poniedziałek, 31 sierpnia 2009

DZIEŃ 57

MIAŁAM DZIŚ BARDZO CIEKAWY DZIEŃ. POZNAŁAM MUZYKA, NAZYWA SIĘ MAREK "MARONTO" WYSZYŃSKI, JEST Z ZIELONEJ GÓRY I PROWADZI ZESPÓŁ DZIECIĘCY - COŚ NIEWIELKIEGO. POZNAŁAM GO, BO ODWIEDZIŁ MÓJ BLOG - MUZYCZNE KRÓLESTWO WSZECHŚWIATA - I MYŚLAŁ, ŻE TO BLOG ROBERTA MADZIARZA, DLATEGO TEŻ NAPISAŁ NA MOJE GADU - GADU. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE ROBERT NADAL MA SWÓJ NUMER GG I TAK ZACZĘLIŚMY ROZMAWIAĆ. WTEDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE MAREK ZNA TROCHĘ JĘZYK WŁOSKI I, ŻE ĆWICZY Z DZIEĆMI DWIE WŁOSKIE PIOSENKI. ZNA ICH TREŚĆ PO POLSKU, ALE NIEDOKŁADNIE, DLATEGO TEŻ ZAPROPONOWAŁAM, ŻE MU JE PRZETŁUMACZĘ.

niedziela, 30 sierpnia 2009

DZIEŃ 56

BYŁAM DZIŚ U CIOCI JADZI, ALE NIE DŁUGO, BO MI SIĘ NUDZIŁO, GDYŻ NIE BYŁO MOICH KUZYNEK - KLAUDII I MARTYNY. ZWŁASZCZA KLAUDII, BO Z NIĄ SPĘDZAM NAJWIĘCEJ CZASU, JAK TAM JADĘ. Z REGUŁY GADAMY O OBIEKTACH NASZYCH WESTCHNIEŃ, TO ZNACZY DAWNIEJ BYŁO TAK, ŻE TYLKO JA SIĘ ŻALIŁAM NA MOJEGO UKOCHANEGO. KILKA DNI TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ JEDNAK, ŻE KLAUDII PODOBA SIĘ CHŁOPAK, KTÓRY NAZYWA SIĘ PIOTREK. MIAŁAM NADZIEJĘ, ŻE DOWIEM SIĘ CZEGOŚ WIĘCEJ O TYM CHŁOPAKU I RELACJACH MIĘDZY NIMI, ALE NIESTETY, KLAUDIA POJECHAŁA DO RODZINY.

sobota, 29 sierpnia 2009

DZIEŃ 55

JEST MI SMUTNO, CHOCIAŻ NIE WIEM DLACZEGO. BYĆ MOŻE DLATEGO, ŻE CHODZĘ TERAZ BARDZO PÓŹNO SPAĆ I WCZEŚNIE SIĘ BUDZĘ. CHYBA BĘDĘ MUSIAŁA ZADBAĆ O SWOJE ZDROWIE, BO Z TAKIEGO OGÓLNEGO OSŁABIENIA MOŻNA WPAŚĆ W APATIĘ. POZA TYM MÓJ KOLEGA - MARCIN - MA DO MNIE PRETENSJĘ, ŻE NIE ODWZAJEMNIAM JEGO UCZUĆ. JA JEDNAK WCALE NIE CZUJĘ SIĘ WINNA, BO MYŚLĘ, ŻE ON NIE MA PRAWA OCZEKIWAĆ ODE MNIE ŻADNYCH GŁĘBSZYCH UCZUĆ CHOĆBY ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE LEDWO GO ZNAM. CHCIAŁABYM MIEĆ CHŁOPAKA, ALE ZE WSZYSTKICH MĘŻCZYZN JAKICH ZNAM ŻADEN NIE WYDAJE MI SIĘ ODPOWIEDNI. WŚRÓD MOICH ZNAJOMYCH JEST KTOŚ, KTO BARDZO MI SIĘ PODOBA I Z KIM CHCIAŁABYM BYĆ, ALE NAWET W NAJŚMIELSZYCH SNACH NIE MOGŁABYM O TYM MARZYĆ. PODEJRZEWAM, ŻE Z JEGO IDEALNYM WYGLĄDEM I CHARAKTEREM SZYBKO SOBIE KOGOŚ ZNAJDZIE I SZANSE, ŻE TO BĘDĘ JA, NIESTETY SĄ ZNIKOME.

