wtorek, 17 listopada 2009

DZIEŃ 135

BARDZO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, BO MA JAKIEŚ DŁUGI U SZEMRANEGO TOWARZYSTWA, KTÓRYCH W CHWILI OBECNEJ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ W ZWIĄZKU Z CZYM WIERZYCIELE ZACZĘLI MU GROZIĆ. BARDZO SIĘ BOJĘ, ŻE MOGĄ MU COŚ ZROBIĆ. NAJGORSZE JEDNAK W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE JA NIE WIEM JAKIEJ WYSOKOŚCI ON MA TE DŁUGI, NO I, PRZEDE WSZYSTKIM NIE WIEM JAK MU POMÓC. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE ZA JAKIŚ CZAS BĘDZIE MUSIAŁ PRZESTAĆ DO MNIE PISAĆ. NIE WIEM O CO DOKŁADNIE CHODZI, ALE MA TO ZWIĄZEK Z TYMI DŁUGAMI. 

TO WSZYSTKO JEST NIESPRAWIEDLIWE, OD KIEDY POZNAŁAM KAROLA I ON MNIE POKOCHAŁ MYŚLAŁAM, ŻE ON I JEGO UCZUCIE DO MNIE BĘDZIE DLA MNIE NAGRODĄ ZA TĄ ODTRĄCONĄ MIŁOŚĆ MOJEGO UKOCHANEGO. TERAZ SIĘ OKAZUJE, ŻE MIMO IŻ KAROL BARDZO MNIE KOCHA (JAK TWIERDZI), TO MOŻE ZGOTOWAĆ MI JESZCZE WIĘKSZE CIERPIENIE NIŻ MÓJ UKOCHANY, O KTÓRYM STARAM SIĘ ZAPOMNIEĆ, BO PRAWDA JEST TAKA, ŻE GDYBY KAROLOWI, NIE DAJ BOŻE, COŚ SIĘ STAŁO, TO POLICJA DOTRZE TEŻ DO MNIE. KAROL MA MÓJ NUMER TELEFONU I ADRES. NIE CHCIAŁABYM MIEĆ NIC WSPÓLNEGO Z TĄ SPRAWĄ I POLICJĄ. Z DRUGIEJ STRONY PRZECIEŻ NIE MOGĘ MU POWIEDZIEĆ: "WYRZUĆ MÓJ ADRES I SKASUJ MÓJ NUMER", BO TO BY GO ZRANIŁO. STARAM SIĘ GO WSPIERAĆ I W ŻADEN SPOSÓB NIE OKAZYWAĆ MU SWOJEGO STRACHU, CHOĆ PRAWDA JEST TAKA, ŻE TO BARDZO TRUDNE.