wtorek, 15 grudnia 2009

DZIEŃ 163

Z KILKU POWODÓW BARDZO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA:

- JEST CHORY.
- PRZYGNĘBIONY.
- BOLI GO KOLANO, BO ZBIERA MU SIĘ W NIM WODA.
- NARZEKA NA BÓL PLECÓW (PODEJRZEWAM, ŻE MA ZAPALENIE PŁUC).

PRÓBOWAŁAM GO PRZEKONAĆ ŻEBY POSZEDŁ DO LEKARZA, ALE ON O TYM NAWET NIE CHCE SŁYSZEĆ. JUŻ KILKA RAZY WAM MÓWIŁAM, ŻE KAROL JEST BARDZO UPARTY I TO JEST WŁAŚNIE JEDNA Z TYCH SYTUACJI, W KTÓRYCH TEN UPÓR DAJE O SOBIE ZNAĆ. JA JEDNAK TEŻ JESTEM UPARTA I NIE ZAMIERZAM POZWOLIĆ MU NIE IŚĆ DO LEKARZA.