poniedziałek, 16 listopada 2009

DZIEŃ 134

JESTEM Z SIEBIE DZIŚ WYJĄTKOWO ZADOWOLONA. O 12:30 BYŁAM NA REHABILITACJI I CHODZIŁAM PO TORZE. O DZIWO NAWET DOBRZE MI SZŁO. :) ZAWSZE JEDNAK JEST TAK, ŻE JAK NAJPIERW COŚ NAM SIĘ UDAJE I ZACZYNA BYĆ SUPER, TO ZARAZ POTEM DZIEJE SIĘ COŚ ZŁEGO. 

JAK WRÓCIŁAM Z ĆWICZEŃ NAPISAŁAM SMS'A DO KAROLA. ZAPYTAŁAM GO CO ROBI I JAK SIĘ MA A ON MI NAPISAŁ, ŻE JEST W PRACY I KIEPSKO SIĘ CZUJE. KAZAŁ MI TEŻ NIE PYTAĆ DLACZEGO. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE BĘDĘ MUSIAŁA GO O TO PYTAĆ, JEŚLI SAM MI POWIE. ON POWIEDZIAŁ, ŻE JEDNAK MI NIE POWIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE SKORO ON MI NIC NIE CHCE POWIEDZIEĆ, TO JA MU TEŻ NIC NIE BĘDĘ MÓWIĆ I NA KILKA GODZIN PRZESTAŁAM SIĘ DO NIEGO ODZYWAĆ.

PRZED WIECZOREM SAM MI NAPISAŁ, ŻE CHODZI O DŁUGI, KTÓRE KIEDYŚ ZACIĄGNĄŁ U SWOICH STARYCH ZNAJOMYCH, I KTÓRYCH TERAZ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ. JESTEM TYM WSZYSTKIM TROCHĘ ZAŁAMANA. WIEM, ŻE NIE POWINNAM SIĘ TYM TAK BARDZO PRZEJMOWAĆ, BO W SUMIE KAROL TO DLA MNIE TYLKO ZNAJOMY Z CZATU, ALE TRUDNO NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ KIMŚ, KTO PRZEZ KILKA MIESIĘCY POWTARZA: "KOCHAM CIĘ" I TO DO TEGO W RÓŻNYCH JĘZYKACH ŚWIATA.