środa, 16 września 2009

DZIEŃ 73

DZISIAJ MAŁO BRAKOWAŁO, A ZNÓW POKŁÓCIŁABYM SIĘ Z KAROLEM I TO CHYBA Z NAJBARDZIEJ BANALNEGO POWODU NA ZIEMI. PODCZAS ROZMOWY KAROL TROCHĘ MNIE ZDENERWOWAŁ I PRZEZ PRZYPADEK MI SIĘ PRZEKLĘŁO. KAROL MI WTEDY ZAGROZIŁ, ŻE JAK JESZCZE RAZ PRZEKLNĘ, TO SIĘ DO MNIE WIĘCEJ NIE ODEZWIE. PRZEPROSIŁAM GO, BO W ZASADZIE NIE MUSIAŁAM PRZEKLINAĆ. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE NIE LUBI PRZEKLEŃSTW I, ŻE ONE NIE BRZMIĄ NAJLEPIEJ W USTACH ŁADNEJ DZIEWCZYNY. ZROBIŁO MI SIĘ GŁUPIO I POWIEDZIAŁAM, ŻE JUŻ NIE BĘDĘ PRZEKLINAĆ. OCZYWIŚCIE KAROL NAPISAŁ MI TO, CO PISZE MI KAŻDEGO DNIA, CZYLI "KOCHAM CIĘ" I TYM SKOŃCZYŁA SIĘ NASZA ROZMOWA. POZA TYM UDAŁO MI SIĘ DZIŚ ODZYSKAĆ PRZYWIESZKĘ DO ŁAŃCUSZKA W KSZTAŁCIE LITERY "P", KTÓRĄ W CZERWCU ZGUBIŁAM U MOJEJ CIOCI W OLSZTYNIE, A KTÓRĄ TRZY LATA TEMU DOSTAŁAM NA MIKOŁAJKI OD MAMY Z ŻYCZENIAMI MIŁOŚCI ZE STRONY MOJEGO UKOCHANEGO, KTÓRE NIESTETY SIĘ NIE SPEŁNIŁY.