO MNIE TO OBCHODZI, W TYM DOMU JUŻ I TAK JEST DUŻO LUDZI A NIE MA WODY I ŁAZIENKI.
- TY TO TAKA ZDZIWACZAŁA JESTEŚ.
- NIE, JESTEM REALISTKĄ, KTÓRA STWIERDZA FAKT.
TERAZ TEŻ WIECZOREM MI MÓWI:

- CIOCIA KRYSIA MI MÓWIŁA, ŻE MA JAKIEŚ PUDŁO Z KAFTANIKAMI.
JA NA TO:
- MAMO, MNIE TO NIE OBCHODZI, JA NIE LUBIĘ DZIECI
- POLUBISZ.
- NIE!
- NIE BĄDŹ TAKA.
- CIEKAWE KTO MI ZABRONI.

sobota, 10 kwietnia 2010

DZIEŃ 279

LECH I MARIA KACZYŃSCY NIE ŻYJĄ! W SMOLEŃSKU ROZBIŁ SIĘ SAMOLOT PREZYDENTA LECHA KACZYŃSKIEGO - TUPOLEW 154-M. PRZY PODCHODZENIU DO LĄDOWANIA SAMOLOT NAJPRAWDOPODOBNIEJ ZAHACZYŁ O DRZEWO I ZAPALIŁ SIĘ. GUBERNATOR OKRĘGU SMOLEŃSKIEGO POINFORMOWAŁ, ŻE WSZYSCY PASAŻEROWIE ZGINĘLI - NA POKŁADZIE BYŁO 96 OSÓB W TYM PREZYDENT RZECZPOSPOLITEJ Z ŻONĄ - POTWIERDZIŁ RZECZNIK MSZ - PIOTR PASZKOWSKI. KATASTROFA WYDARZYŁA SIĘ O 08:56 CZASU POLSKIEGO. WEDŁUG ROSYJSKIEJ PROKURATURY POLSKI PREZYDENCKI SAMOLOT TU-154 ROZBIŁ SIĘ DWA KILOMETRY PRZED LOTNISKIEM WOJSKOWYM W MIEJSCOWOŚCI PIECZERSK PRZY PODCHODZENIU DO LĄDOWANIA W SMOLEŃSKU W WARUNKACH GĘSTEJ MGŁYZGINĘŁO 96 OSÓB. RZECZNIK MSZ - PIOTR PASZKOWSKI POWIEDZIAŁ, ŻE NA POKŁADZIE BYLI M.IN. PREZYDENT KACZYŃSKI WRAZ Z MAŁŻONKĄ, SZEF IPN - JANUSZ KURTYKA, SZEF NBP - SŁAWOMIR SKRZYPEK, WICEMARSZAŁEK SEJMU - JERZY SZMAJDZIŃSKI, OSTATNI PREZYDENT NA UCHODŹSTWIE - RYSZARD KACZOROWSKI, WŁADYSŁAW STASIAK, ALEKSANDER SZCZYGŁO, PAWEŁ WYPYCH, MARIUSZ HANDZLIK, ANDRZEJ KREMER, SZEF SZTABU GEN. GĄGOR, POSŁOWIE: PRZEMYSŁAW GOSIEWSKI, ZBIGNIEW WASSERMAN, GRZEGORZ DOLNIAK, RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH - JANUSZ KOCHANOWSKI, BP. TADEUSZ PŁOSKI. WICESZEF KANCELARII PREZYDENCKIEJ - JACEK SASIN, KTÓRY POJAWIŁ SIĘ NA MIEJSCU TRAGEDII CHWILĘ PO WYPADKU, PODKREŚLAŁ, ŻE BYŁ TO TRAGICZNY WIDOK. SASIN MÓWI, ŻE WEDŁUG INFORMACJI PODANYCH PRZEZ ROSYJSKIE SŁUŻBY WOJSKOWE, KATASTROFĘ MOGŁY PRZEŻYĆ TRZY OSOBY, KTÓRE WYDOBYTO ZE ZGLISZCZY W CIĘŻKIM STANIE. 

