wtorek, 29 grudnia 2009

DZIEŃ 177

MOJA SIOSTRA PRZYPROWADZIŁA DZIŚ DO DOMU SWOJEGO CHŁOPAKA - KAROLA I JEGO KUZYNA - ADRIANA, NA KTÓREGO WSZYSCY MÓWIĄ BANAN, NAWET ON SAM TAK O SOBIE MÓWI. BANAN I KAROL, TO TAKIE TYPOWE KARKI. BANAN, TO TYP TAKIEGO ŚMIESZKA, JEST FAJNY I MIŁY, CHOĆ W ŻADEN SPOSÓB NIE PRZYPOMINA MOJEGO IDEAŁU FACETA. PRZEZ PRAWIE CZTERY GODZINY UKŁADALIŚMY 1000 PUZZLI. DOŚKA UKŁADAŁA Z KAROLEM A JA Z BANANEM, WIĘC BYŁY JAKBY DWIE DRUŻYNY UKŁADAJĄCE JEDEN OBRAZEK. BYŁO CAŁKIEM MIŁO. KIEDY DOŚKA POSZŁA ODPROWADZIĆ CHŁOPAKÓW, TO PODOBNO BANAN JEJ POWIEDZIAŁ, ŻE WPADŁAM MU W OKO. MOJA MAMA I DOŚKA POTWIERDZIŁY, ŻE BYŁABY Z NAS FAJNA PARA. JEŚLI ZAŚ CHODZI O MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII, TO UWAŻAM, ŻE BANAN BARDZIEJ PASUJE DO MNIE JAKO MÓJ BODYGUARD NIŻ JAKO MÓJ CHŁOPAK.