sobota, 31 października 2009

DZIEŃ 118

KAROL NAPISAŁ MI PRZED CHWILĄ SMS'A, ŻE JEST NA URODZINACH U KOLEGI I, ŻE PIJĄ TYLKO PIWO. GDYBY MI NIE NAPISAŁ TEGO TERAZ TYLKO NP. JUTRO, TO ZNAJĄC SIEBIE NA PEWNO BYŁABYM NA NIEGO WŚCIEKŁA ZA TO, ŻE W OGÓLE WYPIŁ, WIEDZĄC, ŻE MA TEGO TYPU PROBLEM, ALE ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE BYŁ ZE MNĄ SZCZERY NIE WYZYWAŁAM TYLKO GO POPROSIŁAM ŻEBY NIE PIŁ ZA DUŻO. ZA JAKIŚ CZAS KAROL BĘDZIE MUSIAŁ SIĘ NAUCZYĆ, ŻE JEŚLI CHCE SIĘ NAPIĆ ALKOHOLU, TO TYLKO W SOBOTĘ, BO JUŻ NIEDŁUGO ODBIERZE PRAWO JAZDY. MYŚLĘ, ŻE JEST MĄDRYM FACETEM I NIGDY NIE WSIĄDZIE DO SAMOCHODU PO PIWIE CZY KIELISZKU, GDYBY TO ZROBIŁ JUŻ NIGDY BYM SIĘ DO NIEGO NIE ODEZWAŁA.

piątek, 30 października 2009

DZIEŃ 117

POGODZILIŚMY SIĘ Z KAROLEM A WŁAŚCIWIE, TO TYLKO NA SPOKOJNIE POROZMAWIALIŚMY. OSTATNIO KAROL PIŁ, WIĘC UNIKAŁAM KONTAKTU Z NIM, BO WYSTARCZY, ŻE MÓJ OJCIEC JEST ALKOHOLIKIEM, ZNAJOMYCH - ALKOHOLIKÓW MIEĆ NIE MUSZĘ I NIE CHCĘ. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE POSTARA SIĘ NIE PIĆ. NIE WIEM CZY MAM MU WIERZYĆ I SIĘ TYM WSZYSTKIM PRZEJMOWAĆ, CZY NIE, BO JAKBY NIE PATRZEĆ, TO KAROL JEST DLA MNIE TYLKO ZNAJOMYM Z SMS'OWEGO CZATU, KTÓRY MA PRAWO SAM DECYDOWAĆ O SWOIM ŻYCIU I JA NIE MOGĘ MU NIC NARZUCIĆ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY PRZEZ TE 9 MIESIĘCY CODZIENNYCH SMS'ÓW BARDZO GO POLUBIŁAM. WIEM, ŻE NIE JEST ZŁYM CHŁOPAKIEM I NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁABYM ŻEBY TEN NAŁÓG ZNISZCZYŁ MU ŻYCIE. STARAM SIĘ GO PRZEKONAĆ DO BEZPŁATNEJ TERAPII ANTYALKOHOLOWEJ, BO W KOŃCU JESTEM OSOBĄ, KTÓRĄ JAK SAM MÓWI, KOCHA, CZYLI TEORETYCZNIE MAM NA NIEGO JAKIŚ WPŁYW. NIESTETY, DO TEJ PORY NIE UDAŁO MI SIĘ GO NA TAKĄ TERAPIĘ NAMÓWIĆ, ALE NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE NORMALNIE ZE SOBĄ ROZMAWIAMY.

czwartek, 29 października 2009

DZIEŃ 116

MOJE SIOSTRY PRZYPROWADZIŁY DZISIAJ DO DOMU SWOICH  CHŁOPAKÓW. MOJA MAMA JEST NIMI ZACHWYCONA, BYĆ MOŻE DLATEGO, ŻE NIE SŁYSZAŁA JAK SIĘ WYRAŻAJĄ. JEŚLI CHODZI O MOJE ZDANIE NA ICH TEMAT, TO WCALE MI SIĘ NIE PODOBAJĄ, ALE MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII NIE JEST WAŻNE, BO TO NIE JA SOBIE BĘDĘ Z NIMI ŻYCIE UKŁADAĆ. MAMIE TEŻ NIE POWIEDZIAŁAM, CO SĄDZĘ NA ICH TEMAT, BO JAK JEJ POWIEM, ŻE CZĘSTO UŻYWAJĄ PRZEKLEŃSTW ITD., TO ONA POTEM BĘDZIE SIĘ CZEPIAĆ MOJEGO UKOCHANEGO. ZNAJĄC TEŻ CHARAKTER I NASTAWIENIE MOJEJ MAMY DO MOJEGO UKOCHANEGO WIEM, ŻE NAWET GDYBYŚMY BYLI RAZEM, TO BY GO NIE POCHWALIŁA, BO ON NIE PRACUJE FIZYCZNIE TYLKO BARDZIEJ ARTYSTYCZNIE I MAMA UWAŻA, ŻE TO NIE PRACA.

środa, 28 października 2009

DZIEŃ 115

STWORZYŁAM DZIŚ PROJEKT MOJEJ FOTO - KSIĄŻKI. CHCIAŁAM JĄ SOBIE ZAMÓWIĆ W RAMACH PREZENTU NA 19 URODZINY. NIESTETY, NA RAZIE NIE MOGĘ TEGO ZROBIĆ, BO MNIE PO PROSTU NA NIĄ NIE STAĆ. KOSZT FOTO - KSIĄŻKI, KTÓRA MA 35 STRON ŁĄCZNIE Z OKŁADKĄ I JEST OPRAWIONA W ECO-SKÓRĘ, KOSZTUJE RAZEM Z KOSZTAMI WYSYŁKI 239 ZŁOTYCH. NA RAZIE NIE MAM TYLE KASY, ALE JAK TYLKO BĘDĘ MIEĆ TĄ KASĘ, TO JĄ SOBIE ZAMÓWIĘ.

