niedziela, 28 lutego 2010

DZIEŃ 238

CHYBA ŁAPIE MNIE JAKIEŚ PRZEZIĘBIENIE, BO MAM DRESZCZE, BOLĄ MNIE MIĘŚNIE I PRZESPAŁAM WIĘKSZĄ CZĘŚĆ DNIA. NAWET BANAN JAK DO NAS PRZYSZEDŁ TO POWIEDZIAŁ, ŻE WYGLĄDAM JAKBYM BYŁA CHORA. ODPOWIEDZIAŁAM, ŻE NIE CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ.

sobota, 27 lutego 2010

DZIEŃ 237

JEST MI DZISIAJ BARDZO SMUTNO I TO SMUTNO DO TEGO STOPNIA, ŻE ZACZYNAM SIĘ ŹLE CZUĆ. NIE JEST MI TO WCALE NA RĘKĘ, BO NAJPRAWDOPODOBNIEJ W PRZYSZŁYM TYGODNIU W CAFE SKRZYNKA ROBERT I HANIA BĘDĄ MIELI KONCERT. BARDZO MI ZALEŻY NA TYM ŻEBY BYĆ NA TYM KONCERCIE, BO ROBERT MNIE ZAPROSIŁ I MA MI DAĆ WTEDY TE PŁYTY TIME SQUARE I MATERIAŁY NA BLOGA. 

POZA TYM POWIEDZIAŁAM O TYM KONCERCIE MICHAŁOWI MICHALSKIEMU - CHŁOPAKOWI, KTÓRY RAZEM ZE MNĄ CHODZIŁ DO LICEUM TYLKO BYŁ ROK NIŻEJ. MICHAŁ GRA NA GITARZE I CHODZIŁ DO SZKOŁY MUZYCZNEJ DLATEGO TEŻ POMYŚLAŁAM SOBIE, ŻE FAJNIE BY BYŁO POZNAĆ GO Z ROBERTEM DLATEGO UMÓWILIŚMY SIĘ W CAFE "SKRZYNKA". 

TERAZ JEDNAK WRÓĆMY DO POWODÓW MOJEGO SMUTKU. PIERWSZY TO JAK ZWYKLE MÓJ UKOCHANY, NIE MAM JUŻ SIŁY PRZEJMOWAĆ SIĘ TYM CO ON WYRABIA. DRUGI POWÓD TO, TO, ŻE SEBASTIAN ZACZĄŁ MNIE WYZYWAĆ TYLKO DLATEGO, ŻE JESTEM KOBIETĄ A JEGO JAKAŚ KOBIETA SKRZYWDZIŁA. MIERZENIE WSZYSTKICH TĄ SAMĄ MIARĄ NIE JEST SPRAWIEDLIWE.

piątek, 26 lutego 2010

DZIEŃ 236

DZIEŃ, JAK CO DZIEŃ. GADAŁAM TROCHĘ Z MOIMI NOWO POZNANYMI ZNAJOMYMI, SĄ BARDZO MILI, CHOĆ JESZCZE NIE JESTEM PEWNA CZY DOBRZE ICH OCENIAM, BO ZNAM ICH DOPIERO KILKA DNI, A JUŻ WIELE RAZY SIĘ PRZEKONAŁAM, ŻE POZORY MYLĄ. POZA TYM CHWILOWO MAM WOLNE OD ĆWICZEŃ, BO PANI AGNIESZKA JEST CHORA.

czwartek, 25 lutego 2010

DZIEŃ 235




KOLEJNA PORCJA OBRAZKÓW OD SEBASTIANA. NAJBARDZIEJ PODOBA MI SIĘ TEN MISIU Z RÓŻYCZKĄ, JEST NAPRAWDĘ ŚLICZNY. POLUBIŁAM SEBASTIANA. PO JEGO SŁOWACH ŁATWO MOŻNA SIĘ ZORIENTOWAĆ, ŻE JEST BARDZO WRAŻLIWY. NIESTETY, MOŻNA TEŻ ZAUWAŻYĆ, ŻE W JEGO SERCU JEST BARDZO DUŻO BÓLU. PRÓBOWAŁAM DELIKATNIE SIĘ DOWIEDZIEĆ, CO JEST POWODEM TEGO SMUTKU I NA RAZIE WIEM TYLKO TYLE, ŻE CHODZI O SPRAWY SERCOWE. BARDZO SZKODA MI OSÓB, KTÓRE CIERPIĄ Z TEGO POWODU, CHOĆ SAMA TEŻ DO NICH NALEŻĘ. KIEDY PORÓWNUJĘ SWOJE DOŚWIADCZENIA UCZUCIOWE Z PRZEŻYCIAMI INNYCH LUDZI, TYM JAK SOBIE Z NIMI RADZĄ, TO MAM WRAŻENIE, ŻE JESTEM OD NICH SILNIEJSZA PSYCHICZNIE.

DLA MNIE NAJGORSZYM PRZEŻYCIEM ZWIĄZANYM Z MIŁOŚCIĄ BYŁ WYJAZD MOJEGO UKOCHANEGO DO INNEGO MIASTA. PAMIĘTAM, ŻE KIEDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM, TO PŁAKAŁAM PRAWIE TRZY DOBY BEZ PRZERWY I BYŁAM BARDZO ZAŁAMANA, OTĘPIAŁA, ALE PO PIĘCIU DNIACH MUSIAŁAM BYĆ W STANIE IŚĆ DO SZKOŁY I UDAWAĆ, ŻE WSZYSTKO JEST OK., TYLKO PO TO BY NIE ROZMAWIAĆ ZE SZKOLNYM PEDAGOGIEM. JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA, TO MIMO IŻ OD TEGO MOMENTU MINIE W TYM ROKU TRZY LATA I PRZEZ TEN CZAS ZDĄŻYŁAM SIĘ JUŻ PRZYZWYCZAIĆ, ŻE GO TU NIE MA, TO TAK NAPRAWDĘ I TAK MNIE TO BARDZO BOLI. 

JAKIŚ CZAS TEMU ROZMAWIAŁAM Z ARTUREM O MIŁOŚCI I ARTUR ZAPYTAŁ MNIE CO BYM ZROBIŁA, GDYBY MÓJ UKOCHANY NAGLE STANĄŁ W DRZWIACH I POPROSIŁ O PRZEBACZENIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NAJPIERW MUSIELIBYŚMY SOBIE WSZYSTKO WYJAŚNIĆ, CZYLI CZEKAŁABY NAS BARDZO DŁUGA I NAPRAWDĘ TRUDNA ROZMOWA, OD KTÓREJ ZALEŻAŁABY MOJA DECYZJA. NA PEWNO JEDNAK NIE ZROBIŁABYM NIC ŻEBY ZEMŚCIĆ SIĘ NA NIM ZA SWOJE CIERPIENIE.

