czwartek, 31 grudnia 2009

DZIEŃ 179

MOJA SIOSTRA ZAPROSIŁA KILKORO SWOICH ZNAJOMYCH DO NAS NA SYLWESTRA. BYŁO NAPRAWDĘ CAŁKIEM MIŁO. JAK NIETRUDNO SIĘ DOMYŚLIĆ KOŁO MNIE PRAWIE PRZEZ CAŁY WIECZÓR SIEDZIAŁ BANAN. JEDEN MOMENT BYŁ DLA MNIE NIEKOMFORTOWY, KIEDY ROBILIŚMY SOBIE ZDJĘCIA, BANAN POŁOŻYŁ MI RĘKĘ NA RAMIENIU A WTEDY MARTYNA POWIEDZIAŁA: "BANAN, TERAZ MAMY DOWODY". KIEDY ZAPYTAŁAM, O CO CHODZI, TO MI NIE ODPOWIEDZIAŁA, GŁUPIO SIĘ WTEDY POCZUŁAM, BO RACZEJ NIE CHCIAŁABYM, ABY BANAN KOMUKOLWIEK MÓWIŁ, ŻE WPADŁAM MU W OKO LUB COŚ W TYM STYLU.

środa, 30 grudnia 2009

DZIEŃ 178

DOŚKA MI POWIEDZIAŁA, ŻE BANAN POWIEDZIAŁ KAROLOWI, IŻ JESTEM "FAJNA PANIENKA". OCZYWIŚCIE ZARAZ ZACZĘLI MI DOGRYZAĆ NA TEN TEMAT, ALE JA TO TRAKTUJĘ JAK ZWYKŁE ŻARTY. NIE SĄDZĘ ABYŚMY KIEDYKOLWIEK BYLI RAZEM I SZCZERZE MÓWIĄC JESZCZE NIE WIEM CZY BYM TEGO CHCIAŁA, BO W ZASADZIE PRAWIE GO NIE ZNAM.

wtorek, 29 grudnia 2009

DZIEŃ 177

MOJA SIOSTRA PRZYPROWADZIŁA DZIŚ DO DOMU SWOJEGO CHŁOPAKA - KAROLA I JEGO KUZYNA - ADRIANA, NA KTÓREGO WSZYSCY MÓWIĄ BANAN, NAWET ON SAM TAK O SOBIE MÓWI. BANAN I KAROL, TO TAKIE TYPOWE KARKI. BANAN, TO TYP TAKIEGO ŚMIESZKA, JEST FAJNY I MIŁY, CHOĆ W ŻADEN SPOSÓB NIE PRZYPOMINA MOJEGO IDEAŁU FACETA. PRZEZ PRAWIE CZTERY GODZINY UKŁADALIŚMY 1000 PUZZLI. DOŚKA UKŁADAŁA Z KAROLEM A JA Z BANANEM, WIĘC BYŁY JAKBY DWIE DRUŻYNY UKŁADAJĄCE JEDEN OBRAZEK. BYŁO CAŁKIEM MIŁO. KIEDY DOŚKA POSZŁA ODPROWADZIĆ CHŁOPAKÓW, TO PODOBNO BANAN JEJ POWIEDZIAŁ, ŻE WPADŁAM MU W OKO. MOJA MAMA I DOŚKA POTWIERDZIŁY, ŻE BYŁABY Z NAS FAJNA PARA. JEŚLI ZAŚ CHODZI O MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII, TO UWAŻAM, ŻE BANAN BARDZIEJ PASUJE DO MNIE JAKO MÓJ BODYGUARD NIŻ JAKO MÓJ CHŁOPAK.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

DZIEŃ 176

DZIŚ MIELIŚMY KOLĘDĘ, TO ZNACZY WIZYTĘ DUSZPASTERSKĄ. MOIM SIOSTROM SIĘ DOSTAŁO OD KSIĘDZA, BO NIE CHODZĄ DO KOŚCIOŁA, NAWET BIERZMOWANIA NIE MAJĄ. OLKA - MOJA NAJMŁODSZA SIOSTRA RZUCIŁA DO KSIĘDZA GŁUPI TEKST, ŻE KOŚCIÓŁ JEST DALEKO (W RZECZYWISTOŚCI 1 KM OD NASZEGO DOMU). CZASAMI TO SIĘ DZIWIĘ MOJEJ MAMIE, ŻE POZWALA NA TO ŻEBY DZIEWCZYNY W NIEDZIELĘ RANO NIE SZŁY DO KOŚCIOŁA A WIECZOREM WYCHODZIŁY ZE ZNAJOMYMI NA SPACERY. MOJE SIOSTRY NIESTETY JUŻ ŻADNEJ ŚWIĘTOŚCI NIE MAJĄ... JA TEŻ NIE JESTEM BARDZO RELIGIJNA, ALE TEŻ NIE JESTEM ATEISTKĄ W TAKIM STOPNIU JAK ONE.

niedziela, 27 grudnia 2009

DZIEŃ 175

TROCHĘ SIĘ DZIŚ NUDZIŁAM A W ZASADZIE CAŁE RANO RYSOWAŁAM KRZYŻYKAMI TAKI DŁUGI NAPIS, CYTAT Z MOJEJ ULUBIONEJ POLSKIEJ PIOSENKI. W SUMIE NIE WIEM PO CO MI TEN NAPIS, ALE PO PROSTU ZACZĘŁAM GO RYSOWAĆ Z NUDÓW. POTEM CZYTAŁAM KSIĄŻKĘ A WIECZOREM PISAŁAM NA GADU - GADU Z KOLEŻANKĄ O JEJ SPRAWACH SERCOWYCH, BO POZNAŁA TERAZ CHŁOPAKA, KTÓRY BARDZO SIĘ JEJ PODOBA, DOBRZE SIĘ Z NIM DOGADUJE I NAWET BYLI NA SPACERZE, GDZIE SIĘ CAŁOWALI. ONA JEST BARDZO SZCZĘŚLIWA, ALE MA PEWNE OBAWY, BO TEN CHŁOPAK, TO KOLEGA JEJ BYŁEGO.

sobota, 26 grudnia 2009

DZIEŃ 174

PRAWIE CAŁY DZIEŃ BYLIŚMY W OLSZTYNIE, U CIOCI KRYSI. FAJNIE BYŁO. CIOCIA KRYSIA JEST MOJĄ MATKĄ CHRZESTNĄ I PYTAŁA SIĘ CZY MAM JAKIŚ KOMPLET BIŻUTERII, BO CHCE MI KUPIĆ TAKI KOMPLET - KOLCZYKI I ŁAŃCUSZEK, ZA ZDANIE MATURY. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE MAM I MOŻE KUPI MI TAKI KOMPLET, FAJNIE BY BYŁO. W ZASADZIE OD NIKOGO NIE DOSTAŁAM PREZENTU ZA ZDANIE MATURY TYLKO SAMA SOBIE ZROBIŁAM - TĄ KOSZULKĘ ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO.

piątek, 25 grudnia 2009

DZIEŃ 173

BYŁAM DZISIAJ Z MAMĄ U CIOCI JADZI NA LISZCE. BARDZO SIĘ CIESZYŁA, ŻE PRZYJECHAŁYŚMY, BO BYLI W DOMU Z WUJKIEM SAMI, GDYŻ CIOCIA RENATA, WUJEK TOMEK I DZIEWCZYNY POJECHALI NA KOPALNIĘ. POSIEDZIAŁYŚMY TROCHĘ I CIOCIA MÓWIŁA, ŻE REUMATYZM NIE DAJE JEJ SPOKOJU. CIOCIA JADZIA KIEDYŚ PRACOWAŁA W HUCIE I CZĘSTO MUSIAŁA WYCHODZIĆ Z CIEPŁEGO POMIESZCZENIA NA ZIMNO, DLATEGO TERAZ CIERPI NA REUMATYZM. MAMY ZAPROSZENIE DO NIEJ NA NOWY ROK, BO CIOCIA RENATA, WUJEK TOMEK I DZIEWCZYNY PEWNIE ZNOWU POJADĄ NA KOPALNIĘ.

czwartek, 24 grudnia 2009

DZIEŃ 172


DOSTAŁAM OD ADAMA POD CHOINKĘ PŁYTĘ ALA I ROMINY I PERFUMY, KTÓRE NAPRAWDĘ PRZEPIĘKNIE PACHNĄ. DOSTAŁAM TEŻ OD MAMY KSIĄŻKĘ PT. "WŁADCA BARCELONY" - ROMANS HISTORYCZNY. DO BARCELONY CZASÓW XI WIEKU PRZYBYWA DZIEWIĘTNASTOLATEK, MARTI BARBANY. DOWIADUJE SIĘ, ŻE PO ŚMIERCI OJCIEC POZOSTAWIŁ MU W TESTAMENCIE SPADEK. POSTANAWIA, ŻE ODZIEDZICZONE PIENIĄDZE DOBRZE ZAINWESTUJE. OPRÓCZ CHĘCI POMNAŻANIA MAJĄTKU MARTI PRAGNIE UZYSKAĆ OBYWATELSTWO MIASTA BARCELONY, ABY TYM SAMYM MÓC STARAĆ SIĘ O RĘKĘ PASIERBICY JEDNEGO Z DORADCÓW HRABIEGO. ZMAGANIA I PRZEDSIĘWZIĘCIA, W JAKICH BIERZE UDZIAŁ MŁODY CHŁOPAK, PRZEPLATAJĄ SIĘ Z AUTENTYCZNYMI WYDARZENIAMI DOTYCZĄCYMI HRABIOWSKIEGO DWORU - PAŁACOWYMI ZEMSTAMI I NAMIĘTNOŚCIAMI, WALKĄ O WŁADZĘ CZY BRZEMIENNYMI W SKUTKI INTRYGAMI.  NIESTETY, JESZCZE NIE ZACZĘŁAM CZYTAĆ TEJ KSIĄŻKI, BO MAM WYPOŻYCZONYCH KILKA KSIĄŻEK Z BIBLIOTEKI I NAJPIERW TO JE MUSZĘ SKOŃCZYĆ CZYTAĆ. JESTEM ZADOWOLONA Z TEGOROCZNYCH ŚWIĄT I PREZENTÓW. OSTATNI RAZ CIESZYŁAM SIĘ Z BOŻONARODZENIOWEGO PREZENTU W 2003 ROKU, GDY DOSTAŁAM DEBIUTANCKI ALBUM MOJEGO UKOCHANEGO. CHCIAŁABYM ŻEBYŚMY MIELI JAKIKOLWIEK KONTAKT Z SOBĄ...

środa, 23 grudnia 2009

DZIEŃ 171

NA SAMYM POCZĄTKU DZISIEJSZEGO POSTU CHCIAŁABYM WAM ŻYCZYĆ WESOŁYCH ŚWIĄT. :)

TERAZ MOGĘ WAM JUŻ OPOWIEDZIEĆ O WYDARZENIACH DZISIEJSZEGO DNIA, TAK WIĘC Z SAMEGO RANA DOSTAŁAM ŚWIĄTECZNE ŻYCZENIA OD KAROLA, BO JUTRO ZABLOKUJĄ MU KONTO I NIE BĘDZIE MÓGŁ WYSYŁAĆ SMS'ÓW ANI DZWONIĆ. POZA TYM SAMA TEŻ WYSŁAŁAM KILKU OSOBOM ŻYCZENIA M.IN.: CREE ORAZ MARCO BOCCHINO (DO MARCO PO WŁOSKU)  A TAKŻE BRATANKOWI MOJEGO UKOCHANEGO. NO I, JESZCZE DOWIEDZIAŁAM SIĘ CO DOSTANĘ OD MAMY POD CHOINKĘ. PODOBNO JAKĄŚ KSIĄŻKĘ, ALE NIE WIEM JAKĄ. BARDZO CHCIAŁABYM: "NIGDY W ŻYCIU", "JA WAM POKAŻĘ" I "SERCE NA TEMBLAKU" - KATARZYNY GROCHOLI, ALE BARDZO WĄTPIĘ W TO ABYM JUTRO DOSTAŁA KTÓRĄKOLWIEK Z TYCH KSIĄŻEK. JA CIESZĘ SIĘ, ŻE WSZYSTKIEGO CO DOSTANĘ, ALE JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA, TO NAJLEPSZYM DLA MNIE PREZENTEM GWIAZDKOWYM BYŁOBY ODZYSKANIE TYCH UTRACONYCH ZDJĘĆ LUB KONTAKT Z ANTONIO. :)

wtorek, 22 grudnia 2009

DZIEŃ 170

MIAŁAM DZIŚ LEKCJĘ WŁOSKIEGO. LUCA - NASZ NAUCZYCIEL PRZYPROWADZIŁ ZE SOBĄ SWOJEGO PRZYJACIELA - ANTONIO. ANTONIO PRZYJECHAŁ DO POLSKI NA TRZY TYGODNIE. JAK TYLKO GO ZOBACZYŁAM, TO OD RAZU MI SIĘ SPODOBAŁ, NAWET NIE WIEDZIAŁAM, ŻE NA ŚWIECIE SĄ TACY MĘŻCZYŹNI. ANTONIO JEST SZCZUPŁY, WYSOKI, PRZYSTOJNY, MA CZARNE, PROSTE I KRÓTKIE WŁOSY ORAZ ŚLICZNE BŁYSZCZĄCE CZARNE OCZY. Z WYKSZTAŁCENIA JEST TECHNIKIEM TECHNOLOGII ŻYWIENIA I MA 27 LAT. BARDZO CHCIAŁABYM MIEĆ Z NIM KONTAKT. :)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

DZIEŃ 169

KAROL RANO BARDZO ŁADNIE SIĘ ZE MNĄ PRZYWITAŁ, ALE NIESTETY NA TYM SIĘ SKOŃCZYŁO. OD KILKU DNI NIE MOŻEMY SIĘ Z SOBĄ POROZUMIEĆ. STARAM SIĘ MYŚLEĆ POZYTYWNIE, ŻE JAK TE JEGO PROBLEMY Z DŁUGAMI SIĘ SKOŃCZĄ, TO WSZYSTKO JAKOŚ SIĘ UŁOŻY. MOŻE NAWET BĘDZIE TAK, JAK LATEM. NAJGORSZE JEDNAK JEST TO, ŻE MOJA CIERPLIWOŚĆ DO KAROLA JEST NA WYCZERPANIU. POZA TYM WCZORAJ MÓJ UKOCHANY PODOBNO PRZYJECHAŁ DO DOMU NA ŚWIĘTA.

niedziela, 20 grudnia 2009

DZIEŃ 168

Z SAMEGO RANA POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM, BO POTRAKTOWAŁ MNIE JAK ŚMIECIA. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK JESZCZE RAZ UŻYJE W STOSUNKU DO MNIE JAKIEGOKOLWIEK PRZEKLEŃSTWA, TO SIĘ WIĘCEJ DO NIEGO NIE ODEZWĘ, NA CO ON ODPOWIEDZIAŁ: "I DOBRZE". NIE ODPOWIEDZIAŁAM I W OGÓLE PRZEZ CAŁY DZIEŃ NIE ROZMAWIALIŚMY. JAK DŁUŻEJ TAK BĘDZIE, TO ZERWĘ Z NIM KONTAKT. POZA TYM BYŁAM DZIŚ NA SPOTKANIU WIGILIJNYM ZORGANIZOWANYM PRZEZ URZĄD GMINY I GMINNY OŚRODEK POMOCY SPOŁECZNEJ (GOPS). BYŁO FAJNIE, ALE JA I TAK MAM KIEPSKI HUMOR Z POWODU TEJ KŁÓTNI Z KAROLEM. JEST JESZCZE JEDNA SPRAWA, O KTÓREJ PO PIERWSZE CHCĘ WAM POWIEDZIEĆ A PO DRUGIE SAMA NIE WIEM CO O TYM MYŚLEĆ. DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE MÓJ UKOCHANY OPOWIADAŁ O MNIE SWOJEMU BRATANKOWI, GDY ZOBACZYŁ, ŻE MA MNIE W ZNAJOMYCH NA NASZEJ KLASIE. BOJĘ SIĘ POMYŚLEĆ CO ON MU POWIEDZIAŁ...

sobota, 19 grudnia 2009

DZIEŃ 167

JESTEM ZŁA WRĘCZ WŚCIEKŁA NA KAROLA, BO ZACHOWUJE SIĘ JAK SZCZENIAK. DOBRZE WIE, ŻE PRZEZ SWOJE COTYGODNIOWE WYPADY DO BARÓW I KLUBÓW MA TERAZ 5000 DŁUGU, ALE NADAL PIJE TŁUMACZĄC SIĘ TYM, ŻE: "JAK ZA DARMO STAWIAJĄ, TO TRZEBA PIĆ". JAK WRÓCIŁ Z WYPADU Z KOLEGAMI, TO NAPISAŁ MI SMS'A: "CZEMU NIC NIE PISZESZ?". OPISAŁAM MU: "NIE MAM SIŁY TERAZ CI TŁUMACZYĆ DLACZEGO NIE POWINIENEŚ PIĆ, A POTEM SŁUCHAĆ TWOICH NARZEKAŃ NA DŁUGI". POTEM TYLKO NAPISAŁ MI: "DOBRANOC" I JUŻ NIE PISALIŚMY.

piątek, 18 grudnia 2009

DZIEŃ 166

KAROL DZIŚ MI SIĘ POSKARŻYŁ, ŻE PO RAZ KOLEJNY NIE DOSTAŁ WYPŁATY. ZAPYTAŁAM GO CZY NIE CHCIAŁBY ZMIENIĆ PRACY. ODPOWIEDZIAŁ MI, ŻE PAJĘCZNO, TO BARDZO MAŁA MIEJSCOWOŚĆ W ZWIĄZKU Z TYM PERSPEKTYWA DOBRZE PŁATNEJ PRACY W SUMIE NIE ISTNIEJE. GDYBY KAROL MIAŁ SAMOCHÓD MÓGŁBY ZNALEŹĆ PRACĘ GDZIE INDZIEJ, ALE NIESTETY NIE MA...

czwartek, 17 grudnia 2009

DZIEŃ 165

DOSTAŁAM DZIŚ OD KAROLA JEGO ZDJĘCIE, JESTEM Z NIEGO BARDZO ZADOWOLONA, ALE JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA I TAK NIE WYNAGRODZIŁO MI TYCH UTRACONYCH WCZORAJ. NAJGORSZE JEST TO, ŻE CHYBA NIE MA SPOSOBU ABY JE ODZYSKAĆ. W ZWIĄZKU Z TYM MAM TERAZ TYLKO JEDNO MAŁE, W SEPII. STARAM SIĘ O TYCH ZDJĘCIACH NIE MYŚLEĆ I SZUKAM CZEGOŚ, CO BY MNIE MOGŁO POCIESZYĆ. NIESTETY NIC TAKIEGO NIE MOGĘ ZNALEŹĆ. KILKA LAT TEMU NIE MIAŁAM ANI JEDNEGO JEGO ZDJĘCIA I CAŁY CZAS BARDZO CHCIAŁAM MIEĆ CHOCIAŻ JEDNO, NIE MÓWIĄC JUŻ O WSPÓLNYM. DLATEGO, KIEDY Z CZASEM UDAŁO MI SIĘ ZEBRAĆ PONAD 50 JEGO ZDJĘĆ Z RÓŻNYCH OKRESÓW ŻYCIA, TO PO PROSTU STAŁY SIĘ DLA MNIE BARDZO WAŻNE.