wtorek, 27 października 2009

DZIEŃ 114

DZIŚ NA REHABILITACJI ZALICZYŁAM UPADEK NA TORZE, A WŁAŚCIWIE TO TYLKO POTKNIĘCIE, BO MI ZJECHAŁA RĘKA Z BARIERKI. NA SZCZĘŚCIE PANI AGNIESZKA MNIE ZŁAPAŁA. POTEM PRZEZ CHWILĘ BAŁAM SIĘ ZROBIĆ NASTĘPNY KROK, ALE JAKOŚ DAŁAM RADĘ. PODOBA MI SIĘ CHODZENIE NA TORZE, CHOĆ JEST TO DLA MNIE BARDZO TRUDNE I MĘCZĄCE ĆWICZENIE. MUSZĘ WTEDY UWAŻAĆ ŻEBY NIE STRACIĆ RÓWNOWAGI, BO JA MAM PROBLEMY Z BŁĘDNIKIEM, KTÓRY ODPOWIADA ZA RÓWNOWAGĘ

poniedziałek, 26 października 2009

DZIEŃ 113

KIEPSKO SIĘ DZIŚ CZUJĘ, JEST MI SMUTNO I JESTEM OSŁABIONA, BYĆ MOŻE TO PRZEZ POGODĘ, A MOŻE PRZEZ COŚ INNEGO, NIE WIEM. POZA TYM ROZMAWIAŁAM DZISIAJ Z MAMĄ O MOICH ZBLIŻAJĄCYCH SIĘ URODZINACH. MAMA POWIEDZIAŁA, ŻE CIOCIA AGNIESZKA UPIECZE MI TORT. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE CHCĘ TORTU. DLA MNIE DZIEŃ URODZIN, TO TAKI SAM DZIEŃ JAK KAŻDY INNY. NIEKTÓRZY LUBIĄ W TEN DZIEŃ DOSTAWAĆ PREZENTY, JA TEŻ, ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE WYMARZONY PREZENT MOŻE MI DAĆ TYLKO LOS, BO MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ.

niedziela, 25 października 2009

DZIEŃ 112

BYŁYŚMY Z MAMA NA TYM POGRZEBIE. UKOCHANEGO WIDZIAŁAM TYLKO PRZEZ UŁAMEK SEKUNDY, JAK PRZECHODZIŁ KOŁO MNIE, ALE NAWET TAK KRÓTKIE SPOTKANIE ROZWALIŁO MNIE WEWNĘTRZNIE. JEŚLI CHODZI NATOMIAST O NIEGO, TO JAK ZWYKLE NAWET MNIE NIE ZAUWAŻYŁ, JA ZA TO ZAUWAŻYŁAM, ŻE BYŁ BARDZO BLADY. TERAZ JEST JUŻ NOC, ON PEWNIE WRÓCIŁ JUŻ DO SIEBIE, BO JUTRO MUSI IŚĆ DO PRACY. TĘSKNIĘ ZA NIM... WIEDZIAŁAM, ŻE TAK BĘDZIE JAK GO ZOBACZĘ...

sobota, 24 października 2009

DZIEŃ 111

DZISIAJ ROZMAWIAŁAM Z MAMĄ O TYM JUTRZEJSZYM POGRZEBIE. MAMA ZASTANAWIA SIĘ CZY NIE LEPIEJ BY BYŁO IŚĆ TYLKO DO KAPLICY. JA POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE DO KAPLICY NIE PÓJDĘ A JAK PÓJDĘ, TO NIE WEJDĘ, NAWET Z SAMOCHODU NIE WYSIĄDĘ, BO JA SIĘ BOJĘ UMARŁYCH. NAWET JAK MÓJ DZIADEK ZMARŁ SIEDEM LAT TEMU, TO NIE WCHODZIŁAM DO POKOJU, W KTÓRYM LEŻAŁ. JEŚLI CHODZI O MNIE, TO BOJĘ SIĘ IŚĆ NA TEN POGRZEB I ZOBACZYĆ, ŻE MÓJ UKOCHANY JEST SMUTNY, ALE MAMA POWIEDZIAŁA ŻEBYŚMY SZŁY. MOŻE FAKTYCZNIE MOJA OBECNOŚĆ W JAKIŚ SPOSÓB MU POMOŻE.

piątek, 23 października 2009

DZIEŃ 110

POWIEM WAM COŚ W CO SAMA NIE WIERZĘ, BYŁAM DZISIAJ, JAK KAŻDEGO DNIA, NA REHABILITACJI I CHODZIŁAM NA TORZE, TEN TOR, TO PIERWSZY KROK DO CHODZENIA O KULACH. WYJĄTKOWO DOBRZE MI SZŁO. BARDZO MNIE TO CIESZY, BO OSTATNIO MI NIE WYCHODZIŁO I POMAŁU ZACZĘŁAM TRACIĆ NADZIEJĘ, ŻE KIEDYKOLWIEK UDA MI SIĘ TEN TOR PRZEJŚĆ PRAWIDŁOWO, ALE TERAZ ZNOWU WIEM, ŻE PRAKTYKA CZYNI MISTRZA. CHCIAŁABYM TROCHĘ PRZYSPIESZYĆ TĄ NAUKĘ CHODZENIA O KULACH, ALE TO NIEMOŻLIWE, BO NA WSZYSTKO POTRZEBNY JEST CZAS. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ O ŚMIERCI SIOSTRY MOJEGO KOLEGI Z KLASY (CHODZILIŚMY RAZEM DO PODSTAWÓWKI) I RÓWNOCZEŚNIE KUZYNKI MOJEGO UKOCHANEGO. MOJA MAMA PYTAŁA MNIE CZY PÓJDZIEMY NA POGRZEB. POWIEDZIAŁAM, ŻE PÓJDZIEMY, CHOĆ NIE JESTEM PEWNA CZY TEGO CHCĘ. PRZEDE WSZYSTKIM BOJĘ SIĘ ZOBACZYĆ Z MOIM UKOCHANYM... BOJĘ SIĘ, ŻE BĘDZIE SMUTNY A JA NIE BĘDĘ MOGŁA GO NAWET PRZYTULIĆ...

