poniedziałek, 25 grudnia 2017

DZIEŃ 3095

PISZĄC WCZORAJSZY POST ZAPOMNIAŁAM O ZDJĘCIU Z MAMĄ, KTÓRE ZROBIŁ NAM PIOTREK BARDZO PÓŹNO W NOCY. BARDZO ŁADNIE TO WYSZŁO, WIĘC SZKODA BY GO BYŁO TUTAJ NIE POKAZAĆ. POZA TYM CHCIAŁAM NAPISAĆ KILKA SŁÓW O FILTRZE, KTÓREGO PIOTR NA NIM UŻYŁ.
TEN FILTR FAJNIE ROZMAZUJE TO, CO JEST NA DRUGIM PLANIE PRZEZ CO, TO CO JEST NA PIERWSZYM JEST JESZCZE BARDZIEJ WYRAŹNE. SZKODA, ŻE MÓJ TELEFON TAKIEJ OPCJI NIE POSIADA, BO ZDECYDOWANIE NALEŻAŁABY DO MOICH ULUBIONYCH. OPRÓCZ TEGO CHCIAŁAM WAM TEŻ TUTAJ NAPISAĆ O KOLEJNEJ KSIĄŻCE, KTÓRĄ ZACZĘŁAM CZYTAĆ, A KTÓRĄ Z PEWNOŚCIĄ SKOŃCZĘ CZYTAĆ PO NOWYM ROKU W ZWIĄZKU Z CZYM BĘDĄ MOGŁA JĄ WCIĄGNĄĆ NA LISTĘ KSIĄŻEK PRZECZYTANYCH W 2018. 
JEST TO KOLEJNY TOM TRYLOGII "WŁADCA PIERŚCIENI", JEŚLI MAM BYĆ SZCZERA TA KSIĄŻKA WYDAJE MI SIĘ JAKAŚ TAKA "WYJĄTKOWO TRUDNA" I NIE ZACHWYCA MNIE, ALE MIMO TO ZAMIERZAM PRZECZYTAĆ TEN I KOLEJNY TOM DO KOŃCA.