poniedziałek, 30 listopada 2009

DZIEŃ 148

WIECZOREM DOSTAŁAM KATARU, PRZECZUWAM, ŻE TO ZAPOWIEDŹ GRYPY LUB JAKIEJŚ INNEJ CHOROBY, BO TROCHĘ BOLĄ MNIE TEŻ MIĘŚNIE A PRZY NIEKTÓRYCH TEGO TYPU WIRUSACH JAK GRYPA, CZY ANGINA, TO ZUPEŁNIE NORMALNY OBJAW. JAK JUTRO RANO BĘDĘ SIĘ ŹLE CZUĆ, TO PO ĆWICZENIACH WSTĄPIĘ DO APTEKI I KUPIĘ SOBIE FERVEX LUB COLDREX. PO TYM POWINNO MI PRZEJŚĆ, JEŚLI TO ZWYCZAJNE PRZEZIĘBIENIE. 

POZA TYM DZIŚ SĄ ANDRZEJKI JA JEDNAK NIE ROBIŁAM SOBIE ŻADNYCH WRÓŻB, BO W KOŃCU W PEWNYM STOPNIU KONTAKT Z MAGIĄ MAM NA CO DZIEŃ POPRZEZ KARTY TAROTA MARSYLSKIEGO I LALKĘ VOODOO. 

OPRÓCZ TEGO JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO MIAŁAM MASAŻ LIMFATYCZNY, W ZWIĄZKU Z CZYM MIAŁAM WOLNE RĘCE I MOGŁAM POPISAĆ SOBIE SMS'Y Z KAROLEM, BARDZO FAJNIE NAM SIĘ DZIŚ PISAŁO. KAROL PO RAZ PIERWSZY OD BARDZO DAWNA BYŁ TAK SPOKOJNY JAK NA POCZĄTKU NASZEJ ZNAJOMOŚCI.

niedziela, 29 listopada 2009

DZIEŃ 147

INTERNET NADAL KIEPSKO DZIAŁA. ZACZYNAM JUŻ MIEĆ NERWY NA TĄ BEZNADZIEJNĄ POGODĘ, BO NAWET W ZIELONE IMPERIUM NIE DA SIĘ GRAĆ A MI BARDZO ZALEŻY ŻEBY PRZEJŚĆ W TEJ GRZE DO POZIOMU VEGA GURU I TYM SAMYM DOGONIĆ MOJĄ MAMĘ I UKOCHANEGO. NA SZCZĘŚCIE GADU - GADU DZIAŁA I MOGĘ SOBIE POPISAĆ Z KAROLEM, CHOCIAŻ TYLE, BO INACZEJ CHYBA BYM ZWARIOWAŁA Z NUDÓW. KAROL OD NIEDAWNA MA MOBILNE GADU - GADU. FAJNIE BY BYŁO, GDYBY KIEDYŚ PODŁĄCZYŁ SOBIE STAŁE ŁĄCZE. MUSZĘ Z NIM O TYM POGADAĆ. ZNAJĄC OBECNĄ SYTUACJĘ MATERIALNĄ KAROLA ZAPEWNE NIE BĘDZIE TO MOŻLIWE, ALE MOŻE KIEDYŚ...

sobota, 28 listopada 2009

DZIEŃ 146

MAM JAKIEŚ PROBLEMY Z INTERNETEM, NAJPRAWDOPODOBNIEJ Z POWODU POGODY, BO WIEJE DOŚĆ SILNY WIATR. JEST TO TROCHĘ DENERWUJĄCE, BO PRZYWYKŁAM DO TEGO, ŻE INTERNET SZYBKO DZIAŁA, ALE CO PORADZIĆ, TO NICZYJA WINA, NIKT NIE MOŻE ZMIENIĆ POGODY. W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE INTERNET BARDZO WOLNO MI DZIAŁA NIE WIELE MOŻNA ZROBIĆ I TROCHĘ MI SIĘ NUDZI. MAM NADZIEJĘ, ŻE JAK TYLKO PRZESTANIE WIAĆ, TO INTERNET BĘDZIE DZIAŁAŁ NORMALNIE.

piątek, 27 listopada 2009

DZIEŃ 145

KAROL NAPISAŁ MI DZIŚ, ŻE BARDZO BOLI GO GŁOWA. PYTAŁAM GO CZY ZNÓW PRACOWAŁ PRZY BENZYNIE. POWIEDZIAŁ, ŻE NIE I ŻE TYM RAZEM NIE WIE OD CZEGO GO BOLI. BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIĘ, ALE BYĆ MOŻE TE BÓLE SĄ ZWIĄZANE ZE ZMIANAMI POGODY LUB ZMIANAMI CIŚNIENIA. JA TEŻ NIE CZUJĘ SIĘ DZIŚ NAJLEPIEJ. MAM JAKIŚ BÓL ZAMOSTKOWY I CIĘŻKO MI SIĘ ODDYCHA. 

POZA TYM DENERWUJE MNIE TO, CO PISZE DO MNIE MARCIN. ROZUMIEM, ŻE ON W JAKIŚ SPOSÓB PRÓBUJE MNIE ZDOBYĆ, ALE TAK OSTRA I WULGARNA FORMA FLIRTU ZUPEŁNIE MI SIĘ NIE PODOBA. 

OPRÓCZ TEGO NIE WIEM DLACZEGO, ALE BARDZO TĘSKNIŁO MI SIĘ DZIŚ ZA MOIM UKOCHANYM. PRZYPUSZCZAM, ŻE TO, IŻ ZA NIM TĘSKNIĘ ZWIĄZANE JEST Z TYM, ŻE ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA (MOJA RODZINKA JUŻ DZIŚ KUPIŁA DZIECIOM PREZENTY NA MIKOŁAJKI). JA CO ROKU, GDY ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA, WIELKANOC, WALENTYNKI I MOJE URODZINY, TO BARDZO ZA NIM TĘSKNIĘ. CZASAMI TAK BARDZO, ŻE WYDAJE MI SIĘ, IŻ JUŻ DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM. BARDZO DUŻO TEŻ MYŚLĘ O NIM W JEGO URODZINY.

czwartek, 26 listopada 2009

DZIEŃ 144

BYŁAM DZIŚ NA DRUGIEJ LEKCJI WŁOSKIEGO. PIERWSZY TEST ZALICZYŁAM NA 64/80% POZA TYM ZNÓW TROCHĘ MI SIĘ NA LEKCJI NUDZIŁO, BO WSZYSTKO CO MIELIŚMY SAMODZIELNIE ZROBIĆ NA LEKCJI, ZROBIŁAM TROCHĘ SZYBCIEJ NIŻ INNI UCZNIOWIE. 