czwartek, 22 października 2009

DZIEŃ 109

BYŁAM DZIŚ W CAFE SKRZYNKA NA KONCERCIE ROBA I HANI I BYŁO NAPRAWDĘ EKSTRA. W PORÓWNANIU Z KONCERTEM Z DNIA 29.09.2009 DOSTARCZYŁ SŁUCHACZOM WIĘKSZYCH EMOCJI ZE WZGLĘDU NA CIEKAWSZE BRZMIENIE, KTÓRE ZAWDZIĘCZAMY GRZEŚKOWI RURAŃSKIEMU GRAJĄCEMU NA BONGOSACH I "PRZESZKADZAJKACH", MOCNEMU GŁOSOWI HANI I DELIKATNIEJSZYM NIŻ POPRZEDNIO DŹWIĘKOM GITARY, KTÓRE ZAWDZIĘCZAMY ROBERTOWI MADZIARZOWI, WSZYSTKO TO TWORZYŁO NIESAMOWITĄ ATMOSFERĘ. NA KONCERCIE SŁUCHACZE USŁYSZELI UTWORY Z REPERTUARU M.IN: SEALA, STINGA, ELVISA PRESLEYA, ERICA CLAPTONA, SHERYL CROCOU. PODCZAS KONCERTU ODBYŁA SIĘ TAKŻE PREMIERA PIOSENKI Z REPERTUARU ROBA I HANI.

środa, 21 października 2009

DZIEŃ 108

DOSTAŁAM ZAPROSZENIE OD ROBERTA MADZIARZA NA JUTRZEJSZY KONCERT: "HANIA I ROB AKUSTYCZNIE", KTÓRY ODBĘDZIE SIĘ W CAFE SKRZYNKA W CZĘSTOCHOWIE O 19:00. RAZEM Z ROBERTEM I HANIĄ ZAGRA KOLEGA ROBERTA - GRZESIEK RURAŃSKI. NIE WIEM CZY UDA MI SIĘ POJAWIĆ NA TYM KONCERCIE, ALE BARDZO BYM CHCIAŁA NA NIM BYĆ, BO WRZEŚNIOWY BYŁ NAPRAWDĘ SUPER.

wtorek, 20 października 2009

DZIEŃ 107

PRAWIE W OGÓLE NIE ROZMAWIAM Z KAROLEM, WSZYSTKO PRZEZ TO JEGO PICIE. JA NAJCHĘTNIEJ BYM Z NIM O TYM POROZMAWIAŁA, CHCIAŁABYM TEŻ Z NIM POGADAĆ O TERAPII ANTYALKOHOLOWEJ, BO LEPIEJ JEST SIĘ LECZYĆ W POCZĄTKOWYM STADIUM NAŁOGU NIŻ PÓŹNIEJ, ALE KAROL TWIERDZI, ŻE NIE MA PROBLEMU Z PICIEM. W OGÓLE OBOJE OMIJAMY TEN TEMAT Z DALEKA, JAKBY GO NIE BYŁO, CO POWODUJE, ŻE OSTATNIO RELACJE MIĘDZY NAMI BARDZO SIĘ OCHŁODZIŁY.

poniedziałek, 19 października 2009

DZIEŃ 106

JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO SIĘ DOWIEDZIAŁAM, ŻE PANI AGNIESZKA PAMIĘTA KIEDY MAM URODZINY, TO BARDZO MIŁE Z JEJ STRONY, BO NIESTETY, NIE WIELU MOICH ZNAJOMYCH PAMIĘTA O MOIM OSOBISTYM ŚWIĘCIE. JA NIE MAM PROBLEMÓW Z ZAPAMIĘTYWANIEM DAT I PAMIĘTAM O URODZINACH PRAWIE WSZYSTKICH BLISKICH MI OSÓB. SZCZEGÓLNIE PAMIĘTAM O URODZINACH JEDNEJ OSOBY, ALE NIESTETY, TO NIC DLA NIEJ NIE ZNACZY. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ KIM JEST TEN TAJEMNICZY NIEZNAJOMY. NAZYWA SIĘ SŁAWEK, MA 37 LAT I MÓJ NUMER TELEFONU WZIĄŁ Z NASZEJ KLASY. 

UDAŁO MI SIĘ TAKŻE SKONTAKTOWAĆ Z PANEM GRZEGORZEM DYCHTO - TERAPEUTĄ, Z KTÓRYM KIEDYŚ MIELIŚMY W LICEUM WYKŁAD NA TEMAT UZALEŻNIEŃ I FOBII. ROZMAWIAŁAM Z NIM O KAROLU. PO PROSTU ZAPYTAŁAM JAK MOŻNA NAMÓWIĆ KOGOŚ, KTO JEST WE WCZESNYM STADIUM ALKOHOLIZMU NA TERAPIĘ. PAN GRZEGORZ POWIEDZIAŁ, ŻE NAJLEPIEJ BY BYŁO, GDYBY TA OSOBA SAMA CHCIAŁA PRZYJŚĆ NA TERAPIĘ. MUSZĘ JUTRO NA SPOKOJNIE POGADAĆ O TYM WSZYSTKIM Z KAROLEM. MARTWIĘ SIĘ O NIEGO, BO PO POŁUDNIU NAPISAŁ MI SMS'A, ŻE ŹLE SIĘ CZUJE, ZAPYTAŁAM WIĘC, CZY COŚ GO BOLI. POWIEDZIAŁ, ŻE NIE. WYDAŁO MI SIĘ TO DZIWNE I CHCIAŁAM SIĘ DOWIEDZIEĆ O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI, ALE NIE CHCIAŁ MI POWIEDZIEĆ. TERAZ NATOMIAST NIE ODPOWIADA NA MOJE SMS'Y A TO ZNACZY, ŻE ALBO STAŁO SIĘ COŚ O CZYM NIE CHCE MI POWIEDZIEĆ ALBO KOLEDZY ZNÓW WYCIĄGNĘLI GO DO BARU I PIJĄ. SŁÓW MI JUŻ BRAKUJE.