- NIE WIADOMO KTO TO JEST, OBY TE INFORMACJE OKAZAŁY SIĘ PRAWDZIWE - DODAŁ. NIKT NIE ZOSTAŁ DOPUSZCZONY NA MIEJSCE. NAOCZNI ŚWIADKOWIE KATASTROFY POTWIERDZAJĄ DUŻĄ EKSPLOZJĘ. W POBLISKIM LESIE LEŻĄ CZĘŚCI ROZBITEJ MASZYNY. PRZED LOTNISKIEM OBECNI SĄ POLSCY DZIENNIKARZE. NIE ZOSTALI DOPUSZCZENI DO MIEJSCA KATASTROFY. NA MIEJSCU PRACUJĄ SŁUŻBY RATOWNICZE. NAD LOTNISKIEM WCIĄŻ UNOSI SIĘ MGŁA. TO BYŁA CZWARTA PRÓBA LĄDOWANIA. POLSKI SAMOLOT PREZYDENCKI TU-154 ROZBIŁ SIĘ W CZASIE CZWARTEGO PODEJŚCIA DO LĄDOWANIA NA LOTNISKU SIEWIERNYJ KOŁO SMOLEŃSKA POINFORMOWAŁA TELEWIZJA WIESTI-24. DO KATASTROFY DOSZŁO W WARUNKACH GĘSTEJ MGŁY - PRZEKAZAŁA STACJA. WEDŁUG WIESTI-24, WCZEŚNIEJ PILOTOWI PROPONOWANO LĄDOWANIE NA LOTNISKACH ZASTĘPCZYCH - W MIŃSKU LUB MOSKWIE. PRZYCZYNĄ KATASTROFY BYŁA AWARIA LUB BŁĄD PILOTA. TO NIE PIERWSZA KATASTROFA SAMOLOTÓW RZĄDOWYCH. PASZKOWSKI ZAZNACZYŁ, ŻE RZĄD SAMOLOTÓW RZĄDOWYCH JEST BARDZO DOKŁADNIE BADANY.
- "ŻADEN SAMOLOT Z USTERKĄ TECHNICZNĄ OCZYWIŚCIE NIE JEST DOPUSZCZANY DO RUCHU. TAKŻE W TEJ CHWILI MOŻEMY ZAŁOŻYĆ, ŻE SAMOLOT BYŁ W PEŁNI SPRAWNY TECHNICZNIE, ALE BYĆ MOŻE NASTĄPIŁA JAKAŚ USTERKA W TRAKCIE LOTU. WSZYSCY EKSPERCI, KTÓRZY BADAJĄ WYPADKI LOTNICZE ZAWSZE TWIERDZĄ, ŻE TRUDNO PRZYPISAĆ WYPADEK JEDNEJ JEDNOSTKOWEJ PRZYCZYNIE. NAJPRAWDOPODOBNIEJ BYŁ TO JAKIŚ ZBIEG OKOLICZNOŚCI, ZŁE WARUNKI POGODOWE, ZŁE WARUNKI PODCHODZENIA SAMOLOTU DO PASA LĄDOWANIA" - POWIEDZIAŁ. 

- PREZYDENCKI SAMOLOT TU-154 PODCHODZIŁ DO LĄDOWANIA NA LOTNISKU PRZED SMOLEŃSKIEM W GĘSTEJ MGLE. TO ZAWSZE WIĄŻE SIĘ Z WIĘKSZYM SKUPIENIEM I UWAGĄ. MOGŁY ZAWIEŚĆ DWIE RZECZY: ALBO NASTĄPIŁA AWARIA TECHNICZNA, ALBO POMYLIŁ SIĘ CZŁOWIEK - POWIEDZIAŁ DOŚWIADCZONY PILOT SAMOLOTÓW PASAŻERSKICH - DARIUSZ SOBCZYŃSKI. 