OPRÓCZ TEGO PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM. PYTAŁAM GO, CO U NIEGO SŁYCHAĆ, POWIEDZIAŁ TYLKO: "OK." JAK JUŻ MÓWIŁAM, Z TAKICH ODPOWIEDZI NIE WIELE MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE ON MA JAKIEŚ PROBLEMY, O KTÓRYCH MI NIE MÓWI I CHYBA DOTYCZY TO TYCH JEGO DŁUGÓW. MARTWI MNIE TO, BO NA POCZĄTKU NASZEJ ZNAJOMOŚCI KAROL BYŁ BARDZIEJ RADOSNY. 

WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE JEST TYPEM "SKOWRONKA" A TE JEGO FINANSOWE PROBLEMY BARDZO GO PRZYGNĘBIŁY. ROZMAWIAŁAM Z KILKOMA OSOBAMI NA TEMAT KAROLA I WSZYSCY MÓWIĄ, ŻE TO TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WINA, ŻE MA TERAZ PROBLEMY FINANSOWE, BO GDYBY NIE PROWADZIŁ TAK HULASZCZEGO TRYBU ŻYCIA, TO BY TAK NIE BYŁO. W PEWNYM SENSIE OCZYWIŚCIE JEST TO ZGODNE Z PRAWDĄ, ALE TO OCZYWIŚCIE NIE ZNACZY, ŻE Z POWODU JEDNEGO BŁĘDU NALEŻY GO SKREŚLIĆ JAKO CZŁOWIEKA, DLATEGO TEŻ STARAM SIĘ GO POCIESZAĆ, WSPIERAĆ I NIE KRYTYKOWAĆ A JEŚLI JUŻ MUSZĘ TO ZROBIĆ, TO STARAM SIĘ TO ZROBIĆ TAK DELIKATNIE JAK TYLKO MOGĘ.

środa, 25 listopada 2009

DZIEŃ 143

MARTWIĘ SIĘ O KAROLA. WIEM, ŻE MA MOŻLIWOŚĆ KORZYSTANIA Z TELEFONU A MIMO TO PRAKTYCZNIE NIE UTRZYMUJE ZE MNĄ KONTAKTU. JEŚLI JA MU NP. NAPISZĘ: "CO TAM U CIEBIE SŁYCHAĆ?". JEGO ODPOWIEDŹ BRZMI: "OK." Z TAKICH ODPOWIEDZI NIESTETY, NIE WIELE MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ. ZASTANAWIAM SIĘ CZY ZROBIŁAM COŚ, CO SPOWODOWAŁO, ŻE KAROL PRZESTAŁ MI UFAĆ, ALE NIC TAKIEGO NIE PRZYCHODZI MI DO GŁOWY. POZA TYM MARCIN - CHŁOPAK, KTÓREGO POZNAŁAM NA PORTALU ZNAJOMI WYSŁAŁ MI DZIŚ SWOJE FOTO. JA TEŻ MU ODESŁAŁAM SWOJE I CHYBA MU SIĘ PODOBAM, BO CHWILĘ PO TYM, JAK ODEBRAŁ MOJE ZDJĘCIE, ZACZĄŁ MNIE WYPYTYWAĆ CZY. NP. CHCIAŁABYM SIĘ POPRZYTULAĆ DO JAKIEGOŚ CHŁOPAKA. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE PEWNE ZDARZENIE Z 2007 ROKU UKSZTAŁTOWAŁO MNIE W TEN SPOSÓB, ŻE STAŁAM SIĘ SAMOWYSTARCZALNA I CHYBA JUŻ NIE POTRAFIĘ POKOCHAĆ ŻADNEGO CHŁOPAKA.

wtorek, 24 listopada 2009

DZIEŃ 142

W RAMACH PEWNEGO EUROPEJSKIEGO PROJEKTU CHODZĘ NA KURS JĘZYKA WŁOSKIEGO. DZIŚ BYŁAM NA PIERWSZEJ LEKCJI I JUŻ NAPISAŁAM PIERWSZY TEST. WCALE NIE BYŁ TRUDNY, BO OBEJMOWAŁ TYLKO ODMIANĘ CZASOWNIKA ESSERE (BYĆ) I AVERE (MIEĆ), LICZEBNIKI GŁÓWNE DO 20 ORAZ RODZAJNIKI OKREŚLONE I NIEOKREŚLONE. UCZYLIŚMY SIĘ SŁÓWEK ZWIĄZANYCH Z DOMEM A RACZEJ Z KUCHNIĄ I KOLORÓW. W ZASADZIE, TO BYŁO TAK, ŻE INNI SIĘ UCZYLI A JA SIĘ NUDZIŁAM, BO JUŻ ZNAM TE SŁÓWKA, WIĘC NAWET ICH NIE NOTOWAŁAM, BO PO CO MIAŁAM NOTOWAĆ COŚ, CO I TAK MAM W GŁOWIE.

poniedziałek, 23 listopada 2009

DZIEŃ 141

ZERWAŁAM DZIŚ KONTAKT Z WALDKIEM. JEST MI PRZYKRO, ALE MYŚLĘ, ŻE TAK JEST LEPIEJ. PRAWDA JEST TAKA, ŻE GDYBY WALDKOWI NAPRAWDĘ NA MNIE ZALEŻAŁO, TO BY NIE ZMUSZAŁ MNIE DO ZROBIENIA CZEGOŚ, CZEGO WCALE ZROBIĆ NIE CHCĘ. BARDZO GO LUBIŁAM, ALE NIE ZAMIERZAM NIKOMU SIĘ NARZUCAĆ.

niedziela, 22 listopada 2009

DZIEŃ 140

DZISIEJSZY POST BĘDZIE O TERAŹNIEJSZOŚCI, PRZESZŁOŚCI, MIŁOŚCI, SZTUCE I FILMIE CZYLI KOMPLETNY MISZ-MASZ, ALE ZA TO BARDZO PRZYJEMNY...