niedziela, 18 października 2009

DZIEŃ 105

W NOCY KTOŚ PUŚCIŁ MI SYGNAŁ NA KOMÓRKĘ. NIE WIEM KTO TO, BO NIE ZNAM TEGO NUMERU A GDY WYSŁAŁAM SMS'A Z PYTANIEM: KIM JESTEŚ? ODPISAŁ TYLKO: "TAJEMNICZYM NIEZNAJOMYM". PRÓBOWAŁAM OD TEJ OSOBY WYCIĄGNĄĆ PODSTAWOWĄ INFORMACJĘ, CZYLI JAK SIĘ NAZYWA, ALE NIESTETY MI SIĘ NIE UDAŁO. PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁAM, ŻE TO MÓJ UKOCHANY, ALE TO NIEMOŻLIWE, BO ON NA STO PROCENT MA NUMER ZASTRZEŻONY I Z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI NA PEWNO NIE PUŚCIŁBY MI SYGNAŁU. POZA TYM PRAWIE NIE ROZMAWIAM Z KAROLEM A JEŻELI JUŻ ROZMAWIAMY, TO NASZE ROZMOWY WYGLĄDAJĄ MNIEJ WIĘCEJ TAK:

KAROL: "CO ROBISZ?"
JA: "NIC".
KAROL: "AHA".

ZBYT SZCZEGÓŁOWE TO TE ROZMOWY NIE SĄ, ALE CO PORADZIĆ. JA DWA LATA TEMU OBIECAŁAM SOBIE, ŻE NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDĘ JUŻ SIĘ STARAĆ O WZGLĘDY ŻADNEGO MĘŻCZYZNY I TEGO SIĘ TRZYMAM, WIĘC CAŁA RESZTA ZALEŻY OD KAROLA.

sobota, 17 października 2009

DZIEŃ 104

KAROL PIJE, STRASZNIE MNIE TO DENERWUJE. STARAŁAM SIĘ Z NIM O TYM POROZMAWIAĆ, ALE SZYBKO SIĘ PODDAŁAM, BO TO JAK RZUCANIE GROCHEM O ŚCIANĘ. NIE BĘDĘ SIĘ STARAĆ MU POMÓC, JEŻELI ON SAM NIE BĘDZIE TEGO CHCIAŁ A JEŚLI NIE BĘDZIE CHCIAŁ, TO NASZA ZNAJOMOŚĆ SIĘ ROZPADNIE, BO JA NIE TOLERUJĘ PICIA I PRZESZKADZA MI NAWET ŚWIADOMOŚĆ ALKOHOLIZMU. KAROL MÓWI, ŻE MNIE KOCHA I JA NAPRAWDĘ TO DOCENIAM, ALE JEŻELI BĘDZIE TAK JAK TERAZ, TO NIE BĘDZIE TO DLA MNIE WAŻNE. MYŚLAŁAM O SPOTKANIU SIĘ Z NIM, ALE TERAZ NIE MAM NA TO NAJMNIEJSZEJ OCHOTY, BO BOJĘ SIĘ, ŻE PO TYM SPOTKANIU MÓGŁBY SIĘ STAĆ DLA MNIE KIMŚ WAŻNYM, KIMŚ KOGO MOGŁABYM POKOCHAĆ A JA NIE ZAMIERZAM MIEĆ PARTNERA ALKOHOLIKA I TAKIEGO ŻYCIA JAK MOJA MAMA DO 1997 ROKU.

piątek, 16 października 2009

DZIEŃ 103

MIAŁAM DZISIAJ BARDZO FAJNE ĆWICZENIA ROZLUŹNIAJĄCE, KTÓRE NIE WYMAGAŁY ODE MNIE SPECJALNEGO WYSIŁKU, WIĘC NIC PRAKTYCZNIE MNIE NIE BOLI. MIMO TO JEDNAK NIE CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ, BO POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM O TO, ŻE PIJE. ON NIE JEST MOIM CHŁOPAKIEM, ALE PRZESZKADZA MI TO, ŻE PIJE, BO ZDAJE SOBIE SPRAWĘ JAKI TO WYNISZCZAJĄCY NAŁÓG. Z DRUGIEJ STRONY MOŻE TEŻ PRZESADZAM, BO W SUMIE KAŻDY MA PRAWO ROBIĆ CO CHCE.

czwartek, 15 października 2009

DZIEŃ 102

video
KUPIŁAM SOBIE DZISIAJ SUPER FILM NA DVD - "KOD DA VINCI". TEN FILM JEST TROCHĘ SPRZECZNY Z NASZĄ WIARĄ, BO MÓWI O TYM, ŻE JEZUS CHRYSTUS MIAŁ ŻONĘ, KTÓRĄ PODOBNO BYŁA MARIA MAGDALENA. LEONARDO DA VINCI NAMALOWAŁ MARIĘ MAGDALENĘ NA OBRAZIE: "OSTATNIA WIECZERZA" PO LEWEJ STRONIE JEZUSA. DA VINCI TWIERDZIŁ TEŻ, ŻE JEZUS I MARIA MAGDALENA MIELI CÓRKĘ - SARĘ. 

