środa, 31 marca 2010

DZIEŃ 269

DZISIAJ MAMA POWIEDZIAŁA MOJEJ REHABILITANTCE, ŻE MOJA SIOSTRA JEST W CIĄŻY. POTEM MAMA NA CHWILĘ WYSZŁA ODEBRAĆ OLKI WYNIKI I PANI AGNIESZKA POWIEDZIAŁA, ŻE GDYBY ONA MIAŁA SIEDEMNASTOLETNIĄ CÓRKĘ, TO BY JEJ NIE POZWOLIŁA JECHAĆ NA WEEKEND DO CHŁOPAKA. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE TYLKO ONA MA TAKIE ZDANIE W TEJ KWESTII. JA UWAŻAM, ŻE IŚĆ DO ŁÓŻKA MOŻNA Z KIMŚ KOGO SIĘ KOCHA I WTEDY, GDY JEST SIĘ PEWNYM UCZUĆ TEJ OSOBY, POZA TYM ZAŁOŻENIE RODZINY POWINNO SIĘ PLANOWAĆ. WIADOMO, JEST TO TRUDNE, ALE NA PEWNO JEST MOŻLIWE.

wtorek, 30 marca 2010

DZIEŃ 268

DZISIAJ MAM CIĘŻKI DZIEŃ. MUSIAŁAM ZALICZYĆ TEST Z JĘZYKA WŁOSKIEGO I COŚ MI SIĘ WYDAJE, ŻE PIERWSZE ZADANIE ZUPEŁNIE MI NIE POSZŁO, ALE DWA KOLEJNE ZALICZYŁAM CHYBA CAŁKIEM DOBRZE. ZOBACZYMY, JEŚLI KIEPSKO ZALICZYŁAM, TO POWIEM LUCE, ŻE CHCĘ TO POPRAWIĆ. POZA TYM PO NAPISANIU TESTU ROZMAWIALIŚMY Z LUCĄ TROCHĘ NA TEMAT WIELKANOCNYCH ZWYCZAJÓW WE WŁOSZECH. LUCA POWIEDZIAŁ, ŻE ONI NIE IDĄ DO KOŚCIOŁA Z KOSZYCZKIEM TYLKO NIOSĄ POKARM NA TALERZU. NA TYM TALERZU JEST TYLKO: POMARAŃCZA, JAKO I SALAMI. WŁOSI MAJĄ TEŻ TAKI FAJNY ZWYCZAJ, ŻE DAJĄ SOBIE NA ŚNIADANIU WIELKANOCNYM JAJKA Z CZEKOLADY, COŚ TYPU
JAJKO KINDER. LUCA OPOWIADAŁ, ŻE W ZESZŁYM ROKU JEGO KUZYN POJECHAŁ DO CUKIERNI I POPROSIŁ O ZROBIENIE TAKIEGO JAJKA, W KTÓRYM PREZENTEM - NIESPODZIANKĄ DLA JEGO NARZECZONEJ MIAŁ BYĆ PIERŚCIONEK ZARĘCZYNOWY. NIE MA TO JAK DOBRY POMYSŁ NA ZARĘCZYNY. JA JEDNAK CHYBA WOLAŁABYM TRADYCYJNE, ALBO TYLKO TAKIE MIĘDZY SOBĄ, BEZ ŚWIADKÓW. CZASAMI ZASYPIAJĄC MYŚLĘ SOBIE O TYM JAKBY, TO BYŁO GDYBY MÓJ UKOCHANY MI SIĘ OŚWIADCZYŁ. JAKBY WYGLĄDAŁY NASZE ZARĘCZYNY, ŚLUB I TAK DALEJ. W MOICH OCZACH MÓJ UKOCHANY, TO MĘŻCZYZNA MOJEGO ŻYCIA. CHYBA NIE JESTEM W STANIE POKOCHAĆ NIKOGO INNEGO.

poniedziałek, 29 marca 2010

DZIEŃ 267

CAŁY DZIEŃ CZUŁAM SIĘ BARDZO DOBRZE, TYLKO POD WIECZÓR DOPADŁA MNIE CHANDRA, ALE W MOIM PRZYPADKU NIESTETY CZĘSTO TAK BYWA, ZWŁASZCZA W OSTATNIM CZASIE, BO OSTATNIO DUŻO SIĘ ZMIENIŁO W MOIM OTOCZENIU, NO I PRZEDE WSZYSTKIM WE MNIE SAMEJ. MAM NA MYŚLI TO, ŻE Z POWODU CIĄŻY MOJEJ SIOSTRY W DOMU JEST TAK DZIWNIE, SZTYWNO. MAMA PYTAŁA MNIE DZISIAJ O RADĘ W SPRAWIE NAZWISKA OLKI DZIECKA. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE UWAŻAM, IŻ DZIECKO POWINNO NOSIĆ NAZWISKO OJCA Z TEGO WZGLĘDU, ŻE MIMO IŻ OLKA I MARCIN NIE BĘDĄ JUŻ RAZEM, TO FAKT JEST FAKTEM - MARCIN JEST OJCEM OLKI DZIECKA I MA DO NIEGO TAKIE SAMO PRAWO JAK OLKA. 

POZA TYM MYŚLĘ, ŻE KIEDY DZIECKO BĘDZIE MIAŁO NAZWISKO MARCINA, TO ON BĘDZIE SIĘ BARDZIEJ POCZUWAŁ DO ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA NIE, BYNAJMNIEJ TAK BYĆ POWINNO. MAMA NATOMIAST UWAŻA, ŻE LEPIEJ BĘDZIE JEŚLI DZIECKO BĘDZIE MIAŁO WPISANE W RUBRYKĘ OJCIEC: "NIEZNANY" I BĘDZIE NOSIŁO NAZWISKO OLKI. JA NIE PRÓBUJĘ MAMY PRZEKONAĆ DO SWOICH RACJI, BO JAKBY NIE PATRZEĆ, TO, TO NIE MOJA SPRAWA, ZROBIĄ JAK CHCĄ. DZIWI MNIE JEDNAK TO, ŻE MAMA MNIE O TO PYTAŁA. PO TEJ ROZMOWIE ZASTANAWIAŁAM SIĘ JAK JA BYM SIĘ ZACHOWAŁA BĘDĄC W TAKIEJ SYTUACJI. OCZYWIŚCIE, JEŚLI CHODZIŁOBY O DZIECKO MOJEGO UKOCHANEGO, TO DZIECKO MIAŁOBY JEGO NAZWISKO I JESTEM PEWNA, ŻE NA PEWNO BY SIĘ GO NIE WYPARŁ. POZA TYM JESTEM PRZESZCZĘŚLIWA, BO ZNALAZŁAM W SZAFIE KOSZULKĘ ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO, TĄ KTÓRĄ ZROBIŁAM SOBIE W ZESZŁYM ROKU. ZAŁOŻYŁAM JĄ I POSZŁAM NA REHABILITACJĘ, POTEM GDY STANĘŁAM NA TORZE PRZED TAKIM WIELKIM TRÓJSKRZYDŁOWYM LUSTREM, TO SIĘ OKAZAŁO, ŻE W SZEROKICH UBRANIACH NIE WIDAĆ, ŻE JEDNO BIODRO MAM WYŻEJ. :)

niedziela, 28 marca 2010

DZIEŃ 266

ZASTANAWIAŁAM SIĘ DZISIAJ NAD MOIMI MARZENIAMI I PRAGNIENIAMI ZWIĄZANYMI Z CHŁOPAKIEM I MIŁOŚCIĄ I DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE CHCIAŁABYM MIEĆ WSPANIAŁEGO, KOCHAJĄCEGO CHŁOPAKA BEZ NAŁOGÓW TYPU ALKOHOL CZY PAPIEROSY. PYTANIE TYLKO CZY ZNALEZIENIE TAKIEGO CHŁOPAKA JEST MOŻLIWE?