piątek, 28 sierpnia 2009

DZIEŃ 54

JESTEM DZIŚ TROCHĘ ZDENERWOWANA, BO PRZECZYTAŁAM W INTERNECIE O CZYMŚ, O CZYM RACZEJ WOLAŁABYM NIE WIEDZIEĆ. DRUGI POWÓD MOJEGO ZDENERWOWANIA, TO KOLEJNA SPRZECZKA Z KAROLEM, NA SZCZĘŚCIE JUŻ SOBIE WSZYSTKO WYJAŚNILIŚMY. POZA TYM PEWIEN GOŚĆ, KTÓREGO POZNAŁAM NA MY SPACE MYŚLAŁ, ŻE GO PODRYWAM, BARDZO SZYBKO WYPROWADZIŁAM GO Z BŁĘDU, NIE JEST W MOIM TYPIE, WOLĘ JEGO KOLEGĘ.

czwartek, 27 sierpnia 2009

DZIEŃ 53

MAM DZIŚ KIEPSKI HUMOR. MIAŁAM ZŁE SNY PRAWIE PRZEZ CAŁĄ NOC I JESTEM NIEWYSPANA. POTEM PO POŁUDNIU BYŁAM ODWIEDZIĆ MOJE LICEUM I OKAZAŁO SIĘ, ŻE W SZKOLE ROBIĄ REMONT. POZA TYM ŹLE SIĘ CZUJĘ, BOLI MNIE BRZUCH I JESTEM PODENERWOWANA. OSTATNIO MAM DZIWNE WAHANIA NASTROJU I W PONIEDZIAŁEK CHYBA WYBIORĘ SIĘ DO LEKARZA.

środa, 26 sierpnia 2009

DZIEŃ 52

NA PIELGRZYMCE BYŁO SUPER TYLKO STRASZNIE GORĄCO NO I NOGI MNIE BOLAŁY OD NOWYCH BUTÓW. POZA TYM TERAZ JEST MI BARDZO SMUTNO, ALE W ZASADZIE SAMA NIE WIEM Z JAKIEGO POWODU. OSTATNIO ZNÓW CZUJĘ SIĘ SAMOTNA. MAM POMYSŁ NA NOWY BLOG, ALE NIE JESTEM DO TEGO POMYSŁU PRZEKONANA. CHCIAŁAM ZROBIĆ BLOG O MOIM ULUBIONYM POLSKIM WOKALIŚCIE, ALE CHYBA NIE DAM RADY PROWADZIĆ CZTERY BLOGI NA RAZ.

wtorek, 25 sierpnia 2009

DZIEŃ 51

DZIŚ PRZYGOTOWANIA DO PIELGRZYMKI NA JASNĄ GÓRĘ. JEST TO JUŻ 15 PIELGRZYMKA W MOIM ŻYCIU. NIESTETY, NIE BARDZO MAM OCHOTĘ NA NIĄ IŚĆ, BO JUŻ OD DŁUŻSZEGO CZASU PRZEŻYWAM KRYZYS WIARY. MYŚLĘ, ŻE WSZYSTKO BYŁOBY W PORZĄDKU, GDYBY W MOIM ŻYCIU POJAWIŁ SIĘ KTOŚ, KTO BY MNIE KOCHAŁ I KOGO JA BYM MOGŁA KOCHAĆ. KAROL CAŁY CZAS MÓWI, ŻE MNIE KOCHA I JA MU WIERZĘ, ALE JEST WE MNIE JAKAŚ BLOKADA I NIE JESTEM W STANIE GO POKOCHAĆ. MOŻE KIEDYŚ TO SIĘ ZMIENI?

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

DZIEŃ 50

OD WCZORAJ WIECZOREM JESTEM BARDZO WKURZONA, BO ZGINĘŁO MI Z PORTFELA 50 ZŁOTYCH, KTÓRE MIAŁAM ODŁOŻONE NA KONIE, BO 29 MIAŁAM JECHAĆ DO LAMBADY. NIE ROZUMIEM TEGO, NAJGORSZE W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE BEZ TYCH PIENIĘDZY NIE MOGĘ JECHAĆ DO STADNINY. W PRZYSZŁYM MIESIĄCU ZAŁOŻĘ SOBIE KONTO W BANKU, BO JA NIE POZWOLĘ NA TO, ŻEBY MI W DOMU PIENIĄDZE GINĘŁY.