środa, 24 lutego 2010

DZIEŃ 234



TE TRZY OBRAZKI DOSTAŁAM OD BARDZO FAJNEGO CHŁOPAKA - SEBASTIANA, ALE NIE O TYM CHCĘ WAM NAPISAĆ. CHCĘ WAM POWIEDZIEĆ O TYM, ŻE DZISIAJ MOJA SIOSTRA I JEJ CHŁOPAK POSZLI Z BANANEM NA SPACER, PO DRODZE MIELI MI KUPIĆ KARTĘ DO TELEFONU, BO MIAŁAM NA KONCIE TYLKO 5 GROSZY. POSZLI DO SKLEPU, ALE OKAZAŁO SIĘ, ŻE KART DO HEYAH ZABRAKŁO. W ZWIĄZKU Z TYM BANAN NAMÓWIŁ ICH ŻEBY SIĘ PRZESZLI PO TĄ KARTĘ DO KONOPISK I KUPILI MI TĘ KARTĘ W INNYM SKLEPIE. POTEM KAROL MI POWIEDZIAŁ, ŻE GDYBY NIE BANAN, TO BY IM SIĘ NIE CHCIAŁO IŚĆ PO NIĄ IŚĆ.

wtorek, 23 lutego 2010

DZIEŃ 233

DZIŚ BYŁ BARDZO ŁADNY, SŁONECZNY, JAK NA KONIEC ZIMY, DZIEŃ, OSOBIŚCIE LUBIE TAKIE DNI I NIEOSTRE SŁOŃCE. KIEDY TAK SOBIE SIEDZIAŁAM W DOMU I PROMIENIE SŁOŃCA PADŁY MI NA TWARZ PRZEZ OKNO POMYŚLAŁAM SOBIE O MOIM UKOCHANYM I PRZYPOMNIAŁO MI SIĘ KILKA MIŁYCH ZDARZEŃ. MIAŁAM TEŻ WRAŻENIE, ŻE ON ZARAZ DO MNIE ZADZWONI. POZA TYM PRZED CHWILĄ POKAZAŁAM JEDNEMU CHŁOPAKOWI, KTÓRY SIĘ ZNA NA GRAFICE KOMPUTEROWEJ MÓJ WALENTYNKOWY FOTOMONTAŻ A ON STWIERDZIŁ, ŻE ŁADNIEJ BY NAM BYŁO WTULONYM W SIEBIE. POCZUŁAM LEKKIE UKŁUCIE BÓLU W SERCU, BO TAKIE ZDJĘCIE NA ZAWSZE ZOSTANIE DLA MNIE W SFERZE MARZEŃ, ALE CÓŻ TRZEBA SIĘ CIESZYĆ TYM CO SIĘ MA.

poniedziałek, 22 lutego 2010

DZIEŃ 232

BYŁA DZISIAJ U NAS MILENA I PRZEPROWADZIŁA ZE MNĄ WYWIAD NA TEMAT MOJEGO UKOCHANEGO, BO ONA TEŻ GO DOBRZE ZNA, ZRESZTĄ KTO GO NIE ZNA W KONOPISKACH. POWIEDZIAŁAM JEJ CO WIEM A POTEM ZACZĘŁAM PISAĆ NA GADU - GADU Z ARTUREM. BYŁA TO NAPRAWDĘ DZIWNA ROZMOWA JAK NA NAS, BO ARTUR ZARAZ NA DZIEŃ DOBRY POWIEDZIAŁ MI, ŻE PODZIELA ZDANIE MOJEJ MAMY NA TEMAT MOJEJ ZNAJOMOŚCI Z BANANEM I OD RAZU ZACZĄŁ MI RADZIĆ JAK POWINNAM Z BANANEM POSTĘPOWAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIESTETY NIE SKORZYSTAM Z JEGO RAD, BO PO PIERWSZE: NIC DO BANANA NIE CZUJĘ A PO DRUGIE: NIE CHCĘ MU ROBIĆ ZŁUDNYCH NADZIEI, BO WIEM, ŻE I TAK NIGDY NIE BĘDĘ W STANIE ZAPOMNIEĆ O MOIM UKOCHANYM A JAK JUŻ KIEDYŚ MÓWIŁAM NIE CHCĘ SIĘ ZACHOWAĆ WZGLĘDEM JAKIEGOŚ CHŁOPAKA TAK, JAK ON ZACHOWAŁ SIĘ W STOSUNKU DO MNIE.

niedziela, 21 lutego 2010

DZIEŃ 231

MAMA UPIEKŁA DZISIAJ JAKIEŚ CIASTO Z HERBATNIKAMI I MLEKIEM SKONDENSOWANYM I CHCIAŁA ŻEBY BANAN NA NIE PRZYSZEDŁ. COŚ MI SIĘ WYDAJE, ŻE MAMA CHCE ŻEBYŚMY BYLI RAZEM. JEŚLI ZAŚ CHODZI O MNIE, TO OWSZEM JA BANANA BARDZO LUBIĘ, ALE NIC PONADTO. STARAM SIĘ ZROZUMIEĆ MOJĄ MAMĘ, BO WIEM, ŻE JEJ NA PEWNO TEŻ JEST PRZYKRO PATRZEĆ, GDY JA CZASAMI JESTEM SMUTNA LUB PŁACZĘ PRZEZ MOJEGO UKOCHANEGO, ALE Z MIŁOŚCIĄ TAK JUŻ PO PROSTU JEST, ŻE NA SIŁĘ NIC SIĘ NIE DA ZROBIĆ.

sobota, 20 lutego 2010

DZIEŃ 230

CAŁY DZIEŃ JESTEM LEKKO ZDENERWOWANA, WSZYSTKO PRZEZ MOJĄ MAMĘ. RANO POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE BANAN MA DO NAS PRZYJŚĆ O SZÓSTEJ WIECZOREM, ONA POWIEDZIAŁA, ŻE MAM MU DAĆ SŁONIKA I ZMIENIĆ TAPETĘ NA KOMPUTERZE (MOJA TAPETA TO TEN WALENTYNKOWY FOTOMONTAŻ ZE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO I MOJEGO). POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE NIE ZMIENIĘ TAPETY, BO KOCHAM TEGO KOGOŚ, KTO NA NIEJ JEST A NIE BANANA I ŻE WOLĘ MU DAĆ COŚ INNEGO ZAMIAST TEGO SŁONIKA ŻEBY NIE BYŁO ŻADNYCH PODTEKSTÓW.

piątek, 19 lutego 2010

DZIEŃ 229

POD WPŁYWEM WCZORAJSZEGO STRESU SPOWODOWANEGO ROZMOWĄ Z TYM PSEUDO - KOLEGĄ KAROLA JUŻ WCZORAJ BARDZO ŹLE SIĘ POCZUŁAM, TO ZNACZY ZACZĄŁ MNIE BOLEĆ BRZUCH I DOPADŁA MNIE BIEGUNKA. DZIŚ BYŁO JESZCZE GORZEJ, ZARAZ PO TYM JAK SIĘ OBUDZIŁAM ZACZĘŁAM MYŚLEĆ O KAROLU I PRAKTYCZNIE NATYCHMIAST ZACZĘŁO MI BYĆ NIEDOBRZE. NAPISAŁAM DO PANI AGNIESZKI, ŻE BOLI MNIE BRZUCH I NIE PRZYJDĘ NA ĆWICZENIA. ZRESZTĄ ZASTANAWIAM SIĘ CZY ĆWICZENIA MAJĄ SENS BEZ KAROLA, PRZEZ TE KILKA MIESIĘCY ĆWICZYŁAM TYLKO ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE ON MNIE DOPINGOWAŁ, MAM WYRZUTY SUMIENIA, ŻE NIE ZGODZIŁAM SIĘ NA KILKA RZECZY, KTÓRE MOGLIŚMY RAZEM PRZEŻYĆ, GDYBY TAK BYŁO MIAŁABYM TERAZ PRZYNAJMNIEJ PIĘKNE WSPOMNIENIA.