- BYLI TO BARDZO DOBRZY PILOCI - ZAZNACZYŁ. SAMOLOT, KTÓRY ROZBIŁ SIĘ POD SMOLEŃSKIEM Z PARĄ PREZYDENCKĄ NA POKŁADZIE, BYŁ W DOSKONAŁYM STANIE TECHNICZNYM - DOWIEDZIAŁA SIĘ INFORMACYJNA AGENCJA RADIOWA ZE ŹRÓDEŁ ZBLIŻONYCH DO SIŁ WOJSKOWYCH. ROSYJSKA TELEWIZJA WIESTI INFORMUJE, ŻE SAMOLOT W ZESZŁYM ROKU PRZESZEDŁ KAPITALNY REMONT W ZAKŁADACH LOTNICZYCH W SAMARZE. PREZYDENT ROSJI - DMITRIJ MIEDWIEDIEW POWOŁAŁ SPECJALNĄ KOMISJĘ DO ZBADANIA PRZYCZYN KATASTROFY POLSKIEGO SAMOLOTU. BĘDZIE JEJ PRZEWODNICZYŁ PREMIER ROSJI - WŁADIMIR PUTIN. PREZYDENT ROSJI WYSŁAŁ TAKŻE NA MIEJSCE WYPADKU MINISTRA DO SPRAW NADZWYCZAJNYCH - SIERGIEJA SZOJGU. ROSYJSKA PROKURATURA PODAŁA, ŻE NA MIEJSCE KATASTROFY PREZYDENCKIEGO SAMOLOTU WYSŁANO NAJBARDZIEJ DOŚWIADCZONYCH ŚLEDCZYCH. ŚLEDZTWO BĘDZIE NADZOROWAŁ OSOBIŚCIE PROKURATOR GENERALNY ROSJI - JURIJ CZAJKA - POINFORMOWAŁA JEGO SŁUŻBA PRASOWA. WEDŁUG ZARZĄDU ŚLEDCZEGO PROKURATURY OBWODU SMOLEŃSKIEGO ROZPATRYWANE SĄ TRZY POWODY KATASTROFY SAMOLOTU: ZŁE WARUNKI ATMOSFERYCZNE, TZW. CZYNNIK LUDZKI I AWARIA SAMOLOTU. MARSZAŁEK SEJMU PRZEJMIE OBOWIĄZKI PREZYDENTA. W PRZYPADKU ŚMIERCI PREZYDENTA, JEGO OBOWIĄZKI PRZEJMUJE MARSZAŁEK SEJMU - POWIEDZIAŁ KONSTYTUCJONALISTA - PIOTR WINCZOREK. MARSZAŁEK SEJMU PRZEJMUJE OBOWIĄZKI PREZYDENTA ZE WSZYSTKIMI UPRAWNIENIAMI DO CZASU NOWYCH WYBORÓW PREZYDENCKICH.