niedziela, 23 sierpnia 2009

DZIEŃ 49

BYŁAM DZISIAJ NA PIĘĆDZIESIĄTYCH URODZINACH MAMY CIOCI AGNIESZKI. BYŁO FAJNIE, ALE TROCHĘ NUDNO (JAK JESTEM GDZIEŚ, GDZIE NIE MA KOMPUTERA Z INTERNETEM, TO ZAWSZE MI SIĘ NUDZI), NA SZCZĘŚCIE MIAŁAM PRZY SOBIE MP3, WIĘC PRZYNAJMNIEJ MOGŁAM SOBIE MUZYKI POSŁUCHAĆ. JA BARDZO LUBIĘ SPOTYKAĆ SIĘ Z RODZINĄ I PRZYJACIÓŁMI, ALE NIE LUBIĘ BYĆ U KOGOŚ PRZEZ KILKA GODZIN, BO JAK TO MÓWIĄ: "WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W DOMU NAJLEPIEJ".

sobota, 22 sierpnia 2009

DZIEŃ 48

WIDZIAŁAM DZISIAJ NA NASZEJ KLASIE ZDJĘCIE PIESKA RASY YORK, TE PIESKI SĄ PRZECUDOWNE. MOŻNA JE CZESAĆ A NAWET ZAKŁADAĆ IM SPECJALNE UBRANKA. MAMA MIAŁA MI TAKIEGO PIESKA KUPIĆ PO MATURZE, ALE URODZIŁA SIĘ CARMEN, WIĘC DRUGI PIESEK NIE WCHODZIŁ W GRĘ. POZA TYM MAMA MÓWI, ŻE JAK JA BYM MIAŁA YORKA, TO BYM GO ZAGŁASKAŁA NA ŚMIERĆ. WCALE NIEPRAWDA!

piątek, 21 sierpnia 2009

DZIEŃ 47

DZISIAJ ZNOWU POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM O TĄ JEGO CHOROBLIWĄ ZAZDROŚĆ. KAROL JEST NAPRAWDĘ FAJNY, CZASAMI WRĘCZ URZEKAJĄCY, ALE ZAZDROŚĆ TO JEGO NAJGORSZA CECHA. KOBIETY LUBIĄ, GDY MĘŻCZYŹNI SĄ O NIE ZAZDROŚNI, ALE Z NICZYM NIE MOŻNA PRZESADZAĆ, BO WSZYSTKO MA SWOJE GRANICE. JA SIĘ GŁUPIO CZUJĘ, GDY CHŁOPAK MI OKAZUJE, ŻE JEST O MNIE ZAZDROSNY. JA CHYBA NIE SPRÓBOWAŁABYM BYĆ Z KAROLEM, BO MY JAKO PARA NIE PASUJEMY DO SIEBIE.

czwartek, 20 sierpnia 2009

DZIEŃ 46

DZIEŃ MINĄŁ MI SPOKOJNIE, PRAWIE CAŁY DZIEŃ SPĘDZIŁAM PRZED KOMPUTEREM OGLĄDAJĄC TELEDYSKI, ROZMAWIAJĄC Z ARTUREM I GRAJĄC W PLEMIONA (WWW.PLEMIONA.PL). POZA TYM MOJA KOLEŻANKA - DARIA ZADZWONIŁA W MOIM IMIENIU DO STADNINY LAMBADA I BYĆ MOŻE 29 SIERPNIA BĘDĘ MIEĆ PIERWSZĄ JAZDĘ. JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ.

środa, 19 sierpnia 2009

DZIEŃ 45

PRAWIE CAŁY DZIEŃ SPĘDZIŁAM NA DZIAŁCE. KIEDY WRÓCIŁAM I ODEBRAŁAM SWOJĄ POCZTĘ E-MAIL OKAZAŁO SIĘ, ŻE MOJA KOLEJNA PRACA DOMOWA Z WŁOSKIEGO ZOSTAŁA JUŻ SPRAWDZONA, POPRAWIONA I OCENIONA PRZEZ MOJĄ NAUCZYCIELKĘ - PANIĄ JOANNĘ JAŚKOWIAK. PANI ASIA TWIERDZI, ŻE DOBRZE JĄ ODROBIŁAM, ALE JA NIE DO KOŃCA JESTEM ZADOWOLONA Z EFEKTÓW SWOJEJ PRACY, BO MIAŁAM SPORO BŁĘDÓW. MOŻE JEDNAK NASTĘPNYM RAZEM BĘDZIE LEPIEJ.