WIĘKSZOŚĆ LUDZI PEWNIE W TO NIE WIERZY, ALE JEŚLI CHODZI O MOJE ZDANIE W TEJ SPRAWIE, TO CHCIAŁABYM ŻEBY SIĘ OKAZAŁO, ŻE JEZUS BARDZIEJ BYŁ CZŁOWIEKIEM I ŻYŁ NORMALNIE, NIŻ BOGIEM I ŻYŁ JAK ŚWIĘTY. POZA TYM ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM O RAFALE, BO RAFAŁ ZNOWU CHCIAŁ ODE MNIE MOJE NAGIE FOTKI. OCZYWIŚCIE KAROL NATYCHMIAST BYŁ ZAZDROSNY I NAGLE ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ DLACZEGO TAK JEST. ZAPYTAŁAM GO CZY KIEDYŚ ZDRADZIŁA GO DZIEWCZYNA I CZY DLATEGO MI NIE UFA. POWIEDZIAŁ, ŻE TAK I ŻE JUŻ NIE ZAUFA ŻADNEJ DZIEWCZYNIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE MI MOŻE UFAĆ, JA GO NIE ZDRADZĘ, BO NIE JESTEŚMY RAZEM.

środa, 14 października 2009

DZIEŃ 101

MIAŁAM DZISIAJ REHABILITACJĘ I TROCHĘ BOLĄ MNIE MIĘŚNIE. PAMIĘTAM, ŻE KRZYSIEK KRĘCIWILK ZAWSZE MÓWIŁ, ŻE POWINNAM PIĆ SOK POMIDOROWY, KTÓRY JEST BARDZO DOBRY NA PRZYROST MASY MIĘŚNIOWEJ I BÓLE MIĘŚNI, ALE JA NIESTETY NIE CIERPIĘ POMIDORÓW. W ZWIĄZKU Z TYM MUSZĘ TROCHĘ POCIERPIEĆ, ALE I TAK NIE JEST NAJGORZEJ. WSZYSCY REHABILITANCI I PRACOWNICY OŚRODKA MI KIBICUJĄ, NIE MÓWIĄC JUŻ O ZNAJOMYCH, PRZYJACIOŁACH I RODZINIE. 

POZA TYM ĆWICZYŁAM DZIŚ W KOSZULCE ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO I JAK CHWILĘ BYŁYŚMY Z MAMĄ SAME W GABINECIE, TO ZASTANAWIAŁYŚMY SIĘ, CO BY BYŁO, GDYBY JEGO MAMA ZOBACZYŁA MNIE W TEJ KOSZULCE. ONA CZĘSTO BYWA W OŚRODKU, BO PRACUJE W APTECE OBOK I CZASEM TEŻ PRZYCHODZI NA ZABIEGI, BO MA PROBLEMY Z KRĘGOSŁUPEM. POWIEDZIAŁAM MAMIE, ŻE GDYBY JEGO MAMA ZAPYTAŁA MNIE DLACZEGO MAM NA KOSZULCE ZDJĘCIE JEJ SYNA, TO POWIEDZIAŁABYM JEJ PRAWDĘ, CZYLI, ŻE KOCHAM JEJ SYNA.

wtorek, 13 października 2009

DZIEŃ 100

CZUJĘ SIĘ DZIWNIE, BO JAK WYCHODZIŁAM Z REHABILITACJI, TO WIDZIAŁAM MOJĄ "TEŚCIOWĄ", JAK WSIADAŁA DO SAMOCHODU, BO WŁAŚNIE SKOŃCZYŁA PRACĘ. JAK WSIADŁA DO SAMOCHODU, TO MNIE ZAUWAŻYŁA I SPOJRZAŁA NA MNIE TAKIM DZIWNYM WZROKIEM. CIEKAWE, CZY JEST MOŻLIWE, ŻEBY WIEDZIAŁA O TYM CO CZUJĘ DO JEJ SYNA?

poniedziałek, 12 października 2009

DZIEŃ 99

JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO DOSTAŁAM OD RAFAŁA SMS'A: "PRZEPRASZAM ZA WCZORAJ". ODPISAŁAM: "NIE SZKODZI. NIE BĘDZIE MNIE NA GG, BO MÓJ KOMPUTER JEST W NAPRAWIE". OCZYWIŚCIE JEST TO PRAWDA, MÓJ KOMPUTER JEST W NAPRAWIE, BO URWAŁ MI SIĘ ALT. Z JEDNEJ STRONY JESTEM ZŁA, ŻE MUSZĘ NA CHWILĘ POŻYCZAĆ KOMPUTER OD WUJKA, ALE Z DRUGIEJ STRONY CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ POPSUŁ, BO NIE CHCĘ PISAĆ Z RAFAŁEM.

niedziela, 11 października 2009

DZIEŃ 98

PISAŁAM Z RAFAŁEM, CHYBA SIĘ POMYLIŁAM W STOSUNKU CO DO NIEGO, NIE JEST FAJNY, PRÓBOWAŁ MNIE NAMÓWIĆ NA WYSŁANIE MU MOICH NAGICH ZDJĘĆ, ALE NIE ZGODZIŁAM SIĘ, BO PO PIERWSZE NIE MAM TAKICH ZDJĘĆ A PO DRUGIE NAWET GDYBYM MIAŁA TO NIKOMU BYM ICH NIE POKAZAŁA. BOŻE, DLACZEGO PRAWIE WSZYSCY FACECI MAJĄ OBSESJĘ NA PUNKCIE SEKSU? PRZECIEŻ TO CHORE! CO DO RAFAŁA, TO NIE ZAMIERZAM JUŻ Z NIM WIĘCEJ PISAĆ.