LISTA NAZWISK OFIAR
LECH KACZYŃSKI
MARIA KACZYŃSKA
RYSZARD KACZOROWSKI
JERZY SZMAJDZIŃSKI
ALEKSANDER SZCZYGŁO
PAWEŁ WYPYCH
WŁADYSŁAW STASIK
MARIUSZ HANDZLIK
ANDRZEJ KREMER
FRANCISZEK GĄGOR
ANDRZEJ PRZEWOŹNIK
GRZEGORZ DOLNIAK
PRZEMYSŁAW GOSIEWSKI
ZBIGNIEW WASSERMAN
JANUSZ KOCHANOWSKI
SŁAWOMIR SKRZYPEK
JANUSZ KURTYKA 
KRZYSZTOF PUTRA
KS. BP. GEN. DYW. TADEUSZ PŁOSKI
KRYSTYNA BOCHENEK
TOMASZ MERTA
MACIEJ PŁAŻYŃSKI
MARIUSZ KAZANA 
LESZEK DEPTUŁA
GRAŻYNA GĘSICKA 
SEBASTIAN KARPINIUK
IZABELA JARUGA - NOWACKA
ALEKSANDRA NATALLI - ŚWIAT
ARKADIUSZ RYBICKI
JOLANTA SZYMANEK - DERESZ
WIESŁAW WODA
EDWARD WOJTAS
JANINA FETLIŃSKA
STANISŁAW ZAJĄC
JANUSZ KRUPSKI
ABP. GEN. BRYG. MIRON CHODAKOWSKI
KS.PŁK. ADAM PITCH
EDWARD DUCHNOWSKI
KS. PRAŁAT BRONISŁAW GOSTOMSKI
KS. JÓZEF JONIEC
KS. ZDZISŁAW KRÓL
ANDRZEJ KWAŚNIK 
TADEUSZ LUTOBORSKI
STEFAN MELAK
STANISŁAW MIKKE
BRONISŁAWA ORAWIEC - LOFFLER
KATARZYNA PISKORSKA
ANDRZEJ SARIUSZ - SKĄPSKI
WOJCIECH SEWERYN
LESZEK SOLSKI
TERESA WALEWSKA - PRZYJAŁOWSKA
GABRIELA ZYCH
EWA BĄKOWSKA
MARIA BOROWSKA
BARTOSZ BOROWSKI
GEN. BRONI PIL. ANDRZEJ BŁASIK
GEN. BRONI BRONISŁAW KWIATKOWSKI
GEN. DYW. TADEUSZ BUK
GEN DYW. WŁODZIMIERZ POTASIŃSKI
WICEADMIRAŁ ANDRZEJ KARWETA
GEN. BRYG. KAZIMIERZ GILARSKI
ANNA WALENTYNOWICZ
JOANNA AGACKA - INDECKA
CZESŁAW CYWIŃSKI
ZBIGNIEW DĘBSKI
KATARZYNA DORACZYŃSKA
ALEKSANDER FEDOROWICZ
JAROSŁAW FLORCZAK
ARTUR FRANCUZ
ROMAN INDRZEJCZYK
PAWEŁ JANECZEK
DARIUSZ JANKOWSKI
MAREK ULERYK
GEN. STANISŁAW KOMORNICKI
STANISŁAW JERZY KOMOROWSKI
PAWEŁ KRAJEWSKI
WOJCIECH LUBIŃSKI
BARBARA MAMIŃSKA
ZENONA MAMONTOWICZ - ŁOJEK
JANINA NATUSIEWICZ - MIRER
PIOTR NOSEK
PIOTR NUROWSKI
JAN OSIŃSKI
RYSZARD RUMIANEK
PILOCI I PERSONEL SAMOLOTU

WSZYSTKIM RODZINOM OFIAR SKŁADAM NAJSZCZERSZE KONDOLENCJE - KAMILA KOŚCIELNIAK.

piątek, 9 kwietnia 2010

DZIEŃ 278

DZIŚ NIC CIEKAWEGO SIĘ NIE DZIAŁO. W NOCY MIAŁAM BARDZO DZIWNY SEN. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE SŁYSZĘ DZWONEK DO DRZWI, OTWIERAM JE I WIDZĘ MOJEGO UKOCHANEGO. PRZEZ CHWILĘ PATRZYMY SOBIE W OCZY I NAGLE ON PYTA CZY MOŻE WEJŚĆ. WPUŚCIŁAM GO BEZ SŁOWA. ON USIADŁ PRZY STOLE NA KRZEŚLE I POWIEDZIAŁ: "JUŻ NIGDY NIGDZIE NIE WYJADĘ, CHCĘ BYĆ Z TOBĄ". PO TYCH SŁOWACH SIĘ OBUDZIŁAM.