wtorek, 18 sierpnia 2009

DZIEŃ 44

PRZED CHWILĄ NAPISAŁ DO MNIE NA GADU - GADU JAKIŚ KRETYN. Z KATALOGU PUBLICZNEGO WIEM, ŻE NAZYWAŁ SIĘ TOMEK. NAPISAŁ MI, ŻE ROBIĘ STRASZNE BŁĘDY STYLISTYCZNE, ORTOGRAFICZNE I SKŁADNIOWE, ZACZĄŁ TEŻ MNIE OBRAŻAĆ. NIE ZAMIERZAM SIĘ JEDNAK TYM PRZEJMOWAĆ, BO PRAWDA JEST TAKA, ŻE ŚWIAT NIGDY NIE BĘDZIE WOLNY OD KRETYNÓW, IDIOTÓW I DEBILI, KTÓRZY NIC NIE ROBIĄ I MYŚLĄ, ŻE ŚWIAT NALEŻY DO NICH. JEŚLI KOMUŚ NIE PODOBA SIĘ MÓJ BLOG, TO WCALE NIE MUSI GO CZYTAĆ I BĄDŹCIE PEWNI, ŻE TAKIE BZDURNE, NICZYM NIE POPARTE WIADOMOŚCI NA GADU - GADU NIE ZNIECHĘCĄ MNIE DO KONTYNUOWANIA BLOGA.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

DZIEŃ 43

BYŁAM DZIŚ Z RODZINKĄ NA DZIAŁCE U WUJKA ROBERTA I CIOCI AGNIESZKI. POZA TYM PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM. KAROL NALEGA NA SPOTKANIE. NIESTETY, JA NIE BARDZO CHCĘ SIĘ Z NIM SPOTKAĆ, BO JESZCZE NIE BARDZO MU UFAM, TO ZNACZY ON CZASAMI ZBYT WYRAŹNIE POKAZUJE MI, ŻE ZALEŻY MU NA MNIE BARDZIEJ, NIŻ NA INNEJ ZNAJOMEJ, A JA NIE WIEM, CO MAM Z TYM ZROBIĆ.

niedziela, 16 sierpnia 2009

DZIEŃ 42

MAM DOŚĆ MOJEJ RODZINY! PO PROSTU ZACZYNAM ICH WSZYSTKICH NIENAWIDZIĆ! CHODZI O TO, ŻE ONI PO PROSTU TRAKTUJĄ MNIE JAK ZŁO KONIECZNE. MAMA PRZED POŁUDNIEM SIĘ ZABRAŁA I GDZIEŚ POJECHAŁA A TERAZ DZIEWCZYNY MAJĄ DO MNIE PRETENSJĘ, ŻE MUSZĄ BYĆ ZE MNĄ W DOMU, JAKBYM SOBIE SAMA WYBRAŁA ŻYCIE ZE SWOJĄ CHOROBĄ, PRZECIEŻ MI TEŻ NIE PASUJE, ŻE CAŁE ŻYCIE JESTEM OD KOGOŚ ZALEŻNA. JA DLA NICH TYLKO JESTEM DOBRA JAK POTRZEBUJĄ POŻYCZYĆ KASY. NA NIKOGO LICZYĆ NIE MOŻNA! POZA TYM BYŁAM Z SIOSTRĄ NA SPACERZE NA POLU GOLFOWYM  I WIDZIAŁAM TAKIEGO PIĘKNEGO KONIA, NAWET UDAŁO MI SIĘ GO POGŁASKAĆ. CHYBA KONIECZNIE MUSZĘ WYKUPIĆ SOBIE JAZDY W JAKIEJŚ STADNINIE.

sobota, 15 sierpnia 2009

DZIEŃ 41

POZNAŁAM DZIŚ NA GADU - GADU CHŁOPAKA. NAZYWA SIĘ ŁUKASZ, MA 21 LAT I JEST Z CZĘSTOCHOWY. STUDIUJE ZAOCZNIE I PRACUJE. MYŚLĘ, ŻE CHCE SIĘ ZE MNĄ SPOTKAĆ, BO BARDZO DOKŁADNIE WYPYTAŁ MNIE O MIEJSCE ZAMIESZKANIA. JEŚLI LEPIEJ GO POZNAM I DOJDĘ DO WNIOSKU, ŻE JEST INTERESUJĄCYM I WARTYM MOJEGO ZAINTERESOWANIA CHŁOPAKIEM, TO OCZYWIŚCIE BARDZO CHĘTNIE SIĘ Z NIM SPOTKAM, BO W ZASADZIE I TAK NIC NIE MAM DO STRACENIA. NAJPIERW JEDNAK MUSZĘ GO POZNAĆ I MU ZAUFAĆ.