 BYŁAM DZIŚ Z MAMĄ, ANITĄ I CIOCIĄ AGNIESZKĄ W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM W LUBLIŃCU. HENIA - MAMA ANITY JEST CHORA NA SCHIZOFRENIĘ PARANOIDALNĄ I OD 3 WRZEŚNIA CAŁY CZAS PRZEBYWA W SZPITALU. ODWIEDZAMY JĄ CO TYDZIEŃ. WSZYSCY TWIERDZĄ, ŻE SZPITAL W LUBLIŃCU, TO DOŚĆ SPECYFICZNE MIEJSCE, NAWET JAK NA SZPITAL. JA DO TEJ PORY MIAŁAM OKAZJĘ LECZYĆ SIĘ TYLKO W JEDNYM SZPITALU - W KLINICE ORTOPEDYCZNEJ W PIEKARACH ŚLĄSKICH I MAM NAWET MIŁE WSPOMNIENIA ZWIĄZANE Z TYM MIEJSCEM, ZWŁASZCZA JEDNO.

video
BYŁ PONIEDZIAŁEK, 3 GRUDNIA 2007 ROKU. OGLĄDAŁAM "TITANIC" W TELEWIZJI, LEŻĄC NA SZPITALNYM ŁÓŻKU, KIEDY OGLĄDAŁAM SCENĘ JAK JACK MALUJE AKT ROSE POSTANOWIŁAM NAPISAĆ SMS'A DO MOJEGO UKOCHANEGO. 

PRETEKSTEM DO ROZMOWY BYŁY JEGO PŁYTY, BO ON JEST MUZYKIEM I UPRAWIA SZTUKI PLASTYCZNE. KIEDY NAPISAŁAM MU W PIERWSZYM SMS'IE, ŻE CHCIAŁABYM KUPIĆ JEGO PŁYTY, TO ODPISAŁ MI, ŻE NIE PISZE Z NIEZNANYMI NUMERAMI I NIE HANDLUJE NIE SWOIMI UTWORAMI. PRZEDSTAWIŁAM MU SIĘ I WTEDY ON JUŻ NIC NIE NAPISAŁ. MYŚLAŁAM, ŻE JUŻ SIĘ NIE ODEZWIE, ALE ODPISAŁ NA DRUGI DZIEŃ PO POŁUDNIU. NAPISAŁ MI WTEDY: 

"TRZEBA BYŁO TAK OD RAZU, PŁYT JUŻ NIE MAM, ALE JAK CHCESZ TO PODAJ MI MAILA, WYŚLĘ CI MAILEM TYLKO NAJPIERW MUSZĘ ICH POSZUKAĆ NA KOMPIE". 

PODAŁAM MU MAILA LECZ ON MI ICH NIE PRZYSŁAŁ, ALE I TAK JESTEM ZADOWOLONA, ŻE Z NIM ROZMAWIAŁAM. NAWIĄZUJĄC NATOMIAST DO POWYŻSZEGO OBRAZU, TO JEST ON ZWIĄZANY Z JEDNYM Z MOICH CICHYCH MARZEŃ, MIANOWICIE KIEDYŚ BARDZO CHCIAŁAM ABY MÓJ UKOCHANY NAMALOWAŁ MÓJ AKT, CHOĆ ON GŁÓWNIE MALUJE TYLKO MARTWE NATURY I PEJZAŻE.

sobota, 21 listopada 2009

DZIEŃ 139

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM O WALDKA. KAROL MA DO MNIE PRETENSJĘ O TO, ŻE WALDEK COŚ DO MNIE CZUJE. STARAŁAM SIĘ MU NA SPOKOJNIE WYTŁUMACZYĆ, ŻE TO I TAK NADAL MÓJ ZNAJOMY, ALE KAROL NIE DA SOBIE NIC WYTŁUMACZYĆ. POWIEDZIAŁ MI TEŻ, ŻE MOŻE JESZCZE SIĘ ODEZWIE A MOŻE JUŻ NIE. JEŚLI JUŻ SIĘ NIE ODEZWIE, TO TRUDNO, JEGO STRATA.

piątek, 20 listopada 2009

DZIEŃ 138

MÓJ KOLEGA - WALDEK CZERNIAK - POWIEDZIAŁ, ŻE BARDZO MNIE LUBI I MU NA MNIE ZALEŻY. STRASZNIE MNIE TO CIESZY, BO WALDEK, TO FAJNY I MIŁY CHŁOPAK, NO I PRZEDE WSZYSTKIM INTERESUJE SIĘ MUZYKĄ. CO PRAWDA STYLEM, O KTÓRYM KOMPLETNIE NIE MAM POJĘCIA - RAPEM, ALE I TAK CIESZY MNIE FAKT, ŻE W JAKIMŚ SENSIE MAMY WSPÓLNE ZAINTERESOWANIA. Z DRUGIEJ STRONY PODEJRZEWAM, ŻE WALDKOWI NIE TYLE ZALEŻY NA MNIE TYLKO NA TYM ŻEBYM MU DAŁA SWOJE ROZBIERANE ZDJĘCIA. JA JEDNAK NIE CHCĘ MU ICH DAĆ, GDY MU O TYM POWIEDZIAŁAM, TO ZACZĄŁ MNIE WYZYWAĆ I POWIEDZIAŁ, ŻE JESTEM "JEBANĄ, SPRZEDAJĄCĄ SIĘ DZIEWCZYNĄ". BYŁO MI PRZYKRO, ALE NIE ZAMIERZAM SIĘ TYM PRZEJMOWAĆ, BO TO TYLKO JEGO ZDANIE.

czwartek, 19 listopada 2009

DZIEŃ 137

KAROL BARDZO MNIE ZASKOCZYŁ, W POZYTYWNYM SENSIE. MIAŁ SIĘ JUŻ DO MNIE NIE ODZYWAĆ A JEDNAK NAPISAŁ MI: "DOBRANOC". SMUTNO MI, GDY SOBIE POMYŚLĘ, ŻE KAROL NIE BĘDZIE DO MNIE PISAŁ PRZEZ DŁUŻSZY OKRES CZASU. TROCHĘ TRUDNO SIĘ Z TYM POGODZIĆ PO DZIESIĘCIU MIESIĄCACH NIEUSTANNEGO PISANIA SMS'ÓW DO SIEBIE. MYŚLĘ JEDNAK, ŻE TAKA PRZERWA TEŻ DOBRZE NAM ZROBI. MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIE TRWAŁA ZBYT DŁUGO.