sobota, 27 marca 2010

DZIEŃ 265

MAM DZISIAJ KIEPSKI DZIEŃ. JESTEM ZDENERWOWANA I NAWET NIE WIEM CZYM, ALE MOŻE JEST TO SPOWODOWANE POGODĄ. MUSZĘ SOBIE POSŁUCHAĆ MUZYKI, TO WTEDY SIĘ USPOKOJĘ. NAWET NIE WIEM CO MAM WAM NAPISAĆ, BO TEN DZIEŃ BYŁ STRASZNIE NUDNY.

piątek, 26 marca 2010

DZIEŃ 264

KOLEJNY NOCNY KOSZMAR ZWIĄZANY Z MOIM UKOCHANYM I JAKIMŚ INNYM FACETEM. JEŚLI TAK DALEJ PÓJDZIE, TO W KOŃCU PRZESTANĘ KŁAŚĆ SIĘ SPAĆ. W TYM DZISIEJSZYM ŚNIE MÓJ UKOCHANY PO PROSTU NA MNIE NAWRZESZCZAŁ ZA TO, ŻE KOCHAM INNEGO CHŁOPAKA. PO PROSTU MASAKRA JAKAŚ! NA SZCZĘŚCIE PO PRZEBUDZENIU SIĘ SZYBKO ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ŻE TAK NAPRAWDĘ MÓJ UKOCHANY NIGDY NIE PODNIÓSŁBY NA MNIE GŁOSU, GDYBY TAK BYŁO POWIEDZIAŁABYM JEGO MAMIE A WTEDY PEWNIE BY MU SIĘ NIEŹLE DOSTAŁO. POZA TYM WSZYSTKO JEST DOBRZE.

czwartek, 25 marca 2010

DZIEŃ 263

MIAŁAM DZISIAJ BARDZO DZIWNY SEN, ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE JESTEM ZAKOCHANA W JAKIMŚ INNYM CHŁOPAKU NIŻ MÓJ UKOCHANY, ALE MIMO WSZYSTKO NADAL MIESZKAM Z UKOCHANYM, BO JEST CIĘŻKO CHORY I POTRZEBUJE POMOCY. NIE MOGŁAM I CHYBA NIE DO KOŃCA CHCIAŁAM SIĘ Z TEGO SNU OBUDZIĆ. MYŚLĘ, ŻE MIMO IŻ W TYM ŚNIE KOCHAŁAM TEGO INNEGO CHŁOPAKA, TO CIESZYŁA MNIE OBECNOŚĆ MOJEGO UKOCHANEGO. TAK SOBIE MYŚLĘ, ŻE GDYBY ODWRÓCIĆ SYTUACJĘ CZYLI, ŻE TO MÓJ UKOCHANY BYŁBY NIEPEŁNOSPRAWNY A JA ZDROWA I ZDECYDOWALIBYŚMY SIĘ NA BYCIE Z SOBĄ, TO DLA MNIE OPIEKOWANIE SIĘ NIM BYŁOBY PRZYJEMNOŚCIĄ.

środa, 24 marca 2010

DZIEŃ 262

STRASZNIE SIĘ DZIŚ NUDZIŁAM, MYŚLAŁAM TEŻ O MOIM UKOCHANYM. OSTATNIO BARDZO CIĄŻY MI UCZUCIE DO NIEGO. CIĄGLE O NIM MYŚLĘ, NAWET JAK NA REHABILITACJI CHODZĘ PO TORZE, TO ROBIĘ TO Z MYŚLĄ, ŻE ROBIĘ TO DLA NIEGO CZASAMI SOBIE MYŚLĘ, ŻE CHCIAŁABYM O NIM ZAPOMNIEĆ I NIE MÓC GO SOBIE PRZYPOMNIEĆ, ALE TAK SIĘ CHYBA NIE DA.

wtorek, 23 marca 2010

DZIEŃ 261

MAM DZIŚ KIEPSKI NASTRÓJ I WSZYSTKO MNIE DENERWUJE A DO TEGO CIĄGLE KTOŚ CZEGOŚ ODE MNIE CHCE. POZA TYM PISAŁAM DZISIAJ Z WUJKIEM ROBERTEM, BYŁ LEKKO ZASKOCZONY, GDY MU POWIEDZIAŁAM, ŻE JEGO CHRZEŚNICA JEST W CIĄŻY, ALE WYDAJE MI SIĘ, ZE WUJEK Z CIOCIĄ WIEDZIELI, ŻE WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ TAK SIĘ SKOŃCZĄ WIECZORNE WYPADY DZIEWCZYN, JA W SUMIE TEŻ TO PODEJRZEWAŁAM. WIELE RAZY STARAŁAM SIĘ  ZWRÓCIĆ MAMIE UWAGĘ, NA TO, ŻE DZIEWCZYNY MAJĄ ZA DUŻO SWOBODY, ALE JAKOŚ MI SIĘ NIE UDAŁO.

poniedziałek, 22 marca 2010

DZIEŃ 260

MAMA GADAŁA DZISIAJ Z OLKĄ O DZIECKU, BO MARCIN (OJCIEC DZIECKA OLKI) BYŁ U NAS I ROZMAWIAŁ Z NIĄ I Z MAMĄ. PO REAKCJI MAMY ZAUWAŻYŁAM, ŻE TO WSZYSTKO BARDZO PRZEŻYWA I ODZYWA SIĘ DO OLKI ZE ZŁOŚCIĄ, WIĘC ŻEBY ROZŁADOWAĆ NAPIĘCIE ZAKLEPAŁAM SOBIE BYCIE MATKĄ CHRZESTNĄ TYLKO MUSZĘ NAJPIERW SIĘ DOWIEDZIEĆ CZY OSOBA BĘDĄCA NA WÓZKU MOŻE BYĆ RODZICEM CHRZESTNYM. BĘDZIE NAM TERAZ BARDZO CIĘŻKO, ALE JAKOŚ BĘDZIEMY MUSIELI DAĆ SOBIE Z TYM WSZYSTKIM RADĘ.

niedziela, 21 marca 2010

DZIEŃ 259

DZISIAJ OSIEMNASTKOWE PRZYJĘCIE DLA RODZINY. BYŁO FAJNIE, CHOĆ JA NIE LUBIĘ ZA BARDZO TAKICH ZJAZDÓW RODZINNYCH, BO W DOMU JEST WTEDY STRASZNIE CIASNO I ROBI SIĘ STRASZNY HARMIDER. TROCHĘ MI SIĘ NA TEJ IMPREZIE RODZINNEJ NUDZIŁO, WIĘC PISAŁAM SMS'Y Z MOJĄ KOLEŻANKĄ Z KLASY LICEALNEJ - DARIĄ.

sobota, 20 marca 2010

DZIEŃ 258

DZIŚ DOMINIKI OSIEMNASTKA (PRZYJĘCIE DLA MŁODZIEŻY). KILKA OSÓB SIĘ UPIŁO, ALE BYŁO BARDZO FAJNIE, ZWŁASZCZA JAK ZOSTALIŚMY W SWOIM GRONIE CZYLI: JA, DOŚKA, OLKA, KAROL, SYLWEK I BANAN. 