czwartek, 18 lutego 2010

DZIEŃ 228

KILKA DNI TEMU KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE MUSI ODDAĆ SWÓJ TELEFON JEDNEMU Z TYCH GOŚCI, U KTÓRYCH MA DŁUG I TAK TEŻ ZROBIŁ, BO SIĘ ICH TROCHĘ BAŁ. WCZORAJ JUŻ NIE WYTRZYMAŁAM I NAPISAŁAM DO TEGO GOŚCIA SMS'A Z PROŚBĄ ŻEBY MI POWIEDZIAŁ CO U KAROLA ON JEDNAK TEGO NIE ZROBIŁ TYLKO UŻYŁ W STOSUNKU DO MNIE KILKU NIECENZURALNYCH SŁÓW. JEDNAK POSTANOWIŁAM SIĘ NIE PODDAWAĆ I NADAL DRĄŻYŁAM TEMAT, NIESTETY NIC TO NIE DAŁO. DZIŚ POSTANOWIŁAM JESZCZE RAZ POROZMAWIAĆ Z TYM FACETEM, I MIMO ŻE PRZEBIEG ROZMOWY BYŁ BARDZO PODOBNY DO WCZORAJSZEJ TO TYM RAZEM TEN GOŚĆ MI POWIEDZIAŁ, ŻE KAROL BYŁ MU WINNY KASĘ I JUŻ GO NIE MA. PODEJRZEWAM, ŻE STAŁO SIĘ COŚ ZŁEGO, BARDZO ZŁEGO, NAJGORSZEGO. NA SAMĄ MYŚL O TYM WSZYSTKO MNIE ZACZYNA BOLEĆ W ŚRODKU I ZACZYNAM CAŁA DRŻEĆ. NAJGORSZE JEST TO, ŻE O TYM WSZYSTKIM MOGŁAM POWIEDZIEĆ TYLKO ARTUROWI I TO, ŻE JEST ZA DALEKO, ABY MÓC MNIE POCIESZYĆ.

środa, 17 lutego 2010

DZIEŃ 227

DZIŚ OPOWIEM WAM O TRZECH RZECZACH:

1. O TYM JAK BYŁO NA REHABILITACJI.
2. JAK BYŁO NA KOMISJI ORZEKAJĄCEJ O NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI.
3. O TYM CO MI SIĘ ŚNIŁO.

TAK WIĘC KIEDY ZAJECHAŁYŚMY POD OŚRODEK ZDROWIA, TO OKAZAŁO SIĘ, ŻE SAMOCHÓD MAMY MOJEGO UKOCHANEGO ZNOWU STOI POD OŚRODKIEM A NIE TAM GDZIE ZAWSZE, CZYLI POD APTEKĄ. OKAZAŁO SIĘ TEŻ, ŻE TYLKO KOŁO TEGO SAMOCHODU JEST WOLNE MIEJSCE, NO I TAM ZAPARKOWAŁYŚMY. NIE WIEM DLACZEGO, ALE BARDZO NAS TO ROZBAWIŁO. POZA TYM POBIŁAM NA TORZE REKORD CZASOWY, KTÓRY W ZASADZIE W MOIM STANIE NIE JEST MOŻLIWY. DŁUGOŚĆ TORU PRZESZŁAM W 56 SEKUND, TROCHĘ OSZUKIWAŁAM I SZŁAM PO SWOJEMU, ALE NAJWAŻNIEJSZE DLA MNIE JEST TO, ŻE UDAŁO MI SIĘ TOR PRZEJŚĆ W TAK KRÓTKIM CZASIE. TERAZ BARDZO MI ZALEŻY NA TYM ŻEBY NAUCZYĆ SIĘ CHODZIĆ PO TORZE DO TYŁU I DO BOKU. TO NA PEWNO BĘDZIE BARDZO TRUDNE, BO JA MAM COŚ, CO NAZYWA SIĘ SPASTYCZNOŚCIĄ:


SPASTYCZNOŚĆ
SPASTYCZNOŚĆ - TO ZABURZENIE RUCHOWE OBJAWIAJĄCE SIĘ WZMOŻONYM NAPIĘCIEM MIĘŚNIOWYM LUB SZTYWNOŚCIĄ MIĘŚNI. JEST TO NIEZWYKLE SKOMPLIKOWANE ZJAWISKO FIZJOLOGICZNE, KTÓRE W ZALEŻNOŚCI OD PRZYCZYNY, CZASU TRWANIA I RODZAJU SCHORZENIA, MOŻE PRZYBIERAĆ RÓŻNE POSTACI. ZGODNIE Z DEFINICJĄ PATOFIZJOLOGICZNĄ SPASTYCZNOŚĆ CHARAKTERYZUJE SIĘ WZROSTEM SZYBKOŚCI W ODRUCHACH ROZCIĄGANIA MIĘŚNIA ORAZ PRZESADNYM RUCHEM ŚCIĘGNISTYM, SPOWODOWANYM NADPOBUDLIWOŚCIĄ ODRUCHU MIOTATYCZNEGO (CZYLI ODRUCHU ROZCIĄGANIA) I JEST JEDNYM Z ELEMENTÓW SYNDROMU GÓRNEGO NEURONU RUCHOWEGO. 

W PEWNYM UPROSZCZENIU MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE SPASTYCZNOŚĆ TO STAN NADMIERNEGO NAPIĘCIA MIĘŚNI ZWIĄZANY Z ICH NIEPRAWIDŁOWĄ REAKCJĄ NA BODŹCE. PROWADZI DO PRZYKURCZÓW I OSŁABIENIA MIĘŚNI A W KONSEKWENCJI DO OGRANICZENIA RUCHÓW. WYSTĘPUJE PRZY RÓŻNEGO RODZAJU SCHORZENIACH OŚRODKOWEGO UKŁADU NERWOWEGO (OUN). CECHY KLINICZNE SPASTYCZNOŚCI OBEJMUJĄ M.IN.: NIEDOWŁAD, NADMIERNĄ SZTYWNOŚĆ, KLONUSY (SĄ TO GWAŁTOWNE SKURCZE MIĘŚNI NP. STOPOTRZĄS) ORAZ ZMIANY W OBRĘBIE SAMYCH MIĘŚNI - NP. ICH ZANIK, ZWŁÓKNIENIE CZY PRZYKURCZ.

