sobota, 17 października 2009

DZIEŃ 104

KAROL PIJE, STRASZNIE MNIE TO DENERWUJE. STARAŁAM SIĘ Z NIM O TYM POROZMAWIAĆ, ALE SZYBKO SIĘ PODDAŁAM, BO TO JAK RZUCANIE GROCHEM O ŚCIANĘ. NIE BĘDĘ SIĘ STARAĆ MU POMÓC, JEŻELI ON SAM NIE BĘDZIE TEGO CHCIAŁ A JEŚLI NIE BĘDZIE CHCIAŁ, TO NASZA ZNAJOMOŚĆ SIĘ ROZPADNIE, BO JA NIE TOLERUJĘ PICIA I PRZESZKADZA MI NAWET ŚWIADOMOŚĆ ALKOHOLIZMU. KAROL MÓWI, ŻE MNIE KOCHA I JA NAPRAWDĘ TO DOCENIAM, ALE JEŻELI BĘDZIE TAK JAK TERAZ, TO NIE BĘDZIE TO DLA MNIE WAŻNE. MYŚLAŁAM O SPOTKANIU SIĘ Z NIM, ALE TERAZ NIE MAM NA TO NAJMNIEJSZEJ OCHOTY, BO BOJĘ SIĘ, ŻE PO TYM SPOTKANIU MÓGŁBY SIĘ STAĆ DLA MNIE KIMŚ WAŻNYM, KIMŚ KOGO MOGŁABYM POKOCHAĆ A JA NIE ZAMIERZAM MIEĆ PARTNERA ALKOHOLIKA I TAKIEGO ŻYCIA JAK MOJA MAMA DO 1997 ROKU.