wtorek, 28 lipca 2009

DZIEŃ 23

KIEDY WCZORAJ WIECZOREM KŁADŁAM SIĘ SPAĆ PODJĘŁAM DECYZJĘ DOTYCZĄCĄ MOJEJ ZNAJOMOŚCI Z JACKIEM I ARTUREM. DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE PO PROSTU MUSZĘ IM POWIEDZIEĆ, IŻ NA RAZIE NIE JESTEM GOTOWA NA ŻADEN ZWIĄZEK. PRAWDA JEDNAK JEST TAKA, ŻE NA RAZIE NAWET SIĘ Z NIMI NIE SPOTKAŁAM, WIĘC TRUDNO MI TAK W STU PROCENTACH POWIEDZIEĆ CO DO NICH CZUJĘ. NIBY MOGŁABYM SIĘ Z NIMI SPOTKAĆ, ALE MOIM ZDANIEM I TAK TO W ZASADZIE NIC NIE ZMIENI, BO DZIELI NAS DOSYĆ DUŻA ODLEGŁOŚĆ, A JA NIE WIERZĘ W ZWIĄZKI NA ODLEGŁOŚĆ, BO ONE TAK CZY INACZEJ SĄ SKAZANE NA ROZPAD. PODSUMOWUJĄC, I JACKOWI I ARTUROWI POWIEM, ŻE ZWIĄZEK ZUPEŁNIE NIE WCHODZI W GRĘ. CO DO MIŁOŚCI, TO JEŻELI BĘDZIE SIĘ MIAŁA POJAWIĆ W MOIM ŻYCIU, TO NA PEWNO TAK BĘDZIE. MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE MÓJ CHŁOPAK BĘDZIE MIESZKAŁ BLISKO MNIE I BĘDZIEMY SIĘ MOGLI CZĘSTO WIDYWAĆ. GDY SIĘ Z KIMŚ CZĘSTO SPOTYKA, TWORZY SIĘ MIĘDZY TYMI LUDŹMI SILNA WIĘŹ, A TO MOIM ZDANIEM JEST W ZWIĄZKU NAJWAŻNIEJSZE, PO WZAJEMNEJ MIŁOŚCI I STU PROCENTOWYM ZAUFANIU.