PRZYCZYNY SPASTYCZNOŚCI
PRZYCZYNĄ SPASTYCZNOŚCI MOŻE BYĆ USZKODZENIE CZĘŚCI MÓZGU I RDZENIA KRĘGOWEGO, KTÓRE SĄ ODPOWIEDZIALNE ZA ODRUCHY WARUNKOWE, PRZY CZYM OBRAZ KLINICZNY SCHORZENIA W MNIEJSZYM STOPNIU ZALEŻY OD CHARAKTERU I PRZYCZYNY SCHORZENIA, A W ZNACZNIE WIĘKSZYM OD JEGO LOKALIZACJI I ROZLEGŁOŚCI. SPASTYCZNOŚĆ U DOROSŁYCH MOŻE BYĆ WYWOŁANA PRZEZ: UDAR, POURAZOWE USZKODZENIE MÓZGU LUB USZKODZENIE RDZENIA KRĘGOWEGO ORAZ STWARDNIENIE ROZSIANE (SM). U DZIECI NAJCZĘSTSZĄ PRZYCZYNĄ JEST MÓZGOWE PORAŻENIE DZIECIĘCE (MPD).

RODZAJE SPASTYCZNOŚCI
WYRÓŻNIAMY KILKA STOPNI SPASTYCZNOŚCI, OD POSTACI ŁAGODNEJ DO SILNEJ, ZWIĄZANEJ ZE SZTYWNOŚCIĄ MIĘŚNI ORAZ BOLESNYMI SKURCZAMI ZE ZNACZNYM UPOŚLEDZENIEM FUNKCJI MOTORYCZNYCH. SPASTYCZNOŚĆ NIEWIELKIEGO STOPNIA, CHOĆ Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ JEST PRZYKRĄ DOLEGLIWOŚCIĄ NIE MUSI POWODOWAĆ WIĘKSZYCH PROBLEMÓW W CODZIENNYM FUNKCJONOWANIU. JEDNAK W ZDECYDOWANEJ WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW, POZA DYSKOMFORTEM, SPASTYCZNOŚĆ PRZYNOSI LICZNE UTRUDNIENIA W ŻYCIU CODZIENNYM I POWODUJE ZABURZENIA INTERAKCJI SPOŁECZNYCH. UTRUDNIENIA RUCHU I KONTROLI MIĘŚNI SPRAWIAJĄ, ŻE CHORY NIE MOŻE SAMODZIELNIE WYKONYWAĆ PROSTYCH CODZIENNYCH CZYNNOŚCI ZWIĄZANYCH NP. Z HIGIENĄ OSOBISTĄ CZY PRZYJMOWANIEM POŻYWIENIA. NAPIĘCIE MIĘŚNIOWE UTRUDNIA LUB UNIEMOŻLIWIA CHODZENIE A NIEKIEDY NAWET SIEDZENIE. NIEJEDNOKROTNIE SPASTYCZNOŚCI TOWARZYSZY BÓL, KTÓRY POTĘGUJE NIEMOC OSOBY DOTKNIĘTEJ SCHORZENIEM.

U OSÓB DOROSŁYCH SPASTYCZNOŚĆ NAJCZĘŚCIEJ DOTYCZY KOŃCZYN GÓRNYCH, NIECO RZADZIEJ DOLNYCH. KLINICZNE OBJAWY PORAŻENIA KOŃCZYN GÓRNYCH TO: PRZYKURCZONY LUB WEWNĘTRZNIE SKRĘCONY BARK, ZGIĘCIE ŁOKCIA, NAWRACANIE PRZEDRAMIENIA, ZGIĘCIE NADGARSTKA ORAZ ZGIĘCIE PALCA TAK ZWANY KCIUK W DŁONI. SPASTYCZNOŚĆ KOŃCZYN DOLNYCH OBEJMUJE: ZGIĘCIE BIODRA, PRZYWIEDZENIE UDA, ZGIĘCIE KOLANA, WYPROSTOWANIE KOLANA, ZGIĘCIE PODESZWOWO - KOSTKOWE, PALUCH W GRZBIETOWYM USTAWIENIU (ZWANY PALUCHEM AUTOSTOPOWICZA), STOPA KOŃSKO - SZPOTAWA. SZCZEGÓLNYM PRZYKŁADEM TEGO RODZAJU ZABURZEŃ RUCHOWYCH JEST SPASTYCZNOŚĆ WYSTĘPUJĄCA U DZIECI. MOŻE BYĆ SPOWODOWANA PODOBNIE JAK W PRZYPADKU DOROSŁYCH, USZKODZENIEM CZĘŚCI MÓZGU I RDZENIA KRĘGOWEGO JEDNAK NAJCZĘSTSZĄ PRZYCZYNĄ JEST MÓZGOWE PORAŻENIE DZIECIĘCE (MPD), BĘDĄCE SKUTKIEM POWIKŁAŃ OKOŁOPORODOWYCH.

CZĘŚCIEJ WYNIKA ONO Z NIEPRAWIDŁOWOŚCI W CZASIE CIĄŻY NIŻ PODCZAS PORODU, NIEKIEDY MA TEŻ PODŁOŻE GENETYCZNE (STATYSTYCZNIE 2% PRZYPADKÓW MPD MA PODŁOŻE GENETYCZNE). SPASTYCZNOŚĆ WYSTĘPUJE U OKOŁO 70 - 80% DZIECI Z MÓZGOWYM PORAŻENIEM DZIECIĘCYM. OBJAWY KLINICZNE SĄ ANALOGICZNE DO WYSTĘPUJĄCYCH U OSÓB DOROSŁYCH I OBEJMUJĄ: SZTYWNOŚĆ; SKURCZE MIĘŚNI (W TYM TAKŻE SKURCZE GWAŁTOWNE), PRZYKURCZE DYNAMICZNE I PRZETRWAŁE A TAKŻE BÓL. PONADTO OBJAWEM TOWARZYSZĄCYM NIEKIEDY SPASTYCZNOŚCI U DZIECI Z MPD JEST UPOŚLEDZENIE.

LECZENIE SPASTYCZNOŚCI
OBECNIE ISTNIEJE KILKA MOŻLIWOŚCI LECZENIA NADMIERNEGO NAPIĘCIA MIĘŚNIOWEGO, TO JEST: REHABILITACJA, FARMAKOLOGIA OGÓLNA ORAZ LEKI STOSOWANE MIEJSCOWO (NP. BOTOX CZY BACLOFEN) A TAKŻE ZABIEGI CHIRURGICZNE, POLEGAJĄCE NA SELEKTYWNYM PRZECIĘCIU KORZENI NERWOWYCH, WYDŁUŻENIU ŚCIĘGNA ORAZ ZABIEGI ROZLUŹNIAJĄCE. JEDNĄ Z NAJPOWSZECHNIEJSZYCH METOD LECZENIA JEST REHABILITACJA.