sobota, 10 października 2009

DZIEŃ 97

RANO ROBERT PRZESŁAŁ MI TEN KOD DOŁADOWUJĄCY, PRAKTYCZNIE NATYCHMIAST WYSŁAŁAM GO KAROLOWI. KAROL NA POCZĄTKU NIE WIEDZIAŁ, CZY POWINIEN PRZYJĄĆ TAKI PREZENT, ALE POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE MA WYJŚCIA, BO JA NIE ZAMIERZAM STRACIĆ Z NIM KONTAKTU. POTEM MI NAPISAŁ, ŻE CIESZY GO FAKT, IŻ MOŻE NA MNIE POLEGAĆ. JA TEŻ BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE GO ZNAM I ŻE PISZE DO MNIE CODZIENNIE, BO JUŻ OD PIĘCIU LAT NIKT MI NIE MÓWI, ŻE MU NA MNIE ZALEŻY A MI TERAZ WŁAŚNIE TEGO TYPU SŁOWA SĄ POTRZEBNE. POZA TYM WIECZOREM NA GADU - GADU NAPISAŁ DO MNIE CHŁOPAK, NAZYWA SIĘ RAFAŁ I MIESZKA W TEJ SAMEJ MIEJSCOWOŚCI CO JA. WYDAJE SIĘ FAJNY, ALE OCENIĘ GO DOPIERO WTEDY, GDY GO LEPIEJ POZNAM.

piątek, 9 października 2009

DZIEŃ 96

BYŁAM NA DZIAŁCE. JAK ZAWSZE BYŁO FAJNIE. PO POŁUDNIU DOSTAŁAM OD KAROLA SMS'A: "JEST MI ŹLE", GDY GO ZAPYTAŁAM CO SIĘ STAŁO, ODPOWIEDZIAŁ, ŻE NIE DOSTAŁ DZIŚ WYPŁATY, NAJPRAWDOPODOBNIEJ DLATEGO, ŻE NIE DOŁADOWAŁ SŁUŻBOWEGO TELEFONU, BO NIE MIAŁ KASY NA KARTĘ. TO BEZNADZIEJNE, BO TAKIE RZECZY POWINIEN POKRYWAĆ BUDŻET ZAKŁADU PRACY. JA NIE MAM TERAZ PIENIĘDZY, ALE POSTARAM SIĘ OD KOGOŚ POŻYCZYĆ I KUPIĘ MU TĄ KARTĘ. KAROL OCZYWIŚCIE NIE CHCE ŻEBYM TO ZROBIŁA, BO JUŻ RAZ DOŁADOWAŁAM MU PRYWATNY TELEFON, ALE CHCĘ MU POMÓC, BO W KOŃCU PISZEMY Z SOBĄ KAŻDEGO DNIA. 

ROZMAWIAŁAM O TYCH PROBLEMACH KAROLA W PRACY Z MOIM KOLEGĄ ROBERTEM KIELAREM. ROBERT POWIEDZIAŁ, ŻE JUTRO PRZEŚLE MI KOD DOŁADOWUJĄCY DO SIECI PLUS ŻEBYM GO MOGŁA PRZESŁAĆ KAROLOWI. OBIECAŁAM ROBERTOWI, ŻE ZA TYDZIEŃ, JAK TYLKO DOSTANĘ KASĘ, DOŁADUJĘ MU KONTO ZA TAKĄ SAMĄ SUMĘ. DOBRZE, ŻE ROBERT KUPI TĄ KARTĘ, BO INACZEJ KAROL BY MUSIAŁ SWÓJ PRYWATNY TELEFON ZOSTAWIĆ W PRACY I NIE WIADOMO JAK DŁUGO NIE MIELIBYŚMY Z SOBĄ KONTAKTU.

czwartek, 8 października 2009

DZIEŃ 95

JESTEM PADNIĘTA, BO MIAŁAM DZIŚ DWIE GODZINY REHABILITACJI, ALE ZA TO JUTRO MAM WOLNE, BO MOJA REHABILITANTKA JEDZIE NA SZKOLENIE. POZA TYM MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, BO MA PROBLEMY W PRACY I JEŚLI TAK DALEJ PÓJDZIE, TO MOŻE JĄ STRACIĆ. CHCIAŁABYM MU JAKOŚ POMÓC, ALE CHYBA NIE BARDZO WIEM JAK, MOGĘ TYLKO WSPIERAĆ GO PSYCHICZNIE I NAPRAWDĘ STARAM SIĘ TO ROBIĆ, ALE MIMO WSZYSTKO NIE JEST NAJLEPIEJ. CZASEM NAWET SIĘ TO NA MNIE ODBIJA, ALE STARAM SIĘ TO JAKOŚ WYTRZYMAĆ, BO TO PRZEJŚCIOWE.

środa, 7 października 2009

DZIEŃ 94

UDAŁO MI SIĘ DZIŚ SKONTAKTOWAĆ Z PANIĄ EWĄ BŁASZCZYK, KTÓRA PODAŁA MI ADRES STRONY KLINIKI NEURO - VITA ORAZ WSZYSTKIE TELEFONY KONTAKTOWE, NAPISAŁA TAKŻE, ŻE MUSZĘ DO KLINIKI WYSŁAĆ KRÓTKI OPIS CHOROBY W JĘZYKU ROSYJSKIM LUB ANGIELSKIM. JUŻ WYSŁAŁAM GO DO PRZETŁUMACZENIA MOJEJ NAUCZYCIELCE ANGIELSKIEGO Z LICEUM. KIEDY PANI OLA MI TEN OPIS CHOROBY PRZETŁUMACZY, TO WYŚLĘ GO DO KLINIKI I WTEDY ZOBACZYMY CO DALEJ. NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ O PIENIĄDZE, BO TO JEDNAK TRZY LUB CZTERY TYSIĄCE DOLARÓW PRZEZ DWA LUB TRZY LATA LECZENIA, CO TRZY MIESIĄCE. ZOBACZYMY JAK TO BĘDZIE...