środa, 18 listopada 2009

DZIEŃ 136

DZIŚ, JAK KAŻDEGO DNIA, PISAŁAM Z KAROLEM, GDY ZAPYTAŁAM CO U NIEGO SŁYCHAĆ, TO POWIEDZIAŁ, ŻE CZUJE SIĘ ŚREDNIO, BO MUSI DZIŚ KOMUŚ ODDAĆ 50 ZŁOTYCH A NIE MA KASY. JUŻ NIE WIEM JAK GO POCIESZAĆ, JAK WSPIERAĆ. BARDZO MNIE TO WSZYSTKO MARTWI I Z NERWÓW PRAKTYCZNIE CAŁY CZAS BOLI MNIE BRZUCH. MOCNO JEDNAK WIERZĘ W TO, ŻE KAROLOWI Z CZASEM UDA SIĘ SPŁACIĆ TE DŁUGI I WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.

wtorek, 17 listopada 2009

DZIEŃ 135

BARDZO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, BO MA JAKIEŚ DŁUGI U SZEMRANEGO TOWARZYSTWA, KTÓRYCH W CHWILI OBECNEJ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ W ZWIĄZKU Z CZYM WIERZYCIELE ZACZĘLI MU GROZIĆ. BARDZO SIĘ BOJĘ, ŻE MOGĄ MU COŚ ZROBIĆ. NAJGORSZE JEDNAK W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE JA NIE WIEM JAKIEJ WYSOKOŚCI ON MA TE DŁUGI, NO I, PRZEDE WSZYSTKIM NIE WIEM JAK MU POMÓC. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE ZA JAKIŚ CZAS BĘDZIE MUSIAŁ PRZESTAĆ DO MNIE PISAĆ. NIE WIEM O CO DOKŁADNIE CHODZI, ALE MA TO ZWIĄZEK Z TYMI DŁUGAMI. 

TO WSZYSTKO JEST NIESPRAWIEDLIWE, OD KIEDY POZNAŁAM KAROLA I ON MNIE POKOCHAŁ MYŚLAŁAM, ŻE ON I JEGO UCZUCIE DO MNIE BĘDZIE DLA MNIE NAGRODĄ ZA TĄ ODTRĄCONĄ MIŁOŚĆ MOJEGO UKOCHANEGO. TERAZ SIĘ OKAZUJE, ŻE MIMO IŻ KAROL BARDZO MNIE KOCHA (JAK TWIERDZI), TO MOŻE ZGOTOWAĆ MI JESZCZE WIĘKSZE CIERPIENIE NIŻ MÓJ UKOCHANY, O KTÓRYM STARAM SIĘ ZAPOMNIEĆ, BO PRAWDA JEST TAKA, ŻE GDYBY KAROLOWI, NIE DAJ BOŻE, COŚ SIĘ STAŁO, TO POLICJA DOTRZE TEŻ DO MNIE. KAROL MA MÓJ NUMER TELEFONU I ADRES. NIE CHCIAŁABYM MIEĆ NIC WSPÓLNEGO Z TĄ SPRAWĄ I POLICJĄ. Z DRUGIEJ STRONY PRZECIEŻ NIE MOGĘ MU POWIEDZIEĆ: "WYRZUĆ MÓJ ADRES I SKASUJ MÓJ NUMER", BO TO BY GO ZRANIŁO. STARAM SIĘ GO WSPIERAĆ I W ŻADEN SPOSÓB NIE OKAZYWAĆ MU SWOJEGO STRACHU, CHOĆ PRAWDA JEST TAKA, ŻE TO BARDZO TRUDNE.

poniedziałek, 16 listopada 2009

DZIEŃ 134

JESTEM Z SIEBIE DZIŚ WYJĄTKOWO ZADOWOLONA. O 12:30 BYŁAM NA REHABILITACJI I CHODZIŁAM PO TORZE. O DZIWO NAWET DOBRZE MI SZŁO. :) ZAWSZE JEDNAK JEST TAK, ŻE JAK NAJPIERW COŚ NAM SIĘ UDAJE I ZACZYNA BYĆ SUPER, TO ZARAZ POTEM DZIEJE SIĘ COŚ ZŁEGO. 

JAK WRÓCIŁAM Z ĆWICZEŃ NAPISAŁAM SMS'A DO KAROLA. ZAPYTAŁAM GO CO ROBI I JAK SIĘ MA A ON MI NAPISAŁ, ŻE JEST W PRACY I KIEPSKO SIĘ CZUJE. KAZAŁ MI TEŻ NIE PYTAĆ DLACZEGO. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE BĘDĘ MUSIAŁA GO O TO PYTAĆ, JEŚLI SAM MI POWIE. ON POWIEDZIAŁ, ŻE JEDNAK MI NIE POWIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE SKORO ON MI NIC NIE CHCE POWIEDZIEĆ, TO JA MU TEŻ NIC NIE BĘDĘ MÓWIĆ I NA KILKA GODZIN PRZESTAŁAM SIĘ DO NIEGO ODZYWAĆ.