W JEJ RAMACH MOŻEMY ZASTOSOWAĆ M.IN.: FIZYKOTERAPIĘ I TERAPIĘ ZAJĘCIOWĄ; PROTEZY, USZTYWNIANIE I SZYNY. PRZY ZASTOSOWANIU FIZYKOTERAPII OBSERWUJEMY NIEJEDNOKROTNIE POPRAWĘ STANU CHOREGO. POZWALA ONA NA OSIĄGNIĘCIE DUŻEJ SAMODZIELNOŚCI W CODZIENNYCH AKTYWNOŚCIACH, UMOŻLIWIAJĄC CZYNNY UDZIAŁ W ŻYCIU, Z POMOCĄ LUB NAWET BEZ POMOCY ZE STRONY OPIEKUNÓW, W ZALEŻNOŚCI OD INDYWIDUALNEJ SYTUACJI I STANU PACJENTA. 

CZĘSTE ZASTOSOWANIE MA TAKŻE LECZENIE FARMAKOLOGICZNE OBEJMUJĄCE DOUSTNE LEKI ANTYSPASTYCZNE, KTÓRE JEDNAK NIEJEDNOKROTNIE NIESIE ZE SOBĄ POWAŻNE SKUTKI UBOCZNE NP. W POSTACI UZALEŻNIENIA. ŚRODKI FARMAKOLOGICZNE OGÓLNIE DZIAŁAJĄ NA WSZYSTKIE GRUPY MIĘŚNI, TAKŻE TE NIE DOTKNIĘTE SCHORZENIEM, CO MA OCZYWISTY NIEKORZYSTNY WPŁYW NA ORGANIZM CHOREGO, POWODUJĄC SEDACJĘ I OGÓLNE OSŁABIENIE. TAKI RODZAJ TERAPII JEST DŁUGOTRWAŁY A JEGO REZULTATY SĄ NIEPRZEWIDYWALNE. LECZENIE JEST PONADTO DROGIE I WYMAGA STAŁEGO MONITOROWANIA PACJENTA. FARMAKOLOGIA NIE PRZYNOSI POPRAWY W PRZYPADKU SPASTYCZNOŚCI KOŃCZYN GÓRNYCH I NIE ZMNIEJSZA RYZYKA ZABIEGU CHIRURGICZNEGO.

JA Z TYCH WSZYSTKICH OBJAWÓW SPASTYCZNOŚCI MAM: KRZYWIENIE BIODRA, PRZYWODZENIE UDA, SCHODZENIE SIĘ KOLAN DO ŚRODKA, BRAK RUCHU STOPĄ ORAZ BRAK ODRUCHU COFANIA. POZA TYM BYŁAM DZISIAJ NA KOMISJI ORZEKAJĄCEJ O NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI. PRZEDŁUŻYLI MI ORZECZENIE I POWIEDZIELI, ŻE JAK W PAŹDZIERNIKU PÓJDĘ NA STUDIA, TO DOSTANĘ STYPENDIUM. A TERAZ OPOWIEM WAM O MOIM ŚNIE. PRAWIE CAŁĄ NOC ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE PRZYTULAM SIĘ DO JEDNEGO ZE SWOICH KOLEGÓW - MUZYKÓW. JAK SIĘ OBUDZIŁAM, TO BYŁAM W SZOKU, ŻE PRZYŚNIŁ MI SIĘ TEN KOLEGA A NIE MÓJ UKOCHANY.

wtorek, 16 lutego 2010

DZIEŃ 226

DZISIAJ JAK BYŁAM NA REHABILITACJI TO OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAMA MOJEGO UKOCHANEGO ZOSTAWIŁA SAMOCHÓD POD OŚRODKIEM ZDROWIA, BO PRACUJE W APTECE, KTÓRA JEST OBOK OŚRODKA. TAK SIĘ AKURAT ZŁOŻYŁO, ŻE OBOK JEJ SAMOCHODU STAŁ DRUGI TAKI SAM, JEDYNA RÓŻNICA TO, TO, ŻE TEN DRUGI SAMOCHÓD MIAŁ ANTENĘ NA MASCE. AKURAT MIAŁAM PRZERWĘ W ĆWICZENIACH, KIEDY ZAUWAŻYŁAM JE PRZEZ OKNO. W ZWIĄZKU Z TYM ZAŁOŻYŁAM SIĘ Z MAMĄ, ŻE WSKAŻĘ PRAWIDŁOWO, KTÓRY SAMOCHÓD NALEŻY DO MOJEJ "TEŚCIOWEJ". OCZYWIŚCIE WSKAZAŁAM PRAWIDŁOWO, WCALE MNIE TO NIE ZDZIWIŁO, BO JA TO AUTO ZAWSZE ROZPOZNAM, TAK SAMO JAK SWOJEGO UKOCHANEGO POZNAM PO KROKACH W TŁUMIE LUDZI.

poniedziałek, 15 lutego 2010

DZIEŃ 225

DOSTAŁAM TAKIE MP4 OD WUJKA ROBERTA I CIOCI AGNIESZKI TYLKO SREBRNEGO KOLORU. ZA TO, ŻE PRZEZ KILKA MIESIĘCY PŁACIŁAM CAŁOŚĆ NALEŻNOŚCI ZA INTERNET, MIMO ŻE MIELIŚMY PŁACIĆ NA PÓŁ. JESTEM BARDZO ZADOWOLONA, BO JUŻ OD DAWNA CHCIAŁAM MIEĆ MP4. CIESZĘ SIĘ, ŻE MA FUNKCJĘ NAGRYWANIA, BO JAK NP. PÓJDĘ NA KONCERT ROBERTA, TO BĘDĘ MOGŁA NAGRAĆ KILKA PIOSENEK A POTEM WRZUCIĆ JE NA MUZYCZNE KRÓLESTWO WSZECHŚWIATA.:)

niedziela, 14 lutego 2010

DZIEŃ 224

DZIŚ WALENTYNKI, CZYLI ŚWIĘTO ZAKOCHANYCH I EPILEPTYKÓW (CHORYCH NA PADACZKĘ), W SUMIE MOJE ŚWIĘTO PODWÓJNIE. PO PIERWSZE DLATEGO, ŻE JESTEM ZAKOCHANA A PO DRUGIE DLATEGO, ŻE KIEDYŚ MIAŁAM PADACZKĘ. SPĘDZIŁAM TEN DZIEŃ TAK, JAK KAŻDE WALENTYNKI OD WYJAZDU MOJEGO UKOCHANEGO DO INNEGO MIASTA, TO JUŻ TRZECIE OD TEGO MOMENTU. PRAWIE CAŁY DZIEŃ LEŻAŁAM I SŁUCHAŁAM JEGO PIOSENEK. POTEM WIECZOREM ZROBIŁAM MAŁY FOTOMONTAŻ ZE ZDJĘCIA MOJEGO UKOCHANEGO I MOJEGO. KIEDYŚ MIAŁAM MNÓSTWO JEGO ZDJĘĆ (OKOŁO 52) NIESTETY, MI SIĘ SKASOWAŁY. 