wtorek, 6 października 2009

DZIEŃ 93

DOWIEDZIAŁAM SIĘ DZIŚ, ŻE AMERYKANIE WŁAŚNIE ZAKOŃCZYLI PRÓBY PRZESZCZEPU RDZENIA KRĘGOWEGO U SZCZURÓW Z POZYTYWNYM SKUTKIEM. ZNALAZŁAM TEŻ INFORMACJE O KLINICE ODTWÓRCZEJ I INTERWENCYJNEJ NEUROLOGII I TERAPII W MOSKWIE, GDZIE TEŻ DOKONUJE SIĘ TYCH ZABIEGÓW. KLINIKA NAZYWA SIĘ NEURO - VITA. PRÓBOWAŁAM ZNALEŹĆ ADRES TEJ KLINIKI LUB KONTAKT Z PROFESOREM A. S. BRIUCHOWIECKIM, NIESTETY MI SIĘ NIE UDAŁO. POSTANOWIŁAM JEDNAK SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z PANIĄ EWĄ BŁASZCZYK - AKTORKĄ, KTÓRA BYŁA W TEJ KLINICE ZE SWOJĄ CHORĄ CÓRKĄ - OLĄ. MAM NADZIEJĘ, ŻE PANI EWA POMOŻE MI ZDOBYĆ ADRES TEJ KLINIKI. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY OBAWIAM SIĘ, ŻE NIE UZYSKAM POMOCY OD FUNDACJI AKOGO?, BO JUŻ DAWNO SKOŃCZYŁAM 18 LAT, A TA FUNDACJA POMAGA TYLKO DZIECIOM, ALE JAKBY NIE PATRZYĆ, TO CHODZI TYLKO O ADRES TEJ KLINIKI, EWENTUALNIE O TELEFON DO TEJ PLACÓWKI. JA NAPRAWDĘ NIE WIEM W JAKI SPOSÓB SIĘ Z NIMI SKONTAKTOWAĆ A CHCIAŁABYM CHOCIAŻ MIEĆ KOMPLETNY OBRAZ LECZENIA KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI. OPRÓCZ TEGO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, GDYŻ NIE MA KASY ABY DOŁADOWAĆ SOBIE FIRMOWY TELEFON I NIE POKAZUJE SIĘ W PRACY. JAK TAK DALEJ PÓJDZIE, TO GO WYRZUCĄ.

poniedziałek, 5 października 2009

DZIEŃ 92

KAROL Z SAMEGO RANA NAPISAŁ MI SMS'A: "MIŁEGO DNIA". PRZYWITAŁAM SIĘ Z NIM, POTEM SIĘ UBRAŁAM, ZJADŁAM ŚNIADANIE I SZYBKO NA REHABILITACJĘ. DZIŚ NA REHABILITACJI JEDNO ĆWICZENIE TROCHĘ MNIE ZABOLAŁO, ALE DAŁO SIĘ WYTRZYMAĆ. JAK TYLKO WYSZŁAM Z GABINETU, TO ZARAZ NAPISAŁAM DO KAROLA SMS'A Z RELACJĄ JAK BYŁO. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE CIESZY SIĘ, ŻE MI SIĘ REHABILITACJA PODOBA I ŻE TRZYMA ZA MNIE KCIUKI. POZA TYM PO POŁUDNIU MUSIAŁAM TROCHĘ POCIESZYĆ KAROLA, BO ZGŁOSIŁ SIĘ DO JAKIEGOŚ KONKURSU AUDIOTELE ZORGANIZOWANEGO PRZEZ SIEĆ TELEFONII KOMÓRKOWEJ PLUS I NIESTETY NIE UDAŁO MU SIĘ WYGRAĆ KARTY DOŁADOWUJĄCEJ. 

POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JEŚLI BARDZO MU NA TEJ KARCIE ZALEŻY, TO MU DOŁADUJĘ, ALE ON POWIEDZIAŁ, ŻE GDYBY TO NIE BYŁ NUMER SŁUŻBOWY, TO BY MU NIE ZALEŻAŁO TYLKO, ŻE JUTRO MU KONTO ZABLOKUJĄ A ON NIE MA KASY NA DOŁADOWANIE I MOŻE PRZEZ TO MIEĆ PROBLEMY W PRACY, ALE JAKOŚ SOBIE PORADZI I MAM SIĘ TYM NIE PRZEJMOWAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK MA MIEĆ PROBLEMY W PRACY, TO JA MU TO KONTO DOŁADUJĘ, ALE ON POWIEDZIAŁ, ŻE JUŻ RAZ DOŁADOWAŁAM MU KONTO I ŻE NIE CHCE MIEĆ U MNIE WIĘKSZYCH DŁUGÓW. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE TO NIE BYŁA POŻYCZKA TYLKO PREZENT, ALE ON NADAL MA Z TYM PROBLEM. NIE JESTEM W STANIE ZROZUMIEĆ TEGO STEREOTYPU, KTÓRYM KIERUJE SIĘ KAROL, MIANOWICIE, ŻE MĘŻCZYŹNIE NIE WYPADA BRAĆ PREZENTÓW OD KOBIETY. MUSZĘ GO W KOŃCU WYPROWADZIĆ Z TEGO BŁĘDU, BO JAKBY NIE PATRZEĆ ŻYJEMY W XXI WIEKU. OPRÓCZ TEGO ROZMAWIAŁAM JESZCZE Z KAROLEM NA TEMAT JEDNEGO Z MOICH KOLEGÓW, KTÓRY JAK TWIERDZI MNIE KOCHA, ALE DLA MNIE TO NIC NIE ZNACZY. OCZYWIŚCIE BEZ ZAZDROŚCI SIĘ NIE OBESZŁO, ALE MYŚLĘ, ŻE DO JUTRA WSZYSTKO BĘDZIE NORMALNIE, CZYLI NAJPIERW SMS: "MIŁEGO DNIA", POTEM TYSIĄC INNYCH W CIĄGU DNIA I "DOBRANOC" PÓŹNYM WIECZOREM.

niedziela, 4 października 2009

DZIEŃ 91

RANO JAK TYLKO SIĘ OBUDZIŁAM, TO W SUMIE NATYCHMIAST NAPISAŁAM DO KAROLA SMS'A Z PYTANIEM DLACZEGO WCZORAJ NIE ODPISYWAŁ NA MOJE SMS'Y. POWIEDZIAŁ, ŻE PIŁ Z KOLEGAMI. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE OSTATNIO CZĘSTO MU SIĘ TO ZDARZA, JAK NIE ODEJŚCIE KUMPLA Z PRACY, TO MECZ Z KUMPLAMI ITD. ON POWIEDZIAŁ, ŻE PRZESADZAM. NAPISAŁAM MU, ŻE JAK NASTĘPNYM RAZEM NIE BĘDZIE MI ODPISYWAŁ, TO SIĘ NIE BĘDĘ PRZEJMOWAĆ I, ŻE MOŻE ROBIĆ CO CHCE. CAŁY DZIEŃ BYŁA CISZA I DOPIERO WIECZOREM NAPISAŁ MI: "DOBRANOC".