PRZED WIECZOREM SAM MI NAPISAŁ, ŻE CHODZI O DŁUGI, KTÓRE KIEDYŚ ZACIĄGNĄŁ U SWOICH STARYCH ZNAJOMYCH, I KTÓRYCH TERAZ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ. JESTEM TYM WSZYSTKIM TROCHĘ ZAŁAMANA. WIEM, ŻE NIE POWINNAM SIĘ TYM TAK BARDZO PRZEJMOWAĆ, BO W SUMIE KAROL TO DLA MNIE TYLKO ZNAJOMY Z CZATU, ALE TRUDNO NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ KIMŚ, KTO PRZEZ KILKA MIESIĘCY POWTARZA: "KOCHAM CIĘ" I TO DO TEGO W RÓŻNYCH JĘZYKACH ŚWIATA.

niedziela, 15 listopada 2009

DZIEŃ 133

DZISIAJ RANO DOSTAŁAM OD KAROLA SMS'A, KTÓRY BRZMIAŁ: "JEG ELSKER DIG", TO PO DUŃSKU ZNACZY "KOCHAM CIĘ". W ZWIĄZKU Z TYM ZACZĘŁAM ROZMOWĘ NA TEMAT SPOTKANIA. JEGO ODPOWIEDŹ BYŁA TAKA JAK ZAWSZE - ZOBACZYMY. ZACZYNA MI PRZESTAWAĆ ZALEŻEĆ NA NA TYM SPOTKANIU I NA NIM. NA SAMYM POCZĄTKU BARDZO CHCIAŁ SPOTKANIA I BARDZO MU SIĘ ZE WSZYSTKIM SPIESZYŁO. ZRESZTĄ JUŻ WAM KIEDYŚ PISAŁAM, ŻE ZACZĄŁ TEMAT ZARĘCZYN. TERAZ NATOMIAST NIE CHCE SIĘ SPOTKAĆ I TWIERDZI, ŻE JEST ZŁYM FACETEM I, ŻE JESTEŚMY Z DWÓCH RÓŻNYCH BAJEK. ZAPYTAŁAM GO, CO MA NA MYŚLI. POWIEDZIAŁ MI TYLKO, ŻE MA DŁUGI, ZAPYTAŁAM JAKIEJ WYSOKOŚCI, ALE MI NIE POWIEDZIAŁ. PRZYZNAŁ TEŻ, ŻE LUBI PIĆ I SIĘ ZABAWIĆ. NAPISAŁAM MU, ŻE ODROBINA JEGO DOBREJ WOLI I ZMIANA ZNAJOMYCH WYSTARCZY DO TEGO, ŻEBY ZERWAĆ Z TYM NAŁOGIEM, TYLKO, ŻE ON SAM MUSI TEGO CHCIEĆ. TO NIESPRAWIEDLIWE, ŻE JA ZAWSZE TRAFIAM NA NIEODPOWIEDNICH FACETÓW. NAJPIERW CHŁOPAK, KTÓRY TOTALNIE MNIE IGNOROWAŁ, POTEM JEDEN Z MOICH ZNAJOMYCH, KTÓRY BARDZO MI SIĘ PODOBAŁ, ALE MU O TYM NIE POWIEDZIAŁAM, BO BAŁAM SIĘ, ŻE MOGĘ W TEN SPOSÓB ZNISZCZYĆ NASZĄ ZNAJOMOŚĆ (TERAZ MA DZIEWCZYNĘ), NO I TERAZ KAROL, KTÓRY CHCIAŁ SIĘ SPOTKAĆ, GDY NIE BYŁAM NA TO GOTOWA, A TERAZ GDY CHCĘ, MÓWI, ŻE TO NA RAZIE NIEMOŻLIWE. MASAKRA!

sobota, 14 listopada 2009

DZIEŃ 132

KAROL ZNOWU DZIŚ PIŁ, NIC MU NIE POWIEDZIAŁAM, BO JUŻ NIE MAM SIŁY DOROSŁEGO FACETA TRAKTOWAĆ JAK MAŁEGO DZIECKA, KTÓREMU TRZEBA TŁUMACZYĆ DLACZEGO PEWNYCH RZECZY NIE POWINNO SIĘ ROBIĆ LUB TEGO, ŻE TRZEBA PAMIĘTAĆ, IŻ KAŻDY CZYN NIESIE ZE SOBĄ OKREŚLONE KONSEKWENCJE. MAM OBECNIE WSTRĘT DO MĘŻCZYZN I CHYBA ZOSTANĘ SAMOWYSTARCZALNĄ FEMINISTKĄ. POZA TYM BYŁAM Z MAMĄ U CIOCI HALINY A JAK WRÓCIŁYŚMY, TO MAMA PYTAŁA MNIE CZY NAPRAWDĘ CHCĘ MOJEJ OFIERZE ZROBIĆ KRZYWDĘ ZA POMOCĄ LALKI VOODOO. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE GDYBYM NIE CHCIAŁA, TO BYM JEJ NIE ZAMAWIAŁA. CHCĘ, BO JESTEM BARDZO SFRUSTROWANA A LEPIEJ BĘDZIE JAK WYŻYJĘ SIĘ NA LALCE VOODOO NIŻ BEZPOŚREDNIO NA ŻYWEJ OSOBIE.

piątek, 13 listopada 2009

DZIEŃ 131

ZAMÓWIŁAM DZIŚ SOBIE TAKĄ LALECZKĘ, JEST TO LALKA VOODOO. TA LALKA BĘDZIE NARZĘDZIEM MOJEJ ZEMSTY NA PEWNEJ OSOBIE, KTÓRA DZIŚ MNIE ZRANIŁA, MOIM ZDANIEM BARDZO ŚWIADOMIE. ZACZĘŁO SIĘ OD TEGO, ŻE DWA DNI TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE TA OSOBA GRA W BARDZO POPULARNĄ GRĘ BROWSEROWĄ (PRZEGLĄDARKOWĄ) - ZIELONE IMPERIUM. POLEGA TO NA TYM, ŻE SADZIMY ROŚLINY W SWOIM OGRODZIE, HODUJEMY JE I NIMI HANDLUJEMY ZARABIAJĄC TYM SAMYM NA NOWY OGRÓD I NOWE ROŚLINY. KAŻDY OGRÓD MA SWOJĄ NAZWĘ. JA MIAŁAM OGRÓD O NAZWIE ANGELODORO (TYM, KTÓRZY NIE WIEDZĄ POWIEM, ŻE PRAWIDŁOWO TA NAZWA POWINNA BYĆ ZAPISANA:  ANGELO D'ORO, ZNACZY TO ZŁOTY ANIOŁ LUB ANIOŁ ZE ZŁOTA) BYŁ UMIESZCZONY NA SERWERZE 18, ALE GDY POZNAŁAM NAZWĘ OGRODU TAMTEJ OSOBY, ZLOKALIZOWAŁAM JEJ SERWER I POSTANOWIŁAM SIĘ PRZENIEŚĆ NA TEN SAM SERWER, NA KTÓREJ SWÓJ OGRÓD MA TA OSOBA. 

