środa, 2 grudnia 2009

DZIEŃ 150

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM, TO ZNACZY, TO NIE BYŁA KŁÓTNIA TYLKO COŚ W RODZAJU SPRZECZKI. DZIĘKI, KTÓREJ DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE KAROL NADAL MA DO MNIE PRETENSJĘ O TO, ŻE LATEM GO ODTRĄCIŁAM, BO PRZEZ CHWILĘ PODOBAŁ MI SIĘ INNY CHŁOPAK I MIAŁAM NADZIEJĘ, ŻE MOŻE BĘDZIEMY RAZEM. STARAŁAM SIĘ MU WYTŁUMACZYĆ, ŻE TO BYŁA POMYŁKA I ŻE STRASZNIE MI PRZYKRO Z TEGO POWODU, ALE JUŻ Z POPRZEDNICH MOICH POSTÓW ZAPEWNE WIECIE, ŻE KAROL JEST UPARTY I TRUDNO GO DO CZEGOKOLWIEK PRZEKONAĆ. TAK WIĘC ODZYWAMY SIĘ TYLKO "SŁUŻBOWO", CZASEM WRĘCZ MAM WRAŻENIE, ŻE ON NIE CHCE ZE MNĄ ROZMAWIAĆ.