sobota, 26 września 2009

DZIEŃ 83

KAROL MI NAPISAŁ, ŻE JEST TOTALNIE CHORY, MA GORĄCZKĘ I LEŻY W ŁÓŻKU. DO TEGO JESZCZE BOLI GO GARDŁO I GŁOWA. Z JEDNEJ STRONY BARDZO MI GO SZKODA, BO OSTATNIO STALIŚMY SIĘ SOBIE BLISCY NA TYLE, NA ILE JEST TO W NASZEJ SYTUACJI MOŻLIWE. Z DRUGIEJ JEDNAK MA ZA SWOJE, BO JUŻ KILKA DNI TEMU MÓWIŁAM MU ŻEBY POSZEDŁ DO LEKARZA, TO NIE CHCIAŁ MNIE SŁUCHAĆ. WIECZOREM NAPISAŁ MI SMS'A: "NAPISZ MI COŚ MIŁEGO, BO MNIE WSZYSTKO BOLI I POTRZEBUJĘ CZUŁOŚCI". ODPISAŁAM MU: "MOJE BIEDACTWO". ON MI WTEDY NAPISAŁ, ŻE JESTEM KOCHANA. POPISALIŚMY CHWILĘ I POTEM POWIEDZIAŁAM MU ŻEBY SPRÓBOWAŁ ZASNĄĆ, ALE POWIEDZIAŁ, ŻE PRZEZ GORĄCZKĘ NIE MOŻE I ŻE LEPIEJ BY MU SIĘ SPAŁO GDYBYM BYŁA OBOK NIEGO. KAZAŁAM MU SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE PRZY NIM SIEDZĘ I TRZYMAM GO ZA RĘKĘ. CHYBA MU SIĘ UDAŁO ZASNĄĆ, BO JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.