NIE BYŁO MI BARDZO TRUDNO ZLOKALIZOWAĆ SERWER TEJ OSOBY, BO MOJA MAMA TEŻ MA NA NIM KONTO I TA OSOBA KUPOWAŁA U NIEJ ROŚLINKI. PO TYM JAK ZAŁOŻYŁAM NOWY OGRÓD WYSŁAŁAM TEJ OSOBIE WIADOMOŚĆ, ŻE WIEM KIM JEST I DLATEGO MOGĘ MU SPRZEDAWAĆ ROŚLINKI TANIEJ A TA OSOBA ZAMIAST MI ODPISAĆ, TO MNIE ZABLOKOWAŁA! ŚWINIA! POZA TYM MAM DO TEJ OSOBY ŻAL JESZCZE O INNE RZECZY.

czwartek, 12 listopada 2009

DZIEŃ 130

OD SAMEGO RANA BARDZO BOLI MNIE BRZUCH, W ZWIĄZKU Z TYM NIE BYŁAM NA REHABILITACJI. WYDAJE MI SIĘ, ŻE MAM TE BÓLE Z POWODU NERWÓW. SPOWODOWANE JEST TO TYM, ŻE KAROL PIJE A JA BYM CHCIAŁA ŻEBY TEGO NIE ROBIŁ. BARDZO ZALEŻY MI NA TYM ABY KAROL NIE STOCZYŁ SIĘ NA SAMO DNO, ALE ON TEGO NIE ROZUMIE. KIEDYŚ KTOŚ MI POWIEDZIAŁ, ŻE ABY PIJAK ZROZUMIAŁ ILE STRACIŁ MUSI STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO, GDY TAK SIĘ STANIE BYĆ MOŻE NADEJDZIE MOMENT OTRZEŹWIENIA I WTEDY ZROZUMIE, ŻE W TEN SPOSÓB DOPROWADZI DO SWOJEJ ŚMIERCI. JEST W TYM PEWNA LOGIKA, ALE JA NIE WIEM CZY JA JĄ DOBRZE ROZUMIEM, BO ROZUMIEM TO W TEN SPOSÓB, ŻE GDY KAROL ZNOWU WYPIJĘ, TO MAM MU POWIEDZIEĆ: "CHCESZ TO PIJ" I GDY NIE ZMIENI SWOJEGO POSTĘPOWANIA DAĆ MU DO ZROZUMIENIA, ŻE TO KONIEC NASZEJ ZNAJOMOŚCI. BYĆ MOŻE GDY ODCZUJE BRAK KONTAKTU ZE MNĄ, TO POSTANOWI COŚ ZMIENIĆ.

środa, 11 listopada 2009

DZIEŃ 129

JESTEM ZŁA NA KAROLA. WCZORAJ BYŁ NA URODZINACH KUMPLA I ZNÓW ZA DUŻO WYPIŁ, TO JUŻ CHYBA CZWARTY RAZ W PRZECIĄGU MIESIĄCA. STARAM SIĘ SPOKOJNIE MU TŁUMACZYĆ, ŻE PIJĄC SAM SOBIE ROBI KRZYWDĘ, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ODDALA SIĘ ODE MNIE A Z JEGO SŁÓW WYNIKA, ŻE NADAL MU BARDZO NA MNIE ZALEŻY. CIESZY MNIE TO, ALE Z DRUGIEJ STRONY ZASTANAWIA, BO Z JEDNEJ STRONY KAROL MÓWI, ŻE BARDZO MNIE KOCHA A Z DRUGIEJ UNIKA TEMATU SPOTKANIA. NIE WIEM CZY W TAKIEJ SYTUACJI WARTO WIERZYĆ W JEGO SŁOWA.

wtorek, 10 listopada 2009

DZIEŃ 128

DZIŚ MAM URODZINY. WIĘKSZOŚĆ LUDZI LUBI SWOJE URODZINY. JA ZA NIMI NIE PRZEPADAM, BO W TEN DZIEŃ ZAWSZE UŚWIADAMIAM SOBIE, ŻE KILKU OSÓB BARDZO MI BRAKUJE. NIE WIEM JAK RADZIĆ SOBIE Z TYM UCZUCIEM, ALE Z DRUGIEJ STRONY BARDZO CIESZY MNIE FAKT, ŻE CO ROKU KILKA OSÓB SKŁADA MI ŻYCZENIA, TO BARDZO MIŁE. :)

poniedziałek, 9 listopada 2009

DZIEŃ 127

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z KAROLEM O SPOTKANIU. TAK JAK MÓWIŁAM KAROL BOI SIĘ TEGO SPOTKANIA, JA ZRESZTĄ TEŻ, ALE PO DŁUGIEJ ROZMOWIE NA SPOKOJNIE DOSZLIŚMY DO WNIOSKU, ŻE MOŻE UDA NAM SIĘ SPOTKAĆ W TEN WEEKEND, ALE TO JESZCZE NIC PEWNEGO. CHCIAŁABYM SIĘ Z NIM SPOTKAĆ I MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ NAM SIĘ UDA.