piątek, 14 sierpnia 2009

DZIEŃ 40


UDAŁO MI SIĘ DZIŚ ZDOBYĆ PORTRET MOICH IDOLI - AL BANO I ROMINY POWER. NAMALOWAŁA GO DLA MNIE PANI JOANNA MAŁOSZCZYK, ZA CO BARDZO JEJ DZIĘKUJĘ. :)

czwartek, 13 sierpnia 2009

DZIEŃ 39

PRZEGLĄDAŁAM DZIŚ STRONĘ MOJEJ IDOLKI - ROMINY POWER. ROMINA KIEDYŚ GRAŁA W FILMACH I ŚPIEWAŁA W DUECIE ZE SWOIM ÓWCZESNYM MĘŻEM - AL BANO - MOIM IDOLEM. W 1999 ROKU AL BANO I ROMINA SIĘ ROZWIEDLI, OD TAMTEGO CZASU ROMINA JUŻ SIĘ NIE ZAJMUJE MUZYKĄ TYLKO SWOJĄ DRUGĄ PASJĄ - MALARSTWEM. JA BARDZIEJ JEDNAK WOLĘ MUZYKĘ, BO NA MALARSTWIE SIĘ NIE ZNAM. ZAWSZE MIAŁAM KIEPSKIE OCENY Z PLASTYKI I HISTORII SZTUKI. JAK BYŁAM W PIERWSZEJ KLASIE LICEUM, TO MOJA MAMA NAWET MYŚLAŁA NAD KOREPETYCJAMI Z HISTORII SZTUKI, ALE MI JAKOŚ NIE ZALEŻAŁO NA DOBRYCH OCENACH Z TEGO PRZEDMIOTU. POZA TYM JAK SIĘ DOWIEDZIAŁAM Z KIM ONA CHCE MI KORKI ZAŁATWIĆ, TO DOSZŁAM DO WNIOSKU, ŻE WOLĘ POWTARZAĆ KLASĘ, NA SZCZĘŚCIE OBESZŁO SIĘ I BEZ KORKÓW I BEZ POWTARZANIA KLASY.

środa, 12 sierpnia 2009

DZIEŃ 38

WŁAŚNIE POSTAWIŁAM SOBIE TAROTA NA: WWW.MAGIA.ONET.PL I O TO CO MI WYSZŁO:
1. TOCZĘ Z SOBĄ WEWNĘTRZNĄ WALKĘ, ALE POKONAM WSZYSTKIE SWOJE OBAWY.
2. ZAKOCHAM SIĘ ZE WZAJEMNOŚCIĄ, ALE TEN ZWIĄZEK BĘDZIE WYMAGAŁ ODE MNIE WYSIŁKU I WŁAŚNIE NA RZECZ TEGO ZWIĄZKU BĘDĘ MUSIAŁA Z CZEGOŚ ZREZYGNOWAĆ.

BARDZO PODOBA MI SIĘ DRUGI PUNKT, ALE NIESTETY NIE BARDZO W NIEGO WIERZĘ, ZAKŁADAJĄC JEDNAK, ŻE MÓGŁBY OKAZAĆ SIĘ PRAWDĄ, TO MAM TAKIE JEDNO MAŁE ŻYCZENIE - NIECH TEN CHŁOPAK MA TALENT MUZYCZNY. ZAWSZE CHCIAŁAM MIEĆ CHŁOPAKA, KTÓRY BYŁBY MUZYKIEM.

wtorek, 11 sierpnia 2009

DZIEŃ 37

STRASZNIE ŹLE SIĘ CZUŁAM W NOCY. BARDZO BOLAŁA MNIE NOGA, CO OD PONAD PIĘCIU LAT ZDARZA MI SIĘ PRAKTYCZNIE KAŻDEGO WIECZORA BEZ WYJĄTKU. WSZYSTKO Z POWODU ZABIEGU, KTÓRY POLEGAŁ NA PODCIĘCIU ŚCIĘGNA KULSZOWO - GOLENIOWEGO (DLA TYCH, KTÓRZY NIE WIEDZĄ, TO TEN MIĘSIEŃ ZNAJDUJE SIĘ POD KOLANEM). LEKARZ, KTÓRY PROWADZIŁ MNIE W KLINICE ORTOPEDYCZNEJ W PIEKARACH ŚLĄSKICH TWIERDZIŁ, ŻE TE BÓLE MOGĄ SIĘ POJAWIAĆ DO 21 ROKU ŻYCIA, CZYLI DO MOMENTU KIEDY PRZESTANĘ ROSNĄĆ. JEŻELI PO 21 ROKU NIE ZNIKNĄ, TO BĘDZIE TO NIESTETY ZNACZYŁO, ŻE JUŻ NIGDY NIE ZNIKNĄ. SZCZERZE MÓWIĄC TA DRUGA OPCJA WCALE MI SIĘ NIE PODOBA.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

