piątek, 30 października 2009

DZIEŃ 117

POGODZILIŚMY SIĘ Z KAROLEM A WŁAŚCIWIE, TO TYLKO NA SPOKOJNIE POROZMAWIALIŚMY. OSTATNIO KAROL PIŁ, WIĘC UNIKAŁAM KONTAKTU Z NIM, BO WYSTARCZY, ŻE MÓJ OJCIEC JEST ALKOHOLIKIEM, ZNAJOMYCH - ALKOHOLIKÓW MIEĆ NIE MUSZĘ I NIE CHCĘ. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE POSTARA SIĘ NIE PIĆ. NIE WIEM CZY MAM MU WIERZYĆ I SIĘ TYM WSZYSTKIM PRZEJMOWAĆ, CZY NIE, BO JAKBY NIE PATRZEĆ, TO KAROL JEST DLA MNIE TYLKO ZNAJOMYM Z SMS'OWEGO CZATU, KTÓRY MA PRAWO SAM DECYDOWAĆ O SWOIM ŻYCIU I JA NIE MOGĘ MU NIC NARZUCIĆ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY PRZEZ TE 9 MIESIĘCY CODZIENNYCH SMS'ÓW BARDZO GO POLUBIŁAM. WIEM, ŻE NIE JEST ZŁYM CHŁOPAKIEM I NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁABYM ŻEBY TEN NAŁÓG ZNISZCZYŁ MU ŻYCIE. STARAM SIĘ GO PRZEKONAĆ DO BEZPŁATNEJ TERAPII ANTYALKOHOLOWEJ, BO W KOŃCU JESTEM OSOBĄ, KTÓRĄ JAK SAM MÓWI, KOCHA, CZYLI TEORETYCZNIE MAM NA NIEGO JAKIŚ WPŁYW. NIESTETY, DO TEJ PORY NIE UDAŁO MI SIĘ GO NA TAKĄ TERAPIĘ NAMÓWIĆ, ALE NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE NORMALNIE ZE SOBĄ ROZMAWIAMY.