wtorek, 27 października 2009

DZIEŃ 114

DZIŚ NA REHABILITACJI ZALICZYŁAM UPADEK NA TORZE, A WŁAŚCIWIE TO TYLKO POTKNIĘCIE, BO MI ZJECHAŁA RĘKA Z BARIERKI. NA SZCZĘŚCIE PANI AGNIESZKA MNIE ZŁAPAŁA. POTEM PRZEZ CHWILĘ BAŁAM SIĘ ZROBIĆ NASTĘPNY KROK, ALE JAKOŚ DAŁAM RADĘ. PODOBA MI SIĘ CHODZENIE NA TORZE, CHOĆ JEST TO DLA MNIE BARDZO TRUDNE I MĘCZĄCE ĆWICZENIE. MUSZĘ WTEDY UWAŻAĆ ŻEBY NIE STRACIĆ RÓWNOWAGI, BO JA MAM PROBLEMY Z BŁĘDNIKIEM, KTÓRY ODPOWIADA ZA RÓWNOWAGĘ