środa, 16 grudnia 2009

DZIEŃ 164

JESTEM DZIŚ TROSZKĘ ALBO NAWET BARDZO ZŁA, SMUTNA I ZAWIEDZIONA. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE NA JEDNEJ Z PŁYT MIAŁAM NAGRANE PONAD 50 ZDJĘĆ MOJEGO UKOCHANEGO, TEKSTY JEGO PIOSENEK I WSZYSTKIE WSPOMNIENIA Z NIM ZWIĄZANE I WSZYSTKO MI SIĘ SKASOWAŁO. TE ZDJĘCIA W SZCZEGÓLNOŚCI BYŁY DLA MNIE WAŻNE, AŻ MI SIĘ PŁAKAĆ CHCE, ŻE JUŻ ICH NIE MAM. NAJGORSZE W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE NIE MAM SZANSY ICH ODZYSKANIA. JEDYNA SZANSA NA TO, BY ZNOWU MIEĆ JEGO ZDJĘCIA, TO POPROSIĆ O NIE JEGO MAMĘ LUB BRATOWĄ, ALE TO I TAK NIE BYŁYBY TE, KTÓRE MIAŁAM. W OGÓLE SZANSA NA TO, ŻE JEGO MAMA DAŁABY MI JAKIEKOLWIEK JEGO ZDJĘCIA JEST ŻADNA.

wtorek, 15 grudnia 2009

DZIEŃ 163

Z KILKU POWODÓW BARDZO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA:

- JEST CHORY.
- PRZYGNĘBIONY.
- BOLI GO KOLANO, BO ZBIERA MU SIĘ W NIM WODA.
- NARZEKA NA BÓL PLECÓW (PODEJRZEWAM, ŻE MA ZAPALENIE PŁUC).

PRÓBOWAŁAM GO PRZEKONAĆ ŻEBY POSZEDŁ DO LEKARZA, ALE ON O TYM NAWET NIE CHCE SŁYSZEĆ. JUŻ KILKA RAZY WAM MÓWIŁAM, ŻE KAROL JEST BARDZO UPARTY I TO JEST WŁAŚNIE JEDNA Z TYCH SYTUACJI, W KTÓRYCH TEN UPÓR DAJE O SOBIE ZNAĆ. JA JEDNAK TEŻ JESTEM UPARTA I NIE ZAMIERZAM POZWOLIĆ MU NIE IŚĆ DO LEKARZA.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

DZIEŃ 162

DZISIEJSZY POST BĘDZIE SIĘ SKŁADAĆ Z TRZECH PUNKTÓW, WIĘC NAJPRAWDOPODOBNIEJ BĘDZIECIE MIELI CO CZYTAĆ:

1. MOJA ROZMOWA Z KAROLEM.
2. MÓJ SEN.
3. MOJE UKRYTE MARZENIE.

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z KAROLEM O TYCH WCZORAJSZYCH SMS'ACH. POWIEDZIAŁ, ŻE CIĄGLE BRAKUJE MU 5000 ZŁOTYCH ŻEBY SPŁACIĆ TEN DŁUG, ALE W RZECZYWISTOŚCI BRAKUJE MU 4300. KAROL NIE PAMIĘTA ILE JUŻ ODDAŁ, NA SZCZĘŚCIE MA MNIE I JA PAMIĘTAM. W TRAKCIE ROZMOWY ZAPYTAŁAM GO CZY MA JAKIŚ TERMIN ODDANIA TYCH PIENIĘDZY, POWIEDZIAŁ, ŻE NIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JEŚLI NIE, TO Z CZASEM JE ODDA A POTEM SZYBKO O TYM WSZYSTKIM ZAPOMNI I BĘDZIE NORMALNIE ŻYŁ. WYJAŚNIŁAM MU TEŻ, ŻE PIENIĄDZE A RACZEJ ICH BRAK, TO NIE POWÓD ABY SIĘ ZABIJAĆ. DLA MNIE KAROL, BEZ WZGLĘDU NA TO CZY MA PIENIĄDZE, CZY NIE, JEST WAŻNY. TERAZ OPOWIEM WAM MÓJ SEN, ŚNIŁY MI SIĘ PRZYGOTOWANIA DO ŚLUBU. MOJEGO ŚLUBU Z UKOCHANYM. WSZYSTKO BARDZO DOKŁADNIE WIDZIAŁAM: NASZE STROJE, UDEKOROWANĄ SALĘ I WSZYSTKIE INNE DODATKI. PAMIĘTAM, ŻE WYBIERALIŚMY DEKORACJĘ NA STÓŁ, MISIACZEK PYTAŁ MNIE JAKĄ CZEKOLADĘ WOLĘ, BIAŁĄ CZY CZARNĄ. POWIEDZIAŁAM, ŻE CZARNĄ I NA TYM MÓJ SEN SIĘ SKOŃCZYŁ. A CO DO MOJEGO MARZENIA, TO BYŁAM W NOWYM DOMU U CIOCI KARINY I JAK SIEDZIAŁAM U NIEJ W SALONIE, TO PRAWIE CAŁY CZAS ZASTANAWIAŁAM SIĘ CZY JA I MÓJ UKOCHANY TEŻ MOGLIBYŚMY MIEĆ WSPÓLNY DOM I JAKI BY BYŁ. ODDAŁABYM ZA TO WSZYSTKO.

niedziela, 13 grudnia 2009

DZIEŃ 161

KAROL PRZED CHWILĄ BARDZO MNIE PRZESTRASZYŁ, NAPISAŁ MI W SMS'IE, ŻE POPEŁNI SAMOBÓJSTWO. JAK TO PRZECZYTAŁAM, TO WRĘCZ ZAKRĘCIŁO MI SIĘ W GŁOWIE. KAZAŁAM MU SIĘ POŁOŻYĆ, ZAMKNĄĆ OCZY I SPOKOJNIE ODDYCHAĆ, ALE ON NIE CHCIAŁ MNIE SŁUCHAĆ. STARAŁAM MU SIĘ WYTŁUMACZYĆ, ŻE MIMO IŻ MA DŁUG, TO JEGO ŻYCIE MA SENS. KAROL MA DLA KOGO ŻYĆ, MA RODZICÓW, ZNAJOMYCH, PRZYJACIÓŁ I MNIE OCZYWIŚCIE TEŻ. MOŻE NIE MA MNIE W TAKIM SENSIE I STOPNIU JAKBY CHCIAŁ, ALE JEDNAK BARDZO GO LUBIĘ I W JAKIMŚ STOPNIU MI NA NIM ZALEŻY. NAPRAWDĘ SIĘ BOJĘ, ŻE KAROL ZROBI SOBIE COŚ ZŁEGO.

sobota, 12 grudnia 2009

DZIEŃ 160

POSTANOWIŁAM ZGŁOSIĆ DZIŚ MÓJ BLOG DO KONKURSU "BLOG ROKU 2009" W KATEGORII "JA I MOJE ŻYCIE". JEŚLI O MNIE CHODZI, TO NIE BARDZO WIERZĘ W TO, ŻE MÓJ BLOG ZAJMIE JAKIEKOLWIEK MIEJSCE W TYM KONKURSIE, ALE MOŻE WARTO SPRÓBOWAĆ... POZA TYM WCZORAJ WIECZOREM POKŁÓCIŁAM SIĘ O JAKĄŚ BZDURĘ Z KAROLEM. RANO MIELIŚMY POWTÓRKĘ Z ROZRYWKI I PRZEZ KILKA GODZIN ZE SOBĄ NIE ROZMAWIALIŚMY, ALE PO POŁUDNIU SIĘ POGODZILIŚMY I JUŻ WSZYSTKO JEST DOBRZE. KAROL NAWET WYSŁAŁ MI SWOJE ZDJĘCIE ŻEBYM MOGŁA JE MIEĆ W PORTFELU. JA TEŻ MU WYŚLĘ SWOJE LUB ZESKANUJE JEGO I ZROBIĘ JAKIŚ FAJNY FOTOMONTAŻ. JUŻ KIEDYŚ TAKI ZROBIŁAM ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO.

piątek, 11 grudnia 2009

DZIEŃ 159

CZYTAM TERAZ OSTATNIĄ KSIĄŻKĘ DANA BROWNA - "CYFROWA TWIERDZA". NARODOWA AGENCJA BEZPIECZEŃSTWA POSIADA "TRANSLATOR" - POTĘŻNY SUPERKOMPUTER, POZWALAJĄCY ZŁAMAĆ KAŻDY SZYFR W CIĄGU ZALEDWIE KILKU MINUT. BYŁY PRACOWNIK AGENCJI - JAPOŃCZYK ENSEI TANKADO - OŚWIADCZA PUBLICZNIE, ŻE UDAŁO MU SIĘ NAPISAĆ ALGORYTM, KTÓRY NIE MOŻE BYĆ ZŁAMANY METODĄ BRUTALNEGO ATAKU, I WOBEC KTÓREGO TRANSLATOR BĘDZIE BEZUŻYTECZNY. SZYFR ZWANY "CYFROWĄ TWIERDZĄ" JEST WYZWANIEM DLA SUSAN FLETCHER - BŁYSKOTLIWEJ KRYPTOLOG O NIENAGANNEJ KARIERZE W NSA. WE WSPÓŁPRACY Z DYREKTOREM WYDZIAŁU KRYPTOGRAFICZNEGO MA ONA OKAZJĘ PRZEKONAĆ SIĘ O BEZSILNOŚCI TRANSLATORA, KTÓRY NIE POTRAFI ZŁAMAĆ ZASZYFROWANEJ DOKUMENTACJI ALGORYTMU. TYMCZASEM TANKADO WYSTAWIA SWÓJ ZASZYFROWANY WYNALAZEK NA AUKCJĘ, W KTÓREJ OFERUJĄCY NAJWIĘCEJ OTRZYMA KLUCZ DO JEDYNEGO BEZPIECZNEGO I ODPORNEGO NA ZŁAMANIE SZYFRU. GROZI, ŻE GDYBY KTOŚ PRÓBOWAŁ GO ZABIĆ, JEGO WSPÓLNIK NORTH DAKOTA OPUBLIKUJE CYFROWĄ TWIERDZĘ ZA DARMO - TO DOPROWADZIŁOBY DO KATASTROFY WYWIADU, NIE MOGĄCEGO ROZSZYFROWAĆ WIADOMOŚCI GROŻĄCYCH BEZPIECZEŃSTWU KRAJU. 

NIEDŁUGO PO TYM TANKADO ZOSTAJE ZNALEZIONY MARTWY, OFICJALNA WERSJA MÓWI O WADZIE SERCA. SUSAN WRAZ Z JEJ NARZECZONYM, DAVIDEM MUSZĄ ZNALEŹĆ KLUCZ DO SZYFRU I ZAPOBIEC ROZPOWSZECHNIENIU CYFROWEJ TWIERDZY. AUTOR KSIĄŻKI TWORZY SKOMPLIKOWANĄ SIEĆ POWIĄZAŃ MIĘDZY BOHATERAMI, KTÓRYCH MOTYWACJE I DZIAŁANIA SĄ NIERZADKO DIAMETRALNIE RÓŻNE OD TEGO, NA CO WSKAZUJĄ POZORY. CYFROWA TWIERDZA W RZECZYWISTOŚCI JEST ZAMASKOWANYM WIRUSEM, SILNIE ZASZYFROWANYM. GRA POZORÓW, STWORZONA PRZEZ ENSEIA TANKADO MA NA CELU WZBUDZENIE CIEKAWOŚCI NSA I WPROWADZENIE KODU DO TRANSLATORA Z POMINIĘCIEM FILTRÓW BEZPIECZEŃSTWA. KLUCZ TANKADO NIE JEST KLUCZEM DO SZYFRU, LECZ HASŁEM UNIEMOŻLIWIAJĄCYM DZIAŁANIE WIRUSA. WIRUS TEN MA ZA ZADANIE PO UPŁYWIE OKREŚLONEGO CZASU ZNISZCZYĆ ZABEZPIECZENIA CAŁEGO SYSTEMU, CHRONIĄCEGO WRAŻLIWE I ŚCIŚLE TAJNE DANE WYWIADU. 

WSPÓLNIK TANKADO - NORTH DAKOTA - TO W RZECZYWISTOŚCI FIKCYJNE WCIELENIE JEGO SAMEGO, STWORZONE TYLKO I WYŁĄCZNIE PO TO, BY NADAĆ GRZE POZORÓW REALIZMU ORAZ W CELU ZABEZPIECZENIA NA WYPADEK ŚMIERCI. OKAZUJE SIĘ, ŻE ZABÓJSTWO ZOSTAŁO ZLECONE PRZEZ DYREKTORA WYDZIAŁU KRYPTOANALIZY, KTÓRY CHCIAŁ PODMIENIĆ DOSTĘPNY NA STRONIE ALGORYTM, WPROWADZAJĄC WCZEŚNIEJ LUKĘ W KODZIE, BY ZASZYFROWANE WIADOMOŚCI MOGŁY BYĆ NADAL ODSZYFROWYWANE. STAŁ ON TEŻ ZA ZABÓJSTWAMI PRACOWNIKÓW NSA, KTÓRZY MOGLIBY PRZESZKODZIĆ W REALIZACJI PLANU, A CAŁĄ WINĘ ZRZUCIŁ NA PRZYJACIELA TANKADO I PRACOWNIKA NSA - GREGA HALE'A, ZABIJAJĄC GO, NASTĘPNIE POZORUJĄC SAMOBÓJSTWO I PREPARUJĄC LIST POŻEGNALNY. Z POMOCĄ DAVIDA KRYPTOLOGOM UDAJE SIĘ W OSTATNIEJ CHWILI ODCZYTAĆ WSKAZÓWKI, KTÓRE TUŻ PRZED ŚMIERCIĄ ZOSTAWIŁ ENSEI TANKADO.

 WPROWADZAJĄ POPRAWNY KOD, KTÓRY UNIESZKODLIWIA WIRUSA. ZNALAZŁAM W TEJ KSIĄŻCE BARDZO FAJNY I W MIARĘ PROSTY SPOSÓB SZYFROWANIA RÓŻNYCH WIADOMOŚCI, W ZWIĄZKU Z CZYM POSTANOWIŁAM WYKORZYSTAĆ TEN SPOSÓB I SPRAWDZIĆ SPRYT KAROLA. NAPISAŁAM MU TAKIEGO SMS'A: LPDIĄN DJF". BARDZO SZYBKO ROZSZYFROWAŁ, TO CO BYŁO NAPISANE I ODPOWIEDZIAŁBYŁAM W LEKKIM SZOKU, ŻE JEST TAK SPRYTNY, CHOĆ OCZYWIŚCIE NIGDY NIE WĄTPIŁAM W JEGO INTELIGENCJĘ.

czwartek, 10 grudnia 2009

DZIEŃ 158

BYŁAM DZIŚ NA KURSIE WŁOSKIEGO. MIELIŚMY LEKCJĘ Z WŁOCHEM, KTÓRY NAZYWA SIĘ LUCA. BARDZO FAJNIE UCZY I DOBRZE MÓWI PO POLSKU. LUCA KAZAŁ MI SIĘ NIE ODZYWAĆ, BO ZA DUŻO UMIEM. KIEDY SIĘ NIE ODZYWAM, TO MI SIĘ PO PROSTU NUDZI. POZA TYM WIECZOREM KLIKAŁAM NA GADU - GADU Z KAROLEM, ALE TYLKO CHWILKĘ, BO KAROL MA MOBILNE GG (W TELEFONIE) I Z JAKIEGOŚ DZIWNEGO POWODU NAGLE NASZE WIADOMOŚCI PRZESTAŁY DO NAS DOCIERAĆ, NO I, NIE DOKOŃCZYLIŚMY NASZEJ ROZMOWY. TRUDNO, JUTRO TEŻ JEST DZIEŃ.