GADALIŚMY CHYBA PRZEZ DWIE GODZINY O WSZYSTKIM I O NICZYM I BYŁO NAPRAWDĘ BARDZO MIŁO. POWIEDZIAŁAM BANANOWI, ŻE BYĆ MOŻE MÓJ KOLEGA W TYM TYGODNIU PODEŚLE MI KILKA FILMÓW O AL BANO NA DVD I BANAN PYTAŁ CZY TEŻ MÓGŁBY PRZYJŚĆ JE ZE MNĄ POOGLĄDAĆ, POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE MA PROBLEMU. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ DZISIAJ, ŻE MOJA SIOSTRA - OLKA JEST W CIĄŻY.

piątek, 19 marca 2010

DZIEŃ 257

video

video
BYŁAM DZIŚ W SĄDZIE NA ROZPRAWIE DOTYCZĄCEJ MOJEGO OJCA. WSZYSTKO TRWAŁO JAKIEŚ 20 MINUT, BO PANI SĘDZIA MUSIAŁA TYLKO NAPISAĆ WYROK I GO OGŁOSIĆ. WYROK BRZMIAŁ: "DWA LATA POZBAWIENIA WOLNOŚCI W ZAWIESZENIU NA TRZY LATA". W SĄDZIE OGÓLNIE BYŁO TAK, ŻE PANI SĘDZIA BYŁA MOCNO ZASKOCZONA MOJĄ OBECNOŚCIĄ, BO W SUMIE BIORĄC POD UWAGĘ FAKT, ŻE JESTEM NIEPEŁNOSPRAWNA I MAM PROBLEMY Z PORUSZANIEM, TO SĘDZIA POWINNA PRZYJECHAĆ DO MNIE DO DOMU. POWIEDZIAŁAM, ŻE W SUMIE DOBRZE, IŻ TO JA MUSIAŁAM PRZYJECHAĆ DO SĄDU, BO PRZYNAJMNIEJ MIAŁAM OKAZJĘ ZOBACZYĆ JAK TAM JEST, BO JESZCZE NIGDY NIE BYŁAM W SĄDZIE. PANI SĘDZIA POWIEDZIAŁA, ŻE W SĄDZIE NIE MA NIC CIEKAWEGO. PO TYM JAK SIĘ ODEZWAŁAM, BYŁA PO NASZEJ STRONIE A NIE TATY.

P.S. ZNALAZŁAM DZIŚ PIOSENKĘ: "ONLY TIME" - ENYA, KTÓRA BARDZO PODOBA SIĘ MI I BANANOWI, OBOJE LUBIMY TEŻ PIOSENKĘ: "FELICITA'", KTÓRĄ ŚPIEWAJĄ AL BANO I ROMINA POWER - MOI IDOLE. OBU UTWORÓW MOŻECIE POSŁUCHAĆ POWYŻEJ.

czwartek, 18 marca 2010

DZIEŃ 256

MOJA SIOSTRA POWIEDZIAŁA MI DZISIAJ, ŻE BANAN SIĘ DOPYTYWAŁ CZY BĘDĘ W SOBOTĘ Z NIMI SIEDZIEĆ (W SOBOTĘ JEST DOMINIKI OSIEMNASTKA), BO JAK NIE, TO ON NIE BĘDZIE DŁUGO SIEDZIAŁ. NIE WIEDZIAŁAM, CO MAM NA TO POWIEDZIEĆ MOJEJ SIOSTRZE, BO PO PROSTU W PIERWSZEJ CHWILI MNIE ZATKAŁO. NAJPIERW BYŁAM TROCHĘ ZŁA, BO NIGDY NIE BRAŁAM NA SERIO TEGO, ŻE MU SIĘ PODOBAM. ZA CHWILĘ JEDNAK MI PRZESZŁO I DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE TO NAWET FAJNIE JEŚLI NAPRAWDĘ MU ZALEŻY.

środa, 17 marca 2010

DZIEŃ 255

POPRAWIŁ MI SIĘ DZIŚ HUMOR. JAK ZWYKLE NIE WIEM CO JEST TEGO POWODEM I SZCZERZE MÓWIĄC TROCHĘ NIEPOKOJĄ MNIE TE MOJE CZĘSTE ZMIANY NASTROJU, ALE MYŚLĘ, ŻE TO NIC POWAŻNEGO TYLKO COŚ TYPU "BURZY HORMONÓW" LUB PRZESILENIA WIOSENNEGO. POZA TYM PRAKTYCZNIE CAŁY DZIEŃ POŚWIĘCIŁAM NA NAUKĘ WŁOSKIEGO I CZYTANIE OSTATNIEJ CZĘŚCI "ZMIERZCHU" ZATYTUŁOWANEJ: "PRZED ŚWITEM".

wtorek, 16 marca 2010

DZIEŃ 254

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z GIORGIO, NIE MOGĘ SIĘ OD NIEGO UWOLNIĆ, TEN CZŁOWIEK NAPRAWDĘ DOPROWADZA MNIE DO BIAŁEJ GORĄCZKI. NAJDZIWNIEJSZE JEDNAK JEST TO, ŻE DZIŚ, JAK GDYBY NIGDY NIC, ZAPYTAŁ MNIE CO BYM CHCIAŁA DOSTAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE DIADEM I POKAZAŁAM JEGO ZDJĘCIE. PRZEZ CHWILĘ KŁÓCIŁAM SIĘ Z GIORGIO, BO BYŁ GOTOWY MI GO KUPIĆ (KOSZTUJE 42 EURO LUB 262 ZŁOTE). JA JEDNAK NIE MOGŁABYM GO PRZYJĄĆ, BO GIORGIO JEST DLA MNIE OBCYM CZŁOWIEKIEM, NO I PRZEDE WSZYSTKIM MÓGŁBY TO OPACZNIE ZROZUMIEĆ. POZA TYM MUSIAŁABYM MU WTEDY PODAĆ SWÓJ ADRES A ON WTEDY MÓGŁBY DO MNIE PRZYJECHAĆ A TEGO BYM NIE CHCIAŁA. ZRESZTĄ NIE ZAMIERZAM UKRYWAĆ, ŻE TAKIEGO PREZENTU NIE PRZYJĘŁABYM OD NIKOGO, GDYŻ DLA MNIE 262 ZŁOTE LUB 42 EURO, TO DUŻA KWOTA I NIE ZAMIERZAM BEZ POWODU NIKOGO NA NIĄ NARAŻAĆ.

