wtorek, 8 grudnia 2009

DZIEŃ 156

OBUDZIŁAM O SIÓDMEJ KAROLA (ZA TO, ŻE OBUDZIŁ MNIE WCZORAJ :)). TROCHĘ NIE CHCIAŁO MU SIĘ WSTAĆ DO PRACY, ALE JAKOŚ UDAŁO MI SIĘ WYCIĄGNĄĆ GO Z ŁÓŻKA. PO POŁUDNIU TEŻ TROCHĘ GADALIŚMY, BO KAROL SIĘ PYTAŁ  O MOJE SAMOPOCZUCIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE W SUMIE CZUJĘ SIĘ TAK SAMO JAK WCZORAJ Z TĄ TYLKO RÓŻNICĄ, ŻE DZIŚ NIE PRZESPAŁAM WIĘKSZEJ CZĘŚCI DNIA.