czwartek, 8 kwietnia 2010

DZIEŃ 277

MIAŁAM DZISIAJ LEKCJĘ WŁOSKIEGO, JAK PRAWIE W KAŻDY WTOREK I CZWARTEK. LUCA PYTAŁ NAS JAK MAJĄ NA IMIĘ NASI PARTNERZY. JA BEZ WIĘKSZYCH PROBLEMÓW POWIEDZIAŁAM JAK MÓJ UKOCHANY MA NA IMIĘ I GDZIE PRACUJE. CHCIAŁABYM MÓC WAM ZACYTOWAĆ SWOJĄ WYPOWIEDŹ I PEWNIE BYM TO ZROBIŁA, GDYBYM MIAŁA WIĘCEJ ODWAGI, ALE NAWET PISANIE O NIM W TAKIEJ FORMIE, BY NIE PADŁO JEGO IMIĘ JEST DLA MNIE TROCHĘ KRĘPUJĄCE. OD SAMEGO POCZĄTKU ISTNIENIA BLOGA JEST WE MNIE SWOISTY STRACH, ŻE ON NAPRAWDĘ KIEDYŚ NA NIEGO WPADNIE, ZWŁASZCZA, ŻE MÓJ
BLOG MOŻNA ODNALEŹĆ W WYSZUKIWARCE GOOGLE. Z DRUGIEJ STRONY WYDAJE MI SIĘ TO MAŁO PRAWDOPODOBNE ŻEBY ON NA NIEGO WPADŁ, BO ŻEBY ZNALEŹĆ MÓJ BLOG MUSIAŁBY WPISAĆ W WYSZUKIWARKĘ MOJE IMIĘ I NAZWISKO A ŻEBY TO ZROBIĆ MUSIAŁBY O MNIE POMYŚLEĆ A TO MU SIĘ RACZEJ NIGDY NIE ZDARZYŁO I NIE ZDARZY. POZA TYM TAKI JEDEN CHŁOPAK - MARCIN - POWIEDZIAŁ MI, ŻE SIĘ WE MNIE ZAKOCHAŁ, ALE JA NIE BARDZO W TO WIERZĘ, BO ON NIE MA NAJLEPSZEJ OPINII.

środa, 7 kwietnia 2010

DZIEŃ 276

PRZEZ PÓŁTOREJ GODZINY NIE MOGŁAM ZALOGOWAĆ SIĘ DO SWOJEGO BLOGA. W ONECIE BARDZO CZĘSTO TO SIĘ ZDARZA, CIEKAWI MNIE ZA CO ADMINISTRATORZY ONETU DOSTAJĄ PENSJĘ, MOIM ZDANIEM CHYBA TYLKO ZA UMIESZCZANIE WSZĘDZIE, GDZIE TYLKO SIĘ DA REKLAM SWOICH BIZNESOWYCH PARTNERÓW. MNIE OSOBIŚCIE BARDZO DENERWUJĄ RÓŻNEGO RODZAJU REKLAMY NA MOIM BLOGU PONIEWAŻ CHCIAŁABYM ŻEBY MÓJ BLOG BYŁ TYLKO MÓJ I MOICH CZYTELNIKÓW. CORAZ CZĘŚCIEJ ZACZYNAM ZASTANAWIAĆ SIĘ NAD PRZENIESIENIEM BLOGA NA MYLOG LUB BLOGGER, BO TAM NIE MA REKLAM A RÓWNIEŻ SĄ FAJNE OPCJE. JEŚLI PODEJMĘ DECYZJĘ O PRZEPROWADZCE, TO NA PEWNO NIE BĘDZIE ŁATWO BO BĘDĘ MUSIAŁA PRZEPISAĆ WSZYSTKIE POSTY, NO I NA PEWNO POINFORMUJĘ WAS O SWOJEJ DECYZJI.

wtorek, 6 kwietnia 2010

DZIEŃ 275

SZKODA, ŻE NIKT ZE STAŁYCH CZYTELNIKÓW MOJEGO BLOGA NIE SKOMENTOWAŁ MOJEGO WCZORAJSZEGO WPISU, ALE TO NIC. CHCIAŁAM WAM POWIEDZIEĆ, ŻE JESTEM W TRAKCIE TWORZENIA OPOWIADANIA PT.: "LA NOSTRA STORIA" ("NASZA HISTORIA"). WYSŁAŁAM JUŻ WSTĘPNY SZKIC MOJEJ KUZYNCE - KLAUDII, KOLEDZE - ARTUROWI I KOLEŻANCE - DARII.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