poniedziałek, 15 marca 2010

DZIEŃ 253

KIEPSKO SIĘ DZIŚ CZUJĘ, BOLI MNIE GŁOWA I MAM JAKIEŚ SKOKI CIŚNIENIA, DLATEGO TEŻ NIE BYŁAM DZIŚ NA ĆWICZENIACH. JEŚLI TE DOLEGLIWOŚCI NIE PRZEJDĄ MI DO KOŃCA MIESIĄCA, TO ZARAZ PO ŚWIĘTACH WYBIORĘ SIĘ DO LEKARZA, BO I TAK MUSZĘ SOBIE ZROBIĆ PODSTAWOWE BADANIA KONTROLNE TYPU: KREW, MOCZ I CUKIER, WIĘC MOŻE UDA MI SIĘ TO WSZYSTKO ZAŁATWIĆ ZA JEDNYM ZAMACHEM. WIĘKSZOŚĆ DNIA LEŻAŁAM, WSTAŁAM OKOŁO SZÓSTEJ WIECZOREM I CZUJĘ SIĘ JUŻ ZNACZNIE LEPIEJ, BYNAJMNIEJ JEŚLI CHODZI O SFERĘ FIZYCZNĄ, BO Z PSYCHICZNĄ JEST TROCHĘ GORZEJ. OSTATNIO CZUJĘ SIĘ BARDZO OSAMOTNIONA...

niedziela, 14 marca 2010

DZIEŃ 252

DZIŚ DZIEŃ MI MINĄŁ CAŁKIEM SPOKOJNIE. RANO TYLKO TROCHĘ BOLAŁY MNIE NOGI, TO TAKIE BÓLE REUMATYCZNE POJAWIAJĄCE SIĘ NAJCZĘŚCIEJ NA ZMIANĘ POGODY. JUŻ DAWNO JE MAM, WIĘC NIE ZWRACAM UWAGI, GDY NAGLE SIĘ POJAWIAJĄ. POZA TYM WIĘKSZĄ CZĘŚĆ DNIA SPĘDZIŁAM NA CZYTANIU TRZECIEJ CZĘŚCI SAGI "ZMIERZCH" POD TYTUŁEM: "ZAĆMIENIE". W TEJ CZĘŚCI SAGI EDWARD CULLEN I BELLA SWAN ZNOWU SĄ RAZEM. CHARLIE NIE PRZEPADA ZA CHŁOPAKIEM, Z UWAGI NA BOLESNE DLA BELLI ROZSTANIE. STARA SIĘ OGRANICZYĆ CZAS, JAKI JEGO CÓRKA MA SPĘDZAĆ ZE SWOIM CHŁOPAKIEM, JEDNAK EDWARD CO NOC ZAKRADA SIĘ DO JEJ POKOJU. SĄ NIEROZŁĄCZNI. BELLA CHCE POROZMAWIAĆ Z JACOBEM, ALE EDWARD SIĘ NIE ZGADZA, TWIERDZĄC, ŻE PRZEBYWANIE W TOWARZYSTWIE WILKOŁAKÓW MOŻE BYĆ DLA NIEJ NIEBEZPIECZNE.

 JEDNAKŻE GDY CULLEN WYBIERA SIĘ NA POLOWANIE. BELLA JEDZIE Z WIZYTĄ DO LA PUSH. DO NICZEGO ZŁEGO NIE DOCHODZI, ALE EDWARD OZNAJMIA, ŻE JUŻ JEJ NA TO NIE POZWOLI. GDY ZNÓW WYBIERA SIĘ NA POLOWANIE, KAŻE ALICE PILNOWAĆ BELLI, DAJĄC JEJ ZA TO ŻÓŁTE PORSCHE. JEGO DZIEWCZYNA JEDNAK WYMYKA SIĘ Z POMOCĄ JAKE'A DO REZERWATU. DOWIEDZIAWSZY SIĘ O TYM EDWARD STWIERDZA, ŻE WYBÓR NALEŻY DO BELLI I POZWALA JEJ WIDYWAĆ SIĘ Z PRZYJACIELEM. PODCZAS JEDNEJ Z TYCH WIZYT JACOB OŚWIADCZA BELLI, ŻE JĄ KOCHA, I CAŁUJE JĄ WBREW JEJ WOLI. BELLA WCIĄŻ JEST POSZUKIWANA PRZEZ VICTORIĘ, KTÓRA STWORZYWSZY ARMIĘ "NOWONARODZONYCH" WAMPIRÓW, DĄŻY DO KONFRONTACJI. CULLENOWIE I QUILLEUCI POSTANAWIAJĄ WALCZYĆ RAZEM. JASPER, JAKO NAJBARDZIEJ DOŚWIADCZONY W BOJU, SZKOLI SWOJĄ RODZINĘ ORAZ SFORĘ, UCZĄC ICH SZTUKI WALKI. BELLA, MARTWIĄC SIĘ O UKOCHANEGO EDWARDA, PROSI GO BY ZOSTAŁ Z  NIĄ NA CZAS BITWY, KTÓREJ TERMIN PRZEPOWIADA ALICE. BELLA I EDWARD CZEKAJĄ NA BITWĘ W NAMIOCIE W GÓRACH RAZEM Z JACOBEM. PONIEWAŻ DZIEWCZYNA ZACZYNA WYKAZYWAĆ PIERWSZE OBJAWY HIPOTERMII, JACOB KŁADZIE SIĘ OBOK NIEJ (TEMPERATURA CIAŁA WILKOŁAKÓW WYNOSI PONAD 42 STOPNIE CELSJUSZA). 

GDY RANKIEM JACOB OPUSZCZA NAMIOT, BELLA I EDWARD ZACZYNAJĄ ROZMAWIAĆ O SWOICH ZARĘCZYNACH - JACOB, SŁYSZĄC TO, SKOWYCZY ZRANIONY. DZIEWCZYNA STWIERDZA, ŻE MUSI MU WSZYSTKO WYJAŚNIĆ. JACOB OZNAJMIA BELLI, ŻE BĘDZIE WALCZYŁ- NIE ZWAŻAJĄC NA WŁASNE ŻYCIE, KTÓRE PRZESTAŁO BYĆ DLA NIEGO CENNE. PRZERAŻONA BELLA DAJE MU DO ZROZUMIENIA, ŻE CZUJE DO NIEGO COŚ WIĘCEJ I CAŁUJE GO. WTEDY ZDAJE SOBIE SPRAWĘ, ŻE PRZEZ CAŁY CZAS BYŁA W NIM ZAKOCHANA. ALE TO UCZUCIE NIE MOŻE SIĘ RÓWNAĆ Z JEJ MIŁOŚCIĄ DO EDWARDA. DOCHODZI DO BITWY, KTÓRĄ WYGRYWAJĄ CULLENOWIE I SFORA, ALE JACOB ODNOSI CIĘŻKIE RANY. BELLA MUSI WYBRAĆ POMIĘDZY MIŁOŚCIĄ DO PRZYJACIELA A MIŁOŚCIĄ DO EDWARDA. JACOB, CHOCIAŻ SZANUJE JEJ WYBÓR, STWIERDZA, ŻE MIŁOŚĆ DO NIEGO BYŁABY DLA NIEJ ZDROWSZA - NICZYM SŁOŃCE, POWIETRZE - W PRZECIWIEŃSTWIE DO MIŁOŚCI DO EDWARDA, KTÓRĄ PRZYRÓWNUJE DO NARKOTYKU. 

