sobota, 10 października 2009

DZIEŃ 97

RANO ROBERT PRZESŁAŁ MI TEN KOD DOŁADOWUJĄCY, PRAKTYCZNIE NATYCHMIAST WYSŁAŁAM GO KAROLOWI. KAROL NA POCZĄTKU NIE WIEDZIAŁ, CZY POWINIEN PRZYJĄĆ TAKI PREZENT, ALE POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE MA WYJŚCIA, BO JA NIE ZAMIERZAM STRACIĆ Z NIM KONTAKTU. POTEM MI NAPISAŁ, ŻE CIESZY GO FAKT, IŻ MOŻE NA MNIE POLEGAĆ. JA TEŻ BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE GO ZNAM I ŻE PISZE DO MNIE CODZIENNIE, BO JUŻ OD PIĘCIU LAT NIKT MI NIE MÓWI, ŻE MU NA MNIE ZALEŻY A MI TERAZ WŁAŚNIE TEGO TYPU SŁOWA SĄ POTRZEBNE. POZA TYM WIECZOREM NA GADU - GADU NAPISAŁ DO MNIE CHŁOPAK, NAZYWA SIĘ RAFAŁ I MIESZKA W TEJ SAMEJ MIEJSCOWOŚCI CO JA. WYDAJE SIĘ FAJNY, ALE OCENIĘ GO DOPIERO WTEDY, GDY GO LEPIEJ POZNAM.