DZIEŃ 274

MIAŁAM W NOCY KOSZMARNY SEN. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE SPODZIEWAM SIĘ DZIECKA I ŻE URODZIŁAM MARTWĄ CÓRECZKĘ, KTÓRA BYŁA NAPRAWDĘ PIĘKNA. PAMIĘTAM, ŻE KIEDY DOWIEDZIAŁAM SIĘ, IŻ NIE ŻYJE, TO I TAK KAZAŁAM JĄ SOBIE DAĆ NA RĘCE. MIAŁA ZAMKNIĘTE OCZKA I STRASZNIE DŁUGIE RZĘSY. ZASTANAWIAŁAM SIĘ JAKIEGO KOLORU MA OCZY. ZIELONE JAK OCZY JEJ OJCA CZY NIEBIESKIE JAK MOJE? BAŁAM SIĘ UNIEŚĆ JEJ POWIEKĘ ABY TO SPRAWDZIĆ. POTEM KTOŚ JĄ ZABRAŁ A JAKAŚ DRUGA OSOBA, KTÓREJ TWARZY NIE WIDZIAŁAM POPROSIŁA ABYM PODAŁA IMIONA. PODAŁAM MAJA, LAURA I POPROSIŁAM ŻEBY MIMO WSZYSTKO JĄ OCHRZCZONO. POTEM ŚNIŁ MI SIĘ POGRZEB I MALEŃKA BIAŁA TRUMNA, KTÓRĄ WRAZ Z MOIM UKOCHANYM NIOSŁAM NA RĘKACH. PÓŹNIEJ KTOŚ DAŁ MI OBRAZEK ŚPIĄCEGO DZIECKA, NAD KTÓRYM CZUWAŁ ANIOŁ STRÓŻ. KIEDY SIĘ OBUDZIŁAM LECIAŁY MI PO POLICZKACH ŁZY. CZYŻBY TO OZNACZAŁO, ŻE PODŚWIADOMIE CHCIAŁABYM BYĆ MATKĄ? PO PRZEBUDZENIU UŚWIADOMIŁAM SOBIE TEŻ, ŻE NIEMOWLĘTA ZAWSZE MAJĄ CIEMNE TĘCZÓWKI CZYLI NASZA CÓRKA Z TEGO SNU NIE MIAŁA ANI MOICH ANI JEGO OCZU. NIKOMU NIE ŻYCZĘ TAKICH SNÓW...

niedziela, 4 kwietnia 2010

DZIEŃ 273

BYŁAM DZISIAJ Z MAMĄ U CIOCI JADZI CHABROWSKIEJ I RENATY BARAN. ROZMAWIAŁAM Z MOIMI KUZYNKAMI - JUDYTĄ I PATRYCJĄ ORAZ CIOCIĄ RENATĄ O CIĄŻY I DZIECKU MOJEJ SIOSTRY. CIOCIA RENATA POWIEDZIAŁA, ŻE JESZCZE TROCHĘ I JA TEŻ PEWNIE ZOSTANĘ MAMĄ. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE PO PIERWSZE: NIE MAM Z KIM MIEĆ DZIECKA A PO DRUGIE: NIE LUBIĘ DZIECI. MYŚLĘ, ŻE NAWET GDYBYM MIAŁA CHŁOPAKA LUB MĘŻA, TO I TAK ZE WZGLĘDU NA SWOJE SCHORZENIE NIGDY NIE WZIĘŁABYM POD UWAGĘ MACIERZYŃSTWA. JESTEM ŚWIADOMA SWOICH OGRANICZEŃ I WIEM, ŻE BARDZO BY MI BYŁO CIĘŻKO ZE ŚWIADOMOŚCIĄ, ŻE NIE JESTEM W STANIE ZAOPIEKOWAĆ SIĘ SWOIM DZIECKIEM. TO CHYBA WŁAŚNIE TA ŚWIADOMOŚĆ JEST POWODEM TEGO, ŻE JA TAK BARDZO NIE LUBIĘ DZIECI I NIE CHCĘ ICH MIEĆ.

sobota, 3 kwietnia 2010

DZIEŃ 272


ZDROWYCH, POGODNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY, PEŁNYCH NADZIEI, MIŁOŚCI I WIARY WSZYSTKIM CZYTELNIKOM ŻYCZY - KAMILA KOŚCIELNIAK.