BELLA, ZROZPACZONA PO STRACIE JACOBA, CAŁĄ NOC SPĘDZA WYPŁAKUJĄC SIĘ EDWARDOWI. TEN ZNOSI WSZYSTKO ZE SPOKOJEM. BELLA PONOWNIE PORUSZA TEMAT SWOJEJ PRZEMIANY. PAMIĘTAJĄC O KOMPROMISIE ZAWARTYM Z EDWARDEM, POSTANAWIAJĄ UDAĆ SIĘ DO CHARLIEGO Z PIERŚCIONKIEM ZARĘCZYNOWYM. UPEWNIAJĄC SIĘ, ŻE JEGO UKOCHANA PODJĘŁA SŁUSZNĄ DECYZJĘ, EDWARD ZACZYNA NOWY ROZDZIAŁ W SWYM ŻYCIU. EPILOG JEST NAPISANY Z PERSPEKTYWY JACOBA, KTÓRY NIE MOGĄC ZNIEŚĆ BÓLU, WYWOŁANEGO WYBOREM BELLI, UCIEKA PRZED SWYMI ZMARTWIENIAMI DO KANADY, PRZYBIERAJĄC POSTAĆ WILKA. UDAŁO MI SIĘ DZIŚ SKOŃCZYĆ. TO BYŁ BARDZO DŁUGI I NUDNY DZIEŃ, NA SZCZĘŚCIE JUŻ DOBIEGA KOŃCA...

sobota, 13 marca 2010

DZIEŃ 251

DZIŚ SPEŁNIAŁAM SIĘ W ROLI POCIESZYCIELKI DLA DWÓCH MOICH PRZYJACIÓŁ - ADAMA I ARTURA. U OBU CHODZIŁO O SPRAWY SERCOWE. OBU WYSŁUCHAŁAM I STARAŁAM SIĘ POCIESZYĆ DLATEGO, ŻE WIEM, IŻ JEŚLI KIEDYŚ SAMA BĘDĘ POTRZEBOWAĆ WSPARCIA NA PEWNO JE OD NICH DOSTANĘ I TEGO NAPRAWDĘ JESTEM PEWNA NA 100%. SZKODA MI ICH OBYDWU TAK SAMO, BO DOBRZE WIEM, JAK TO JEST, GDY UKOCHANA OSOBA ODCHODZI. PAMIĘTAM SWÓJ BÓL, KIEDY WE WRZEŚNIU 2007 ROKU MÓJ UKOCHANY WYJECHAŁ DO INNEGO MIASTA TYLKO, ŻE ON MNIE NIE ZOSTAWIŁ, BO NIGDY NIE BYLIŚMY RAZEM, ALE I TAK BARDZO BOLAŁO... RÓŻNICA JEST TAKA, ŻE ADAM I ARTUR POZWALAJĄ SIĘ POCIESZYĆ A DO MNIE TRUDNO BYŁO PODEJŚĆ. DOBRA STRONĄ TAMTEGO WYDARZENIA JEST TO, ŻE TERAZ JESTEM DUŻO SILNIEJSZA PSYCHICZNIE NIŻ TRZY LATA TEMU, NO I TO, ŻE UMIEM PRZED BLISKIMI UKRYWAĆ POWODY SWOJEGO SMUTKU. OD 2007 ROKU ŁZA MI Z OKA NIE SPADŁA, JEŚLI DOBRZE PAMIĘTAM. POZA TYM MOJA KUZYNKA - WIKTORIA POWIEDZIAŁA, ŻE PODOBAJĄ JEJ SIĘ PIOSENKI MOJEGO UKOCHANEGO (SĄ NA WRZUCIE I JEGO STRONIE, WYBACZCIE, ŻE NIE PODAM DO NICH LINKU) I ŻE CHCIAŁABY ŻEBYM NAUCZYŁA JĄ PISAĆ BLOG, TO WTEDY O NIM ZROBI. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE MA SPRAWY I, ŻE DAM JEJ KILKA JEGO ZDJĘĆ, KTÓRE UDAŁO MI SIĘ ODZYSKAĆ, ALE O INNE MUSI POPROSIĆ JEGO BRATOWĄ, MOŻE TO ZROBIĆ BO MA JĄ NA NASZEJ KLASIE. WIKTORIA POWIEDZIAŁA ŻEBYM TO JA NAPISAŁA DO JEGO BRATOWEJ Z JEJ PROFILU I TAK TEŻ SIĘ STAŁO...

piątek, 12 marca 2010

DZIEŃ 250

W DOMU ROZPĘTAŁA SIĘ WOJNA DOMOWA. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE KTOŚ W GMINIE ZAPROPONOWAŁ MOJEJ MAMIE ŻEBY STARAŁA SIĘ O ZAPOMOGĘ, BO JUŻ OD DWÓCH MIESIĘCY NIE DOSTAŁA ZASIŁKU PIELĘGNACYJNEGO, KTÓRY DOSTAJE ZE WZGLĘDU NA OPIEKĘ NADE MNĄ I PEWNIE WSZYSTKO BYŁOBY DOBRZE, GDYBY NIE TO, ŻE GDY MAMA ZŁOŻYŁA WNIOSEK O TĄ ZAPOMOGĘ TO GMINA PRZESŁAŁA ODPOWIEDNIE DOKUMENTY DO URZĘDU GMINY OLSZTYN I JAKIŚ PRACOWNIK TAMTEJSZEJ GMINY POJECHAŁ DO DOMU MOJEJ CIOCI, U KTÓREJ BABCIA BASIA PILNUJE DZIECI, ABY PRZEPROWADZIĆ Z BABCIĄ I CIOCIĄ WYWIAD NA TEMAT STANU MATERIALNEGO NASZEJ RODZINY. BABCIA WYZWAŁA MAMĘ ZA TO, ŻE NIC NIE POWIEDZIAŁA WCZEŚNIEJ, ŻE STARA SIĘ O TAKĄ ZAPOMOGĘ I ŻE W ZWIĄZKU Z TYM WYSZŁA NA WARIATKĘ, BO NIE WIEDZIAŁA, CO TEJ PANI Z GMINY POWIEDZIEĆ. BABCIA POWIEDZIAŁA MAMIE, ŻE KTOŚ DONIÓSŁ DO GMINY, ŻE KAROL U NAS POMIESZKUJE I ŻE WYGLĄDA TO W TEN SPOSÓB, ŻE MAMA PROSI GMINĘ O ZAPOMOGĘ A ŻYWI ZUPEŁNIE OBCEGO DLA SIEBIE CZŁOWIEKA. BABCIA POWIEDZIAŁA TEŻ MAMIE, ŻE JEST GŁUPIA, BO MAMY CIASNO W DOMU A ONA POZWALA KAROLOWI TU SPAĆ. SZCZERZE MÓWIĄC BABCIA MA TROCHĘ RACJI, MOŻE NIEKONIECZNIE W TYM, ŻE MAMA JEST GŁUPIA, ALE Z TYM, ŻE TAK TO MOŻE WYGLĄDAĆ DLA LUDZI, KTÓRZY PATRZĄ NA TO Z BOKU.

czwartek, 11 marca 2010

DZIEŃ 249

MIAŁAM DZIŚ LEKCJĘ WŁOSKIEGO (JAK W KAŻDY WTOREK I CZWARTEK) I TAK SIĘ AKURAT ZŁOŻYŁO, ŻE LUCA OPOWIADAŁ NAM JACY Z CHARAKTERU SĄ PRAWDZIWI WŁOSI. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK WŁOSI USŁYSZĄ SŁOWO "POLKA", TO OD RAZU ZACZYNAJĄ FLIRTOWAĆ I CZASAMI JEST TO NAPRAWDĘ DENERWUJĄCE.