niedziela, 8 listopada 2009

DZIEŃ 126

POGODZIŁAM SIĘ Z KAROLEM I POSTAWIŁAM MU WARUNEK, ŻE JAK MAMY SIĘ PRZYJAŹNIĆ, TO NIE BĘDZIEMY MIEĆ PRZED SOBĄ TAJEMNIC. POTEM ZAPYTAŁAM KAROLA, CO ROBIŁ, GDY SIĘ NIE ODZYWAŁAM, NO I, GDY KAROL POWIEDZIAŁ CO ROBIŁ ZNÓW POJAWIŁ SIĘ POWÓD DO SPRZECZKI I TAKA SPRZECZKA SIĘ WYWIĄZAŁA. NAKRZYCZAŁAM NA NIEGO I TERAZ JEST MI WSTYD. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE ŹLE GO ZROZUMIAŁAM I EMOCJE WZIĘŁY GÓRĘ, ALE NA SZCZĘŚCIE WSZYSTKO SOBIE WYJAŚNILIŚMY I JUŻ JEST DOBRZE.

sobota, 7 listopada 2009

DZIEŃ 125

NUDZI MI SIĘ BEZ ROZMÓW Z KAROLEM. PO RAZ PIERWSZY OD 10 MIESIĘCY WCZORAJ NIE DOSTAŁAM SMS'A NA DOBRANOC A DZIŚ RANO NA DZIEŃ DOBRY I STRASZNIE MI TEGO BRAKUJE. Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE TAKA CISZA TEŻ NAM MOŻE WYJŚĆ NA DOBRE. PO PIERWSZE DLATEGO, ŻE ON ODCZUJE BRAK KONTAKTU ZE MNĄ A PO DRUGIE JA BĘDĘ MIEĆ CZAS ŻEBY UŚWIADOMIĆ SOBIE, CO TAK NAPRAWDĘ DO NIEGO CZUJĘ I CZY CHCIAŁABYM COŚ ZMIENIĆ MIĘDZY NAMI. TO ZNACZY JEŚLI CHODZI O TE ZMIANY, TO AKURAT BARDZO DOBRZE WIEM CO CHCIAŁABYM ZMIENIĆ. CHCIAŁABYM SIĘ Z NIM W KOŃCU SPOTKAĆ, BO OD PEWNEGO CZASU TAKA WIRTUALNA ZNAJOMOŚĆ JUŻ MI NIE WYSTARCZA, CHCIAŁABYM SPOTKAĆ SIĘ Z NIM, ALE KIEDY ZACZYNAM MÓWIĆ O SPOTKANIU, TO ON SIĘ WYCOFUJE. BOI SIĘ I JA TO ROZUMIEM, TO NORMALNE. JA TEŻ SIĘ BOJĘ, ALE JEŚLI SIĘ NIE SPOTKAMY, TO NASZA ZNAJOMOŚĆ W ŻADEN SPOSÓB SIĘ NIE ROZWINIE.

piątek, 6 listopada 2009

DZIEŃ 124

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM, BO JUŻ DRUGI RAZ MNIE OKŁAMAŁ I TO MOIM ZDANIEM W NAJBANALNIEJSZEJ KWESTII JAKA MOŻE BYĆ NA TYM ŚWIECIE. POWIEDZIAŁ MI JAK TAK NAPRAWDĘ SIĘ NAZYWA. NAZYWA SIĘ KAROL JACEK RÓŻEWICZ, Z NERWÓW, ŻE NIE BYŁ ZE MNĄ SZCZERY NA POCZĄTKU ZMUSIŁAM GO DO TEGO ŻEBY PODAŁ MI SWÓJ ADRES. NIE MIAŁ ODWAGI MI ODMÓWIĆ. POZA TYM MUSZĘ GO W JAKIŚ SPOSÓB UKARAĆ, W ZWIĄZKU Z TYM POWIEDZIAŁAM MU, ŻE PRZEZ JAKIŚ CZAS NIE BĘDĘ PISAĆ, BO MUSZĘ WSZYSTKO PRZEMYŚLEĆ I ZASTANOWIĆ SIĘ, CZY BĘDĘ W STANIE PO RAZ KOLEJNY MU ZAUFAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE ROZUMIEM, IŻ KIEDYŚ JEGO DZIEWCZYNA GO ZRANIŁA I TO MOCNO, BO ZDRADZIŁA GO W WALENTYNKI I ŻE TERAZ SIĘ BOI, ALE Z DRUGIEJ STRONY NIE MOŻNA WSZYSTKICH DZIEWCZYN MIERZYĆ JEDNĄ MIARĄ.

czwartek, 5 listopada 2009

DZIEŃ 123

STARAM SIĘ NAMÓWIĆ KAROLA NA SPOTKANIE I NA TO ŻEBY PRZESŁAŁ MI SWOJE ZDJĘCIE. KAROL NIE WIE PO CO MI JEGO ZDJĘCIE I NA RAZIE NIESTETY MU TEGO NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ, ALE CHCĘ MU ZROBIĆ BARDZO FAJNĄ NIESPODZIANKĘ. MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE MU SIĘ PODOBAĆ. CHCIAŁABYM ABY BYŁ SZCZĘŚLIWY.

środa, 4 listopada 2009

DZIEŃ 122

JESTEM DUMNA Z KAROLA, BO CHYBA NAUCZYŁ SIĘ KONTROLOWAĆ SWÓJ POCIĄG DO ALKOHOLU. ZACZNIJMY JEDNAK OD POCZĄTKU. PO POŁUDNIU, KIEDY KAROL BYŁ JESZCZE W PRACY, NAPISAŁAM MU SMS'A: "JAK W PRACY?" ODPISAŁ: "DOBRZE, OPIJAMY MOJE IMIENINY, ALE JA NIE PIJĘ. SZKODA, ŻE TY NIE PAMIĘTAŁAŚ". NAPISAŁAM, ŻE NIE WIEDZIAŁAM, BO PATRZĄC W KALENDARZ NIE ZWRACAM SZCZEGÓLNEJ UWAGI NA TO KTO W DANYM DNIU MA IMIENINY, CHYBA, ŻE JEST TO JAKIŚ CHARAKTERYSTYCZNY DZIEŃ NP. JAKIEŚ ŚWIĘTO, BO WTEDY ŁATWIEJ ZAPAMIĘTAĆ. KAROL NAPISAŁ: "OK.". POTEM ZAPYTAŁAM GO CZY DA MI SWÓJ ADRES ZAMIESZKANIA I CZY MOŻEMY SIĘ SPOTKAĆ W SOBOTĘ. POWIEDZIAŁ, ŻE TERAZ JEGO ADRES NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZEBNY, ALE JA I TAK GO PRZEKONAM ŻEBY MI DAŁ TEN ADRES, BO JESTEM UPARTA A CO DO SPOTKANIA, TO POWIEDZIAŁ, ŻE SPOTKAMY SIĘ JAK DOSTANIE WYPŁATĘ.