DZIEŃ 36

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z ARTUREM. WYJAŚNIŁ MI DOKŁADNIE, CO DO MNIE CZUJE. TAK, JAK PRZYPUSZCZAŁAM NIE KOCHA MNIE JAK KOBIETĘ TYLKO JAK SIOSTRĘ. NIE WIEM CZY MAM SIĘ CZUĆ ZAWIEDZIONA, CZY NIE, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE TAK BĘDZIE LEPIEJ DLA NAS OBOJGA, BO W SUMIE JA ARTURA TEŻ NIE DARZĘ MIŁOŚCIĄ PARTNERSKĄ.

niedziela, 9 sierpnia 2009

DZIEŃ 35

MAM WAM DZISIAJ DO PRZEKAZANIA BARDZO WAŻNĄ RZECZ. POSTANOWIŁAM JUTRO ZADZWONIĆ DO STADNINY I ZAPYTAĆ O JAZDY KONNE. NA SAMĄ MYŚL O KONTAKCIE Z KONIEM CIESZĘ SIĘ JAK MAŁE DZIECKO. :) POZA TYM BYŁAM DZIŚ W ODWIEDZINACH U MOJEJ CIOCI. BYŁO FAJNIE, ALE I TAK WOLĘ SIEDZIEĆ PRZED KOMPUTEREM (HE, HE, HE).

sobota, 8 sierpnia 2009

DZIEŃ 34

UDAŁO MI SIĘ PRZEKONAĆ MAMĘ ŻEBY WYKUPIŁA MI JAZDY KONNE W STADNINIE, MOJA MAMA WIE, ŻE JA PRZY SWOIM SCHORZENIU POWINNAM JEŹDZIĆ KONNO, ALE Z DRUGIEJ STRONY TROCHĘ SIĘ BOI, ŻE COŚ MI SIĘ STANIE, BO PÓŁTORA ROKU TEMU MIAŁAM WYPADEK JEŻDŻĄC KONNO, BO KLACZ, NA KTÓREJ JEŹDZIŁAM BYŁA NERWOWA I KOPNĘŁA MNIE W POŚLADEK. OD TEGO MOMENTU MAMA NIE JEST PRZEKONANA DO MOJEJ JAZDY NA KONIACH, NATOMIAST JEŚLI CHODZI O MÓJ STOSUNEK DO TYCH ZWIERZĄT, TO NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO TYLKO WIEM, ŻE MUSZĘ BARDZIEJ UWAŻAĆ. POZA TYM POWIEDZIAŁAM KAROLOWI, ŻE GO NIE KOCHAM, POWIEDZIAŁ, ŻE DA MI SPOKÓJ. CZUJĘ SIĘ TROCHĘ WINNA, BO SPRAWIŁAM MU PRZYKROŚĆ, ALE UWAŻAM, ŻE NAJBOLEŚNIEJSZA PRAWDA JEST LEPSZA NIŻ KŁAMSTWO.

piątek, 7 sierpnia 2009

DZIEŃ 33

DZIŚ PRAWIE CAŁY CZAS SŁUCHAŁAM MUZYKI W INTERNECIE. OSTATNIO JESTEM ROZDRAŻNIONA I MUZYKA TROCHĘ MNIE USPOKAJA. NIE WIEM Z CZEGO WYNIKA TO MOJE ROZDRAŻNIENIE, ALE OSTATNIO JESTEM JAKOŚ NIESTABILNA EMOCJONALNIE. CZASAMI CZUJĘ SIĘ STRASZNIE OSAMOTNIONA I NIESZCZĘŚLIWA. CIEKAWE CZY TO PRZYPADKIEM NIE JEST DEPRESJA?

czwartek, 6 sierpnia 2009

DZIEŃ 32

W NOCY MIAŁAM FAJNY, CHOCIAŻ BARDZO DZIWNY SEN. ŚNIŁO MI SIĘ, ŻE JEŻDŻĘ PO LESIE KONNO RAZEM Z JAKIMŚ CHŁOPAKIEM. JEDNAK NIE BYŁ TO ANI ARTUR, ANI KAROL, ANI TYM BARDZIEJ MOJA PIERWSZA MIŁOŚĆ. BYŁ TO BLONDYN O BARDZO JASNYCH NIEBIESKICH OCZACH. DZIWIĘ SIĘ, ŻE TAKI CHŁOPAK MI SIĘ PRZYŚNIŁ, BO TO ZUPEŁNIE NIE MÓJ TYP MĘŻCZYZNY. Z REGUŁY PODOBAJĄ MI SIĘ BRUNECI Z BRĄZOWYMI LUB CZARNYMI OCZYMA I DO TEGO OPALENI. RAZ PAMIĘTAM WPADŁ MI W OKO TAKI SZCZUPŁY, ŚREDNIEGO WZROSTU BLONDYN Z TAKIMI PIĘKNYMI NIEBIESKIMI OCZYMA. BYŁ UBRANY W UŁAŃSKI MUNDUR, BO BRAŁ UDZIAŁ W PARADZIE KONNEJ. TAK MI SIĘ STRASZNIE PODOBAŁ, JAK CHYBA NIGDY ŻADEN FACET. CHCIAŁABYM GO JESZCZE SPOTKAĆ. KIEDY SIĘ OBUDZIŁAM MYŚLAŁAM, ŻE TO ON MI SIĘ ŚNIŁ, ALE TO CHYBA NIE ON.