DZIEŃ 90

BYŁA DZISIAJ U NAS PANI KASIA ZE SWOJĄ NAJMŁODSZĄ POCIECHĄ - ANIĄ. DAŁA MI JĄ NAWET POTRZYMAĆ NA RĘKACH. JA CO PRAWDA NIE PRZEPADAM ZA DZIEĆMI, ALE ANIA AKURAT MI SIĘ PODOBA. POZA TYM JESTEM ZDENERWOWANA, BO KAROL PO POŁUDNIU POSZEDŁ Z KOLEGAMI NA MECZ, TERAZ JEST WIECZÓR A ON SIĘ DO MNIE NIE ODZYWA. NIE WIEM CZY COŚ SIĘ STAŁO I TROCHĘ SIĘ MARTWIĘ. JAK KAROL SIĘ RANO ODEZWIE I POWIE, ŻE PÓŹNO WRÓCIŁ I NIE MIAŁ SIŁY MI ODPISAĆ, TO SIĘ PRZESTANĘ DO NIEGO ODZYWAĆ, ZA TO, ŻE NIE ODPISUJE.

piątek, 2 października 2009

DZIEŃ 89

PRZEZ PÓŁ DNIA PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM, JAK TAK DALEJ PÓJDZIE, TO ZBANKRUTUJE, ALE Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE JAK CHOCIAŻ PRZEZ JEDEN DZIEŃ DO NIEGO NIE NAPISZĘ, TO JEMU JEST BARDZO SMUTNO, BO WYDAJE MU SIĘ, ŻE ALBO COŚ SIĘ STAŁO ALBO GO JUŻ NIE LUBIĘ. ZRESZTĄ, GDY ON RANO NIE PRZYŚLE MI SMS'A: "MIŁEGO DNIA", TO TEŻ NIE CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ. PO PROSTU W CIĄGU TYCH DZIEWIĘCIU MIESIĘCY ODKĄD GO ZNAM JUŻ PRZYWYKŁAM DO TEGO, ŻE KAŻDEGO DNIA SIĘ ZE MNĄ WITA I KAŻDEGO WIECZORA MÓWI MI: "DOBRANOC". JEŚLI TEGO NIE ZROBI, CZUJĘ, ŻE CZEGOŚ MI BRAKUJE, TAK WIĘC W PEWNYM SENSIE JESTEŚMY OD SIEBIE UZALEŻNIENI. WIECZOREM TROCHĘ SIĘ Z KAROLEM POKŁÓCILIŚMY, ALE TO NIC TAKIEGO. OTRZYMAŁAM TEŻ ODPOWIEDŹ Z TEATRU ROZRYWKI W CHORZOWIE, ŻE BILETY NA "JACKYL & HYDE" I "OLIVER" BĘDĄ DOSTĘPNE DOPIERO W GRUDNIU. MAMA MÓWI, ŻE TO DOBRZE, BO TEN WYJAZD BĘDZIE DLA MNIE FAJNYM PREZENTEM GWIAZDKOWYM. JA NIE JESTEM PEWNA, CZY WŁAŚNIE TAKI PREZENT GWIAZDKOWY CHCIAŁABYM DOSTAĆ, ALE ZOBACZYMY CO BĘDZIE.

czwartek, 1 października 2009

DZIEŃ 88

DZISIAJ PO ĆWICZENIACH SIŁOWYCH MIAŁAM MASAŻ LIMFATYCZNY. TERAZ TROCHĘ BOLĄ MNIE NOGI, A DOKŁADNIEJ ŁYDKI, ALE DA SIĘ WYTRZYMAĆ. POZA TYM SKONTAKTOWAŁAM SIĘ DZIŚ Z BIUREM OBSŁUGI WIDZÓW TEATRU ROZRYWKI W CHORZOWIE W SPRAWIE BILETÓW NA SPEKTAKL: "JACKYL & HYDE" LUB "OLIVER". NIE WIEM CO Z TEGO WYJDZIE, ALE MOJA MAMA MNIE NAMAWIA ŻEBYŚMY JECHAŁY. PRÓBOWAŁAM JĄ PODPYTAĆ DLACZEGO TAK BARDZO JEJ ZALEŻY NA TYM WYJEŹDZIE DO CHORZOWA, ALE ONA NIE CHCE MI NIC POWIEDZIEĆ. POZA TYM KAROL ZNOWU NARZEKA, ŻE ŹLE SIĘ CZUJE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE MA IŚĆ DO LEKARZA, ALE ODPOWIEDŹ BYŁA TA SAMA, CO ZAWSZE: "NIE MOGĘ WZIĄĆ URLOPU W PRACY". POWIEDZIAŁAM MU TEŻ ŻEBY POŁOŻYŁ SIĘ DO ŁÓŻKA, A ON MI NAPISAŁ, ŻE SIEDZI U CIOTKI W BARZE I PIJE PIWO. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK SIĘ BĘDZIE WŁÓCZYŁ PO BARACH, TO W ŻYCIU NIE WYZDROWIEJE, ALE KAROLOWI NIC SIĘ NIE DA WYTŁUMACZYĆ. DLACZEGO MI SIĘ ZAWSZE TRAFIAJĄ UPARCI MĘŻCZYŹNI?