TERAZ ABY MIEĆ JEGO ZDJĘCIA MUSIAŁABYM ZAKUMPLOWAĆ SIĘ Z JEGO BRATOWĄ LUB BRATANKIEM. NIESTETY, TO JEST CHYBA NIEMOŻLIWE, BO MIMO ŻE MAM JEGO BRATANKA W ZNAJOMYCH NA NASZEJ KLASIE, TO NIE PISZEMY Z SOBĄ. CHCIAŁABYM MIEĆ KONTAKT Z JEGO BRATOWĄ, ALE ONA MNIE NIE ZNA. CO DO TEGO FOTOMONTAŻU, TO SZCZERZE WAM POWIEM, ŻE JESTEM Z NIEGO ZADOWOLONA. NAJPIERW PRZEROBIŁAM OBIE FOTKI NA CZARNO - BIAŁE ŻEBY OBIE BYŁY W PODOBNEJ TONACJI KOLORYSTYCZNEJ, POTEM ZNALAZŁAM WALENTYNKOWĄ CZERWONĄ RAMKĘ Z RÓŻAMI, WSTAWIŁAM W NIE ZDJĘCIA I POŁĄCZYŁAM JE. EFEKT JEST NAPRAWDĘ SUPER. CHCIAŁABYM WAM GO POKAZAĆ, ALE TROCHĘ SIĘ BOJĘ, ŻE WTEDY MÓJ UKOCHANY PRZESTAŁBY BYĆ ANONIMOWY A CO GORSZA DOWIEDZIAŁBY SIĘ, CO DO NIEGO CZUJĘ. MYŚLĘ, ŻE GDYBY WIEDZIAŁ, CO DO NIEGO CZUJĘ, TO JEGO REAKCJA NIE BYŁABY POZYTYWNA.

sobota, 13 lutego 2010

DZIEŃ 223

RANO ROZMAWIAŁAM Z DOŚKĄ O TYM, ŻE WYPADAŁOBY COŚ KUPIĆ BANANOWI ZA ZAŁATWIENIE TYCH TUSZY DO DRUKARKI, WYCZYSZCZENIE JEJ, NO I PRZEDE WSZYSTKIM W RAMACH PRZEPROSIN ZA TO, ŻE ZNISZCZYŁ SOBIE SPODNIE. KIEDY O TYM ROZMAWIAŁYŚMY OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAMA JEDZIE NA ZAKUPY DO SIMPLY. NATYCHMIAST SOBIE PRZYPOMNIAŁAM, ŻE KIEDY BYŁYŚMY TAM PO RAZ PIERWSZY, TO WIDZIAŁAM TAM FAJNE KUBKI, DAŁAM MAMIE KASĘ I KAZAŁAM TAKI KUPIĆ DLA BANANA. NIESTETY MAMA GO NIE KUPIŁA, BO JAK TWIERDZI WSZYSTKIE WZORY BYŁY BEZNADZIEJNE, ALE ZA TO KUPIŁA WALENTYNKOWĄ MASKOTKĘ - SŁONIKA, KTÓRY MÓWI PO POLSKU "KOCHAM CIĘ". NIE WIEM CZY WYPADA COŚ TAKIEGO DAĆ BANANOWI, BO JA JEDNAK NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ.

piątek, 12 lutego 2010

DZIEŃ 222

BANAN BYŁ DZISIAJ U NAS, BO JAKIŚ CZAS TEMU OBIECAŁ MI, ŻE ZAŁATWI DLA MNIE ZAMIENNIKI KARTRIDŻY DO DRUKARKI I DZIŚ MI JE PRZYNIÓSŁ. POMÓGŁ MI TEŻ WYCZYŚCIĆ DYSZE W DRUKARCE ZA CO JESTEM MU WDZIĘCZNA. NIESTETY, MAM TEŻ WYRZUTY SUMIENIA, BO PRZEZ TĄ MOJĄ DRUKARKĘ BANAN UBRUDZIŁ SOBIE TUSZEM SPODNIE I SZANSE NA WYWABIENIE TEJ PLAMY SĄ RACZEJ ZNIKOME... 

czwartek, 11 lutego 2010

DZIEŃ 221

ZNÓW ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM I ZNÓW NIE BYŁO MIŁO. KAROL W KAŻDYM MOIM SŁOWIE DOSZUKUJE SIĘ NEGATYWNEGO SENSU. BARDZO BYM CHCIAŁA USŁYSZEĆ OD NIEGO COŚ MIŁEGO, ALE ON SKUPIA SIĘ TYLKO NA MOICH WADACH I PRZEZ TO CZUJĘ SIĘ TAK, JAK GDYBY W MOIM CHARAKTERZE NIE BYŁO ŻADNYCH ZALET. CZASAMI CZUJĘ SIĘ NAWET JAK PODCZŁOWIEK, ALE NAWET NIE STARAM SIĘ MU TEGO TŁUMACZYĆ, BO I TAK NIE ZROZUMIE. MOI PRZYJACIELE TWIERDZA, ŻE NIE POWINNAM TAK BARDZO PRZEJMOWAĆ SIĘ TYM, CO KAROL WYGADUJE NA MÓJ TEMAT, ALE TO NAPRAWDĘ NIE JEST TAKIE PROSTE. POZA TYM BYŁAM DZISIAJ NA ZEBRANIU STOWARZYSZENIA PROMETEUS I ROZMAWIAŁAM Z PRACOWNIKAMI GMINY ORAZ PREZESEM STOWARZYSZENIA - WALDEMAREM TRÓSZYŃSKIM - O ZORGANIZOWANIU KONCERTU ROBERTA I HANI. BYŁABYM BARDZO ZADOWOLONA, GDYBY TEN POMYSŁ WYPALIŁ.

środa, 10 lutego 2010

DZIEŃ 220

ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM, ALE NIE BYŁA TO PRZYJEMNA ROZMOWA. NIE WIEM DLACZEGO, ALE JUŻ OD KILKU MIESIĘCY NIE MOGĘ SIĘ Z NIM DOGADAĆ. JESTEM PEWNA, ŻE CHODZI O TE JEGO DŁUGI. STARAM SIĘ GO ZROZUMIEĆ A KŁOPOTAMI FINANSOWYMI TŁUMACZYĆ SOBIE JEGO ZACHOWANIE, ALE CZASEM NAPRAWDĘ JEST MI PRZYKRO, ŻE WYŁADOWUJE NA MNIE SWOJĄ FRUSTRACJĘ I TO W SUMIE PRZY KAŻDEJ OKAZJI. CZASAMI NAWET MAM OCHOTĘ SIĘ ROZPŁAKAĆ, ALE NIGDY NIE MOGĘ SOBIE NA TO POZWOLIĆ, BO NIE UMIAŁABYM TEGO WYTŁUMACZYĆ. DZISIAJ TEŻ MAM OCHOTĘ PŁAKAĆ, BO KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE NIE CHCE MIEĆ ZE MNĄ NIC WSPÓLNEGO.