środa, 5 sierpnia 2009

DZIEŃ 31

video
JEST MI TROCHĘ SMUTNO, BO NIE UDAŁO MI SIĘ ZDOBYĆ TEGO NUMERU "PASMA", NA KTÓRYM TAK BARDZO MI ZALEŻAŁO. POZA TYM NIE PRZYSZŁY MI KOLEJNE LEKCJE Z KURSU ESKK. 

POZA TYM DZIEŃ MINĄŁ MI CAŁKIEM SPOKOJNIE, KOLEJNY RAZ BYŁAM NA DZIAŁCE, ALE BARDZO CHĘTNIE POSZŁABYM SOBIE DO KINA NA COŚ ZABAWNEGO NP. NA "PRAWDZIWĄ HISTORIĘ KOTA W BUTACH", PRZYDAŁOBY SIĘ Z CZEGOŚ POŚMIAĆ, BO OSTATNIO MAM CHYBA LEKKĄ DEPRESJĘ. NIESTETY NA RAZIE JAKIEKOLWIEK WYJŚCIE NIE WCHODZI W GRĘ Z POWODU BRAKU FUNDUSZY.

wtorek, 4 sierpnia 2009

DZIEŃ 30

ZNÓW BYŁAM NA DZIAŁCE I W ZASADZIE SCENARIUSZ DZISIEJSZEGO DNIA BYŁ BARDZO PODOBNY DO WCZORAJSZEGO. PISAŁAM TEŻ Z KAROLEM, MIAŁAM DZIŚ ZERWAĆ Z NIM ZNAJOMOŚĆ, ALE NIE ZROBIŁAM TEGO, BO MIMO IŻ NAPRAWDĘ TRUDNO JEST MI SIĘ Z NIM DOGADAĆ, TO CHYBA NIE MAM ŻADNEGO POWAŻNIEJSZEGO POWODU ABY MU NAPISAĆ: "DAJ MI SPOKÓJ". OCZYWIŚCIE TO NIE ZNACZY, ŻE CHCĘ Z NIM BYĆ. NIE CHCĘ, BO NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ, ALE JEŚLI MNIE POTRZEBUJE, TO ZAWSZE BĘDĘ JEGO PRZYJACIÓŁKĄ. STALI CZYTELNICY MOJEGO BLOGA PEWNIE SKOMENTUJĄ TEN POST SŁOWAMI, ŻE POPEŁNIAM BŁĄD ODRZUCAJĄC JEGO UCZUCIE, ALE JA MAM WRAŻENIE, ŻE ZE WZGLĘDU NA MOJE DOŚWIADCZENIA UCZUCIOWE Z PRZESZŁOŚCI JUŻ NIE UMIEM KOCHAĆ. MYŚLĘ, ŻE CHŁOPAK, KTÓRY BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO BĘDZIE CHCIAŁ ZDOBYĆ MOJE SERCE BĘDZIE SIĘ MUSIAŁ NIEŹLE NAPRACOWAĆ. CIEKAWE CZY ZNAJDZIE SIĘ JAKIŚ ZDESPEROWANY I CHĘTNY, JA STAWIAM, ŻE NIE.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

DZIEŃ 29

PRAWIE CAŁY DZIEŃ BYŁAM U WUJKA ROBERTA NA DZIAŁCE. PRZY OKAZJI ODBYŁAM Z JACKIEM DOŚĆ POWAŻNĄ ROZMOWĘ, ALE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU. JACEK NAPISAŁ MI RANO SMS'A Z ZAPYTANIEM CO ROBIĘ. ODPISAŁAM MU, ŻE JESTEM NA DZIAŁCE U WUJKA I CHWILOWO PILNUJĘ JEGO NAJMŁODSZEJ CÓRKI - LILIANY. JACKOWI BARDZO SPODOBAŁO SIĘ TO IMIĘ I PRZY TEJ OKAZJI ZADAŁ MI DOŚĆ NIETYPOWE PYTANIE, ZAPYTAŁ JAK DAŁABYM SWOIM DZIECIOM NA IMIĘ, WIĘC NAPISAŁAM MU, ŻE CÓRCE DAŁABYM NA IMIĘ: GLORIA, SARAH, A SYNKOWI: PIOTR, JAVIER. JACKOWI PODOBAŁ SIĘ MÓJ TYP IMION DLA CÓRKI, ALE NIE PODOBAŁY MU SIĘ IMIONA DLA SYNA, ZWŁASZCZA PIOTR. PODOBNO ŹLE MU SIĘ TO IMIĘ KOJARZY. JA NAWET WIEM Z KIM MU SIĘ TO IMIĘ KOJARZY. 

