czwartek, 31 grudnia 2009

DZIEŃ 179

MOJA SIOSTRA ZAPROSIŁA KILKORO SWOICH ZNAJOMYCH DO NAS NA SYLWESTRA. BYŁO NAPRAWDĘ CAŁKIEM MIŁO. JAK NIETRUDNO SIĘ DOMYŚLIĆ KOŁO MNIE PRAWIE PRZEZ CAŁY WIECZÓR SIEDZIAŁ BANAN. JEDEN MOMENT BYŁ DLA MNIE NIEKOMFORTOWY, KIEDY ROBILIŚMY SOBIE ZDJĘCIA, BANAN POŁOŻYŁ MI RĘKĘ NA RAMIENIU A WTEDY MARTYNA POWIEDZIAŁA: "BANAN, TERAZ MAMY DOWODY". KIEDY ZAPYTAŁAM, O CO CHODZI, TO MI NIE ODPOWIEDZIAŁA, GŁUPIO SIĘ WTEDY POCZUŁAM, BO RACZEJ NIE CHCIAŁABYM, ABY BANAN KOMUKOLWIEK MÓWIŁ, ŻE WPADŁAM MU W OKO LUB COŚ W TYM STYLU.