środa, 9 grudnia 2009

DZIEŃ 157

W PIĄTEK JAK BYŁAM NA REHABILITACJI DAŁAM MOIM REHABILITANTOM PO DWIE SERWETKI, WYSZYWANE HAFTEM RICHELIEU PRZEZ MOJĄ MAMĘ, JAKO PREZENTY NA MIKOŁAJKI I DZIŚ JAK POSZŁAM NA REHABILITACJĘ (PO RAZ PIERWSZY W TYM TYGODNIU), TO TEŻ MIKOŁAJ MI PREZENT ZOSTAWIŁ (SŁODYCZE :)). ZARAZ GDY DOSTAŁAM PREZENT, TO OCZYWIŚCIE POCHWALIŁAM SIĘ KAROLOWI. TAK WYGLĄDAŁA NASZA ROZMOWA:

- WIESZ, ŻE DOSTAŁAM OD MOICH REHABILITANTÓW PREZENT NA MIKOŁAJKI?
- CO DOSTAŁAŚ?
- SŁODYCZE.
- FAJNIE. O MNIE MIKOŁAJ NIE PAMIĘTA.
- MOŻE GWIAZDKA BĘDZIE PAMIĘTAĆ?
- RACZEJ WĄTPIĘ.
- ZOBACZYMY...
- CO MASZ NA MYŚLI?
- NIC, TAK TYLKO PISZĘ. 
- AHA.
PRZYKRO MI SIĘ ZROBIŁO, ŻE KAROL NIC NIE DOSTAŁ NA MIKOŁAJKI, BO GDY Z NIM ROZMAWIAŁAM, TO MIAŁAM WRAŻENIE, ŻE ON POTRZEBUJE POCZUĆ, IŻ KTOŚ O NIM PAMIĘTA, KOMUŚ NA NIM ZALEŻY. W ZWIĄZKU Z TYM POSTANOWIŁAM, ŻE ZROBIĘ MU PREZENT I NA STRONIE WWW.MOJKUBEK.PL ZAPROJEKTOWAŁAM I ZAMÓWIŁAM KUBEK ZE SWOIM ZDJĘCIEM. MYŚLĘ, ŻE SKORO KAROLOWI TAK BARDZO NA MNIE ZALEŻY, TO TAKI PREZENT BĘDZIE MU SIĘ PODOBAŁ.

wtorek, 8 grudnia 2009

DZIEŃ 156

OBUDZIŁAM O SIÓDMEJ KAROLA (ZA TO, ŻE OBUDZIŁ MNIE WCZORAJ :)). TROCHĘ NIE CHCIAŁO MU SIĘ WSTAĆ DO PRACY, ALE JAKOŚ UDAŁO MI SIĘ WYCIĄGNĄĆ GO Z ŁÓŻKA. PO POŁUDNIU TEŻ TROCHĘ GADALIŚMY, BO KAROL SIĘ PYTAŁ  O MOJE SAMOPOCZUCIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE W SUMIE CZUJĘ SIĘ TAK SAMO JAK WCZORAJ Z TĄ TYLKO RÓŻNICĄ, ŻE DZIŚ NIE PRZESPAŁAM WIĘKSZEJ CZĘŚCI DNIA.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

DZIEŃ 155

NIE BYŁAM DZIŚ NA REHABILITACJI, BO JESTEM PRZEZIĘBIONA. BOLI MNIE GARDŁO, MAM STRASZNY KATAR I PRAWIE CAŁY DZIEŃ SPAŁAM. NA SZCZĘŚCIE NIE MAM GORĄCZKI, KIEDY MAM GORĄCZKĘ CZASAMI BARDZO BOLI MNIE GŁOWA. POZA TYM JESTEM TROCHĘ ZŁA NA KAROLA, BO GDY MU POWIEDZIAŁAM, ŻE JESTEM CHORA, TO ZA SPECJALNIE SIĘ TYM NIE PRZEJĄŁ TYLKO NAPISAŁ, ŻE ON JUŻ OD DAWNA MA ANGINĘ. POWIEDZIAŁAM, ŻE POWINIEN IŚĆ DO LEKARZA, ON MI WTEDY POWIEDZIAŁ, ŻE NIE LUBI CHODZIĆ DO LEKARZA I ŻE SAMO MU PRZEJDZIE Z CZASEM. MOIM SKROMNYM ZDANIEM PRZY ANGINIE BEZ ANTYBIOTYKU SIĘ NIE OBEJDZIE, ALE KAROLOWI MOŻNA TŁUMACZYĆ...

niedziela, 6 grudnia 2009

DZIEŃ 154

GADAŁAM PRZED CHWILĄ NA GADU - GADU Z KAROLEM, JEST JUŻ PÓŹNO I KAROL PYTAŁ MNIE DLACZEGO JESZCZE NIE ŚPIĘ. POWIEDZIAŁAM MU, OCZYWIŚCIE ZGODNIE Z PRAWDĄ, ŻE ROZMAWIAM Z MAMĄ I SIOSTRĄ, TAKIE BABSKIE POGADUCHY. KAROL POWIEDZIAŁ ŻEBYM JE POZDROWIŁA, WIĘC POZDROWIŁAM. ON TEŻ OD NICH DOSTAŁ POZDROWIENIA, CZYLI JEST NADZIEJA, ŻE MAMA NA KAROLA NIE BĘDZIE REAGOWAĆ TAK JAK NA MOJEGO UKOCHANEGO, JEŚLI KIEDYŚ SIĘ SPOTKAMY I ZDECYDUJEMY SIĘ NA ZWIĄZEK.

P.S. POWYŻSZY OBRAZEK PRZESYŁAM WAM JAKO PREZENT NA MIKOŁAJKI. :)

sobota, 5 grudnia 2009

DZIEŃ 153

DOWIEDZIAŁAM SIĘ DZISIAJ, ŻE MÓJ UKOCHANY USUNĄŁ SWOJE KONTO NA NASZEJ KLASIE, CZYŻBY JAKAŚ ZAGORZAŁA FANKA DAŁA MU SIĘ MOCNO WE ZNAKI? MOŻLIWE. PRZEZ CHWILĘ BYŁO MI SMUTNO, BO NASZA KLASA BYŁA DLA MNIE W SUMIE JEDYNĄ MOŻLIWOŚCIĄ KONTAKTU Z NIM. PO CHWILI JEDNAK PRZYPOMNIAŁAM SOBIE O TYM, ŻE KAROL MNIE KOCHA I JAKOŚ PORADZĘ SOBIE BEZ UKOCHANEGO, ZWŁASZCZA, ŻE ON I TAK NIGDY MNIE NIE KOCHAŁ. JEŻELI ZAŚ CHODZI O KAROLA, TO NIE PISALIŚMY DUŻO, BO KAROL NOCUJE U KOLEGI I OCZYWIŚCIE ZAPOMNIAŁ ZABRAĆ ŁADOWARKĘ DO TELEFONU.

piątek, 4 grudnia 2009

DZIEŃ 152

POROZUMIELIŚMY SIĘ Z KAROLEM I JUŻ WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. DUŻO ZE SOBĄ ROZMAWIALIŚMY, ZWŁASZCZA O PEWNYM WYDARZENIU SPRZED DWÓCH LAT. MIAŁAM NA GADU - GADU OPIS: "04.12.2007 - JEDYNY MOMENT RAZEM". KAROL CHCIAŁ WIEDZIEĆ, CO SIĘ WTEDY WYDARZYŁO W MOIM ŻYCIU, WIĘC MU OPOWIEDZIAŁAM O TYM, JAK LEŻĄC W KLINICE W PIEKARACH ŚLĄSKICH ZDECYDOWAŁAM SIĘ NAPISAĆ SMS'A DO MOJEGO UKOCHANEGO. NAWET NAPISAŁAM MU DOKŁADNY PRZEBIEG TAMTEJ ROZMOWY I ODNIOSŁAM WRAŻENIE, ŻE KAROLA STRASZNIE UCIESZYŁ FAKT, IŻ NIE MAM PRZED NIM ŻADNYCH TAJEMNIC.

czwartek, 3 grudnia 2009

DZIEŃ 151

JESTEM ZŁA NA KAROLA. OBUDZIŁAM SIĘ DZIŚ RANO Z KATAREM I OGÓLNIE KIEPSKIM SAMOPOCZUCIEM. POTEM PRZYWITAŁAM SIĘ Z KAROLEM I JUŻ WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU, ALE GDY TYLKO NAPISAŁAM MU, ŻE NAJPRAWDOPODOBNIEJ MAM ANGINĘ, TO ON ZACHOWAŁ SIĘ TAK, JAKBY GO TO WCALE NIE OBCHODZIŁO. NAPISAŁ MI TYLKO: "JA MAM JUŻ OD DAWNA". ZAPYTAŁAM GO WIĘC DLACZEGO W TAKIM RAZIE NIE PÓJDZIE DO LEKARZA. ON MI WTEDY POWIEDZIAŁ, ŻE NIE LUBI CHODZIĆ DO LEKARZY. MIMO ŻE JESTEM ZŁA NA KAROLA, TO BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIĘ I BOJĘ SIĘ, ŻE JAK TERAZ ZLEKCEWAŻY TO PRZEZIĘBIENIE LUB ANGINĘ, TO W KONSEKWENCJI ROZCHORUJE SIĘ NA ZAPALENIE PŁUC.

środa, 2 grudnia 2009

DZIEŃ 150

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM, TO ZNACZY, TO NIE BYŁA KŁÓTNIA TYLKO COŚ W RODZAJU SPRZECZKI. DZIĘKI, KTÓREJ DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE KAROL NADAL MA DO MNIE PRETENSJĘ O TO, ŻE LATEM GO ODTRĄCIŁAM, BO PRZEZ CHWILĘ PODOBAŁ MI SIĘ INNY CHŁOPAK I MIAŁAM NADZIEJĘ, ŻE MOŻE BĘDZIEMY RAZEM. STARAŁAM SIĘ MU WYTŁUMACZYĆ, ŻE TO BYŁA POMYŁKA I ŻE STRASZNIE MI PRZYKRO Z TEGO POWODU, ALE JUŻ Z POPRZEDNICH MOICH POSTÓW ZAPEWNE WIECIE, ŻE KAROL JEST UPARTY I TRUDNO GO DO CZEGOKOLWIEK PRZEKONAĆ. TAK WIĘC ODZYWAMY SIĘ TYLKO "SŁUŻBOWO", CZASEM WRĘCZ MAM WRAŻENIE, ŻE ON NIE CHCE ZE MNĄ ROZMAWIAĆ.

wtorek, 1 grudnia 2009

DZIEŃ 149

KAROL BYŁ DZISIAJ NA GADU - GADU, WIĘC ŻEBY ZROBIĆ MU PRZYJEMNOŚĆ USTAWIŁAM SOBIE DLA NIEGO OPIS. NIE MOGĘ WAM POWIEDZIEĆ JAKI, BO TO MOJA TAJEMNICA. NIEKTÓRZY ZAPEWNE DOMYŚLĄ SIĘ CO TO BYŁ ZA OPIS A NIEKTÓRZY I TAK WIEDZĄ JAK BRZMIAŁ, BO GO WIDZIELI. TA CZĘŚĆ MOICH ZNAJOMYCH, KTÓRA GO WIDZIAŁA BYŁA W LEKKIM SZOKU A CO DO KAROLA, TO CHYBA BYŁ Z NIEGO BARDZO ZADOWOLONY. JEŚLI ZAŚ CHODZI O MNIE, TO MIAŁAM NADZIEJĘ, ŻE GDY KAROL ZOBACZY TEN OPIS, TO TEŻ SOBIE TAKI O MNIE USTAWI, NIESTETY NIE ZROBIŁ TEGO, ALE TO NIC.

poniedziałek, 30 listopada 2009

DZIEŃ 148

WIECZOREM DOSTAŁAM KATARU, PRZECZUWAM, ŻE TO ZAPOWIEDŹ GRYPY LUB JAKIEJŚ INNEJ CHOROBY, BO TROCHĘ BOLĄ MNIE TEŻ MIĘŚNIE A PRZY NIEKTÓRYCH TEGO TYPU WIRUSACH JAK GRYPA, CZY ANGINA, TO ZUPEŁNIE NORMALNY OBJAW. JAK JUTRO RANO BĘDĘ SIĘ ŹLE CZUĆ, TO PO ĆWICZENIACH WSTĄPIĘ DO APTEKI I KUPIĘ SOBIE FERVEX LUB COLDREX. PO TYM POWINNO MI PRZEJŚĆ, JEŚLI TO ZWYCZAJNE PRZEZIĘBIENIE. 

POZA TYM DZIŚ SĄ ANDRZEJKI JA JEDNAK NIE ROBIŁAM SOBIE ŻADNYCH WRÓŻB, BO W KOŃCU W PEWNYM STOPNIU KONTAKT Z MAGIĄ MAM NA CO DZIEŃ POPRZEZ KARTY TAROTA MARSYLSKIEGO I LALKĘ VOODOO. 

OPRÓCZ TEGO JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO MIAŁAM MASAŻ LIMFATYCZNY, W ZWIĄZKU Z CZYM MIAŁAM WOLNE RĘCE I MOGŁAM POPISAĆ SOBIE SMS'Y Z KAROLEM, BARDZO FAJNIE NAM SIĘ DZIŚ PISAŁO. KAROL PO RAZ PIERWSZY OD BARDZO DAWNA BYŁ TAK SPOKOJNY JAK NA POCZĄTKU NASZEJ ZNAJOMOŚCI.

niedziela, 29 listopada 2009

DZIEŃ 147

INTERNET NADAL KIEPSKO DZIAŁA. ZACZYNAM JUŻ MIEĆ NERWY NA TĄ BEZNADZIEJNĄ POGODĘ, BO NAWET W ZIELONE IMPERIUM NIE DA SIĘ GRAĆ A MI BARDZO ZALEŻY ŻEBY PRZEJŚĆ W TEJ GRZE DO POZIOMU VEGA GURU I TYM SAMYM DOGONIĆ MOJĄ MAMĘ I UKOCHANEGO. NA SZCZĘŚCIE GADU - GADU DZIAŁA I MOGĘ SOBIE POPISAĆ Z KAROLEM, CHOCIAŻ TYLE, BO INACZEJ CHYBA BYM ZWARIOWAŁA Z NUDÓW. KAROL OD NIEDAWNA MA MOBILNE GADU - GADU. FAJNIE BY BYŁO, GDYBY KIEDYŚ PODŁĄCZYŁ SOBIE STAŁE ŁĄCZE. MUSZĘ Z NIM O TYM POGADAĆ. ZNAJĄC OBECNĄ SYTUACJĘ MATERIALNĄ KAROLA ZAPEWNE NIE BĘDZIE TO MOŻLIWE, ALE MOŻE KIEDYŚ...

sobota, 28 listopada 2009

DZIEŃ 146

MAM JAKIEŚ PROBLEMY Z INTERNETEM, NAJPRAWDOPODOBNIEJ Z POWODU POGODY, BO WIEJE DOŚĆ SILNY WIATR. JEST TO TROCHĘ DENERWUJĄCE, BO PRZYWYKŁAM DO TEGO, ŻE INTERNET SZYBKO DZIAŁA, ALE CO PORADZIĆ, TO NICZYJA WINA, NIKT NIE MOŻE ZMIENIĆ POGODY. W ZWIĄZKU Z TYM, ŻE INTERNET BARDZO WOLNO MI DZIAŁA NIE WIELE MOŻNA ZROBIĆ I TROCHĘ MI SIĘ NUDZI. MAM NADZIEJĘ, ŻE JAK TYLKO PRZESTANIE WIAĆ, TO INTERNET BĘDZIE DZIAŁAŁ NORMALNIE.

piątek, 27 listopada 2009

DZIEŃ 145

KAROL NAPISAŁ MI DZIŚ, ŻE BARDZO BOLI GO GŁOWA. PYTAŁAM GO CZY ZNÓW PRACOWAŁ PRZY BENZYNIE. POWIEDZIAŁ, ŻE NIE I ŻE TYM RAZEM NIE WIE OD CZEGO GO BOLI. BARDZO SIĘ O NIEGO MARTWIĘ, ALE BYĆ MOŻE TE BÓLE SĄ ZWIĄZANE ZE ZMIANAMI POGODY LUB ZMIANAMI CIŚNIENIA. JA TEŻ NIE CZUJĘ SIĘ DZIŚ NAJLEPIEJ. MAM JAKIŚ BÓL ZAMOSTKOWY I CIĘŻKO MI SIĘ ODDYCHA. 

POZA TYM DENERWUJE MNIE TO, CO PISZE DO MNIE MARCIN. ROZUMIEM, ŻE ON W JAKIŚ SPOSÓB PRÓBUJE MNIE ZDOBYĆ, ALE TAK OSTRA I WULGARNA FORMA FLIRTU ZUPEŁNIE MI SIĘ NIE PODOBA. 

OPRÓCZ TEGO NIE WIEM DLACZEGO, ALE BARDZO TĘSKNIŁO MI SIĘ DZIŚ ZA MOIM UKOCHANYM. PRZYPUSZCZAM, ŻE TO, IŻ ZA NIM TĘSKNIĘ ZWIĄZANE JEST Z TYM, ŻE ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA (MOJA RODZINKA JUŻ DZIŚ KUPIŁA DZIECIOM PREZENTY NA MIKOŁAJKI). JA CO ROKU, GDY ZBLIŻAJĄ SIĘ ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA, WIELKANOC, WALENTYNKI I MOJE URODZINY, TO BARDZO ZA NIM TĘSKNIĘ. CZASAMI TAK BARDZO, ŻE WYDAJE MI SIĘ, IŻ JUŻ DŁUŻEJ NIE WYTRZYMAM. BARDZO DUŻO TEŻ MYŚLĘ O NIM W JEGO URODZINY.

czwartek, 26 listopada 2009

DZIEŃ 144

BYŁAM DZIŚ NA DRUGIEJ LEKCJI WŁOSKIEGO. PIERWSZY TEST ZALICZYŁAM NA 64/80% POZA TYM ZNÓW TROCHĘ MI SIĘ NA LEKCJI NUDZIŁO, BO WSZYSTKO CO MIELIŚMY SAMODZIELNIE ZROBIĆ NA LEKCJI, ZROBIŁAM TROCHĘ SZYBCIEJ NIŻ INNI UCZNIOWIE. 

OPRÓCZ TEGO PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM. PYTAŁAM GO, CO U NIEGO SŁYCHAĆ, POWIEDZIAŁ TYLKO: "OK." JAK JUŻ MÓWIŁAM, Z TAKICH ODPOWIEDZI NIE WIELE MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE ON MA JAKIEŚ PROBLEMY, O KTÓRYCH MI NIE MÓWI I CHYBA DOTYCZY TO TYCH JEGO DŁUGÓW. MARTWI MNIE TO, BO NA POCZĄTKU NASZEJ ZNAJOMOŚCI KAROL BYŁ BARDZIEJ RADOSNY. 

WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE JEST TYPEM "SKOWRONKA" A TE JEGO FINANSOWE PROBLEMY BARDZO GO PRZYGNĘBIŁY. ROZMAWIAŁAM Z KILKOMA OSOBAMI NA TEMAT KAROLA I WSZYSCY MÓWIĄ, ŻE TO TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO WINA, ŻE MA TERAZ PROBLEMY FINANSOWE, BO GDYBY NIE PROWADZIŁ TAK HULASZCZEGO TRYBU ŻYCIA, TO BY TAK NIE BYŁO. W PEWNYM SENSIE OCZYWIŚCIE JEST TO ZGODNE Z PRAWDĄ, ALE TO OCZYWIŚCIE NIE ZNACZY, ŻE Z POWODU JEDNEGO BŁĘDU NALEŻY GO SKREŚLIĆ JAKO CZŁOWIEKA, DLATEGO TEŻ STARAM SIĘ GO POCIESZAĆ, WSPIERAĆ I NIE KRYTYKOWAĆ A JEŚLI JUŻ MUSZĘ TO ZROBIĆ, TO STARAM SIĘ TO ZROBIĆ TAK DELIKATNIE JAK TYLKO MOGĘ.

