wtorek, 4 sierpnia 2009

DZIEŃ 30

ZNÓW BYŁAM NA DZIAŁCE I W ZASADZIE SCENARIUSZ DZISIEJSZEGO DNIA BYŁ BARDZO PODOBNY DO WCZORAJSZEGO. PISAŁAM TEŻ Z KAROLEM, MIAŁAM DZIŚ ZERWAĆ Z NIM ZNAJOMOŚĆ, ALE NIE ZROBIŁAM TEGO, BO MIMO IŻ NAPRAWDĘ TRUDNO JEST MI SIĘ Z NIM DOGADAĆ, TO CHYBA NIE MAM ŻADNEGO POWAŻNIEJSZEGO POWODU ABY MU NAPISAĆ: "DAJ MI SPOKÓJ". OCZYWIŚCIE TO NIE ZNACZY, ŻE CHCĘ Z NIM BYĆ. NIE CHCĘ, BO NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ, ALE JEŚLI MNIE POTRZEBUJE, TO ZAWSZE BĘDĘ JEGO PRZYJACIÓŁKĄ. STALI CZYTELNICY MOJEGO BLOGA PEWNIE SKOMENTUJĄ TEN POST SŁOWAMI, ŻE POPEŁNIAM BŁĄD ODRZUCAJĄC JEGO UCZUCIE, ALE JA MAM WRAŻENIE, ŻE ZE WZGLĘDU NA MOJE DOŚWIADCZENIA UCZUCIOWE Z PRZESZŁOŚCI JUŻ NIE UMIEM KOCHAĆ. MYŚLĘ, ŻE CHŁOPAK, KTÓRY BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO BĘDZIE CHCIAŁ ZDOBYĆ MOJE SERCE BĘDZIE SIĘ MUSIAŁ NIEŹLE NAPRACOWAĆ. CIEKAWE CZY ZNAJDZIE SIĘ JAKIŚ ZDESPEROWANY I CHĘTNY, JA STAWIAM, ŻE NIE.