wtorek, 9 lutego 2010

DZIEŃ 219

JESTEM TROCHĘ ZMĘCZONA PO ĆWICZENIACH, W ZWIĄZKU Z TYM NIE POSZŁAM DZIŚ NA LEKCJĘ WŁOSKIEGO. POZA TYM MIAŁAM SPIĘCIE Z KAROLEM, W ZASADZIE NAWET NIE WIEM O CO POSZŁO, BO JESTEM TROCHĘ ZMĘCZONA I MÓJ UMYSŁ PRZETWARZA INFORMACJĘ Z MAŁYM OPÓŹNIENIEM. JEDYNĄ RZECZĄ, KTÓRĄ PAMIĘTAM Z DZISIEJSZEGO DNIA TO PYTANIE MAMY CZY WYŚLĘ BANANOWI WALENTYNKĘ, POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE, BO GO NIE KOCHAM.

poniedziałek, 8 lutego 2010

DZIEŃ 218

CIĄGLE MYŚLĘ O TYM WCZORAJSZYM ŚNIE, NIE DAJE MI TO SPOKOJU. DLATEGO TEŻ PIERWSZĄ STRONĄ, KTÓRĄ OTWORZYŁAM PO ZALOGOWANIU SIĘ DO SIECI BYŁA STRONA MOJEGO UKOCHANEGO. NIE ZNALAZŁAM NA NIEJ NIC, CO MOGŁOBY ŚWIADCZYĆ O TYM, ŻE DZIEJE SIĘ Z NIM COŚ ZŁEGO. JEŻELI MAM BYĆ Z WAMI SZCZERA, TO POWIEM WAM, ŻE CZASAMI JESTEM ZŁA, IŻ JEGO STRONA MA CHARAKTER PROMUJĄCY TYLKO JEGO OSOBĘ I TALENT MUZYCZNY A NIE CZEGOŚ W RODZAJU DZIENNIKA LUB PAMIĘTNIKA. JEDYNYMI INFORMACJAMI, KTÓRE MOŻNA ZNALEŹĆ NA TEJ STRONIE, TO JEGO ROZMOWY ZE ZNAJOMYMI W FORMIE KOMENTARZY I DATA JEGO OSTATNIEGO ZALOGOWANIA NA STRONIE, TO NIESTETY NIEWIELE. PO WEJŚCIU NA JEGO STRONĘ DŁUGO WPATRYWAŁAM SIĘ W JEGO ZDJĘCIE, CO W PEWNYM SENSIE TROCHĘ MNIE USPOKOIŁO. NIESTETY O TYM KOSZMARZE I TAK NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ.

niedziela, 7 lutego 2010

DZIEŃ 217

MIAŁAM DZISIAJ BARDZO DZIWNY SEN, W ZASADZIE TO CHYBA NIE BYŁ SEN TYLKO COŚ W RODZAJU WIZJI, BO KIEDY LEŻAŁAM SŁUCHAJĄC MUZYKI I ZAMKNĘŁAM OCZY, ZOBACZYŁAM BARDZO, BARDZO WYRAŹNIE SZPITALNĄ SALĘ, KTÓRA PRZYPOMINAŁA ODDZIAŁ INTENSYWNEJ OPIEKI MEDYCZNEJ, CZYLI TAK ZWANY OIOM. W TEJ SALI BYŁ RESPIRATOR I MONITOR, KTÓRY POKAZYWAŁ PRACĘ SERCA PACJENTA. WIDZIAŁAM TEŻ W TEJ SALI ŁÓŻKO A NA TYM ŁÓŻKU LEŻAŁ MÓJ UKOCHANY. MIAŁ PODŁĄCZONĄ KROPLÓWKĘ, RESPIRATOR ORAZ MONITOR, NA KTÓRYM WIDAĆ BYŁO PRACĘ JEGO SERCA. PAMIĘTAM, ŻE PATRZYŁAM NA NIEGO PRZEZ SZYBĘ I BARDZO CHCIAŁAM DO NIEGO WEJŚĆ BY MÓC POTRZYMAĆ GO ZA RĘKĘ, ALE NIESTETY NIE BYŁO TO MOŻLIWE. 

POTEM PRZEWIEZIONO GO DO NORMALNEJ SALI, GDZIE MOGŁAM PRZY NIM BYĆ. OCZYWIŚCIE NATYCHMIAST POJAWIŁAM SIĘ U JEGO BOKU I SIEDZIAŁAM PRZY NIM TRZYMAJĄC GO ZA RĘKĘ I GŁASKAJĄC PO TWARZY. CO JAKIŚ CZAS NAMACZAŁAM MU USTA WODĄ I TAK DO MOMENTU, W KTÓRYM SIĘ OBUDZIŁ. KIEDY JUŻ SIĘ OBUDZIŁ BYŁ BARDZO ZASKOCZONY MOJĄ OBECNOŚCIĄ, ALE NA SZCZĘŚCIE POZYTYWNIE. POTEM SIĘ OBUDZIŁAM. NA POCZĄTKU BYŁAM TYM SNEM TROCHĘ PRZERAŻONA DLATEGO, ŻE JUŻ KILKA RAZY ZDARZYŁO SIĘ TAK, ŻE GDY ŚNIŁO MI SIĘ COŚ NEGATYWNEGO A MIAŁO ZWIĄZEK Z NIM LUB JEGO RODZINĄ, TO SIĘ NIESTETY SPRAWDZAŁO. NIE WYOBRAŻAM SOBIE ABY TEN KOSZMAR TEŻ MÓGŁ SIĘ SPRAWDZIĆ, GDYBY TAK BYŁO CHYBA BYM UMARŁA, BO RACZEJ NIE BYŁOBY FIZYCZNEJ MOŻLIWOŚCI ABYM MOGŁA PRZY NIM BYĆ.

sobota, 6 lutego 2010

DZIEŃ 216

WIECZOREM PRZYSZEDŁ DO NAS BANAN Z KAROLEM. BANAN ŚCIĄGNĄŁ SOBIE Z MOJEGO KOMPUTERA NA PAMIĘĆ PRZENOŚNĄ SZABLON TATUAŻU. WGRAŁ MI TEŻ JEDNĄ ZE SWOICH GIER, W KTÓREJ TRZEBA ŁOWIĆ RYBY, JEST TO COŚ W RODZAJU SYMULATORA, WIĘC GRA JEST BARDZO REALISTYCZNA. BANAN POWIEDZIAŁ, ŻE JAK TYLKO DOBRZE NAUCZĘ SIĘ W TO GRAĆ, TO ZROBIMY SOBIE TURNIEJ. SPODOBAŁ MI SIĘ TEN POMYSŁ.

piątek, 5 lutego 2010

DZIEŃ 215

BYŁAM DZISIAJ W SĄDZIE W CHARAKTERZE ŚWIADKA W SPRAWIE MOJEGO OJCA, BO NIE PŁACI ALIMENTÓW. PANI SĘDZIA POWIEDZIAŁA, ŻE NA RAZIE OJCIEC JEST KARANY WYROKIEM POZBAWIENIA WOLNOŚCI NA OKRES DWÓCH LAT W ZAWIESZENIU NA TRZY LATA. NIESTETY, NIE JEST TO WYROK PRAWOMOCNY, BO MUSI SIĘ NA NIEGO JESZCZE ZGODZIĆ OSKARŻYCIEL PUBLICZNY, CZYLI PROKURATOR. JEŚLI CHODZI O MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII, TO BARDZO WĄTPIĘ W TO, ŻE PROKURATOR SIĘ ZGODZI NA TAKI WYROK, GDYŻ MÓJ OJCIEC TO RECYDYWISTA.

