sobota, 19 września 2009

DZIEŃ 76

BYŁAM DZISIAJ Z BABCIĄ BASIĄ I WIKTORIĄ U PANI DZIDKI NA GRILLU, BYŁO BARDZO FAJNIE. W MIĘDZY CZASIE PISAŁAM TEŻ SMS'Y Z KAROLEM. NA GRILLU PIŁAM PIWO (BEZALKOHOLOWE), JAK TYLKO WSPOMNIAŁAM MU, ŻE PIJĘ PIWO, TO MUSIAŁAM WYSŁUCHAĆ KAZANIA NA TEN TEMAT, ŻEBY SIĘ ODGRYŹĆ, NAPISAŁAM MU, ŻE NIE JESTEM KOBIETĄ W CIĄŻY ŻEBYM NIE MOGŁA NAPIĆ SIĘ PIWA I TO JESZCZE BEZALKOHOLOWEGO. KAROL MI NIC NA TO NIE ODPISAŁ, MYŚLĘ JEDNAK, ŻE BARDZO CHCIAŁ TYLKO SIĘ POWSTRZYMAŁ, BO WIE, ŻE JA NIE LUBIĘ DZIECI I NIE CHCĘ ICH NIGDY MIEĆ. PAMIĘTACIE TĄ SYTUACJĘ, GDY KAROL ZAPYTAŁ MNIE JAKIE DAŁABYM IMIONA NASZYM DZIECIOM, GDYBYŚMY JE MIELI I, ŻE CHCE BYĆ MOIM PIERWSZYM I JEDYNYM FACETEM? WŁAŚNIE WTEDY POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE LUBIĘ DZIECI I NIE ZAMIERZAM ICH MIEĆ W PRZYSZŁOŚCI Z ŻADNYM FACETEM. MYŚLAŁAM WTEDY, ŻE PRZESTANIE MU NA MNIE ZALEŻEĆ, ALE ON NADAL LICZY NA TO, ŻE KIEDYŚ BĘDZIEMY RAZEM I JA ZMIENIĘ ZDANIE NA TEMAT DZIECI. MOWY NIE MA!