środa, 25 listopada 2009

DZIEŃ 143

MARTWIĘ SIĘ O KAROLA. WIEM, ŻE MA MOŻLIWOŚĆ KORZYSTANIA Z TELEFONU A MIMO TO PRAKTYCZNIE NIE UTRZYMUJE ZE MNĄ KONTAKTU. JEŚLI JA MU NP. NAPISZĘ: "CO TAM U CIEBIE SŁYCHAĆ?". JEGO ODPOWIEDŹ BRZMI: "OK." Z TAKICH ODPOWIEDZI NIESTETY, NIE WIELE MOŻNA WYWNIOSKOWAĆ. ZASTANAWIAM SIĘ CZY ZROBIŁAM COŚ, CO SPOWODOWAŁO, ŻE KAROL PRZESTAŁ MI UFAĆ, ALE NIC TAKIEGO NIE PRZYCHODZI MI DO GŁOWY. POZA TYM MARCIN -
CHŁOPAK, KTÓREGO POZNAŁAM NA PORTALU ZNAJOMI WYSŁAŁ MI DZIŚ SWOJE FOTO. JA TEŻ MU ODESŁAŁAM SWOJE I CHYBA MU SIĘ PODOBAM, BO CHWILĘ PO TYM, JAK ODEBRAŁ MOJE ZDJĘCIE, ZACZĄŁ MNIE WYPYTYWAĆ CZY. NP. CHCIAŁABYM SIĘ POPRZYTULAĆ DO JAKIEGOŚ CHŁOPAKA. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE PEWNE ZDARZENIE Z 2007 ROKU UKSZTAŁTOWAŁO MNIE W TEN SPOSÓB, ŻE STAŁAM SIĘ SAMOWYSTARCZALNA I CHYBA JUŻ NIE POTRAFIĘ POKOCHAĆ ŻADNEGO CHŁOPAKA.

wtorek, 24 listopada 2009

DZIEŃ 142

W RAMACH PEWNEGO EUROPEJSKIEGO PROJEKTU CHODZĘ NA KURS JĘZYKA WŁOSKIEGO. DZIŚ BYŁAM NA PIERWSZEJ LEKCJI I JUŻ NAPISAŁAM PIERWSZY TEST. WCALE NIE BYŁ TRUDNY, BO OBEJMOWAŁ TYLKO ODMIANĘ CZASOWNIKA ESSERE (BYĆ) I AVERE (MIEĆ), LICZEBNIKI GŁÓWNE DO 20 ORAZ RODZAJNIKI OKREŚLONE I NIEOKREŚLONE. UCZYLIŚMY SIĘ SŁÓWEK ZWIĄZANYCH Z DOMEM A RACZEJ Z KUCHNIĄ I KOLORÓW. W ZASADZIE, TO BYŁO TAK, ŻE INNI SIĘ UCZYLI A JA SIĘ NUDZIŁAM, BO JUŻ ZNAM TE SŁÓWKA, WIĘC NAWET ICH NIE NOTOWAŁAM, BO PO CO MIAŁAM NOTOWAĆ COŚ, CO I TAK MAM W GŁOWIE.

poniedziałek, 23 listopada 2009

DZIEŃ 141

ZERWAŁAM DZIŚ KONTAKT Z WALDKIEM. JEST MI PRZYKRO, ALE MYŚLĘ, ŻE TAK JEST LEPIEJ. PRAWDA JEST TAKA, ŻE GDYBY WALDKOWI NAPRAWDĘ NA MNIE ZALEŻAŁO, TO BY NIE ZMUSZAŁ MNIE DO ZROBIENIA CZEGOŚ, CZEGO WCALE ZROBIĆ NIE CHCĘ. BARDZO GO LUBIŁAM, ALE NIE ZAMIERZAM NIKOMU SIĘ NARZUCAĆ.

niedziela, 22 listopada 2009

DZIEŃ 140

video

ZARAZ WYTŁUMACZĘ WAM OBECNOŚĆ TEGO OBRAZU W DZISIEJSZYM POŚCIE, ŻEBY TO ZROBIĆ, TO MUSZĘ PO PIERWSZE: OPOWIEDZIEĆ WAM O WYDARZENIACH DZISIEJSZEGO DNIA A PO DRUGIE: MUSZĘ SIĘ COFNĄĆ PRAWIE DWA LATA W PRZESZŁOŚĆ. BYŁAM DZIŚ Z MAMĄ, ANITĄ I CIOCIĄ AGNIESZKĄ W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM W LUBLIŃCU. HENIA - MAMA ANITY JEST CHORA NA SCHIZOFRENIĘ PARANOIDALNĄ I OD 3 WRZEŚNIA CAŁY CZAS PRZEBYWA W SZPITALU. ODWIEDZAMY JĄ CO TYDZIEŃ. WSZYSCY TWIERDZĄ, ŻE SZPITAL W LUBLIŃCU, TO DOŚĆ SPECYFICZNE MIEJSCE, NAWET JAK NA SZPITAL. JA DO TEJ PORY MIAŁAM OKAZJĘ LECZYĆ SIĘ TYLKO W JEDNYM SZPITALU - W KLINICE ORTOPEDYCZNEJ W PIEKARACH ŚLĄSKICH I MAM NAWET MIŁE WSPOMNIENIA ZWIĄZANE Z TYM MIEJSCEM, ZWŁASZCZA JEDNO.

BYŁ PONIEDZIAŁEK, 3 GRUDNIA 2007 ROKU. OGLĄDAŁAM "TITANIC" W TELEWIZJI, LEŻĄC NA SZPITALNYM ŁÓŻKU, KIEDY OGLĄDAŁAM SCENĘ JAK JACK MALUJE AKT ROSE POSTANOWIŁAM NAPISAĆ SMS'A DO MOJEGO UKOCHANEGO. PRETEKSTEM DO ROZMOWY BYŁY JEGO PŁYTY, BO ON JEST MUZYKIEM I UPRAWIA SZTUKI PLASTYCZNE. KIEDY NAPISAŁAM MU W PIERWSZYM SMS'IE, ŻE CHCIAŁABYM KUPIĆ JEGO PŁYTY, TO ODPISAŁ MI, ŻE NIE PISZE Z NIEZNANYMI NUMERAMI I NIE HANDLUJE NIE SWOIMI UTWORAMI. PRZEDSTAWIŁAM MU SIĘ I WTEDY ON JUŻ NIC NIE NAPISAŁ. MYŚLAŁAM, ŻE JUŻ SIĘ NIE ODEZWIE, ALE ODPISAŁ NA DRUGI DZIEŃ PO POŁUDNIU. NAPISAŁ MI WTEDY: 

"TRZEBA BYŁO TAK OD RAZU, PŁYT JUŻ NIE MAM, ALE JAK CHCESZ TO PODAJ MI MAILA, WYŚLĘ CI MAILEM TYLKO NAJPIERW MUSZĘ ICH POSZUKAĆ NA KOMPIE". PODAŁAM MU MAILA LECZ ON MI ICH NIE PRZYSŁAŁ, ALE I TAK JESTEM ZADOWOLONA, ŻE Z NIM ROZMAWIAŁAM. NAWIĄZUJĄC NATOMIAST DO POWYŻSZEGO OBRAZU, TO JEST ON ZWIĄZANY Z JEDNYM Z MOICH CICHYCH MARZEŃ, MIANOWICIE KIEDYŚ BARDZO CHCIAŁAM ABY MÓJ UKOCHANY NAMALOWAŁ MÓJ AKT, CHOĆ ON GŁÓWNIE MALUJE TYLKO MARTWE NATURY I PEJZAŻE.

sobota, 21 listopada 2009

DZIEŃ 139

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM O WALDKA. KAROL MA DO MNIE PRETENSJĘ O TO, ŻE WALDEK COŚ DO MNIE CZUJE. STARAŁAM SIĘ MU NA SPOKOJNIE WYTŁUMACZYĆ, ŻE TO I TAK NADAL MÓJ ZNAJOMY, ALE KAROL NIE DA SOBIE NIC WYTŁUMACZYĆ. POWIEDZIAŁ MI TEŻ, ŻE MOŻE JESZCZE SIĘ ODEZWIE A MOŻE JUŻ NIE. JEŚLI JUŻ SIĘ NIE ODEZWIE, TO TRUDNO, JEGO STRATA.

piątek, 20 listopada 2009

DZIEŃ 138

MÓJ KOLEGA - WALDEK CZERNIAK - POWIEDZIAŁ, ŻE BARDZO MNIE LUBI I MU NA MNIE ZALEŻY. STRASZNIE MNIE TO CIESZY, BO WALDEK, TO FAJNY I MIŁY CHŁOPAK, NO I PRZEDE WSZYSTKIM INTERESUJE SIĘ MUZYKĄ. CO PRAWDA STYLEM, O KTÓRYM KOMPLETNIE NIE MAM POJĘCIA - RAPEM, ALE I TAK CIESZY MNIE FAKT, ŻE W JAKIMŚ SENSIE MAMY WSPÓLNE ZAINTERESOWANIA. Z DRUGIEJ STRONY PODEJRZEWAM, ŻE WALDKOWI NIE TYLE ZALEŻY NA MNIE TYLKO NA TYM ŻEBYM MU DAŁA SWOJE ROZBIERANE ZDJĘCIA. JA JEDNAK NIE CHCĘ MU ICH DAĆ, GDY MU O TYM POWIEDZIAŁAM, TO ZACZĄŁ MNIE WYZYWAĆ I POWIEDZIAŁ, ŻE JESTEM "JEBANĄ, SPRZEDAJĄCĄ SIĘ DZIEWCZYNĄ". BYŁO MI PRZYKRO, ALE NIE ZAMIERZAM SIĘ TYM PRZEJMOWAĆ, BO TO TYLKO JEGO ZDANIE.

czwartek, 19 listopada 2009

DZIEŃ 137

KAROL BARDZO MNIE ZASKOCZYŁ, W POZYTYWNYM SENSIE. MIAŁ SIĘ JUŻ DO MNIE NIE ODZYWAĆ A JEDNAK NAPISAŁ MI: "DOBRANOC". SMUTNO MI, GDY SOBIE POMYŚLĘ, ŻE KAROL NIE BĘDZIE DO MNIE PISAŁ PRZEZ DŁUŻSZY OKRES CZASU. TROCHĘ TRUDNO SIĘ Z TYM POGODZIĆ PO DZIESIĘCIU MIESIĄCACH NIEUSTANNEGO PISANIA SMS'ÓW DO SIEBIE. MYŚLĘ JEDNAK, ŻE TAKA PRZERWA TEŻ DOBRZE NAM ZROBI. MAM TYLKO NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIE TRWAŁA ZBYT DŁUGO.

środa, 18 listopada 2009

DZIEŃ 136

DZIŚ, JAK KAŻDEGO DNIA, PISAŁAM Z KAROLEM, GDY ZAPYTAŁAM CO U NIEGO SŁYCHAĆ, TO POWIEDZIAŁ, ŻE CZUJE SIĘ ŚREDNIO, BO MUSI DZIŚ KOMUŚ ODDAĆ 50 ZŁOTYCH A NIE MA KASY. JUŻ NIE WIEM JAK GO POCIESZAĆ, JAK WSPIERAĆ. BARDZO MNIE TO WSZYSTKO MARTWI I Z NERWÓW PRAKTYCZNIE CAŁY CZAS BOLI MNIE BRZUCH. MOCNO JEDNAK WIERZĘ W TO, ŻE KAROLOWI Z CZASEM UDA SIĘ SPŁACIĆ TE DŁUGI I WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.

wtorek, 17 listopada 2009

DZIEŃ 135

BARDZO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, BO MA JAKIEŚ DŁUGI U SZEMRANEGO TOWARZYSTWA, KTÓRYCH W CHWILI OBECNEJ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ W ZWIĄZKU Z CZYM WIERZYCIELE ZACZĘLI MU GROZIĆ. BARDZO SIĘ BOJĘ, ŻE MOGĄ MU COŚ ZROBIĆ. NAJGORSZE JEDNAK W TYM WSZYSTKIM JEST TO, ŻE JA NIE WIEM JAKIEJ WYSOKOŚCI ON MA TE DŁUGI, NO I, PRZEDE WSZYSTKIM NIE WIEM JAK MU POMÓC. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE ZA JAKIŚ CZAS BĘDZIE MUSIAŁ PRZESTAĆ DO MNIE PISAĆ. NIE WIEM O CO DOKŁADNIE CHODZI, ALE MA TO ZWIĄZEK Z TYMI DŁUGAMI. 

TO WSZYSTKO JEST NIESPRAWIEDLIWE, OD KIEDY POZNAŁAM KAROLA I ON MNIE POKOCHAŁ MYŚLAŁAM, ŻE ON I JEGO UCZUCIE DO MNIE BĘDZIE DLA MNIE NAGRODĄ ZA TĄ ODTRĄCONĄ MIŁOŚĆ MOJEGO UKOCHANEGO. TERAZ SIĘ OKAZUJE, ŻE MIMO IŻ KAROL BARDZO MNIE KOCHA (JAK TWIERDZI), TO MOŻE ZGOTOWAĆ MI JESZCZE WIĘKSZE CIERPIENIE NIŻ MÓJ UKOCHANY, O KTÓRYM STARAM SIĘ ZAPOMNIEĆ, BO PRAWDA JEST TAKA, ŻE GDYBY KAROLOWI, NIE DAJ BOŻE, COŚ SIĘ STAŁO, TO POLICJA DOTRZE TEŻ DO MNIE. KAROL MA MÓJ NUMER TELEFONU I ADRES. NIE CHCIAŁABYM MIEĆ NIC WSPÓLNEGO Z TĄ SPRAWĄ I POLICJĄ. Z DRUGIEJ STRONY PRZECIEŻ NIE MOGĘ MU POWIEDZIEĆ: "WYRZUĆ MÓJ ADRES I SKASUJ MÓJ NUMER", BO TO BY GO ZRANIŁO. STARAM SIĘ GO WSPIERAĆ I W ŻADEN SPOSÓB NIE OKAZYWAĆ MU SWOJEGO STRACHU, CHOĆ PRAWDA JEST TAKA, ŻE TO BARDZO TRUDNE.

poniedziałek, 16 listopada 2009

DZIEŃ 134

JESTEM Z SIEBIE DZIŚ WYJĄTKOWO ZADOWOLONA. O 12:30 BYŁAM NA REHABILITACJI I CHODZIŁAM PO TORZE. O DZIWO NAWET DOBRZE MI SZŁO. :) ZAWSZE JEDNAK JEST TAK, ŻE JAK NAJPIERW COŚ NAM SIĘ UDAJE I ZACZYNA BYĆ SUPER, TO ZARAZ POTEM DZIEJE SIĘ COŚ ZŁEGO. 

JAK WRÓCIŁAM Z ĆWICZEŃ NAPISAŁAM SMS'A DO KAROLA. ZAPYTAŁAM GO CO ROBI I JAK SIĘ MA A ON MI NAPISAŁ, ŻE JEST W PRACY I KIEPSKO SIĘ CZUJE. KAZAŁ MI TEŻ NIE PYTAĆ DLACZEGO. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE BĘDĘ MUSIAŁA GO O TO PYTAĆ, JEŚLI SAM MI POWIE. ON POWIEDZIAŁ, ŻE JEDNAK MI NIE POWIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE SKORO ON MI NIC NIE CHCE POWIEDZIEĆ, TO JA MU TEŻ NIC NIE BĘDĘ MÓWIĆ I NA KILKA GODZIN PRZESTAŁAM SIĘ DO NIEGO ODZYWAĆ.

PRZED WIECZOREM SAM MI NAPISAŁ, ŻE CHODZI O DŁUGI, KTÓRE KIEDYŚ ZACIĄGNĄŁ U SWOICH STARYCH ZNAJOMYCH, I KTÓRYCH TERAZ NIE JEST W STANIE SPŁACIĆ. JESTEM TYM WSZYSTKIM TROCHĘ ZAŁAMANA. WIEM, ŻE NIE POWINNAM SIĘ TYM TAK BARDZO PRZEJMOWAĆ, BO W SUMIE KAROL TO DLA MNIE TYLKO ZNAJOMY Z CZATU, ALE TRUDNO NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ KIMŚ, KTO PRZEZ KILKA MIESIĘCY POWTARZA: "KOCHAM CIĘ" I TO DO TEGO W RÓŻNYCH JĘZYKACH ŚWIATA.

niedziela, 15 listopada 2009

DZIEŃ 133


DZISIAJ RANO DOSTAŁAM OD KAROLA SMS'A, KTÓRY BRZMIAŁ: "JEG ELSKER DIG", TO PO DUŃSKU ZNACZY "KOCHAM CIĘ". W ZWIĄZKU Z TYM ZACZĘŁAM ROZMOWĘ NA TEMAT SPOTKANIA. JEGO ODPOWIEDŹ BYŁA TAKA JAK ZAWSZE - ZOBACZYMY. ZACZYNA MI PRZESTAWAĆ ZALEŻEĆ NA NA TYM SPOTKANIU I NA NIM. NA SAMYM POCZĄTKU BARDZO CHCIAŁ SPOTKANIA I BARDZO MU SIĘ ZE WSZYSTKIM SPIESZYŁO. ZRESZTĄ JUŻ WAM KIEDYŚ PISAŁAM, ŻE ZACZĄŁ TEMAT ZARĘCZYN. TERAZ NATOMIAST NIE CHCE SIĘ SPOTKAĆ I TWIERDZI, ŻE JEST ZŁYM FACETEM I, ŻE JESTEŚMY Z DWÓCH RÓŻNYCH BAJEK. ZAPYTAŁAM GO, CO MA NA MYŚLI. POWIEDZIAŁ MI TYLKO, ŻE MA DŁUGI, ZAPYTAŁAM JAKIEJ WYSOKOŚCI, ALE MI NIE POWIEDZIAŁ. PRZYZNAŁ TEŻ, ŻE LUBI PIĆ I SIĘ ZABAWIĆ. NAPISAŁAM MU, ŻE ODROBINA JEGO DOBREJ WOLI I ZMIANA ZNAJOMYCH WYSTARCZY DO TEGO, ŻEBY ZERWAĆ Z TYM NAŁOGIEM, TYLKO, ŻE ON SAM MUSI TEGO CHCIEĆ. TO NIESPRAWIEDLIWE, ŻE JA ZAWSZE TRAFIAM NA NIEODPOWIEDNICH FACETÓW. NAJPIERW CHŁOPAK, KTÓRY TOTALNIE MNIE IGNOROWAŁ, POTEM JEDEN Z MOICH ZNAJOMYCH, KTÓRY BARDZO MI SIĘ PODOBAŁ, ALE MU O TYM NIE POWIEDZIAŁAM, BO BAŁAM SIĘ, ŻE MOGĘ W TEN SPOSÓB ZNISZCZYĆ NASZĄ ZNAJOMOŚĆ (TERAZ MA DZIEWCZYNĘ), NO I TERAZ KAROL, KTÓRY CHCIAŁ SIĘ SPOTKAĆ, GDY NIE BYŁAM NA TO GOTOWA, A TERAZ GDY CHCĘ, MÓWI, ŻE TO NA RAZIE NIEMOŻLIWE. MASAKRA!