 PAMIĘTAM JAK TRZY LATA TEMU POZNAŁAM WŁOCHA - RUDOLFO I PO JAKIMŚ CZASIE MAILOWANIA I ROZMÓW NA SKYPE RUDOLFO ZACZĄŁ SIĘ ZACHOWYWAĆ JAKBY MIAŁ NA MOIM PUNKCIE OBSESJĘ. PLANOWAŁ NAWET LATEM PRZYLECIEĆ DO POLSKI TYLKO PO TO ŻEBY SIĘ ZE MNĄ ZOBACZYĆ. NA POCZĄTKU NIE BRAŁAM TEGO NA POWAŻNIE, ALE W KOŃCU TEKSTY TYPU: "SEI MIA" ("JESTEŚ MOJA") ZACZĘŁY MI PO PROSTU DZIAŁAĆ NA NERWY, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ZACZĘŁAM SIĘ BAĆ, ŻE ON NAPRAWDĘ PRZYJEDZIE DO POLSKI I W JAKIŚ SPOSÓB MNIE ODSZUKA. NA SZCZĘŚCIE TEGO SAMEGO ROKU W GRUDNIU LEŻAŁAM W KLINICE W PIEKARACH ŚLĄSKICH A JA OD ZAWSZE MIAŁAM COŚ TAKIEGO, ŻE JAK TYLKO PRZEKRACZAŁAM PRÓG KLINIKI, TO MÓJ ORGANIZM STRASZNIE DOMAGAŁ SIĘ KONTAKTU Z MOIM UKOCHANYM (CZASAMI BYŁO MI Z TYM BARDZO TRUDNO). WTEDY TEŻ TAK BYŁO TYLKO, ŻE JUŻ SIĘ NIE OPIERAŁAM I SIĘ Z NIM SKONTAKTOWAŁAM. NAPISAŁAM MU SMS'A, A PRETEKSTEM MIAŁO BYĆ KUPNO JEGO PŁYT. PO WSZYSTKIM NAPISAŁAM DO RUDOLFO I POWIEDZIAŁAM, ŻE ROZMAWIAŁAM Z MOIM UKOCHANYM I TERAZ JESTEŚMY RAZEM. BYŁO TO KŁAMSTWO, ALE SKUTECZNE, BO RUDOLFO ZNIKNĄŁ Z MOJEGO ŻYCIA.

środa, 10 marca 2010

DZIEŃ 248

CÓŻ, DZIŚ ZACZĘŁAM MIEĆ LEPSZY HUMOR NIŻ KILKA DNI TEMU I ZASTANAWIAM SIĘ CO JEST TEGO POWODEM. PRZYPUSZCZAM, ŻE MA TO JAKIŚ ZWIĄZEK ZE ZBLIŻAJĄCYM SIĘ KOŃCEM ZIMY. I NAPRAWDĘ MYŚLĘ, ŻE WSZYSTKO BYŁOBY OK., GDYBY NIE PEWIEN NATRĘTNY WŁOCH - GIORGIO. GIORGIO JAKIŚ CZAS TEMU NAPISAŁ DO MNIE NA GG, NA POCZĄTKU MYŚLAŁAM, ŻE BĘDZIE MI SIĘ Z NIM FAJNIE PISAŁO, BO ON TEŻ JEST FANEM AL BANO, ALE BARDZO SZYBKO OKAZAŁO SIĘ, ŻE GIORGIO NIE ODSTAJE OD NORMY I NA ZDANIE: "SONO POLACCA" ("JESTEM POLKĄ") WŁĄCZA MU SIĘ TRYB FLIRTU A JA Z NIM FLIRTOWAĆ NIE ZAMIERZAM, BO JEST DLA MNIE ZA STARY. POPSUŁ MI HUMOR, BO SIĘ Z NIM POKŁÓCIŁAM.

wtorek, 9 marca 2010

DZIEŃ 247

W PIĄTEK WESZŁAM NA CZAT W INTERII I ZACZĘŁAM PISAĆ Z CHŁOPAKIEM O NICKU PABLO. NAPRAWDĘ NAZYWA SIĘ PAWEŁ, MA 22 LATA I MIESZKA W OKOLICACH PIOTRKOWA. DZIŚ TEŻ TROCHĘ PISALIŚMY NA GG. Z TYCH KILKU ROZMÓW WYDAJE SIĘ BYĆ BARDZO MIŁY, JEDNAKŻE TROCHĘ NIEPOKOI MNIE FAKT, ŻE JEGO ROZMOWY ZE MNĄ WYGLĄDAJĄ JAK FLIRT. STARAM SIĘ UTRZYMYWAĆ JAKIŚ DYSTANS MIĘDZY NAMI, BO JAKBY NIE PATRZEĆ, TO JESTEŚMY DLA SIEBIE OBCY, ALE JEST MI BARDZO TRUDNO, BO ON BARDZO CZĘSTO PISZE COŚ W STYLU: "CHCIAŁBYM SIĘ DO CIEBIE PRZYTULIĆ" A GDY JA PRÓBUJĘ NIE ZWRACAĆ NA TO UWAGI LUB SKIEROWAĆ JEGO MYŚLI W INNĄ STRONĘ, TO ON ROBI SIĘ SMUTNY (WYCZUWAM TO PO JEGO SŁOWACH) A JA NIE POTRAFIĘ BYĆ OBOJĘTNA NA CZYJŚ SMUTEK. ARTUR UWAŻA, ŻE PAWEŁ PO PROSTU PRÓBUJE STEROWAĆ MOIMI EMOCJAMI. JEŚLI O MNIE CHODZI, TO NIE WIEM, CO O TYM WSZYSTKIM MYŚLEĆ.

poniedziałek, 8 marca 2010

DZIEŃ 246

DZIEŃ KOBIET SPĘDZILIŚMY CAŁKIEM NORMALNIE. WIECZOREM KAROL PRZYNIÓSŁ WINO, WIĘC TROCHĘ POSIEDZIELIŚMY WSZYSCY RAZEM. JA DNIA KOBIET NIE UZNAJĘ, BO W ZASADZIE NIGDY NIE MIAŁAM NIKOGO, KTO BY MNIE DOCENIAŁ JAKO KOBIETĘ. PAMIĘTAM, ŻE KILKA LAT TEMU MÓJ UKOCHANY PUŚCIŁ MI SYGNAŁ W TEN DZIEŃ. PUŚCIŁ MI GO W NOCY O 01:07., STRASZNIE MNIE TO UCIESZYŁO. GDYBYM TERAZ MIAŁA CHŁOPAKA I ZAPYTAŁBY MNIE CO MA MI KUPIĆ Z OKAZJI ŚWIĘTA KOBIET POWIEDZIAŁABYM MU, ŻE CZERWONA RÓŻA WYSTARCZY.

