niedziela, 25 października 2009

DZIEŃ 112

BYŁYŚMY Z MAMA NA TYM POGRZEBIE. UKOCHANEGO WIDZIAŁAM TYLKO PRZEZ UŁAMEK SEKUNDY, JAK PRZECHODZIŁ KOŁO MNIE, ALE NAWET TAK KRÓTKIE SPOTKANIE ROZWALIŁO MNIE WEWNĘTRZNIE. JEŚLI CHODZI NATOMIAST O NIEGO, TO JAK ZWYKLE NAWET MNIE NIE ZAUWAŻYŁ, JA ZA TO ZAUWAŻYŁAM, ŻE BYŁ BARDZO BLADY. TERAZ JEST JUŻ NOC, ON PEWNIE WRÓCIŁ JUŻ DO SIEBIE, BO JUTRO MUSI IŚĆ DO PRACY. TĘSKNIĘ ZA NIM... WIEDZIAŁAM, ŻE TAK BĘDZIE JAK GO ZOBACZĘ...