sobota, 14 listopada 2009

DZIEŃ 132

KAROL ZNOWU DZIŚ PIŁ, NIC MU NIE POWIEDZIAŁAM, BO JUŻ NIE MAM SIŁY DOROSŁEGO FACETA TRAKTOWAĆ JAK MAŁEGO DZIECKA, KTÓREMU TRZEBA TŁUMACZYĆ DLACZEGO PEWNYCH RZECZY NIE POWINNO SIĘ ROBIĆ LUB TEGO, ŻE TRZEBA PAMIĘTAĆ, IŻ KAŻDY CZYN NIESIE ZE SOBĄ OKREŚLONE KONSEKWENCJE. MAM OBECNIE WSTRĘT DO MĘŻCZYZN I CHYBA ZOSTANĘ SAMOWYSTARCZALNĄ FEMINISTKĄ. POZA TYM BYŁAM Z MAMĄ U CIOCI HALINY A JAK WRÓCIŁYŚMY, TO MAMA PYTAŁA MNIE CZY NAPRAWDĘ CHCĘ MOJEJ OFIERZE ZROBIĆ KRZYWDĘ ZA POMOCĄ LALKI VOODOO. POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE GDYBYM NIE CHCIAŁA, TO BYM JEJ NIE ZAMAWIAŁA. CHCĘ, BO JESTEM BARDZO SFRUSTROWANA A LEPIEJ BĘDZIE JAK WYŻYJĘ SIĘ NA LALCE VOODOO NIŻ BEZPOŚREDNIO NA ŻYWEJ OSOBIE.

piątek, 13 listopada 2009

DZIEŃ 131

ZAMÓWIŁAM DZIŚ SOBIE TAKĄ LALECZKĘ, JEST TO LALKA VOODOO. TA LALKA BĘDZIE NARZĘDZIEM MOJEJ ZEMSTY NA PEWNEJ OSOBIE, KTÓRA DZIŚ MNIE ZRANIŁA, MOIM ZDANIEM BARDZO ŚWIADOMIE. ZACZĘŁO SIĘ OD TEGO, ŻE DWA DNI TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE TA OSOBA GRA W BARDZO POPULARNĄ GRĘ BROWSEROWĄ (PRZEGLĄDARKOWĄ) - ZIELONE IMPERIUM. POLEGA TO NA TYM, ŻE SADZIMY ROŚLINY W SWOIM OGRODZIE, HODUJEMY JE I NIMI HANDLUJEMY ZARABIAJĄC TYM SAMYM NA NOWY OGRÓD I NOWE ROŚLINY. KAŻDY OGRÓD MA SWOJĄ NAZWĘ. JA MIAŁAM OGRÓD O NAZWIE ANGELODORO (TYM, KTÓRZY NIE WIEDZĄ POWIEM, ŻE PRAWIDŁOWO TA NAZWA POWINNA BYĆ ZAPISANA:  ANGELO D'ORO, ZNACZY TO ZŁOTY ANIOŁ LUB ANIOŁ ZE ZŁOTA) BYŁ UMIESZCZONY NA SERWERZE 18, ALE GDY POZNAŁAM NAZWĘ OGRODU TAMTEJ OSOBY, ZLOKALIZOWAŁAM JEJ SERWER I POSTANOWIŁAM SIĘ PRZENIEŚĆ NA TEN SAM SERWER, NA KTÓREJ SWÓJ OGRÓD MA TA OSOBA. NIE BYŁO MI BARDZO TRUDNO ZLOKALIZOWAĆ SERWER TEJ OSOBY, BO MOJA MAMA TEŻ MA NA NIM KONTO I TA OSOBA KUPOWAŁA U NIEJ ROŚLINKI. PO TYM JAK ZAŁOŻYŁAM NOWY OGRÓD WYSŁAŁAM TEJ OSOBIE WIADOMOŚĆ, ŻE WIEM KIM JEST I DLATEGO MOGĘ MU SPRZEDAWAĆ ROŚLINKI TANIEJ A TA OSOBA ZAMIAST MI ODPISAĆ, TO MNIE ZABLOKOWAŁA! ŚWINIA! POZA TYM MAM DO TEJ OSOBY ŻAL JESZCZE O INNE RZECZY.

czwartek, 12 listopada 2009

DZIEŃ 130

OD SAMEGO RANA BARDZO BOLI MNIE BRZUCH, W ZWIĄZKU Z TYM NIE BYŁAM NA REHABILITACJI. WYDAJE MI SIĘ, ŻE MAM TE BÓLE Z POWODU NERWÓW. SPOWODOWANE JEST TO TYM, ŻE KAROL PIJE A JA BYM CHCIAŁA ŻEBY TEGO NIE ROBIŁ. BARDZO ZALEŻY MI NA TYM ABY KAROL NIE STOCZYŁ SIĘ NA SAMO DNO, ALE ON TEGO NIE ROZUMIE. KIEDYŚ KTOŚ MI POWIEDZIAŁ, ŻE ABY PIJAK ZROZUMIAŁ ILE STRACIŁ MUSI STOCZYĆ SIĘ NA SAMO DNO, GDY TAK SIĘ STANIE BYĆ MOŻE NADEJDZIE MOMENT OTRZEŹWIENIA I WTEDY ZROZUMIE, ŻE W TEN SPOSÓB DOPROWADZI DO SWOJEJ ŚMIERCI. JEST W TYM PEWNA LOGIKA, ALE JA NIE WIEM CZY JA JĄ DOBRZE ROZUMIEM, BO ROZUMIEM TO W TEN SPOSÓB, ŻE GDY KAROL ZNOWU WYPIJĘ, TO MAM MU POWIEDZIEĆ: "CHCESZ TO PIJ" I GDY NIE ZMIENI SWOJEGO POSTĘPOWANIA DAĆ MU DO ZROZUMIENIA, ŻE TO KONIEC NASZEJ ZNAJOMOŚCI. BYĆ MOŻE GDY ODCZUJE BRAK KONTAKTU ZE MNĄ, TO POSTANOWI COŚ ZMIENIĆ.

środa, 11 listopada 2009

DZIEŃ 129

JESTEM ZŁA NA KAROLA. WCZORAJ BYŁ NA URODZINACH KUMPLA I ZNÓW ZA DUŻO WYPIŁ, TO JUŻ CHYBA CZWARTY RAZ W PRZECIĄGU MIESIĄCA. STARAM SIĘ SPOKOJNIE MU TŁUMACZYĆ, ŻE PIJĄC SAM SOBIE ROBI KRZYWDĘ, NO I PRZEDE WSZYSTKIM ODDALA SIĘ ODE MNIE A Z JEGO SŁÓW WYNIKA, ŻE NADAL MU BARDZO NA MNIE ZALEŻY. CIESZY MNIE TO, ALE Z DRUGIEJ STRONY ZASTANAWIA, BO Z JEDNEJ STRONY KAROL MÓWI, ŻE BARDZO MNIE KOCHA A Z DRUGIEJ UNIKA TEMATU SPOTKANIA. NIE WIEM CZY W TAKIEJ SYTUACJI WARTO WIERZYĆ W JEGO SŁOWA.

wtorek, 10 listopada 2009

DZIEŃ 128

DZIŚ MAM URODZINY. WIĘKSZOŚĆ LUDZI LUBI SWOJE URODZINY. JA ZA NIMI NIE PRZEPADAM, BO W TEN DZIEŃ ZAWSZE UŚWIADAMIAM SOBIE, ŻE KILKU OSÓB BARDZO MI BRAKUJE. NIE WIEM JAK RADZIĆ SOBIE Z TYM UCZUCIEM, ALE Z DRUGIEJ STRONY BARDZO CIESZY MNIE FAKT, ŻE CO ROKU KILKA OSÓB SKŁADA MI ŻYCZENIA, TO BARDZO MIŁE. :)

poniedziałek, 9 listopada 2009

DZIEŃ 127

ROZMAWIAŁAM DZIŚ Z KAROLEM O SPOTKANIU. TAK JAK MÓWIŁAM KAROL BOI SIĘ TEGO SPOTKANIA, JA ZRESZTĄ TEŻ, ALE PO DŁUGIEJ ROZMOWIE NA SPOKOJNIE DOSZLIŚMY DO WNIOSKU, ŻE MOŻE UDA NAM SIĘ SPOTKAĆ W TEN WEEKEND, ALE TO JESZCZE NIC PEWNEGO. CHCIAŁABYM SIĘ Z NIM SPOTKAĆ I MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ NAM SIĘ UDA.

niedziela, 8 listopada 2009

DZIEŃ 126

POGODZIŁAM SIĘ Z KAROLEM I POSTAWIŁAM MU WARUNEK, ŻE JAK MAMY SIĘ PRZYJAŹNIĆ, TO NIE BĘDZIEMY MIEĆ PRZED SOBĄ TAJEMNIC. POTEM ZAPYTAŁAM KAROLA, CO ROBIŁ, GDY SIĘ NIE ODZYWAŁAM, NO I, GDY KAROL POWIEDZIAŁ CO ROBIŁ ZNÓW POJAWIŁ SIĘ POWÓD DO SPRZECZKI I TAKA SPRZECZKA SIĘ WYWIĄZAŁA. NAKRZYCZAŁAM NA NIEGO I TERAZ JEST MI WSTYD. WSZYSTKO PRZEZ TO, ŻE ŹLE GO ZROZUMIAŁAM I EMOCJE WZIĘŁY GÓRĘ, ALE NA SZCZĘŚCIE WSZYSTKO SOBIE WYJAŚNILIŚMY I JUŻ JEST DOBRZE.

sobota, 7 listopada 2009

DZIEŃ 125

NUDZI MI SIĘ BEZ ROZMÓW Z KAROLEM. PO RAZ PIERWSZY OD 10 MIESIĘCY WCZORAJ NIE DOSTAŁAM SMS'A NA DOBRANOC A DZIŚ RANO NA DZIEŃ DOBRY I STRASZNIE MI TEGO BRAKUJE. Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE TAKA CISZA TEŻ NAM MOŻE WYJŚĆ NA DOBRE. PO PIERWSZE DLATEGO, ŻE ON ODCZUJE BRAK KONTAKTU ZE MNĄ A PO DRUGIE JA BĘDĘ MIEĆ CZAS ŻEBY UŚWIADOMIĆ SOBIE, CO TAK NAPRAWDĘ DO NIEGO CZUJĘ I CZY CHCIAŁABYM COŚ ZMIENIĆ MIĘDZY
NAMI. TO ZNACZY JEŚLI CHODZI O TE ZMIANY, TO AKURAT BARDZO DOBRZE WIEM CO CHCIAŁABYM ZMIENIĆ. CHCIAŁABYM SIĘ Z NIM W KOŃCU SPOTKAĆ, BO OD PEWNEGO CZASU TAKA WIRTUALNA ZNAJOMOŚĆ JUŻ MI NIE WYSTARCZA, CHCIAŁABYM SPOTKAĆ SIĘ Z NIM, ALE KIEDY ZACZYNAM MÓWIĆ O SPOTKANIU, TO ON SIĘ WYCOFUJE. BOI SIĘ I JA TO ROZUMIEM, TO NORMALNE. JA TEŻ SIĘ BOJĘ, ALE JEŚLI SIĘ NIE SPOTKAMY, TO NASZA ZNAJOMOŚĆ W ŻADEN SPOSÓB SIĘ NIE ROZWINIE.

piątek, 6 listopada 2009

DZIEŃ 124

POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM, BO JUŻ DRUGI RAZ MNIE OKŁAMAŁ I TO MOIM ZDANIEM W NAJBANALNIEJSZEJ KWESTII JAKA MOŻE BYĆ NA TYM ŚWIECIE. POWIEDZIAŁ MI JAK TAK NAPRAWDĘ SIĘ NAZYWA. NAZYWA SIĘ KAROL JACEK RÓŻEWICZ, Z NERWÓW, ŻE NIE BYŁ ZE MNĄ SZCZERY NA POCZĄTKU ZMUSIŁAM GO DO TEGO ŻEBY PODAŁ MI SWÓJ ADRES. NIE MIAŁ ODWAGI MI ODMÓWIĆ. POZA TYM MUSZĘ GO W JAKIŚ SPOSÓB UKARAĆ, W ZWIĄZKU Z TYM POWIEDZIAŁAM MU, ŻE PRZEZ JAKIŚ CZAS NIE BĘDĘ PISAĆ, BO MUSZĘ WSZYSTKO PRZEMYŚLEĆ I ZASTANOWIĆ SIĘ, CZY BĘDĘ W STANIE PO RAZ KOLEJNY MU ZAUFAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE ROZUMIEM, IŻ KIEDYŚ JEGO DZIEWCZYNA GO ZRANIŁA I TO MOCNO, BO ZDRADZIŁA GO W WALENTYNKI I ŻE TERAZ SIĘ BOI, ALE Z DRUGIEJ STRONY NIE MOŻNA WSZYSTKICH DZIEWCZYN MIERZYĆ JEDNĄ MIARĄ.

czwartek, 5 listopada 2009

DZIEŃ 123

STARAM SIĘ NAMÓWIĆ KAROLA NA SPOTKANIE I NA TO ŻEBY PRZESŁAŁ MI SWOJE ZDJĘCIE. KAROL NIE WIE PO CO MI JEGO ZDJĘCIE I NA RAZIE NIESTETY MU TEGO NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ, ALE CHCĘ MU ZROBIĆ BARDZO FAJNĄ NIESPODZIANKĘ. MAM NADZIEJĘ, ŻE BĘDZIE MU SIĘ PODOBAĆ. CHCIAŁABYM ABY BYŁ SZCZĘŚLIWY.

środa, 4 listopada 2009

DZIEŃ 122

JESTEM DUMNA Z KAROLA, BO CHYBA NAUCZYŁ SIĘ KONTROLOWAĆ SWÓJ POCIĄG DO ALKOHOLU. ZACZNIJMY JEDNAK OD POCZĄTKU. PO POŁUDNIU, KIEDY KAROL BYŁ JESZCZE W PRACY, NAPISAŁAM MU SMS'A: "JAK W PRACY?" ODPISAŁ: "DOBRZE, OPIJAMY MOJE IMIENINY, ALE JA NIE PIJĘ. SZKODA, ŻE TY NIE PAMIĘTAŁAŚ". NAPISAŁAM, ŻE NIE WIEDZIAŁAM, BO PATRZĄC W KALENDARZ NIE ZWRACAM SZCZEGÓLNEJ UWAGI NA TO KTO W DANYM DNIU MA IMIENINY, CHYBA, ŻE JEST TO JAKIŚ CHARAKTERYSTYCZNY DZIEŃ NP. JAKIEŚ ŚWIĘTO, BO WTEDY ŁATWIEJ ZAPAMIĘTAĆ. KAROL NAPISAŁ: "OK.". POTEM ZAPYTAŁAM GO CZY DA MI SWÓJ ADRES ZAMIESZKANIA I CZY MOŻEMY SIĘ SPOTKAĆ W SOBOTĘ. POWIEDZIAŁ, ŻE TERAZ JEGO ADRES NIE JEST MI DO NICZEGO POTRZEBNY, ALE JA I TAK GO PRZEKONAM ŻEBY MI DAŁ TEN ADRES, BO JESTEM UPARTA A CO DO SPOTKANIA, TO POWIEDZIAŁ, ŻE SPOTKAMY SIĘ JAK DOSTANIE WYPŁATĘ.

wtorek, 3 listopada 2009

DZIEŃ 121

WŁAŚNIE POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM. ON MA DO MNIE PRETENSJĘ, ŻE MAŁO ZE SOBĄ ROZMAWIAMY, ALE MOIM ZDANIEM TO NIEPRAWDA, KAROL PRZESADZA, BO ROZMAWIAMY Z SOBĄ BARDZO DUŻO I PRAWIE CIĄGLE PISZEMY SMS'Y. OSTATNIO PISALIŚMY O DRUGIEJ W NOCY, BO SIĘ PRZEBUDZIŁ, NIE MÓGŁ PONOWNIE ZASNĄĆ, WIĘC POSTANOWIŁ MNIE OBUDZIĆ ŻEBYŚMY POPISALI SMS'Y. OCZYWIŚCIE ZACZĄŁ NIEWINNYM PYTANIEM:

- ŚPISZ?
- NIE, BO MNIE WŁAŚNIE OBUDZIŁEŚ.
- PRZEPRASZAM.
- NIE SZKODZI. CZEMU JESZCZE NIE ŚPISZ?
- OBUDZIŁEM SIĘ I NIE MOGĘ TERAZ ZASNĄĆ.
- AHA. PRZYTUL SIĘ DO PODUSZKI, ZAMKNIJ OCZKA I SPRÓBUJ ZASNĄĆ, BO NIE WSTANIESZ JUTRO DO PRACY.
- MYŚLAŁEM, ŻE POWIESZ, IŻ MAM O TOBIE ŚNIĆ.
- MOŻESZ, TYLKO MI TEN SEN JUTRO OPOWIEDZ.
- OK.

TO TYLKO JEDNA Z KILKU TYSIĘCY ROZMÓW MIĘDZY NAMI, WIĘC MYŚLĘ, ŻE TWIERDZENIE, IŻ ZE SOBĄ NIE ROZMAWIAMY, CZY NIE PISZEMY SMS'ÓW JEST MOCNO PRZESDZONE.

poniedziałek, 2 listopada 2009

DZIEŃ 120

BYŁAM DZIŚ Z MAMĄ U CIOCI HALINY NA KAWIE. TROCHĘ POSIEDZIAŁYŚMY I POGADAŁYŚMY. CIOCIA POCHWALIŁA NAM SIĘ NOWO URZĄDZONĄ KUCHNIĄ. JEST TAM TERAZ O WIELE ŁADNIEJ NIŻ PRZEDTEM, PRZEDE WSZYSTKIM DLATEGO, ŻE TERAZ SĄ TAM ŁADNE I NOWOCZESNE MEBLE. JA LUBIĘ JEŹDZIĆ DO CIOCI HALINY, BO CZUJĘ SIĘ U NIEJ, JAK WE WŁASNYM DOMU. 

