sobota, 14 listopada 2009

DZIEŃ 132

KAROL ZNOWU DZIŚ PIŁ, NIC MU NIE POWIEDZIAŁAM, BO JUŻ NIE MAM SIŁY DOROSŁEGO FACETA TRAKTOWAĆ JAK MAŁEGO DZIECKA, KTÓREMU TRZEBA TŁUMACZYĆ DLACZEGO PEWNYCH RZECZY NIE POWINNO SIĘ ROBIĆ LUB TEGO, ŻE TRZEBA PAMIĘTAĆ, IŻ KAŻDY CZYN NIESIE ZE SOBĄ OKREŚLONE KONSEKWENCJE. MAM OBECNIE WSTRĘT DO MĘŻCZYZN I CHYBA ZOSTANĘ SAMOWYSTARCZALNĄ FEMINISTKĄ. POZA TYM BYŁAM Z MAMĄ U CIOCI HALINY A JAK WRÓCIŁYŚMY, TO MAMA PYTAŁA MNIE CZY NAPRAWDĘ CHCĘ MOJEJ OFIERZE ZROBIĆ KRZYWDĘ ZA POMOCĄ LALKI VOODOO. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE GDYBYM NIE CHCIAŁA, TO BYM JEJ NIE ZAMAWIAŁA. CHCĘ, BO JESTEM BARDZO SFRUSTROWANA A LEPIEJ BĘDZIE JAK WYŻYJĘ SIĘ NA LALCE VOODOO NIŻ BEZPOŚREDNIO NA ŻYWEJ OSOBIE.