sobota, 24 października 2009

DZIEŃ 111

DZISIAJ ROZMAWIAŁAM Z MAMĄ O TYM JUTRZEJSZYM POGRZEBIE. MAMA ZASTANAWIA SIĘ CZY NIE LEPIEJ BY BYŁO IŚĆ TYLKO DO KAPLICY. JA POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE DO KAPLICY NIE PÓJDĘ A JAK PÓJDĘ, TO NIE WEJDĘ, NAWET Z SAMOCHODU NIE WYSIĄDĘ, BO JA SIĘ BOJĘ UMARŁYCH. NAWET JAK MÓJ DZIADEK ZMARŁ SIEDEM LAT TEMU, TO NIE WCHODZIŁAM DO POKOJU, W KTÓRYM LEŻAŁ. JEŚLI CHODZI O MNIE, TO BOJĘ SIĘ IŚĆ NA TEN POGRZEB I ZOBACZYĆ, ŻE MÓJ UKOCHANY JEST SMUTNY, ALE MAMA POWIEDZIAŁA ŻEBYŚMY SZŁY. MOŻE FAKTYCZNIE MOJA OBECNOŚĆ W JAKIŚ SPOSÓB MU POMOŻE.