niedziela, 7 marca 2010

DZIEŃ 245

MAM DZISIAJ BARDZO DOBRY HUMOR AŻ MNIE TO DZIWI BIORĄC POD UWAGĘ TO, CO DZIAŁO SIĘ ZE MNĄ W ZESZŁYM TYGODNIU. W ZESZŁYM TYGODNIU BYŁAM LEKKO ZAŁAMANA A DZIŚ JESTEM RADOSNA JAK SKOWRONEK. CÓŻ, IDZIE WIOSNA, WIĘC TO MOŻE PRZEZ TO... POZA TYM PO POŁUDNIU BYŁAM U CIOCI RENATY BARAN, FAJNIE BYŁO, LUBIĘ TAM JEŹDZIĆ.

sobota, 6 marca 2010

DZIEŃ 244

MAM DZIŚ WYJĄTKOWO DOBRY HUMOR, BO OSTATNIO DOBRZE SYPIAM, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ZAUWAŻYŁAM, ŻE UMIEM BARDZO DOBRZE UKRYWAĆ, TO CO MNIE BOLI ŻEBY NIKT NIE WIEDZIAŁ, CO MI TAK NAPRAWDĘ JEST. JESTEM Z SIEBIE BARDZO ZADOWOLONA, BO BARDZO CHCIAŁAM NAUCZYĆ SIĘ TEGO OD DNIA, W KTÓRYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MÓJ UKOCHANY CHCE STĄD WYJECHAĆ. ZALEŻAŁO MI NA TYM DLATEGO, ŻE GDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM, TO POZWOLIŁAM SOBIE NA JAWNE ŁZY. TERAZ CIESZĘ SIĘ, ŻE WYĆWICZYŁAM SWOJĄ SAMOKONTROLĘ W TAKI SPOSÓB, ŻE NIKT NIE ZNA MOICH BOLĄCZEK. POZA TYM CZYTAM TERAZ SAGĘ: "ZMIERZCH". DZIŚ ZACZĘŁAM CZYTAĆ TRZECIĄ CZĘŚĆ I DZIĘKI TEJ CZTEROTOMOWEJ POWIEŚCI WPADŁAM NA POMYSŁ WŁASNEGO OPOWIADANIA TYLKO NIE O WAMPIRACH TAK JAK: "ZMIERZCH" A O ANIOŁACH.

piątek, 5 marca 2010

DZIEŃ 243

TO CO WIDZICIE POWYŻEJ TO PRZEPIĘKNE CZTERY ŚLUBNE DIADEMY I JEDNO Z MOICH NAJWIĘKSZYCH MARZEŃ Z CZASÓW DZIECIŃSTWA. NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ TEN DIADEM ZA 162 ZŁOTE I NAPRAWDĘ BARDZO BYM CHCIAŁA TAKI MIEĆ. PISZĘ O TYM DLATEGO, ŻE PRZYPADKOWO NATRAFIŁAM DZIŚ NA JAKĄŚ STRONĘ Z BIŻUTERIĄ, TAKŻE ŚLUBNĄ, I GDY TE DIADEMY ZOBACZYŁAM, TO WPROST NIE MOGŁAM SIĘ NA NIE NAPATRZEĆ. DLA MNIE TE DIADEMY SĄ JAK ÓSMY CUD ŚWIATA I SZCZERZE MÓWIĄC BARDZO ŻAŁUJĘ, ŻE NIE PLANUJĘ W NAJBLIŻSZYM CZASIE, A MOŻE I NIGDY, WYJŚĆ ZA MĄŻ, BO GDYBY TAK BYŁO MIAŁABYM OKAZJĘ TAKI SOBIE KUPIĆ. TERAZ JEDNAK PRZEJDŹMY DO WYDARZEŃ DZISIEJSZEGO DNIA. RANO POWIEDZIAŁAM ARTUROWI, ŻE WYBACZYŁAM KAROLOWI, CO NIESTETY, NIE PRZYPADŁO MU DO GUSTU. POZA TYM JESTEM TEŻ ZŁA SAMA NA SIEBIE, BO OBIECAŁAM SOBIE, ŻE NIE BĘDĘ JUŻ WIĘCEJ OGLĄDAĆ ZDJĘĆ MOJEGO UKOCHANEGO A JEDNAK JE WIDZIAŁAM, BO ZAPOMNIAŁAM JE USUNĄĆ ZE SWOJEGO FOLDERU NA KOMPUTERZE I GDY DZIŚ GO OTWORZYŁAM, TO JE ZOBACZYŁAM.

czwartek, 4 marca 2010

DZIEŃ 242

KAROL NA WIECZÓR POPROSIŁ MNIE O WYBACZENIE I ŻYCZYŁ POWODZENIA. POWIEDZIAŁAM, ŻE JUŻ MU WYBACZYŁAM, ALE NADAL JESTEM NA NIEGO ZŁA I MIĘDZY NAMI JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE TAK JAK DAWNIEJ JEDNAK WIEM TEŻ, ŻE KAROL MA NAPRAWDĘ DUŻE PROBLEMY I NIE CHCĘ MU JESZCZE BARDZIEJ DOKŁADAĆ. PRZYPUSZCZAM, ŻE GDY KILKORO MOICH ZNAJOMYCH PRZECZYTA TEN DZISIEJSZY POST, TO BĘDZIE POTĘPIAĆ MOJĄ DECYZJĘ. JA SAMA NIE WIEM CZY DOBRZE ZROBIŁAM MÓWIĄC KAROLOWI, ŻE MU WYBACZAM, ALE JA Z REGUŁY KIERUJĘ SIĘ W ŻYCIU SERCEM A NIE ROZSĄDKIEM. PO PROSTU TAKI MAM CHARAKTER.

środa, 3 marca 2010

DZIEŃ 241

TEN OBRAZEK, KTÓRY WIDZICIE POWYŻEJ DOSTAŁAM OD SEBASTIANA W RAMACH PRZEPROSIN ZA SOBOTNI ATAK. WYBACZYŁAM, ALE DZIWI MNIE TO, ŻE ABY SEBASTIAN MNIE PRZEPROSIŁ MUSIAŁAM SIĘ PIERWSZA DO NIEGO ODEZWAĆ. BYŁO TO DLA MNIE NAPRAWDĘ DZIWNE, BO WYCHODZĘ Z ZAŁOŻENIA, ŻE JEŚLI JEST SIĘ CZEMUŚ WINNYM, TO TRZEBA MIEĆ TROCHĘ HONORU I NP. NA DRUGI DZIEŃ NAPISAĆ DO TEJ OSOBY A NIE CZEKAĆ AŻ TA OSOBA SAMA SIĘ ODEZWIE, ALE WYBACZYŁAM, WIĘC RAZEM Z SEBASTIANEM ZAPOMINAMY O CAŁEJ SPRAWIE. ZDARZYŁO SIĘ COŚ JESZCZE, O PIERWSZEJ W NOCY I PO POŁUDNIU ODEZWAŁ SIĘ DO MNIE KAROL RÓŻEWICZ. 

