poniedziałek, 14 grudnia 2009

DZIEŃ 162

DZISIEJSZY POST BĘDZIE SIĘ SKŁADAĆ Z TRZECH PUNKTÓW, WIĘC NAJPRAWDOPODOBNIEJ BĘDZIECIE MIELI CO CZYTAĆ:

1. MOJA ROZMOWA Z KAROLEM.
2. MÓJ SEN.
3. MOJE UKRYTE MARZENIE.

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z KAROLEM O TYCH WCZORAJSZYCH SMS'ACH. POWIEDZIAŁ, ŻE CIĄGLE BRAKUJE MU 5000 ZŁOTYCH ŻEBY SPŁACIĆ TEN DŁUG, ALE W RZECZYWISTOŚCI BRAKUJE MU 4300. KAROL NIE PAMIĘTA ILE JUŻ ODDAŁ, NA SZCZĘŚCIE MA MNIE I JA PAMIĘTAM. W TRAKCIE ROZMOWY ZAPYTAŁAM GO CZY MA JAKIŚ TERMIN ODDANIA TYCH PIENIĘDZY, POWIEDZIAŁ, ŻE NIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JEŚLI NIE, TO Z CZASEM JE ODDA A POTEM SZYBKO O TYM WSZYSTKIM ZAPOMNI I BĘDZIE NORMALNIE ŻYŁ. WYJAŚNIŁAM MU TEŻ, ŻE PIENIĄDZE A RACZEJ ICH BRAK, TO NIE POWÓD ABY SIĘ ZABIJAĆ. DLA MNIE KAROL, BEZ WZGLĘDU NA TO CZY MA PIENIĄDZE, CZY NIE, JEST WAŻNY. TERAZ OPOWIEM WAM MÓJ SEN, ŚNIŁY MI SIĘ PRZYGOTOWANIA DO ŚLUBU. MOJEGO ŚLUBU Z UKOCHANYM. WSZYSTKO BARDZO DOKŁADNIE WIDZIAŁAM: NASZE STROJE, UDEKOROWANĄ SALĘ I WSZYSTKIE INNE DODATKI. PAMIĘTAM, ŻE WYBIERALIŚMY DEKORACJĘ NA STÓŁ, MISIACZEK PYTAŁ MNIE JAKĄ CZEKOLADĘ WOLĘ, BIAŁĄ CZY CZARNĄ. POWIEDZIAŁAM, ŻE CZARNĄ I NA TYM MÓJ SEN SIĘ SKOŃCZYŁ. A CO DO MOJEGO MARZENIA, TO BYŁAM W NOWYM DOMU U CIOCI KARINY I JAK SIEDZIAŁAM U NIEJ W SALONIE, TO PRAWIE CAŁY CZAS ZASTANAWIAŁAM SIĘ CZY JA I MÓJ UKOCHANY TEŻ MOGLIBYŚMY MIEĆ WSPÓLNY DOM I JAKI BY BYŁ. ODDAŁABYM ZA TO WSZYSTKO.