wtorek, 3 listopada 2009

DZIEŃ 121

WŁAŚNIE POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM. ON MA DO MNIE PRETENSJĘ, ŻE MAŁO ZE SOBĄ ROZMAWIAMY, ALE MOIM ZDANIEM TO NIEPRAWDA, KAROL PRZESADZA, BO ROZMAWIAMY Z SOBĄ BARDZO DUŻO I PRAWIE CIĄGLE PISZEMY SMS'Y. OSTATNIO PISALIŚMY O DRUGIEJ W NOCY, BO SIĘ PRZEBUDZIŁ, NIE MÓGŁ PONOWNIE ZASNĄĆ, WIĘC POSTANOWIŁ MNIE OBUDZIĆ ŻEBYŚMY POPISALI SMS'Y. OCZYWIŚCIE ZACZĄŁ NIEWINNYM PYTANIEM:

- ŚPISZ?
- NIE, BO MNIE WŁAŚNIE OBUDZIŁEŚ.
- PRZEPRASZAM.
- NIE SZKODZI. CZEMU JESZCZE NIE ŚPISZ?
- OBUDZIŁEM SIĘ I NIE MOGĘ TERAZ ZASNĄĆ.
- AHA. PRZYTUL SIĘ DO PODUSZKI, ZAMKNIJ OCZKA I SPRÓBUJ ZASNĄĆ, BO NIE WSTANIESZ JUTRO DO PRACY.
- MYŚLAŁEM, ŻE POWIESZ, IŻ MAM O TOBIE ŚNIĆ.
- MOŻESZ, TYLKO MI TEN SEN JUTRO OPOWIEDZ.
- OK.

TO TYLKO JEDNA Z KILKU TYSIĘCY ROZMÓW MIĘDZY NAMI, WIĘC MYŚLĘ, ŻE TWIERDZENIE, IŻ ZE SOBĄ NIE ROZMAWIAMY, CZY NIE PISZEMY SMS'ÓW JEST MOCNO PRZESDZONE.

poniedziałek, 2 listopada 2009

DZIEŃ 120

BYŁAM DZIŚ Z MAMĄ U CIOCI HALINY NA KAWIE. TROCHĘ POSIEDZIAŁYŚMY I POGADAŁYŚMY. CIOCIA POCHWALIŁA NAM SIĘ NOWO URZĄDZONĄ KUCHNIĄ. JEST TAM TERAZ O WIELE ŁADNIEJ NIŻ PRZEDTEM, PRZEDE WSZYSTKIM DLATEGO, ŻE TERAZ SĄ TAM ŁADNE I NOWOCZESNE MEBLE. JA LUBIĘ JEŹDZIĆ DO CIOCI HALINY, BO CZUJĘ SIĘ U NIEJ, JAK WE WŁASNYM DOMU. 

DAWNIEJ JAK JESZCZE MÓJ UKOCHANY MIESZKAŁ W SWOIM RODZINNYM DOMU, TO CZĘSTO MÓWIŁA MI, CO U NICH SŁYCHAĆ, BO JEGO MAMA I CIOCIA SĄ DOBRYMI KOLEŻANKAMI. TO WŁAŚNIE OD CIOCI HALINY DWA LATA TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ O JEGO PLANACH WYJAZDU I CO NAJPRAWDOPODOBNIEJ BYŁO POWODEM JEGO WYJAZDU. NAWET PAMIĘTAM DOKŁADNĄ DATĘ, KIEDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM - 06.06.2007 - NIECAŁE TRZY MIESIĄCE PRZED JEGO WYJAZDEM. NAWET TERAZ, MIMO TEGO, ŻE JUŻ MINĘŁY PONAD DWA LATA NADAL UWAŻAM, ŻE TO BYŁ JAK DO TEJ PORY NAJGORSZY DZIEŃ MOJEGO ŻYCIA.

niedziela, 1 listopada 2009

DZIEŃ 119

BYŁAM DZISIAJ NA GROBACH PRAWIE WSZYSTKICH BLISKICH MI LUDZI, KTÓRZY ODESZLI, BO JAK POWSZECHNIE WIADOMO DZIŚ JEST ŚWIĘTO ZMARŁYCH. BYŁAM NA TRZECH CMENTARZACH. NA GROBIE DZIADKA RYŚKA, BABCI ZOSI, DZIADKA LUDWIKA, KUZYNKI EWY, KUZYNA MARIUSZA, WUJKA FRANKA, WUJKA STAŚKA, BABCI LUCYNKI, CIOCI STASI, BABCI MARYSI I TRAGICZNIE ZMARŁEGO DZIADKA JURKA ORAZ WUJKA DANIELA. W NAJBLIŻSZYM CZASIE BĘDĘ MUSIAŁA WYBRAĆ SIĘ NA GRÓB MOJEGO ZNAJOMEGO - KRZYŚKA, KTÓRY ZGINĄŁ DWA LATA TEMU W WYPADKU SAMOCHODOWYM WRACAJĄC Z SANATORIUM. DZIŚ JUŻ NIESTETY NIE ZDĄŻYŁAM ODWIEDZIĆ JEGO GROBU, ALE CAŁY CZAS O NIM PAMIĘTAM. 1 LISTOPADA, TO DLA MNIE TRUDNY DO PRZEŻYCIA DZIEŃ.