PO TYM JAK BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIŁAM POWINNAM BYŁA SIĘ UCIESZYĆ, ALE NIESTETY TAK NIE JEST, BO ZAKOŃCZYLIŚMY A DOKŁADNIEJ TO JA ZAKOŃCZYŁAM DZIŚ NASZĄ ZNAJOMOŚĆ. POWODEM JEST OSOBA, KTÓRA POJAWIŁA SIĘ W ŻYCIU KAROLA, GDY NIE MIELIŚMY Z SOBĄ KONTAKTU, I Z KTÓRĄ KAROL ZDECYDOWAŁ SIĘ BYĆ. NASZĄ ZNAJOMOŚĆ ZAKOŃCZYLIŚMY BARDZO SPOKOJNIE. NAPISAŁAM MU SMS'A: "MYŚLĘ, ŻE NASZA ZNAJOMOŚĆ JUŻ NIE MA SENSU. SKASUJ MÓJ NUMER I NIE PISZ WIĘCEJ". ON NAPISAŁ: "OK." I PO WSZYSTKIM. POZA TYM OD KILKU DNI MĘCZY MNIE COŚ W RODZAJU SNU NA JAWIE, KTÓRY OCZYWIŚCIE DOTYCZY MOJEGO UKOCHANEGO. KIEDY TYLKO ZAMYKAM OCZY, WIDZĘ MOJEGO UKOCHANEGO NA SZPITALNYM ŁÓŻKU. PRZYPUSZCZAM JEDNAK, ŻE TA WIZJA NIE DOTYCZY PRZYSZŁOŚCI TYLKO JEST EFEKTEM TEGO, ŻE POSTANOWIŁAM O NIM ZAPOMNIEĆ I TEGO, ŻE OD SOBOTY NIE OGLĄDAM JEGO ZDJĘĆ I NIE BYWAM NA JEGO STRONIE. JA WIEM, ŻE OD SOBOTY MINĘŁO DOPIERO KILKA DNI, ALE MI SIĘ WYDAJE, ŻE MINĘŁO JUŻ BARDZO DUŻO CZASU. NIE ZAMIERZAM SIĘ JEDNAK PODDAĆ I O NIM ZAPOMNĘ.

wtorek, 2 marca 2010

DZIEŃ 240

JESTEM Z SIEBIE DZISIAJ BARDZO ZADOWOLONA, BO ĆWICZYŁAM DZIŚ CHODZENIE DO BOKU NA TORZE I NAWET CAŁKIEM DOBRZE MI SZŁO. OCZYWIŚCIE NIE JEST TO TAK DO KOŃCA PRAWIDŁOWY CHÓD I NAJPRAWDOPODOBNIEJ NIGDY TAKI NIE BĘDZIE, ALE JEST NADZIEJA, ŻE Z CZASEM TO NAWET DOBRZE OPANUJĘ, BO MAM RUCH NOGI Z BIODRA. PRZYPUSZCZAM, ŻE PRZECIĘTNEMU ZJADACZOWI CHLEBA, KTÓRY NIE MA KONTAKTU Z REHABILITACJĄ I TEGO TYPU SCHORZENIAMI SFORMUŁOWANIE: "RUCH NOGI Z BIODRA" NIC NIE MÓWI, DLATEGO TEŻ JUŻ WYJAŚNIAM O CO CHODZI. CHODZI O TO, ŻE JA MAM SPASTYKĘ, KTÓRA TRZYMA MI PRZYWODZICIELE (MIĘŚNIE W OKOLICACH PACHWIN I UD) W ZWIĄZKU Z CZYM SKUTECZNIE UNIERUCHAMIA MI BIODRA I MIĘŚNIE POŚLADKOWE NA SKUTEK CZEGO RUCH NOGĄ DO TYŁU JEST DLA MNIE PRAKTYCZNIE NIEWYKONALNY A PRZYNAJMNIEJ BARDZO TRUDNY. JEDNAK MIMO WSZYSTKO BARDZO STARAM SIĘ
GO NAUCZYĆ, BO JAKBY NIE PATRZYĆ KAŻDY ZDROWY CZŁOWIEK POTRAFI CHODZIĆ DO PRZODU, DO TYŁU I DO BOKU. 

POZA TYM ZDARZYŁO SIĘ COŚ BARDZO PRZYKREGO - ZMARŁ WUJEK ANDRZEJ, KTÓRY OD TRZECH LAT CHOROWAŁ NA NOWOTWÓR. W CZWARTEK O 12 JEST POGRZEB, TOCZĘ Z MAMA ZAŻARTY BÓJ O TO ABY POZWOLIŁA MI IŚĆ NA TEN POGRZEB, ALE ONA TWIERDZI, ŻE JEST ZA ZIMNO ABYM SZŁA. JA TAK NIE UWAŻAM, BO PRZECIEŻ GDY W PAŹDZIERNIKU BYŁAM NA POGRZEBIE ZNAJOMEJ, TO TEŻ NIE BYŁO NAJCIEPLEJ I JAKOŚ DAŁAM RADĘ. POZA TYM NIE ROZUMIEM DLACZEGO NIE MOGĘ IŚĆ NA TEN POGRZEB SKORO TO BYŁ CZŁONEK NASZEJ RODZINY A JAK BYŁ POGRZEB TEJ MOJEJ ZNAJOMEJ, TO MNIE WRĘCZ ZMUSIŁA DO TEGO ŻEBYM NA NIEGO POSZŁA. SPRÓBUJE Z NIĄ JUTRO JESZCZE O TYM POGADAĆ I UŻYJĘ PODOBNEGO ARGUMENTU DO TEGO, KTÓREGO ONA UŻYŁA DO TEGO, ABY MNIE PRZEKONAĆ ŻEBYM SZŁA NA POGRZEB TEJ ZNAJOMEJ. ONA POWIEDZIAŁA MI WTEDY: "IDŹ, BO TO BLISKA RODZINA TWOJEGO UKOCHANEGO", WIĘC JA JEJ POWIEM: "POZWÓL MI IŚĆ, BO TO CZŁONEK NASZEJ RODZINY".

poniedziałek, 1 marca 2010

DZIEŃ 239

MIAŁAM DZISIAJ DWA DZIWNE SNY. PIERWSZY PRZYŚNIŁ MI SIĘ W NOCY A DRUGI PO POŁUDNIU, KIEDY SIĘ NA CHWILĘ ZDRZEMNĘŁAM. W MOIM PIERWSZYM ŚNIE ROZMAWIAŁAM Z MOJĄ SIOSTRĄ O JAKIMŚ CHŁOPAKU, ALE TO NA PEWNO NIE BYŁ MÓJ UKOCHANY. MOJA SIOSTRA W TYM ŚNIE MÓWIŁA MI, ŻE TEMU CHŁOPAKOWI BARDZO NA MNIE ZALEŻY. PO TYCH SŁOWACH SIĘ OBUDZIŁAM I STARAŁAM SIĘ O TYM ŚNIE NIE MYŚLEĆ. DRUGI SEN JAK JUŻ POWIEDZIAŁAM PRZYŚNIŁ MI SIĘ PODCZAS DRZEMKI I DOTYCZYŁ MOJEGO UKOCHANEGO. ŚNIŁO MI SIĘ, TO CO WYDARZYŁO SIĘ NAPRAWDĘ, ŚNIŁ MI SIĘ POGRZEB JEGO KUZYNKI. POTEM SIĘ OBUDZIŁAM I WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE TO SIĘ NIGDY NIE WYDARZYŁO A MOJEGO UKOCHANEGO NIGDY NIE POZNAŁAM. NIE WIEM DLACZEGO, ALE OBUDZIŁAM SIĘ Z TEGO SNU TROCHĘ PRZESTRASZONA.