czwartek, 4 lutego 2010

DZIEŃ 214

JESTEM DZISIAJ Z SIEBIE ZADOWOLONA, BO CAŁKIEM DOBRZE WYCHODZIŁO MI CHODZENIE PO TORZE, CHOĆ MAŁO BRAKOWAŁO A BYM UPADŁA, ALE NA SZCZĘŚCIE NIC SIĘ NIE STAŁO. JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU ZAUWAŻYŁAM, ŻE JAK TYLKO STAJĘ NA TORZE, TO W TEJ SAMEJ CHWILI ZACZYNAM SIĘ ZASTANAWIAĆ NAD TYM JAK ZAREAGOWAŁBY MÓJ UKOCHANY, GDYBY ZOBACZYŁ MNIE W TAKIEJ SYTUACJI. PRZY TYM ĆWICZENIU POMAGA MI TEŻ MYŚL O TYM, ŻE BYŁBY ZE MNIE DUMNY. DZIĘKI TEJ MYŚLI NIE ZASTANAWIAM SIĘ NAD TYM CO ROBIĘ I MOJE RUCHY SĄ BARDZIEJ PŁYNNE, NATURALNE I W ZWIĄZKU Z TYM CHODZENIE LEPIEJ MI WYCHODZI. DZIŚ BARDZO CHCIAŁAM MIEĆ GDZIEŚ W POBLIŻU JEGO ZDJĘCIE ŻEBY MÓC OD CZASU DO CZASU NA NIEGO SPOJRZEĆ. NIESTETY, NIE JEST TO MOŻLIWE, BO JEGO WSZYSCY ZNAJĄ W KONOPISKACH A JA NIE CHCĘ ŻADNYCH PLOTEK.

środa, 3 lutego 2010

DZIEŃ 213

MAMY PROBLEMY Z INTERNETEM, COŚ PRZERYWA NAM POŁĄCZENIE. JEŚLI TAK BĘDZIE DO KOŃCA TYGODNIA TRZEBA BĘDZIE ZADZWONIĆ DO BIURA OBSŁUGI KLIENTA. Z TYM INTERNETEM NA POCZĄTKU TEŻ BYŁY PROBLEMY. NIE MOŻNA BYŁO POPRAWNIE ZAINSTALOWAĆ MODEMU, KIEDY INFORMATYK PRZYJECHAŁ ZAINSTALOWAĆ ROUTER, TO BYŁO OK. AŻ DO TEJ PORY. NIE WIEM BYĆ MOŻE DZIEJE SIĘ TAK DLATEGO, ŻE KOŃCZY SIĘ NAM UMOWA... POZA TYM NAPISAŁ DO MNIE NA GADU CHŁOPAK, NAZYWA SIĘ KAMIL I CHCIAŁ ŻEBYM POROZMAWIAŁA Z NIM PO WŁOSKU, BO CHCIAŁBY NAUCZYĆ SIĘ TEGO JĘZYKA. BARDZO CHĘTNIE SIĘ ZGODZIŁAM A ON PRAWIE NATYCHMIAST ZACZĄŁ MNIE PRZEPRASZAĆ ZA SWÓJ NISKI POZIOM. OBIECAŁAM, ŻE BĘDĘ KORYGOWAĆ WSZYSTKIE JEGO BŁĘDY.

wtorek, 2 lutego 2010

DZIEŃ 212

ZNÓW PRAWIE CAŁY DZIEŃ NIE BYŁO U NAS PRĄDU, WSZYSTKO PRZEZ ŚNIEG I MRÓZ. PÓŹNYM POPOŁUDNIEM DZWONIŁ DO MNIE BANAN W SPRAWIE TYCH TUSZY DO DRUKARKI. CIESZĘ SIĘ, ŻE UDAŁO MU SIĘ TE TUSZE ZAŁATWIĆ, BO DZIĘKI TEMU TROCHĘ KASY ZOSTANIE MI W KIESZENI. CHWILĘ PO TYM JAK BANAN DO MNIE ZADZWONIŁ ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ, ŻE NIE ZAPYTAŁAM GO JAK MAM SIĘ ODWDZIĘCZYĆ, WIĘC NAPISAŁAM MU SMS'A:

- W JAKI SPOSÓB MOGĘ CI SIĘ ODWDZIĘCZYĆ?
- SPOKO. PRZYSŁUGA KOLEŻEŃSKA.
- TAK, JASNE PYTAM POWAŻNIE.
- A JA POWAŻNIE ODPOWIADAM.
- POWIEDZ, BO ZA DARMO TO NIC NIE MA. POWIEDZ, BO SIĘ SPYTAM KAROLA.
- TO SIĘ SPYTAJ, NAPRAWDĘ NIC NIE CHCĘ, WYSTARCZY DZIĘKUJĘ.
- OK., W TAKIM RAZIE BARDZO CI DZIĘKUJĘ. JAK SOBIE RADZICIE BEZ PRĄDU?
- A JAKOŚ DAJEMY RADĘ.
- JA CZYTAM KSIĄŻKĘ PRZY ŚWIECACH.
- WZROK SOBIE POPSUJESZ.
- NIE, COŚ TY, PRZY KILKU ŚWIECACH JEST CAŁKIEM DOBRE ŚWIATŁO, PO ZA TYM MAM DUŻE LITERY W KSIĄŻCE, ALE DZIĘKI ZA TROSKĘ. A TY CO ROBISZ?
- BAWIĘ SIĘ TELEFONEM.
- AHA, TO W ZASADZIE DOBRZE, ŻE ZE SOBĄ PISZEMY, BO SIĘ NIE NUDZIMY.
FAJNIE NAM SIĘ ROZMAWIAŁO.

poniedziałek, 1 lutego 2010

DZIEŃ 211

DZISIAJ ZACZĘŁAM NOWA SERIĘ ĆWICZEŃ, TERAZ JUŻ NIE BĘDĘ MIAŁA ŻADNEJ DŁUGIEJ PRZERWY. TROCHĘ PRZERAŻA MNIE WIZJA STAŁEGO WYSIŁKU FIZYCZNEGO, ALE Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE Z CZASEM DO TEGO PRZYWYKNĘ I NIE BĘDZIE TO DLA MNIE ŻADEN WYSIŁEK. NAJGORSZE JEST DLA MNIE UCZUCIE, ŻE TO WSZYSTKO JEST TROCHĘ BEZ SENSU I NIE DAJE ŻADNYCH EFEKTÓW, ALE BYĆ MOŻE DLATEGO MAM TAKIE WRAŻENIE, BO NIE WYCHODZIŁO MI DZIŚ CHODZENIE PO TORZE.