RANO PRZEŻYŁAM LEKKI SZOK, BO GDY ZAŁOŻYŁAM KOSZULKĘ ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO TO MOJA MAMA NI STĄD, NI ZOWĄD POWIEDZIAŁA: "MUSZĘ CI ZROBIĆ JESZCZE JEDNĄ KOSZULKĘ Z JEGO ZDJĘCIEM TYLKO Z DŁUGIM RĘKAWEM". JAK TO USŁYSZAŁAM, TO SZCZĘKA MI OPADŁA, BO CAŁY CZAS MYŚLAŁAM, ŻE MAMA GO NIE LUBI.

piątek, 2 kwietnia 2010

DZIEŃ 271

JESTEM DZISIAJ ZŁA NA KAROLA (DOŚKI CHŁOPAKA) BO DOWIEDZIAŁAM SIĘ JAK PISZE O MNIE DO MOJEJ SIOSTRY NA GG. ZACZNIJMY JEDNAK OD POCZĄTKU. BANAN CHCIAŁ IŚĆ Z DOŚKĄ I KAROLEM NA SPACER, ALE IM OBOJGU NIE CHCIAŁO SIĘ IŚĆ, WIĘC KAROL POWIEDZIAŁ DO DOŚKI:

- NAPISZ DO BANANA, ŻE NIE IDZIEMY.
- TY NAPISZ, BO JA NIE MAM KASY.
- JA TEŻ NIEM, TO NIECH KAMILA NAPISZE, BO TO PRAWIE JEJ NARZECZONY.

JAK MOJA SIOSTRA MI TO PRZECZYTAŁA, TO MYŚLAŁAM, ŻE SIĘ WŚCIEKNĘ. JAK ON MÓGŁ POMYŚLEĆ, ŻE COŚ MNIE ŁĄCZY Z JEGO KUZYNEM? SKORO MY TYLKO OD CZASU DO CZASU PISZEMY Z SOBĄ SMS'Y I TO TYLKO I WYŁĄCZNIE NA STOPIE KOLEŻEŃSKIEJ. PRZYPOMNIAŁO MI TO SYTUACJĘ, KIEDY WSZYSCY MOI ZNAJOMI TWIERDZILI, ŻE KIEDYŚ NA PEWNO BĘDĘ Z MOIM UKOCHANYM I BĘDZIEMY MIELI ŁADNE DZIECI.

czwartek, 1 kwietnia 2010

DZIEŃ 270

DZISIAJ ODNIOSŁAM WRAŻENIE, ŻE JEDEN Z MOICH ZNAJOMYCH, KTÓRY MA DZIEWCZYNĘ ZACZĄŁ MNIE PODRYWAĆ I TO ZUPEŁNIE BEZ ZACHĘTY Z MOJEJ STRONY. NAWET ZAPROPONOWAŁ MI SPOTKANIE PO ŚWIĘTACH. POWIEDZIAŁAM, ŻE SIĘ NAD TYM ZASTANOWIĘ, ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE NIE MAM ZAMIARU DOPUŚCIĆ DO TEGO SPOTKANIA. NIE CHCĘ SPOTYKAĆ SIĘ Z CHŁOPAKIEM, KTÓRY MA DZIEWCZYNĘ. JESTEM SAMA I SAMOTNOŚĆ OSTATNIO BARDZO DAJE MI SIĘ WE ZNAKI, ALE TO NIE ZNACZY, ŻE BĘDĘ SPOTYKAĆ SIĘ Z KAŻDYM FACETEM, KTÓRY BĘDZIE TEGO CHCIAŁ... ZRESZTĄ NA RAZIE NIE CHCĘ NIC ZMIENIAĆ W MOIM ŻYCIU, BO JESTEM POGODZONA Z TYM, ŻE JESTEM SAMA I GDYBYM TERAZ MIAŁA KOGOŚ I COŚ BY NIE WYSZŁO (A NA PEWNO TAK BY BYŁO) TO ZNOWU BYŁOBY MI BARDZO ŹLE...