POTEM ZMUSIŁAM GO DO TEGO ŻEBY POWIEDZIAŁ MI JAK MA NA NAZWISKO I KIEDY MA URODZINY. WTEDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE JACEK TAK NAPRAWDĘ MA NA IMIĘ KAROL, A JACEK, TO JEGO NAZWISKO. UŻYWA GO JEDNAK JAKO IMIENIA, BO KAROL MU SIĘ NIE PODOBA. POTEM POWIEDZIAŁ MI, ŻE BARDZO MNIE KOCHA, ALE MA WRAŻENIE, ŻE JA I TAK WOLĘ SWOJEGO PIERWSZEGO UKOCHANEGO. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JUŻ NIE KOCHAM TAMTEGO CHŁOPAKA. KAZAŁ MI WTEDY WYOBRAZIĆ SOBIE SYTUACJĘ, W KTÓREJ MÓJ BYŁY UKOCHANY WYZNAJE MI MIŁOŚĆ, CO BYM WTEDY ZROBIŁA. POWIEDZIAŁAM, ŻE BYM MU NIE UWIERZYŁA I POMYŚLAŁABYM, ŻE KTOŚ MU ZAPŁACIŁ ZA TO PRZEDSTAWIENIE. DŁUGO ROZMAWIALIŚMY. KAROL CHCE ŻEBYŚMY SPRÓBOWALI BYĆ RAZEM, ALE JA NIE JESTEM DO KOŃCA PRZEKONANA. GŁÓWNYM POWODEM MOICH ROZTEREK JEST W ZASADZIE FAKT, ŻE JA WIĘKSZOŚĆ ŻYCIA SPĘDZAM NA LECZENIU SIĘ, A KAROL CHYBA NIE TEGO OCZEKUJE, CHOCIAŻ SAM MÓWI, ŻE CHCE BYĆ ZE MNĄ ZAWSZE I, ŻE CHCE BYĆ MOIM PIERWSZYM I JEDYNYM FACETEM. MUSZĘ TO WSZYSTKO NA SPOKOJNIE PRZEMYŚLEĆ, BO ZACZYNAM SIĘ GUBIĆ.

niedziela, 2 sierpnia 2009

DZIEŃ 28

W NASZEJ GMINIE WYDAWANY JEST BIULETYN "PASMA", W TYM BIULETYNIE KILKA LAT TEMU POJAWIŁ SIĘ MATERIAŁ, KTÓRY BARDZO MI SIĘ PODOBAŁ I NA CHWILĘ OBECNĄ JEST MI BARDZO POTRZEBNY. POSTANOWIŁAM ZDOBYĆ TEN MATERIAŁ I NAPISAŁAM WIADOMOŚĆ DO PANA WÓJTA - JERZEGO SOCHY - Z PROŚBĄ O POMOC W TEJ SPRAWIE, TAK WIĘC TRZYMAJCIE KCIUKI ŻEBY SIĘ UDAŁO.

sobota, 1 sierpnia 2009

DZIEŃ 27

video
BYŁAM DZISIAJ NA PAJĄKU NA KONCERCIE CZERWONYCH GITAR. BYŁO BARDZO FAJNIE, ŚWIETNA KOMUNIKATYWNOŚĆ ZESPOŁU Z PUBLICZNOŚCIĄ, DOBRZE DOBRANY REPERTUAR (TROCHĘ TYCH NAJBARDZIEJ ZNANYCH PRZEBOJÓW, ALE TAKŻE TEŻ TE MNIEJ ZNANE I NOWSZE, JAK NP. "SENNY SZEPT"). JEDYNYM MINUSEM CAŁEGO KONCERTU BYŁO TO, ŻE NA SAMYM POCZĄTKU ZESPÓŁ MIAŁ PROBLEMY Z AKUSTYKĄ I WSZYSTKO TROCHĘ SIĘ PRZEDŁUŻYŁO, ALE OGÓLNIE BYŁO OK. ZMYKAM SPAĆ, BO JUŻ PÓŹNO.