wtorek, 21 lipca 2009

DZIEŃ 16


OGLĄDAŁAM DZIŚ FILM "MAMMA MIA". JA OSOBIŚCIE NIE LUBIĘ KOMEDII ROMANTYCZNYCH, BO MIŁOŚĆ W NICH JEST IDEALNA, A JA Z DOŚWIADCZENIA NIESTETY WIEM, ŻE TAK NIE JEST. WCZORAJ MÓJ UKOCHANY PO RAZ KOLEJNY MI TO UDOWODNIŁ, ALE MIMO WSZYSTKO DAŁAM SIĘ NAMÓWIĆ NA OBEJRZENIE TEGO FILMU I NIE ŻAŁUJĘ,BO JEST TO FILM LEKKI I ZABAWNY. AKCJA ROZGRYWA SIĘ W GRECJI, CÓRKA GŁÓWNEJ BOHATERKI PRZYGOTOWUJE SIĘ DO CEREMONII ZAŚLUBIN. DZIEWCZYNA WCZEŚNIEJ ZNAJDUJE PAMIĘTNIK SWOJEJ MATKI, KTÓRY STAJE SIĘ DLA NIEJ JEDYNĄ WSKAZÓWKĄ DO ODNALEZIENIA OJCA. PAMIĘTNIK
DONY MÓWI O TRZECH MĘŻCZYZNACH, Z KTÓRYMI DONA SPOTYKAŁA SIĘ W CZASIE, GDY URODZIŁA SIĘ JEJ CÓRKA. DZIEWCZYNA POSTANAWIA ODNALEŹĆ SWOICH TRZECH POTENCJALNYCH OJCÓW I ZAPROSIĆ ICH NA SWÓJ ŚLUB, MA NADZIEJĘ, ŻE W JEDNYM Z MĘŻCZYZN ROZPOZNA OJCA. 

PANOWIE POJAWIAJĄ SIĘ NA ŚLUBIE, JEDNAK DZIEWCZYNA NADAL NIE WIE, KTÓRY Z NICH JEST JEJ OJCEM. DOWIADUJEMY SIĘ TEGO DOPIERO NA KOŃCU FILMU. JEŻELI CHODZI O MOJE WRAŻENIA PO OBEJRZENIU TEGO FILMU, TO W MOJEJ GŁOWIE NARODZIŁO SIĘ MARZENIE BY W PRZYSZŁOŚCI WZIĄĆ ŚLUB WE WŁOSZECH I ŻEBY BYŁA TO SKROMNA UROCZYSTOŚĆ TYLKO DLA NAJBLIŻSZYCH. PO ŚLUBIE CHCIAŁABYM SPĘDZIĆ TROCHĘ CZASU Z MĘŻEM W LUKSUSOWYM APARTAMENCIE ABY PRZEZ CHWILĘ POCZUĆ SIĘ JAK KRÓLOWA. SZKODA, ŻE TAK NIGDY NIE BĘDZIE, BO PO PIERWSZE: NIKT MNIE NIE KOCHA, A PO DRUGIE: JA CHYBA NIE UMIEM KOCHAĆ I NIE ZASŁUGUJĘ NA MIŁOŚĆ I PO TRZECIE: PEWNIE NIGDY MNIE I MOJEGO POTENCJALNEGO MĘŻA NIE BĘDZIE STAĆ NA LUKSUSOWY APARTAMENT. POMARZYĆ JEDNAK ZAWSZE MOŻNA. A WRACAJĄC JESZCZE DO FILMU "MAMMMA MIA TO NAJBARDZIEJ PODOBAŁA MI SIĘ PIOSENKA "THE WINNER TAKE IT ALL".