DAWNIEJ JAK JESZCZE MÓJ UKOCHANY MIESZKAŁ W SWOIM RODZINNYM DOMU, TO CZĘSTO MÓWIŁA MI, CO U NICH SŁYCHAĆ, BO JEGO MAMA I CIOCIA SĄ DOBRYMI KOLEŻANKAMI. TO WŁAŚNIE OD CIOCI HALINY DWA LATA TEMU DOWIEDZIAŁAM SIĘ O JEGO PLANACH WYJAZDU I CO NAJPRAWDOPODOBNIEJ BYŁO POWODEM JEGO WYJAZDU. NAWET PAMIĘTAM DOKŁADNĄ DATĘ, KIEDY SIĘ O TYM DOWIEDZIAŁAM - 06.06.2007 - NIECAŁE TRZY MIESIĄCE PRZED JEGO WYJAZDEM. NAWET TERAZ, MIMO TEGO, ŻE JUŻ MINĘŁY PONAD DWA LATA NADAL UWAŻAM, ŻE TO BYŁ JAK DO TEJ PORY NAJGORSZY DZIEŃ MOJEGO ŻYCIA.

niedziela, 1 listopada 2009

DZIEŃ 119

BYŁAM DZISIAJ NA GROBACH PRAWIE WSZYSTKICH BLISKICH MI LUDZI, KTÓRZY ODESZLI, BO JAK POWSZECHNIE WIADOMO DZIŚ JEST ŚWIĘTO ZMARŁYCH. BYŁAM NA TRZECH CMENTARZACH. NA GROBIE DZIADKA RYŚKA, BABCI ZOSI, DZIADKA LUDWIKA, KUZYNKI EWY, KUZYNA MARIUSZA, WUJKA FRANKA, WUJKA STAŚKA, BABCI LUCYNKI, CIOCI STASI, BABCI MARYSI I TRAGICZNIE ZMARŁEGO DZIADKA JURKA ORAZ WUJKA DANIELA. W NAJBLIŻSZYM CZASIE BĘDĘ MUSIAŁA WYBRAĆ SIĘ NA GRÓB MOJEGO ZNAJOMEGO - KRZYŚKA, KTÓRY ZGINĄŁ DWA LATA TEMU W WYPADKU SAMOCHODOWYM WRACAJĄC Z SANATORIUM. DZIŚ JUŻ NIESTETY NIE ZDĄŻYŁAM ODWIEDZIĆ JEGO GROBU, ALE CAŁY CZAS O NIM PAMIĘTAM. 1 LISTOPADA, TO DLA MNIE TRUDNY DO PRZEŻYCIA DZIEŃ.

sobota, 31 października 2009

DZIEŃ 118

KAROL NAPISAŁ MI PRZED CHWILĄ SMS'A, ŻE JEST NA URODZINACH U KOLEGI I, ŻE PIJĄ TYLKO PIWO. GDYBY MI NIE NAPISAŁ TEGO TERAZ TYLKO NP. JUTRO, TO ZNAJĄC SIEBIE NA PEWNO BYŁABYM NA NIEGO WŚCIEKŁA ZA TO, ŻE W OGÓLE WYPIŁ, WIEDZĄC, ŻE MA TEGO TYPU PROBLEM, ALE ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE BYŁ ZE MNĄ SZCZERY NIE WYZYWAŁAM TYLKO GO POPROSIŁAM ŻEBY NIE PIŁ ZA DUŻO. ZA JAKIŚ CZAS KAROL BĘDZIE MUSIAŁ SIĘ NAUCZYĆ, ŻE JEŚLI CHCE SIĘ NAPIĆ ALKOHOLU, TO TYLKO W SOBOTĘ, BO JUŻ NIEDŁUGO ODBIERZE PRAWO JAZDY. MYŚLĘ, ŻE JEST MĄDRYM FACETEM I NIGDY NIE WSIĄDZIE DO SAMOCHODU PO PIWIE CZY KIELISZKU, GDYBY TO ZROBIŁ JUŻ NIGDY BYM SIĘ DO NIEGO NIE ODEZWAŁA.

piątek, 30 października 2009

DZIEŃ 117

POGODZILIŚMY SIĘ Z KAROLEM A WŁAŚCIWIE, TO TYLKO NA SPOKOJNIE POROZMAWIALIŚMY. OSTATNIO KAROL PIŁ, WIĘC UNIKAŁAM KONTAKTU Z NIM, BO WYSTARCZY, ŻE MÓJ OJCIEC JEST ALKOHOLIKIEM, ZNAJOMYCH - ALKOHOLIKÓW MIEĆ NIE MUSZĘ I NIE CHCĘ. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE POSTARA SIĘ NIE PIĆ. NIE WIEM CZY MAM MU WIERZYĆ I SIĘ TYM WSZYSTKIM PRZEJMOWAĆ, CZY NIE, BO JAKBY NIE PATRZEĆ, TO KAROL JEST DLA MNIE TYLKO ZNAJOMYM Z SMS'OWEGO CZATU, KTÓRY MA PRAWO SAM DECYDOWAĆ O SWOIM ŻYCIU I JA NIE MOGĘ MU NIC NARZUCIĆ. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY PRZEZ TE 9 MIESIĘCY CODZIENNYCH SMS'ÓW BARDZO GO POLUBIŁAM. WIEM, ŻE NIE JEST ZŁYM CHŁOPAKIEM I NAPRAWDĘ NIE CHCIAŁABYM ŻEBY TEN NAŁÓG ZNISZCZYŁ MU ŻYCIE. STARAM SIĘ GO PRZEKONAĆ DO BEZPŁATNEJ TERAPII ANTYALKOHOLOWEJ, BO W KOŃCU JESTEM OSOBĄ, KTÓRĄ JAK SAM MÓWI, KOCHA, CZYLI TEORETYCZNIE MAM NA NIEGO JAKIŚ WPŁYW. NIESTETY, DO TEJ PORY NIE UDAŁO MI SIĘ GO NA TAKĄ TERAPIĘ NAMÓWIĆ, ALE NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE NORMALNIE ZE SOBĄ ROZMAWIAMY.

czwartek, 29 października 2009

DZIEŃ 116

MOJE SIOSTRY PRZYPROWADZIŁY DZISIAJ DO DOMU SWOICH  CHŁOPAKÓW. MOJA MAMA JEST NIMI ZACHWYCONA, BYĆ MOŻE DLATEGO, ŻE NIE SŁYSZAŁA JAK SIĘ WYRAŻAJĄ. JEŚLI CHODZI O MOJE ZDANIE NA ICH TEMAT, TO WCALE MI SIĘ NIE PODOBAJĄ, ALE MOJE ZDANIE W TEJ KWESTII NIE JEST WAŻNE, BO TO NIE JA SOBIE BĘDĘ Z NIMI ŻYCIE UKŁADAĆ. MAMIE TEŻ NIE POWIEDZIAŁAM, CO SĄDZĘ NA ICH TEMAT, BO JAK JEJ POWIEM, ŻE CZĘSTO UŻYWAJĄ PRZEKLEŃSTW ITD., TO ONA POTEM BĘDZIE SIĘ CZEPIAĆ MOJEGO UKOCHANEGO. ZNAJĄC TEŻ CHARAKTER I NASTAWIENIE MOJEJ MAMY DO MOJEGO UKOCHANEGO WIEM, ŻE NAWET GDYBYŚMY BYLI RAZEM, TO BY GO NIE POCHWALIŁA, BO ON NIE PRACUJE FIZYCZNIE TYLKO BARDZIEJ ARTYSTYCZNIE I MAMA UWAŻA, ŻE TO NIE PRACA.

środa, 28 października 2009

DZIEŃ 115

STWORZYŁAM DZIŚ PROJEKT MOJEJ FOTO - KSIĄŻKI. CHCIAŁAM JĄ SOBIE ZAMÓWIĆ W RAMACH PREZENTU NA 19 URODZINY. NIESTETY, NA RAZIE NIE MOGĘ TEGO ZROBIĆ, BO MNIE PO PROSTU NA NIĄ NIE STAĆ. KOSZT FOTO - KSIĄŻKI, KTÓRA MA 35 STRON ŁĄCZNIE Z OKŁADKĄ I JEST OPRAWIONA W ECO-SKÓRĘ, KOSZTUJE RAZEM Z KOSZTAMI WYSYŁKI 239 ZŁOTYCH. NA RAZIE NIE MAM TYLE KASY, ALE JAK TYLKO BĘDĘ MIEĆ TĄ KASĘ, TO JĄ SOBIE ZAMÓWIĘ.

wtorek, 27 października 2009

DZIEŃ 114

DZIŚ NA REHABILITACJI ZALICZYŁAM UPADEK NA TORZE, A WŁAŚCIWIE TO TYLKO POTKNIĘCIE, BO MI ZJECHAŁA RĘKA Z BARIERKI. NA SZCZĘŚCIE PANI AGNIESZKA MNIE ZŁAPAŁA. POTEM PRZEZ CHWILĘ BAŁAM SIĘ ZROBIĆ NASTĘPNY KROK, ALE JAKOŚ DAŁAM RADĘ. PODOBA MI SIĘ CHODZENIE NA TORZE, CHOĆ JEST TO DLA MNIE BARDZO TRUDNE I MĘCZĄCE ĆWICZENIE. MUSZĘ WTEDY UWAŻAĆ ŻEBY NIE STRACIĆ RÓWNOWAGI, BO JA MAM PROBLEMY Z BŁĘDNIKIEM, KTÓRY ODPOWIADA ZA RÓWNOWAGĘ

poniedziałek, 26 października 2009

DZIEŃ 113

KIEPSKO SIĘ DZIŚ CZUJĘ, JEST MI SMUTNO I JESTEM OSŁABIONA, BYĆ MOŻE TO PRZEZ POGODĘ, A MOŻE PRZEZ COŚ INNEGO, NIE WIEM. POZA TYM ROZMAWIAŁAM DZISIAJ Z MAMĄ O MOICH ZBLIŻAJĄCYCH SIĘ URODZINACH. MAMA POWIEDZIAŁA, ŻE CIOCIA AGNIESZKA UPIECZE MI TORT. POWIEDZIAŁAM, ŻE NIE CHCĘ TORTU. DLA MNIE DZIEŃ URODZIN, TO TAKI SAM DZIEŃ JAK KAŻDY INNY. NIEKTÓRZY LUBIĄ W TEN DZIEŃ DOSTAWAĆ PREZENTY, JA TEŻ, ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE WYMARZONY PREZENT MOŻE MI DAĆ TYLKO LOS, BO MIŁOŚCI NIE MOŻNA KUPIĆ.

niedziela, 25 października 2009

DZIEŃ 112

BYŁYŚMY Z MAMA NA TYM POGRZEBIE. UKOCHANEGO WIDZIAŁAM TYLKO PRZEZ UŁAMEK SEKUNDY, JAK PRZECHODZIŁ KOŁO MNIE, ALE NAWET TAK KRÓTKIE SPOTKANIE ROZWALIŁO MNIE WEWNĘTRZNIE. JEŚLI CHODZI NATOMIAST O NIEGO, TO JAK ZWYKLE NAWET MNIE NIE ZAUWAŻYŁ, JA ZA TO ZAUWAŻYŁAM, ŻE BYŁ BARDZO BLADY. TERAZ JEST JUŻ NOC, ON PEWNIE WRÓCIŁ JUŻ DO SIEBIE, BO JUTRO MUSI IŚĆ DO PRACY. TĘSKNIĘ ZA NIM... WIEDZIAŁAM, ŻE TAK BĘDZIE JAK GO ZOBACZĘ...

sobota, 24 października 2009

DZIEŃ 111

DZISIAJ ROZMAWIAŁAM Z MAMĄ O TYM JUTRZEJSZYM POGRZEBIE. MAMA ZASTANAWIA SIĘ CZY NIE LEPIEJ BY BYŁO IŚĆ TYLKO DO KAPLICY. JA POWIEDZIAŁAM JEJ, ŻE DO KAPLICY NIE PÓJDĘ A JAK PÓJDĘ, TO NIE WEJDĘ, NAWET Z SAMOCHODU NIE WYSIĄDĘ, BO JA SIĘ BOJĘ UMARŁYCH. NAWET JAK MÓJ DZIADEK ZMARŁ SIEDEM LAT TEMU, TO NIE WCHODZIŁAM DO POKOJU, W KTÓRYM LEŻAŁ. JEŚLI CHODZI O MNIE, TO BOJĘ SIĘ IŚĆ NA TEN POGRZEB I ZOBACZYĆ, ŻE MÓJ UKOCHANY JEST SMUTNY, ALE MAMA POWIEDZIAŁA ŻEBYŚMY SZŁY. MOŻE FAKTYCZNIE MOJA OBECNOŚĆ W JAKIŚ SPOSÓB MU POMOŻE.

piątek, 23 października 2009

DZIEŃ 110

POWIEM WAM COŚ W CO SAMA NIE WIERZĘ, BYŁAM DZISIAJ, JAK KAŻDEGO DNIA, NA REHABILITACJI I CHODZIŁAM NA TORZE, TEN TOR, TO PIERWSZY KROK DO CHODZENIA O KULACH. WYJĄTKOWO DOBRZE MI SZŁO. BARDZO MNIE TO CIESZY, BO OSTATNIO MI NIE WYCHODZIŁO I POMAŁU ZACZĘŁAM TRACIĆ NADZIEJĘ, ŻE KIEDYKOLWIEK UDA MI SIĘ TEN TOR PRZEJŚĆ PRAWIDŁOWO, ALE TERAZ ZNOWU WIEM, ŻE PRAKTYKA CZYNI MISTRZA. CHCIAŁABYM TROCHĘ PRZYSPIESZYĆ TĄ NAUKĘ CHODZENIA O KULACH, ALE TO NIEMOŻLIWE, BO NA WSZYSTKO POTRZEBNY JEST CZAS. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ O ŚMIERCI SIOSTRY MOJEGO KOLEGI Z KLASY (CHODZILIŚMY RAZEM DO PODSTAWÓWKI) I RÓWNOCZEŚNIE KUZYNKI MOJEGO UKOCHANEGO. MOJA MAMA PYTAŁA MNIE CZY PÓJDZIEMY NA POGRZEB. POWIEDZIAŁAM, ŻE PÓJDZIEMY, CHOĆ NIE JESTEM PEWNA CZY TEGO CHCĘ. PRZEDE WSZYSTKIM BOJĘ SIĘ ZOBACZYĆ Z MOIM UKOCHANYM... BOJĘ SIĘ, ŻE BĘDZIE SMUTNY A JA NIE BĘDĘ MOGŁA GO NAWET PRZYTULIĆ...

czwartek, 22 października 2009

DZIEŃ 109

BYŁAM DZIŚ W CAFE SKRZYNKA NA KONCERCIE ROBA I HANI I BYŁO NAPRAWDĘ EKSTRA. W PORÓWNANIU Z KONCERTEM Z DNIA 29.09.2009 DOSTARCZYŁ SŁUCHACZOM WIĘKSZYCH EMOCJI ZE WZGLĘDU NA CIEKAWSZE BRZMIENIE, KTÓRE ZAWDZIĘCZAMY GRZEŚKOWI RURAŃSKIEMU GRAJĄCEMU NA BONGOSACH I "PRZESZKADZAJKACH", MOCNEMU GŁOSOWI HANI I DELIKATNIEJSZYM NIŻ POPRZEDNIO DŹWIĘKOM GITARY, KTÓRE ZAWDZIĘCZAMY ROBERTOWI MADZIARZOWI, WSZYSTKO TO TWORZYŁO NIESAMOWITĄ ATMOSFERĘ. NA KONCERCIE SŁUCHACZE USŁYSZELI UTWORY Z REPERTUARU M.IN: SEALA, STINGA, ELVISA PRESLEYA, ERICA CLAPTONA, SHERYL CROCOU. PODCZAS KONCERTU ODBYŁA SIĘ TAKŻE PREMIERA PIOSENKI Z REPERTUARU ROBA I HANI.

środa, 21 października 2009

DZIEŃ 108

DOSTAŁAM ZAPROSZENIE OD ROBERTA MADZIARZA NA JUTRZEJSZY KONCERT: "HANIA I ROB AKUSTYCZNIE", KTÓRY ODBĘDZIE SIĘ W CAFE SKRZYNKA W CZĘSTOCHOWIE O 19:00. RAZEM Z ROBERTEM I HANIĄ ZAGRA KOLEGA ROBERTA - GRZESIEK RURAŃSKI. NIE WIEM CZY UDA MI SIĘ POJAWIĆ NA TYM KONCERCIE, ALE BARDZO BYM CHCIAŁA NA NIM BYĆ, BO WRZEŚNIOWY BYŁ NAPRAWDĘ SUPER.

wtorek, 20 października 2009

DZIEŃ 107

PRAWIE W OGÓLE NIE ROZMAWIAM Z KAROLEM, WSZYSTKO PRZEZ TO JEGO PICIE. JA NAJCHĘTNIEJ BYM Z NIM O TYM POROZMAWIAŁA, CHCIAŁABYM TEŻ Z NIM POGADAĆ O TERAPII ANTYALKOHOLOWEJ, BO LEPIEJ JEST SIĘ LECZYĆ W POCZĄTKOWYM STADIUM NAŁOGU NIŻ PÓŹNIEJ, ALE KAROL TWIERDZI, ŻE NIE MA PROBLEMU Z PICIEM. W OGÓLE OBOJE OMIJAMY TEN TEMAT Z DALEKA, JAKBY GO NIE BYŁO, CO POWODUJE, ŻE OSTATNIO RELACJE MIĘDZY NAMI BARDZO SIĘ OCHŁODZIŁY.

poniedziałek, 19 października 2009

DZIEŃ 106

JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO SIĘ DOWIEDZIAŁAM, ŻE PANI AGNIESZKA PAMIĘTA KIEDY MAM URODZINY, TO BARDZO MIŁE Z JEJ STRONY, BO NIESTETY, NIE WIELU MOICH ZNAJOMYCH PAMIĘTA O MOIM OSOBISTYM ŚWIĘCIE. JA NIE MAM PROBLEMÓW Z ZAPAMIĘTYWANIEM DAT I PAMIĘTAM O URODZINACH PRAWIE WSZYSTKICH BLISKICH MI OSÓB. SZCZEGÓLNIE PAMIĘTAM O URODZINACH JEDNEJ OSOBY, ALE NIESTETY, TO NIC DLA NIEJ NIE ZNACZY. POZA TYM DOWIEDZIAŁAM SIĘ KIM JEST TEN TAJEMNICZY NIEZNAJOMY. NAZYWA SIĘ SŁAWEK, MA 37 LAT I MÓJ NUMER TELEFONU WZIĄŁ Z NASZEJ KLASY. 

