wtorek, 24 listopada 2009

DZIEŃ 142

W RAMACH PEWNEGO EUROPEJSKIEGO PROJEKTU CHODZĘ NA KURS JĘZYKA WŁOSKIEGO. DZIŚ BYŁAM NA PIERWSZEJ LEKCJI I JUŻ NAPISAŁAM PIERWSZY TEST. WCALE NIE BYŁ TRUDNY, BO OBEJMOWAŁ TYLKO ODMIANĘ CZASOWNIKA ESSERE (BYĆ) I AVERE (MIEĆ), LICZEBNIKI GŁÓWNE DO 20 ORAZ RODZAJNIKI OKREŚLONE I NIEOKREŚLONE. UCZYLIŚMY SIĘ SŁÓWEK ZWIĄZANYCH Z DOMEM A RACZEJ Z KUCHNIĄ I KOLORÓW. W ZASADZIE, TO BYŁO TAK, ŻE INNI SIĘ UCZYLI A JA SIĘ NUDZIŁAM, BO JUŻ ZNAM TE SŁÓWKA, WIĘC NAWET ICH NIE NOTOWAŁAM, BO PO CO MIAŁAM NOTOWAĆ COŚ, CO I TAK MAM W GŁOWIE.