czwartek, 26 listopada 2009

DZIEŃ 144

BYŁAM DZIŚ NA DRUGIEJ LEKCJI WŁOSKIEGO. PIERWSZY TEST ZALICZYŁAM NA 64/80% POZA TYM ZNÓW TROCHĘ MI SIĘ NA LEKCJI NUDZIŁO, BO WSZYSTKO CO MIELIŚMY SAMODZIELNIE ZROBIĆ NA LEKCJI, ZROBIŁAM TROCHĘ SZYBCIEJ NIŻ INNI UCZNIOWIE. 

OPRÓCZ TEGO PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM. PYTAŁAM GO, CO U NIEGO SŁYCHAĆ, POWIEDZIAŁ TYLKO: "OK." JAK JUŻ MÓWIŁAM, Z TAKICH ODPOWIEDZI NIE WIELE MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE ON MA JAKIEŚ PROBLEMY, O KTÓRYCH MI NIE MÓWI I CHYBA DOTYCZY TO TYCH JEGO DŁUGÓW. MARTWI MNIE TO, BO NA POCZĄTKU NASZEJ ZNAJOMOŚCI KAROL BYŁ BARDZIEJ RADOSNY. 

WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE JEST TYPEM "SKOWRONKA" A TE JEGO FINANSOWE PROBLEMY BARDZO GO PRZYGNĘBIŁY. ROZMAWIAŁAM Z KILKOMA OSOBAMI NA TEMAT KAROLA I WSZYSCY MÓWIĄ, ŻE TO TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WINA, ŻE MA TERAZ PROBLEMY FINANSOWE, BO GDYBY NIE PROWADZIŁ TAK HULASZCZEGO TRYBU ŻYCIA, TO BY TAK NIE BYŁO. W PEWNYM SENSIE OCZYWIŚCIE JEST TO ZGODNE Z PRAWDĄ, ALE TO OCZYWIŚCIE NIE ZNACZY, ŻE Z POWODU JEDNEGO BŁĘDU NALEŻY GO SKREŚLIĆ JAKO CZŁOWIEKA, DLATEGO TEŻ STARAM SIĘ GO POCIESZAĆ, WSPIERAĆ I NIE KRYTYKOWAĆ A JEŚLI JUŻ MUSZĘ TO ZROBIĆ, TO STARAM SIĘ TO ZROBIĆ TAK DELIKATNIE JAK TYLKO MOGĘ.