UDAŁO MI SIĘ TAKŻE SKONTAKTOWAĆ Z PANEM GRZEGORZEM DYCHTO - TERAPEUTĄ, Z KTÓRYM KIEDYŚ MIELIŚMY W LICEUM WYKŁAD NA TEMAT UZALEŻNIEŃ I FOBII. ROZMAWIAŁAM Z NIM O KAROLU. PO PROSTU ZAPYTAŁAM JAK MOŻNA NAMÓWIĆ KOGOŚ, KTO JEST WE WCZESNYM STADIUM ALKOHOLIZMU NA TERAPIĘ. PAN GRZEGORZ POWIEDZIAŁ, ŻE NAJLEPIEJ BY BYŁO, GDYBY TA OSOBA SAMA CHCIAŁA PRZYJŚĆ NA TERAPIĘ. MUSZĘ JUTRO NA SPOKOJNIE POGADAĆ O TYM WSZYSTKIM Z KAROLEM. MARTWIĘ SIĘ O NIEGO, BO PO POŁUDNIU NAPISAŁ MI SMS'A, ŻE ŹLE SIĘ CZUJE, ZAPYTAŁAM WIĘC, CZY COŚ GO BOLI. POWIEDZIAŁ, ŻE NIE. WYDAŁO MI SIĘ TO DZIWNE I CHCIAŁAM SIĘ DOWIEDZIEĆ O CO TAK NAPRAWDĘ CHODZI, ALE NIE CHCIAŁ MI POWIEDZIEĆ. TERAZ NATOMIAST NIE ODPOWIADA NA MOJE SMS'Y A TO ZNACZY, ŻE ALBO STAŁO SIĘ COŚ O CZYM NIE CHCE MI POWIEDZIEĆ ALBO KOLEDZY ZNÓW WYCIĄGNĘLI GO DO BARU I PIJĄ. SŁÓW MI JUŻ BRAKUJE.

niedziela, 18 października 2009

DZIEŃ 105

W NOCY KTOŚ PUŚCIŁ MI SYGNAŁ NA KOMÓRKĘ. NIE WIEM KTO TO, BO NIE ZNAM TEGO NUMERU A GDY WYSŁAŁAM SMS'A Z PYTANIEM: KIM JESTEŚ? ODPISAŁ TYLKO: "TAJEMNICZYM NIEZNAJOMYM". PRÓBOWAŁAM OD TEJ OSOBY WYCIĄGNĄĆ PODSTAWOWĄ INFORMACJĘ, CZYLI JAK SIĘ NAZYWA, ALE NIESTETY MI SIĘ NIE UDAŁO. PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁAM, ŻE TO MÓJ UKOCHANY, ALE TO NIEMOŻLIWE, BO ON NA STO PROCENT MA NUMER ZASTRZEŻONY I Z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI NA PEWNO NIE PUŚCIŁBY MI SYGNAŁU. POZA TYM PRAWIE NIE ROZMAWIAM Z KAROLEM A JEŻELI JUŻ ROZMAWIAMY, TO NASZE ROZMOWY WYGLĄDAJĄ MNIEJ WIĘCEJ TAK:

KAROL: "CO ROBISZ?"
JA: "NIC".
KAROL: "AHA".

ZBYT SZCZEGÓŁOWE TO TE ROZMOWY NIE SĄ, ALE CO PORADZIĆ. JA DWA LATA TEMU OBIECAŁAM SOBIE, ŻE NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDĘ JUŻ SIĘ STARAĆ O WZGLĘDY ŻADNEGO MĘŻCZYZNY I TEGO SIĘ TRZYMAM, WIĘC CAŁA RESZTA ZALEŻY OD KAROLA.

sobota, 17 października 2009

DZIEŃ 104

KAROL PIJE, STRASZNIE MNIE TO DENERWUJE. STARAŁAM SIĘ Z NIM O TYM POROZMAWIAĆ, ALE SZYBKO SIĘ PODDAŁAM, BO TO JAK RZUCANIE GROCHEM O ŚCIANĘ. NIE BĘDĘ SIĘ STARAĆ MU POMÓC, JEŻELI ON SAM NIE BĘDZIE TEGO CHCIAŁ A JEŚLI NIE BĘDZIE CHCIAŁ, TO NASZA ZNAJOMOŚĆ SIĘ ROZPADNIE, BO JA NIE TOLERUJĘ PICIA I PRZESZKADZA MI NAWET ŚWIADOMOŚĆ ALKOHOLIZMU. KAROL MÓWI, ŻE MNIE KOCHA I JA NAPRAWDĘ TO DOCENIAM, ALE JEŻELI BĘDZIE TAK JAK TERAZ, TO NIE BĘDZIE TO DLA MNIE WAŻNE. MYŚLAŁAM O SPOTKANIU SIĘ Z NIM, ALE TERAZ NIE MAM NA TO NAJMNIEJSZEJ OCHOTY, BO BOJĘ SIĘ, ŻE PO TYM SPOTKANIU MÓGŁBY SIĘ STAĆ DLA MNIE KIMŚ WAŻNYM, KIMŚ KOGO MOGŁABYM POKOCHAĆ A JA NIE ZAMIERZAM MIEĆ PARTNERA ALKOHOLIKA I TAKIEGO ŻYCIA JAK MOJA MAMA DO 1997 ROKU.

piątek, 16 października 2009

DZIEŃ 103

MIAŁAM DZISIAJ BARDZO FAJNE ĆWICZENIA ROZLUŹNIAJĄCE, KTÓRE NIE WYMAGAŁY ODE MNIE SPECJALNEGO WYSIŁKU, WIĘC NIC PRAKTYCZNIE MNIE NIE BOLI. MIMO TO JEDNAK NIE CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ, BO POKŁÓCIŁAM SIĘ Z KAROLEM O TO, ŻE PIJE. ON NIE JEST MOIM CHŁOPAKIEM, ALE PRZESZKADZA MI TO, ŻE PIJE, BO ZDAJE SOBIE SPRAWĘ JAKI TO WYNISZCZAJĄCY NAŁÓG. Z DRUGIEJ STRONY MOŻE TEŻ PRZESADZAM, BO W SUMIE KAŻDY MA PRAWO ROBIĆ CO CHCE.

czwartek, 15 października 2009

DZIEŃ 102

video
KUPIŁAM SOBIE DZISIAJ SUPER FILM NA DVD - "KOD DA VINCI". TEN FILM JEST TROCHĘ SPRZECZNY Z NASZĄ WIARĄ, BO MÓWI O TYM, ŻE JEZUS CHRYSTUS MIAŁ ŻONĘ, KTÓRĄ PODOBNO BYŁA MARIA MAGDALENA. LEONARDO DA VINCI NAMALOWAŁ MARIĘ MAGDALENĘ NA OBRAZIE: "OSTATNIA WIECZERZA" PO LEWEJ STRONIE JEZUSA. DA VINCI TWIERDZIŁ TEŻ, ŻE JEZUS I MARIA MAGDALENA MIELI CÓRKĘ - SARĘ. 

WIĘKSZOŚĆ LUDZI PEWNIE W TO NIE WIERZY, ALE JEŚLI CHODZI O MOJE ZDANIE W TEJ SPRAWIE, TO CHCIAŁABYM ŻEBY SIĘ OKAZAŁO, ŻE JEZUS BARDZIEJ BYŁ CZŁOWIEKIEM I ŻYŁ NORMALNIE, NIŻ BOGIEM I ŻYŁ JAK ŚWIĘTY. POZA TYM ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM O RAFALE, BO RAFAŁ ZNOWU CHCIAŁ ODE MNIE MOJE NAGIE FOTKI. OCZYWIŚCIE KAROL NATYCHMIAST BYŁ ZAZDROSNY I NAGLE ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ DLACZEGO TAK JEST. ZAPYTAŁAM GO CZY KIEDYŚ ZDRADZIŁA GO DZIEWCZYNA I CZY DLATEGO MI NIE UFA. POWIEDZIAŁ, ŻE TAK I ŻE JUŻ NIE ZAUFA ŻADNEJ DZIEWCZYNIE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE MI MOŻE UFAĆ, JA GO NIE ZDRADZĘ, BO NIE JESTEŚMY RAZEM.

środa, 14 października 2009

DZIEŃ 101

MIAŁAM DZISIAJ REHABILITACJĘ I TROCHĘ BOLĄ MNIE MIĘŚNIE. PAMIĘTAM, ŻE KRZYSIEK KRĘCIWILK ZAWSZE MÓWIŁ, ŻE POWINNAM PIĆ SOK POMIDOROWY, KTÓRY JEST BARDZO DOBRY NA PRZYROST MASY MIĘŚNIOWEJ I BÓLE MIĘŚNI, ALE JA NIESTETY NIE CIERPIĘ POMIDORÓW. W ZWIĄZKU Z TYM MUSZĘ TROCHĘ POCIERPIEĆ, ALE I TAK NIE JEST NAJGORZEJ. WSZYSCY REHABILITANCI I PRACOWNICY OŚRODKA MI KIBICUJĄ, NIE MÓWIĄC JUŻ O ZNAJOMYCH, PRZYJACIOŁACH I RODZINIE. 

POZA TYM ĆWICZYŁAM DZIŚ W KOSZULCE ZE ZDJĘCIEM MOJEGO UKOCHANEGO I JAK CHWILĘ BYŁYŚMY Z MAMĄ SAME W GABINECIE, TO ZASTANAWIAŁYŚMY SIĘ, CO BY BYŁO, GDYBY JEGO MAMA ZOBACZYŁA MNIE W TEJ KOSZULCE. ONA CZĘSTO BYWA W OŚRODKU, BO PRACUJE W APTECE OBOK I CZASEM TEŻ PRZYCHODZI NA ZABIEGI, BO MA PROBLEMY Z KRĘGOSŁUPEM. POWIEDZIAŁAM MAMIE, ŻE GDYBY JEGO MAMA ZAPYTAŁA MNIE DLACZEGO MAM NA KOSZULCE ZDJĘCIE JEJ SYNA, TO POWIEDZIAŁABYM JEJ PRAWDĘ, CZYLI, ŻE KOCHAM JEJ SYNA.

wtorek, 13 października 2009

DZIEŃ 100

CZUJĘ SIĘ DZIWNIE, BO JAK WYCHODZIŁAM Z REHABILITACJI, TO WIDZIAŁAM MOJĄ "TEŚCIOWĄ", JAK WSIADAŁA DO SAMOCHODU, BO WŁAŚNIE SKOŃCZYŁA PRACĘ. JAK WSIADŁA DO SAMOCHODU, TO MNIE ZAUWAŻYŁA I SPOJRZAŁA NA MNIE TAKIM DZIWNYM WZROKIEM. CIEKAWE, CZY JEST MOŻLIWE, ŻEBY WIEDZIAŁA O TYM CO CZUJĘ DO JEJ SYNA?

poniedziałek, 12 października 2009

DZIEŃ 99

JAK BYŁAM NA REHABILITACJI, TO DOSTAŁAM OD RAFAŁA SMS'A: "PRZEPRASZAM ZA WCZORAJ". ODPISAŁAM: "NIE SZKODZI. NIE BĘDZIE MNIE NA GG, BO MÓJ KOMPUTER JEST W NAPRAWIE". OCZYWIŚCIE JEST TO PRAWDA, MÓJ KOMPUTER JEST W NAPRAWIE, BO URWAŁ MI SIĘ ALT. Z JEDNEJ STRONY JESTEM ZŁA, ŻE MUSZĘ NA CHWILĘ POŻYCZAĆ KOMPUTER OD WUJKA, ALE Z DRUGIEJ STRONY CIESZĘ SIĘ, ŻE SIĘ POPSUŁ, BO NIE CHCĘ PISAĆ Z RAFAŁEM.

niedziela, 11 października 2009

DZIEŃ 98

PISAŁAM Z RAFAŁEM, CHYBA SIĘ POMYLIŁAM W STOSUNKU CO DO NIEGO, NIE JEST FAJNY, PRÓBOWAŁ MNIE NAMÓWIĆ NA WYSŁANIE MU MOICH NAGICH ZDJĘĆ, ALE NIE ZGODZIŁAM SIĘ, BO PO PIERWSZE NIE MAM TAKICH ZDJĘĆ A PO DRUGIE NAWET GDYBYM MIAŁA TO NIKOMU BYM ICH NIE POKAZAŁA. BOŻE, DLACZEGO PRAWIE WSZYSCY FACECI MAJĄ OBSESJĘ NA PUNKCIE SEKSU? PRZECIEŻ TO CHORE! CO DO RAFAŁA, TO NIE ZAMIERZAM JUŻ Z NIM WIĘCEJ PISAĆ.

sobota, 10 października 2009

DZIEŃ 97

RANO ROBERT PRZESŁAŁ MI TEN KOD DOŁADOWUJĄCY, PRAKTYCZNIE NATYCHMIAST WYSŁAŁAM GO KAROLOWI. KAROL NA POCZĄTKU NIE WIEDZIAŁ, CZY POWINIEN PRZYJĄĆ TAKI PREZENT, ALE POWIEDZIAŁAM MU, ŻE NIE MA WYJŚCIA, BO JA NIE ZAMIERZAM STRACIĆ Z NIM KONTAKTU. POTEM MI NAPISAŁ, ŻE CIESZY GO FAKT, IŻ MOŻE NA MNIE POLEGAĆ. JA TEŻ BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE GO ZNAM I ŻE PISZE DO MNIE CODZIENNIE, BO JUŻ OD PIĘCIU LAT NIKT MI NIE MÓWI, ŻE MU NA MNIE ZALEŻY A MI TERAZ WŁAŚNIE TEGO TYPU SŁOWA SĄ POTRZEBNE. POZA TYM WIECZOREM NA GADU - GADU NAPISAŁ DO MNIE CHŁOPAK, NAZYWA SIĘ RAFAŁ I MIESZKA W TEJ SAMEJ MIEJSCOWOŚCI CO JA. WYDAJE SIĘ FAJNY, ALE OCENIĘ GO DOPIERO WTEDY, GDY GO LEPIEJ POZNAM.

piątek, 9 października 2009

DZIEŃ 96

BYŁAM NA DZIAŁCE. JAK ZAWSZE BYŁO FAJNIE. PO POŁUDNIU DOSTAŁAM OD KAROLA SMS'A: "JEST MI ŹLE", GDY GO ZAPYTAŁAM CO SIĘ STAŁO, ODPOWIEDZIAŁ, ŻE NIE DOSTAŁ DZIŚ WYPŁATY, NAJPRAWDOPODOBNIEJ DLATEGO, ŻE NIE DOŁADOWAŁ SŁUŻBOWEGO TELEFONU, BO NIE MIAŁ KASY NA KARTĘ. TO BEZNADZIEJNE, BO TAKIE RZECZY POWINIEN POKRYWAĆ BUDŻET ZAKŁADU PRACY. JA NIE MAM TERAZ PIENIĘDZY, ALE POSTARAM SIĘ OD KOGOŚ POŻYCZYĆ I KUPIĘ MU TĄ KARTĘ. KAROL OCZYWIŚCIE NIE CHCE ŻEBYM TO ZROBIŁA, BO JUŻ RAZ DOŁADOWAŁAM MU PRYWATNY TELEFON, ALE CHCĘ MU POMÓC, BO W KOŃCU PISZEMY Z SOBĄ KAŻDEGO DNIA. 

ROZMAWIAŁAM O TYCH PROBLEMACH KAROLA W PRACY Z MOIM KOLEGĄ ROBERTEM KIELAREM. ROBERT POWIEDZIAŁ, ŻE JUTRO PRZEŚLE MI KOD DOŁADOWUJĄCY DO SIECI PLUS ŻEBYM GO MOGŁA PRZESŁAĆ KAROLOWI. OBIECAŁAM ROBERTOWI, ŻE ZA TYDZIEŃ, JAK TYLKO DOSTANĘ KASĘ, DOŁADUJĘ MU KONTO ZA TAKĄ SAMĄ SUMĘ. DOBRZE, ŻE ROBERT KUPI TĄ KARTĘ, BO INACZEJ KAROL BY MUSIAŁ SWÓJ PRYWATNY TELEFON ZOSTAWIĆ W PRACY I NIE WIADOMO JAK DŁUGO NIE MIELIBYŚMY Z SOBĄ KONTAKTU.

czwartek, 8 października 2009

DZIEŃ 95

JESTEM PADNIĘTA, BO MIAŁAM DZIŚ DWIE GODZINY REHABILITACJI, ALE ZA TO JUTRO MAM WOLNE, BO MOJA REHABILITANTKA JEDZIE NA SZKOLENIE. POZA TYM MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, BO MA PROBLEMY W PRACY I JEŚLI TAK DALEJ PÓJDZIE, TO MOŻE JĄ STRACIĆ. CHCIAŁABYM MU JAKOŚ POMÓC, ALE CHYBA NIE BARDZO WIEM JAK, MOGĘ TYLKO WSPIERAĆ GO PSYCHICZNIE I NAPRAWDĘ STARAM SIĘ TO ROBIĆ, ALE MIMO WSZYSTKO NIE JEST NAJLEPIEJ. CZASEM NAWET SIĘ TO NA MNIE ODBIJA, ALE STARAM SIĘ TO JAKOŚ WYTRZYMAĆ, BO TO PRZEJŚCIOWE.

