sobota, 8 sierpnia 2009

DZIEŃ 34

UDAŁO MI SIĘ PRZEKONAĆ MAMĘ ŻEBY WYKUPIŁA MI JAZDY KONNE W STADNINIE, MOJA MAMA WIE, ŻE JA PRZY SWOIM SCHORZENIU POWINNAM JEŹDZIĆ KONNO, ALE Z DRUGIEJ STRONY TROCHĘ SIĘ BOI, ŻE COŚ MI SIĘ STANIE, BO PÓŁTORA ROKU TEMU MIAŁAM WYPADEK JEŻDŻĄC KONNO, BO KLACZ, NA KTÓREJ JEŹDZIŁAM BYŁA NERWOWA I KOPNĘŁA MNIE W POŚLADEK. OD TEGO MOMENTU MAMA NIE JEST PRZEKONANA DO MOJEJ JAZDY NA KONIACH, NATOMIAST JEŚLI CHODZI O MÓJ STOSUNEK DO TYCH ZWIERZĄT, TO NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO TYLKO WIEM, ŻE MUSZĘ BARDZIEJ UWAŻAĆ. POZA TYM POWIEDZIAŁAM KAROLOWI, ŻE GO NIE KOCHAM, POWIEDZIAŁ, ŻE DA MI SPOKÓJ. CZUJĘ SIĘ TROCHĘ WINNA, BO SPRAWIŁAM MU PRZYKROŚĆ, ALE UWAŻAM, ŻE NAJBOLEŚNIEJSZA PRAWDA JEST LEPSZA NIŻ KŁAMSTWO.