środa, 29 lipca 2009

DZIEŃ 24

BYŁAM PO POŁUDNIU Z RODZINKĄ NA PAJĄKU, TO ZNACZY NAD ZALEWEM, KTÓRY NAZYWA SIĘ PAJĄK. NAWET BYŁO MIŁO CHOCIAŻ SZCZERZE MÓWIĄC BARDZIEJ WOLAŁABYM IŚĆ DO KINA NA JAKIŚ FAJNY FILM LUB BAJKĘ NP. "PRAWDZIWĄ HISTORIĘ KOTA W BUTACH" LUB COŚ INNEGO, ALE ZABAWNEGO NA TYLE, BY NA CHWILĘ MOŻNA BYŁO ZAPOMNIEĆ O OTACZAJĄCEJ RZECZYWISTOŚCI. OSTATNIO JESTEM LEKKO PODŁAMANA I POTRZEBUJĘ WIĘCEJ ROZRYWKI. DLATEGO ROBIĘ WSZYSTKO ŻEBY JAK NAJWIĘCEJ PRZEBYWAĆ POZA DOMEM I MIĘDZY LUDŹMI. DLATEGO TEŻ W SOBOTĘ WYBIERAM SIĘ NA KONCERT CZERWONYCH GITAR. POZA TYM POGODZIŁAM SIĘ Z MOIM PRZYJACIELEM - WOJTKIEM.