środa, 7 października 2009

DZIEŃ 94

UDAŁO MI SIĘ DZIŚ SKONTAKTOWAĆ Z PANIĄ EWĄ BŁASZCZYK, KTÓRA PODAŁA MI ADRES STRONY KLINIKI NEURO - VITA ORAZ WSZYSTKIE TELEFONY KONTAKTOWE, NAPISAŁA TAKŻE, ŻE MUSZĘ DO KLINIKI WYSŁAĆ KRÓTKI OPIS CHOROBY W JĘZYKU ROSYJSKIM LUB ANGIELSKIM. JUŻ WYSŁAŁAM GO DO PRZETŁUMACZENIA MOJEJ NAUCZYCIELCE ANGIELSKIEGO Z LICEUM. KIEDY PANI OLA MI TEN OPIS CHOROBY PRZETŁUMACZY, TO WYŚLĘ GO DO KLINIKI I WTEDY ZOBACZYMY CO DALEJ. NAJBARDZIEJ BOJĘ SIĘ O PIENIĄDZE, BO TO JEDNAK TRZY LUB CZTERY TYSIĄCE DOLARÓW PRZEZ DWA LUB TRZY LATA LECZENIA, CO TRZY MIESIĄCE. ZOBACZYMY JAK TO BĘDZIE...

wtorek, 6 października 2009

DZIEŃ 93

DOWIEDZIAŁAM SIĘ DZIŚ, ŻE AMERYKANIE WŁAŚNIE ZAKOŃCZYLI PRÓBY PRZESZCZEPU RDZENIA KRĘGOWEGO U SZCZURÓW Z POZYTYWNYM SKUTKIEM. ZNALAZŁAM TEŻ INFORMACJE O KLINICE ODTWÓRCZEJ I INTERWENCYJNEJ NEUROLOGII I TERAPII W MOSKWIE, GDZIE TEŻ DOKONUJE SIĘ TYCH ZABIEGÓW. KLINIKA NAZYWA SIĘ NEURO - VITA. PRÓBOWAŁAM ZNALEŹĆ ADRES TEJ KLINIKI LUB KONTAKT Z PROFESOREM A. S. BRIUCHOWIECKIM, NIESTETY MI SIĘ NIE UDAŁO. POSTANOWIŁAM JEDNAK SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z PANIĄ EWĄ BŁASZCZYK - AKTORKĄ, KTÓRA BYŁA W TEJ KLINICE ZE SWOJĄ CHORĄ CÓRKĄ - OLĄ. MAM NADZIEJĘ, ŻE PANI EWA POMOŻE MI ZDOBYĆ ADRES TEJ KLINIKI. Z DRUGIEJ JEDNAK STRONY OBAWIAM SIĘ, ŻE NIE UZYSKAM POMOCY OD FUNDACJI AKOGO?, BO JUŻ DAWNO SKOŃCZYŁAM 18 LAT, A TA FUNDACJA POMAGA TYLKO DZIECIOM, ALE JAKBY NIE PATRZYĆ, TO CHODZI TYLKO O ADRES TEJ KLINIKI, EWENTUALNIE O TELEFON DO TEJ PLACÓWKI. JA NAPRAWDĘ NIE WIEM W JAKI SPOSÓB SIĘ Z NIMI SKONTAKTOWAĆ A CHCIAŁABYM CHOCIAŻ MIEĆ KOMPLETNY OBRAZ LECZENIA KOMÓRKAMI MACIERZYSTYMI. OPRÓCZ TEGO MARTWIĘ SIĘ O KAROLA, GDYŻ NIE MA KASY ABY DOŁADOWAĆ SOBIE FIRMOWY TELEFON I NIE POKAZUJE SIĘ W PRACY. JAK TAK DALEJ PÓJDZIE, TO GO WYRZUCĄ.

poniedziałek, 5 października 2009

DZIEŃ 92

KAROL Z SAMEGO RANA NAPISAŁ MI SMS'A: "MIŁEGO DNIA". PRZYWITAŁAM SIĘ Z NIM, POTEM SIĘ UBRAŁAM, ZJADŁAM ŚNIADANIE I SZYBKO NA REHABILITACJĘ. DZIŚ NA REHABILITACJI JEDNO ĆWICZENIE TROCHĘ MNIE ZABOLAŁO, ALE DAŁO SIĘ WYTRZYMAĆ. JAK TYLKO WYSZŁAM Z GABINETU, TO ZARAZ NAPISAŁAM DO KAROLA SMS'A Z RELACJĄ JAK BYŁO. KAROL POWIEDZIAŁ, ŻE CIESZY SIĘ, ŻE MI SIĘ REHABILITACJA PODOBA I ŻE TRZYMA ZA MNIE KCIUKI. POZA TYM PO POŁUDNIU MUSIAŁAM TROCHĘ POCIESZYĆ KAROLA, BO ZGŁOSIŁ SIĘ DO JAKIEGOŚ KONKURSU AUDIOTELE ZORGANIZOWANEGO PRZEZ SIEĆ TELEFONII KOMÓRKOWEJ PLUS I NIESTETY NIE UDAŁO MU SIĘ WYGRAĆ KARTY DOŁADOWUJĄCEJ. 

POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JEŚLI BARDZO MU NA TEJ KARCIE ZALEŻY, TO MU DOŁADUJĘ, ALE ON POWIEDZIAŁ, ŻE GDYBY TO NIE BYŁ NUMER SŁUŻBOWY, TO BY MU NIE ZALEŻAŁO TYLKO, ŻE JUTRO MU KONTO ZABLOKUJĄ A ON NIE MA KASY NA DOŁADOWANIE I MOŻE PRZEZ TO MIEĆ PROBLEMY W PRACY, ALE JAKOŚ SOBIE PORADZI I MAM SIĘ TYM NIE PRZEJMOWAĆ. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK MA MIEĆ PROBLEMY W PRACY, TO JA MU TO KONTO DOŁADUJĘ, ALE ON POWIEDZIAŁ, ŻE JUŻ RAZ DOŁADOWAŁAM MU KONTO I ŻE NIE CHCE MIEĆ U MNIE WIĘKSZYCH DŁUGÓW. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE TO NIE BYŁA POŻYCZKA TYLKO PREZENT, ALE ON NADAL MA Z TYM PROBLEM. NIE JESTEM W STANIE ZROZUMIEĆ TEGO STEREOTYPU, KTÓRYM KIERUJE SIĘ KAROL, MIANOWICIE, ŻE MĘŻCZYŹNIE NIE WYPADA BRAĆ PREZENTÓW OD KOBIETY. MUSZĘ GO W KOŃCU WYPROWADZIĆ Z TEGO BŁĘDU, BO JAKBY NIE PATRZEĆ ŻYJEMY W XXI WIEKU. OPRÓCZ TEGO ROZMAWIAŁAM JESZCZE Z KAROLEM NA TEMAT JEDNEGO Z MOICH KOLEGÓW, KTÓRY JAK TWIERDZI MNIE KOCHA, ALE DLA MNIE TO NIC NIE ZNACZY. OCZYWIŚCIE BEZ ZAZDROŚCI SIĘ NIE OBESZŁO, ALE MYŚLĘ, ŻE DO JUTRA WSZYSTKO BĘDZIE NORMALNIE, CZYLI NAJPIERW SMS: "MIŁEGO DNIA", POTEM TYSIĄC INNYCH W CIĄGU DNIA I "DOBRANOC" PÓŹNYM WIECZOREM.

niedziela, 4 października 2009

DZIEŃ 91

RANO JAK TYLKO SIĘ OBUDZIŁAM, TO W SUMIE NATYCHMIAST NAPISAŁAM DO KAROLA SMS'A Z PYTANIEM DLACZEGO WCZORAJ NIE ODPISYWAŁ NA MOJE SMS'Y. POWIEDZIAŁ, ŻE PIŁ Z KOLEGAMI. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE OSTATNIO CZĘSTO MU SIĘ TO ZDARZA, JAK NIE ODEJŚCIE KUMPLA Z PRACY, TO MECZ Z KUMPLAMI ITD. ON POWIEDZIAŁ, ŻE PRZESADZAM. NAPISAŁAM MU, ŻE JAK NASTĘPNYM RAZEM NIE BĘDZIE MI ODPISYWAŁ, TO SIĘ NIE BĘDĘ PRZEJMOWAĆ I, ŻE MOŻE ROBIĆ CO CHCE. CAŁY DZIEŃ BYŁA CISZA I DOPIERO WIECZOREM NAPISAŁ MI: "DOBRANOC".

DZIEŃ 90

BYŁA DZISIAJ U NAS PANI KASIA ZE SWOJĄ NAJMŁODSZĄ POCIECHĄ - ANIĄ. DAŁA MI JĄ NAWET POTRZYMAĆ NA RĘKACH. JA CO PRAWDA NIE PRZEPADAM ZA DZIEĆMI, ALE ANIA AKURAT MI SIĘ PODOBA. POZA TYM JESTEM ZDENERWOWANA, BO KAROL PO POŁUDNIU POSZEDŁ Z KOLEGAMI NA MECZ, TERAZ JEST WIECZÓR A ON SIĘ DO MNIE NIE ODZYWA. NIE WIEM CZY COŚ SIĘ STAŁO I TROCHĘ SIĘ MARTWIĘ. JAK KAROL SIĘ RANO ODEZWIE I POWIE, ŻE PÓŹNO WRÓCIŁ I NIE MIAŁ SIŁY MI ODPISAĆ, TO SIĘ PRZESTANĘ DO NIEGO ODZYWAĆ, ZA TO, ŻE NIE ODPISUJE.

piątek, 2 października 2009

DZIEŃ 89

PRZEZ PÓŁ DNIA PISAŁAM SMS'Y Z KAROLEM, JAK TAK DALEJ PÓJDZIE, TO ZBANKRUTUJE, ALE Z DRUGIEJ STRONY WIEM, ŻE JAK CHOCIAŻ PRZEZ JEDEN DZIEŃ DO NIEGO NIE NAPISZĘ, TO JEMU JEST BARDZO SMUTNO, BO WYDAJE MU SIĘ, ŻE ALBO COŚ SIĘ STAŁO ALBO GO JUŻ NIE LUBIĘ. ZRESZTĄ, GDY ON RANO NIE PRZYŚLE MI SMS'A: "MIŁEGO DNIA", TO TEŻ NIE CZUJĘ SIĘ NAJLEPIEJ. PO PROSTU W CIĄGU TYCH DZIEWIĘCIU MIESIĘCY ODKĄD GO ZNAM JUŻ PRZYWYKŁAM DO TEGO, ŻE KAŻDEGO DNIA SIĘ ZE MNĄ WITA I KAŻDEGO WIECZORA MÓWI MI: "DOBRANOC". JEŚLI TEGO NIE ZROBI, CZUJĘ, ŻE CZEGOŚ MI BRAKUJE, TAK WIĘC W PEWNYM SENSIE JESTEŚMY OD SIEBIE UZALEŻNIENI. WIECZOREM TROCHĘ SIĘ Z KAROLEM POKŁÓCILIŚMY, ALE TO NIC TAKIEGO. OTRZYMAŁAM TEŻ ODPOWIEDŹ Z TEATRU ROZRYWKI W CHORZOWIE, ŻE BILETY NA "JACKYL & HYDE" I "OLIVER" BĘDĄ DOSTĘPNE DOPIERO W GRUDNIU. MAMA MÓWI, ŻE TO DOBRZE, BO TEN WYJAZD BĘDZIE DLA MNIE FAJNYM PREZENTEM GWIAZDKOWYM. JA NIE JESTEM PEWNA, CZY WŁAŚNIE TAKI PREZENT GWIAZDKOWY CHCIAŁABYM DOSTAĆ, ALE ZOBACZYMY CO BĘDZIE.

czwartek, 1 października 2009

DZIEŃ 88

DZISIAJ PO ĆWICZENIACH SIŁOWYCH MIAŁAM MASAŻ LIMFATYCZNY. TERAZ TROCHĘ BOLĄ MNIE NOGI, A DOKŁADNIEJ ŁYDKI, ALE DA SIĘ WYTRZYMAĆ. POZA TYM SKONTAKTOWAŁAM SIĘ DZIŚ Z BIUREM OBSŁUGI WIDZÓW TEATRU ROZRYWKI W CHORZOWIE W SPRAWIE BILETÓW NA SPEKTAKL: "JACKYL & HYDE" LUB "OLIVER". NIE WIEM CO Z TEGO WYJDZIE, ALE MOJA MAMA MNIE NAMAWIA ŻEBYŚMY JECHAŁY. PRÓBOWAŁAM JĄ PODPYTAĆ DLACZEGO TAK BARDZO JEJ ZALEŻY NA TYM WYJEŹDZIE DO CHORZOWA, ALE ONA NIE CHCE MI NIC POWIEDZIEĆ. POZA TYM KAROL ZNOWU NARZEKA, ŻE ŹLE SIĘ CZUJE. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE MA IŚĆ DO LEKARZA, ALE ODPOWIEDŹ BYŁA TA SAMA, CO ZAWSZE: "NIE MOGĘ WZIĄĆ URLOPU W PRACY". POWIEDZIAŁAM MU TEŻ ŻEBY POŁOŻYŁ SIĘ DO ŁÓŻKA, A ON MI NAPISAŁ, ŻE SIEDZI U CIOTKI W BARZE I PIJE PIWO. POWIEDZIAŁAM MU, ŻE JAK SIĘ BĘDZIE WŁÓCZYŁ PO BARACH, TO W ŻYCIU NIE WYZDROWIEJE, ALE KAROLOWI NIC SIĘ NIE DA WYTŁUMACZYĆ. DLACZEGO MI SIĘ ZAWSZE TRAFIAJĄ UPARCI MĘŻCZYŹNI?

środa, 30 września 2009

DZIEŃ 87

DZISIAJ NA REHABILITACJI ROBIŁAM ĆWICZENIA WYSIŁKOWE, ALE WCALE NIE BOLAŁO. MOŻE DLATEGO, ŻE ĆWICZĘ Z KOBIETĄ. MOJA REHABILITANTKA NAZYWA SIĘ AGNIESZKA, JEST BARDZO MIŁA I DZIĘKI BOGU DELIKATNA. MOŻE PO JAKIMŚ CZASIE ZMIENIĘ ZDANIE I POWIEM COŚ NIESAMOWITEGO, CZYLI, ŻE REHABILITACJA MOŻE BYĆ BEZBOLESNA I PRZYJEMNA. DZIĘKI JEDNEMU Z ĆWICZEŃ PANI AGNIESZKA NACIĄGNĘŁA MI MIĘSIEŃ LEWEJ NOGI W PACHWINIE I TERAZ LEPIEJ MI SIĘ CHODZI. JEDYNA RZECZ, Z KTÓREJ NIE JESTEM ZADOWOLONA, TO CHODZENIE O KULACH, BO PÓKI CO KIEPSKO U MNIE Z BŁĘDNIKIEM I RÓWNOWAGĄ, ALE PRZY TAKICH SCHORZENIACH, JAK MÓZGOWE PORAŻENIE DZIECIĘCE, TO ZUPEŁNIE NORMALNE. PO ĆWICZENIACH ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM, BO JEGO NAPRAWDĘ INTERESUJE MÓJ STAN ZDROWIA, PRZY OKAZJI ZŁOŻYŁAM MU ŻYCZENIA Z OKAZJI DNIA CHŁOPAKA. POTEM BYŁAM U CIOCI ANETY NA KAWIE I CAŁY CZAS BAWIŁAM SIĘ Z JEJ SUCZKĄ - FIONĄ, JEST NAPRAWDĘ SŁODKA. :)

wtorek, 29 września 2009

DZIEŃ 86

NIEDAWNO WRÓCIŁAM Z REHABILITACJI. BYŁO FAJNIE, BO NIE MIAŁAM ŻADNYCH ĆWICZEŃ SIŁOWYCH TYLKO MASAŻ LIMFATYCZNY. MASAŻ LIMFATYCZNY JEST WYKONYWANY ZA POMOCĄ TAKIEGO SPECJALNEGO APARATU, DO KTÓREGO ZA POMOCĄ PIĘCIU KABELKÓW PODPINA SIĘ DWA SPECJALNE RĘKAWY WYKONANE Z MATERIAŁU PRZYPOMINAJĄCEGO ORTALION. JEDEN RĘKAW JEST NA NOGĘ, A DRUGI NA RĘKĘ, W ZALEŻNOŚCI, KTÓRY JEST POTRZEBNY, TEN ZAKŁADA SIĘ PACJENTOWI. RĘKAWY WYPEŁNIAJĄ SIĘ POWIETRZEM POD CIŚNIENIEM, PO OKREŚLONYM CZASIE POWIETRZE UCHODZI I NA TYM POLEGA MASAŻ LIMFATYCZNY. PO ĆWICZENIACH ROZMAWIAŁAM Z KAROLEM, CHCIAŁ ŻEBYM MU OPOWIEDZIAŁA JAK BYŁO NA ĆWICZENIACH. OPOWIEDZIAŁAM, BYŁ ZADOWOLONY, ŻE MNIE NIE BOLAŁO I MI SIĘ PODOBAŁO. KAROL JEST DLA MNIE OGROMNYM WSPARCIEM.

poniedziałek, 28 września 2009

DZIEŃ 85

JESTEM TROCHĘ ZESTRESOWANA, BO JUTRO ZACZYNAM REHABILITACJĘ. MAM NADZIEJĘ, ŻE DZIĘKI TEMU UDA MI SIĘ CHOCIAŻ TROSZKĘ POPRAWIĆ SWOJĄ SPRAWNOŚĆ FIZYCZNĄ I NAUCZYĆ SIĘ CHODZIĆ O KULACH, TO JEST DLA MNIE SZCZEGÓLNIE WAŻNE ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE WTEDY BĘDĘ BARDZIEJ SAMODZIELNA. ŁATWO NIE BĘDZIE, BO REHABILITACJA Z REGUŁY JEST ZWIĄZANA Z BÓLEM, ALE MUSZĘ DAĆ RADĘ, A GDY BĘDĘ MIEĆ JAKIEŚ ZAŁAMANIE, TO SPOJRZĘ NA ZDJĘCIE MOJEGO UKOCHANEGO NA KOSZULCE LUB O NIM POMYŚLĘ I WTEDY SOBIE PRZYPOMNĘ PO CO TO ROBIĘ.

niedziela, 27 września 2009

DZIEŃ 84

BYŁAM DZISIAJ NA LISZCE. BARDZO LUBIĘ TAM JEŹDZIĆ, ZWŁASZCZA JAK MOJA KUZYNKA - KLAUDIA JEST W DOMU. WTEDY CZĘSTO GADAMY O RÓŻNYCH RZECZACH, GŁÓWNIE JEDNAK O MOIM UKOCHANYM, BO ONA TEŻ GO ZNA Z WIDZENIA I TEŻ PODOBA JEJ SIĘ JEGO ŚPIEW, A JAKBY TEGO BYŁO MAŁO, TO JEJ CIOCIA JEST JEGO KOLEŻANKĄ. OCZYWIŚCIE DZIŚ TEŻ GO "OBGADYWAŁYŚMY". POZA TYM SPAŁAM TROCHĘ PO POŁUDNIU I ŚNIŁ MI SIĘ KAROL. DZIWNE TO WSZYSTKO.

sobota, 26 września 2009

DZIEŃ 83

KAROL MI NAPISAŁ, ŻE JEST TOTALNIE CHORY, MA GORĄCZKĘ I LEŻY W ŁÓŻKU. DO TEGO JESZCZE BOLI GO GARDŁO I GŁOWA. Z JEDNEJ STRONY BARDZO MI GO SZKODA, BO OSTATNIO STALIŚMY SIĘ SOBIE BLISCY NA TYLE, NA ILE JEST TO W NASZEJ SYTUACJI MOŻLIWE. Z DRUGIEJ JEDNAK MA ZA SWOJE, BO JUŻ KILKA DNI TEMU MÓWIŁAM MU ŻEBY POSZEDŁ DO LEKARZA, TO NIE CHCIAŁ MNIE SŁUCHAĆ. WIECZOREM NAPISAŁ MI SMS'A: "NAPISZ MI COŚ MIŁEGO, BO MNIE WSZYSTKO
BOLI I POTRZEBUJĘ CZUŁOŚCI". ODPISAŁAM MU: "MOJE BIEDACTWO". ON MI WTEDY NAPISAŁ, ŻE JESTEM KOCHANA. POPISALIŚMY CHWILĘ I POTEM POWIEDZIAŁAM MU ŻEBY SPRÓBOWAŁ ZASNĄĆ, ALE POWIEDZIAŁ, ŻE PRZEZ GORĄCZKĘ NIE MOŻE I ŻE LEPIEJ BY MU SIĘ SPAŁO GDYBYM BYŁA OBOK NIEGO. KAZAŁAM MU SOBIE WYOBRAZIĆ, ŻE PRZY NIM SIEDZĘ I TRZYMAM GO ZA RĘKĘ. CHYBA MU SIĘ UDAŁO ZASNĄĆ, BO JUŻ NIC NIE NAPISAŁ.