wtorek, 3 listopada 2009

DZIEŃ 121

WŁAŚNIE POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM. ON MA DO MNIE PRETENSJĘ, ŻE MAŁO ZE SOBĄ ROZMAWIAMY, ALE MOIM ZDANIEM TO NIEPRAWDA, KAROL PRZESADZA, BO ROZMAWIAMY Z SOBĄ BARDZO DUŻO I PRAWIE CIĄGLE PISZEMY SMS'Y. OSTATNIO PISALIŚMY O DRUGIEJ W NOCY, BO SIĘ PRZEBUDZIŁ, NIE MÓGŁ PONOWNIE ZASNĄĆ, WIĘC POSTANOWIŁ MNIE OBUDZIĆ ŻEBYŚMY POPISALI SMS'Y. OCZYWIŚCIE ZACZĄŁ NIEWINNYM PYTANIEM:

- ŚPISZ?
- NIE, BO MNIE WŁAŚNIE OBUDZIŁEŚ.
- PRZEPRASZAM.
- NIE SZKODZI. CZEMU JESZCZE NIE ŚPISZ?
- OBUDZIŁEM SIĘ I NIE MOGĘ TERAZ ZASNĄĆ.
- AHA. PRZYTUL SIĘ DO PODUSZKI, ZAMKNIJ OCZKA I SPRÓBUJ ZASNĄĆ, BO NIE WSTANIESZ JUTRO DO PRACY.
- MYŚLAŁEM, ŻE POWIESZ, IŻ MAM O TOBIE ŚNIĆ.
- MOŻESZ, TYLKO MI TEN SEN JUTRO OPOWIEDZ.
- OK.

TO TYLKO JEDNA Z KILKU TYSIĘCY ROZMÓW MIĘDZY NAMI, WIĘC MYŚLĘ, ŻE TWIERDZENIE, IŻ ZE SOBĄ NIE ROZMAWIAMY, CZY NIE PISZEMY SMS'ÓW JEST MOCNO PRZESDZONE.